Nie wierzymy w ten system

Grzegorz Chłopek

Główne powody nikłego uczestnictwa w Pracowniczych Planach Kapitałowych to niskie zaufanie do tego rozwiązania oraz brak zaangażowania pracodawców.
Pracownicze Plany Kapitałowe, które tworzone są sukcesywnie od ponad roku, powinny w dłuższym czasie stać się poważnym, a nawet najważniejszym, dodatkowym źródłem dodatkowych pieniędzy na emeryturze (taką ocenę można znaleźć w biuletynie Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych).
Od 2010 roku dokonano wiele zmian w otwartych funduszach emerytalnych, które de facto oznaczają stopniową likwidację kapitałowej części zabezpieczenia emerytalnego. Jest to najpoważniejsza przeszkoda dla samych PPK, o czym świadczy niski udział osób zatrudnionych w dużych firmach (ok. 40 proc. uprawnionych) oraz sygnały, że partycypacja w średnich i małych będzie jeszcze mniejsza.
Jako największe przyczyny można bez wątpienia wskazać niskie zaufanie osób do systemu organizowanego przez państwo oraz brak zaangażowania pracodawców w propagowanie tej formy oszczędzania.
Gdy miałem rok temu przyjemność spotykać się z pracownikami i pracodawcami, , następujące pytania i wątpliwości dotyczące wdrożenia PPK padały najczęściej: „Zabiorą mi te pieniądze tak jak z OFE?” (pracownicy); „W ustawie są zapisy, że pieniądze są prywatne, ale ustawę można zmienić” (też pracownicy); „Ile nas to będzie kosztować w opcji minimalnej?” (pracodawcy).
Te wątpliwości są tak wyraźne, że ich skutkiem jest z jednej strony wspomniana już niska partycypacja, a z drugiej brak postrzegania PPK przez pracodawców jako ciekawego mechanizmu pomagającego zwiększyć lojalność doświadczonych pracowników np. poprzez powiązanie wysokości wpłat od firmy ze stażem. Obecnie zaledwie 1 proc. pracodawców wpłaca więcej niż ustawowe minimum, czyli 1,5 proc. pensji.
Znajomość tych wątpliwości przed uchwaleniem ustawy regulującej PPK była zresztą stronie rządowej znana, a wiele z nich było zgłaszanych przez partnerów społecznych i izby gospodarcze na etapie konsultacji.
Dzięki merytorycznej argumentacji, w ustawie dodano zapisy, że środki w PPK stanowią prywatną własność uczestnika (takich zapisów brakowało w ustawie regulującej działalność otwartych funduszy emerytalnych). Nastąpiło też zmniejszenie wysokości minimalnych wpłat uczestnika, gdy jego zarobki są bliskie minimalnego wynagrodzenia.
PPK powstały jako programy oszczędnościowe, a nie emerytalne. Są na to co najmniej cztery dowody: przynależność do programu nie jest obowiązkowa (wprawdzie osoby do 55 roku są do niego zapisywane automatycznie, mogą jednak zrezygnować z uczestnictwa w każdej chwili); wypłacić środki można w każdym momencie (czasami wiąże się to jednak z rezygnacją z części benefitów); wypłaty najbardziej opłacają się uczestnikom po ukończeniu 60. roku życia niezależnie od płci, a wiek ten nie jest połączony z wiekiem emerytalnym (choć jest on zbieżny z wiekiem emerytalnym kobiet); wypłaty można dokonać w różny sposób, również jednorazowo, a dożywotnia renta jest tylko jednym z możliwych rozwiązań. Wypłata po 60. roku życia może mieć różną postać, np.: jednorazowa, ratalna, z przeniesieniem na rentę wieczystą lub terminową, a nawet świadczenie małżeńskie.
Sama nazwa produktu, by podkreślić odrębność od systemu zabezpieczenia społecznego, nie zawiera słów kojarzonych z emeryturą. Pomimo to, w mojej ocenie, PPK dla uczestników powinny stanowić pierwszy wybór formy oszczędzania na starość.
Ocena ta wynika z benefitów otrzymywanych przez pracownika w tym produkcie. Jest ona jednoznaczna, gdyż uczestnik nie może zrobić w tym programie tylko jednej rzeczy – samodzielnie wybrać instytucji finansowej, do której przesyłane są wpłaty. Instytucję finansową zarządzającą PPK wybiera pracodawca.
Co natomiast może zrobić pracownik z PPK? Lista takich możliwości jest długa: podjąć decyzję o przystąpieniu lub nie do PPK; zrezygnować z oszczędzania; zawiesić albo wznowić własne wpłaty; zmienić wysokość wpłat w przedziale od 2 do 4 proc. wynagrodzenia, a dla osób o niskich zarobkach nawet od 0,5 do 4 proc.; dokonać zwrotu środków przed 60 rokiem życia; użyć części środków w przypadku ciężkiej choroby swojej lub członka rodziny; użyć wszystkich środków jako nieoprocentowanego kredytu na wkład własny z przeznaczeniem na zaspokojenie swoich potrzeb mieszkaniowych; przenieść (albo nie) dotychczas zgromadzone środki do nowej instytucji finansowej u nowego pracodawcy; zmienić fundusz na bardziej dynamiczny lub na bardziej bezpieczny; wskazać osoby uprawnione do otrzymania środków po śmierci.
Środki są dziedziczone, mogą podlegać podziałowi po rozwodzie lub unieważnieniu małżeństwa, jak również nie podlegają egzekucji, o ile nie jest ona związana z zobowiązaniami alimentacyjnymi. A przy tym jest to obecnie najtańsza forma oszczędzania poprzez fundusze, gdyż nie ma opłat manipulacyjnych i od każdej wpłaty nie ma, a opłaty za zarządzanie są na poziomie średnio około 0,4 proc. aktywów rocznie.
Można więc odpowiedzieć na wątpliwości pracowników, które są dalej bardzo silne, w sposób następujący: PPK to najtańszy program oszczędzania, a jeśli ustawodawca zacznie kiedykolwiek przebąkiwać coś o zabraniu pieniędzy z naszych rachunków, to wszyscy pójdziemy do instytucji finansowych z wnioskami o zwrot środków na nasze prywatne konta, zanim takie zmiany przejdą przez Sejm, Senat i wejdą w życie. Ale wówczas już nikt nie będzie w stanie wprowadzić masowego programu oszczędzania, chyba że będzie obowiązkowy.
Podsumowując, pierwszy okres działalności PPK można uznać za udany, jeśli chodzi o przygotowanie instytucji finansowych i rezultaty ich zarządzania. Rozczarowujący jest poziom uczestnictwa pracowników, wynikający z ogólnego braku zaufania do rozwiązań proponowanych przez ustawodawców, szczególnie po zmianach w OFE, które nastąpiły na przestrzeni ostatnich 10 lat.
Odbudowanie zaufania wymaga stabilności reguł gry, niezależnie od tego kto w przyszłości będzie o nich decydował, a ewentualne zmiany powinny mieć na celu to, by cały system był łatwiejszy do zrozumienia dla przyszłych emerytów. Przy spełnieniu takich warunków pracownicy zobaczą, że nie ma obecnie tak zyskownego sposobu na inwestowanie, który byłby porównywalny z PPK. Uczestnictwo w programie powinno się wówczas stopniowo zwiększać.

Poprzedni

Gdy rękoczyny ratują życie

Następny

Krótsze życie ze smogiem

Zostaw komentarz