Nie zawsze trzeba kupić

Fot. Wynajem samochodu często może być bardzo dogodnym rozwiązaniem.

 

 

Dziś codzienne użytkowanie bardzo wielu dóbr nie musi wiązać się z zdobywaniem ich na własność.

 

Mieć, a nie być. Wiele osób stwierdziłoby, że to właśnie jest motto ludzi urodzonych na przełomie lat 80. i 90, czyli tzw. Millenialsów.
Często postrzega się ich jako jednostki, które są nastawione na konsumpcyjny styl życia. To do nich kierowane są kampanie marketingowe największych marek, zachęcające do kupowania kolejnych gadżetów.

 

Młodzi i bogatsi

W ciągu najbliższej dekady Millenialsi będą stanowić globalnie aż 3/4 wszystkich osób aktywnych zawodowo, co również oznacza, że za kilkanaście lat będą również główną grupą nabywającą wszelkie dobra konsumpcyjne.
Okazuje się jednak, że jest to nieco krzywdzący obraz tego pokolenia – badania pokazują, że ludzi w wieku 25 – 35 lat interesuje także i przeżywanie, a nie tylko posiadanie.
Przeżywanie daje bowiem doświadczenie, którego z racji wieku mają oni niewiele. Dlatego, jak się okazuje, to właśnie doświadczenie jest najważniejsze aż dla ponad 60 proc. z nich.
Ponadto, z racji długiego okresu pokoju i rozwoju gospodarczego oraz cywilizacyjnego, są oni znacznie zamożniejsi niż ich rówieśnicy, żyjący o pokolenie wcześniej.
Dlatego właśnie ludzie urodzeni pod koniec ubiegłej dekady, chętniej niż ich rodzice przeznaczają pieniądze na podróże, czy na samorozwój, niż na zakupy. To zrozumiałe, bo podróże i samorozwój są usytuowane blisko szczytu piramidy potrzeb Maslowa. Mogą sobie na nie pozwolić ci, którzy już wyposażyli się w zestaw rzeczy pozwalających na w miarę wygodne życie – lub wiedzą, że w każdej chwili będą mogli je zdobyć, jeśli będą tego chcieli.
W związku z tym wszystkim, także i zakup auta nie znajduje się na liście priorytetów młodszego pokolenia.

 

Korzystać z cudzych

Tylko około co 7 człowiek w Polsce w wieku 25-35 lat uważa, że koniecznie musi nabyć samochód (ok. 15 proc.). Dla 25 proc. z nich jest to ważna potrzeba, a kolejne 25 proc. osób z młodszego pokolenia deklaruje, że kupiłoby auto, gdyby rzeczywiście było im potrzebne – ale akurat specjalnie nie jest. Co więcej, ważniejszy od własnego samochodu jest dla nich własny smartfon (26 do 40 proc.).
Dla młodszych ludzi smartfon stał się niezbędnym elementem codzienności Takie dane podaje Goldman Sachs i wydaje się, że można im wierzyć. Wprawdzie młodzi ludzie na wsi, gdzie nie funkcjonuje komunikacja publiczna, potrzebują samochodów, ale to nie znaczy, że muszą je kupować, wystarczy przecież, jeśli pożyczą pojazd od kogoś z grona rodziny lub przyjaciół.
Mogą też pożyczyć auto w wyspecjalizowanej firmie – bo wielu z nich już stać na to. Takie dysponowanie samochodem wiąże się z niezależnością, cenioną przez Millenilasów, a jednocześnie nie nakłada na nich obowiązku utrzymywania samochodu, w tym myślenia o regularnym przeprowadzaniu przeglądów czy pilnowania ważności ubezpieczenia. To trochę wyjaśnia też, dlaczego Uber, dużo tańszy od taksówek, w krótkim czasie stał się popularny w naszym kraju wśród ludzi z grupy 25 – 35 lat.

 

Auto w abonamencie

Działa już u nas wiele firm, które dają niezależność związaną z samodzielnym poruszaniem się samochodem, ale jednocześnie nie wymagają zakupu auta na własność. Jedną z możliwości jest na przykład długoterminowy najem samochodu w formie abonamentu – czyli rozwiązanie nieco podobne choćby do miesięcznego karnetu na basen czy siłownię.
Dziś w abonamencie można wykupić prawie wszystko – nawet zamówić posiłki, które będą codziennie dostarczane pod nasze drzwi.
Zrozumiałe więc, że osoby urodzone pod koniec lat 80. i w 90. , które często całkiem nieźle zarabiają, chcą w ten sam sposób korzystać również z samochodu. Wolą wydawać mniej ale częściej, zamiast pozbyć się jednorazowo dużej sumy czy zaciągać kredyt na zakup własnego auta.
Zwłaszcza, że cały proces uruchomienia usługi długoterminowego najmu samochodu może odbywać się online. Trzeba zdecydować, na jaki okres chcemy wynająć samochód i czym chcemy jeździć, wybierając konkretny model oraz markę.
Najmniejsze, najtańsze i najstarsze samochody są już niekiedy dostępne za 25 zł brutto dziennie. W porównaniu do ceny kawy latte czy śniadań, kupowanych w drodze do pracy, to raczej niski koszt. Na koniec należy dokonać płatności kartą – i usługa najmu jest uruchamiana.
Co więcej, cena za miesięczny wynajem samochodu w abonamencie zawiera w sobie już koszt ubezpieczenia, serwisu, a czasami nawet i czy wymiany opon – co szczególnie może zainteresować wszystkie osoby, których do posiadania samochodu na własność zniechęca konieczność myślenia o tych obowiązkach.
Generalnie, najem samochodu w abonamencie może sprawdzić się również w przypadku rodzin, którym na co dzień przestał wystarczać jeden pojazd, ale nie mają w planach zakupu kolejnego.
To pozwoli rozwiązać spory o to, kto powinien mieć rano pierwszeństwo do jedynego auta, aby sprawnie dojechać do pracy czy szybko załatwić ważne sprawunki.

 

Prawo – czyli obowiązek

Długoterminowy najem auta może być także dogodny dla młodych kierowców, którzy chcą zacząć prowadzić od razu po uzyskaniu uprawnień, a w przyszłości planują zakup własnego auta – ale jeszcze nie mają zgromadzonych funduszy.
Kiedyś prawo jazdy robiły przeważnie osoby, które już miały w perspektywie zakup samochodu, dzięki czemu po zdaniu egzaminów stawały się czynnymi kierowcami.
Dziś posiadanie prawa jazdy staje się obowiązkiem, bo to konieczny element kwalifikacji zawodowych w wielu profesjach. Dlatego dobrze, gdy i ci początkujący kierowcy, których nie stać na zakup samochodu, od samego początku będą doskonalić swoje umiejętności na drodze.
Najem auta w abonamencie może przydać się też rodzicom młodych, początkujących kierowców, którzy boją się o bezpieczeństwo swoich dzieci. Można już bowiem wypożyczyć samochód wyposażony w tzw. system telemetrii. Dzięki niemu, rodzice mogą otrzymywać powiadomienie sms, jeżeli ich dziecko, świeżo upieczony kierowca, przekroczy dozwoloną prędkość.

 

Nie trzeba się znać

Wprawdzie w naszym kraju więcej mężczyzn niż kobiet posiada prawo jazdy (stosunek 80 do 51 proc., ale w grupie wiekowej 25-34 lat różnica między płciami wynosi zaledwie 1 proc. Z każdym rokiem przybywa Pań za kółkiem.
Przez ostatnie dziesięć lat liczba kobiet kierowców w Polsce zwiększyła się o 3 miliony, a obecnie prawo jazdy ma blisko 8 mln z nich. Powszechnie uważa się, że kobiety nieco słabiej niż mężczyźni są zorientowani w tematach związanych z obsługą techniczną pojazdów – zwłaszcza, że podzespoły mechaniczne w dzisiejszych samochodach to na tyle zaawansowana technologia, że znają się na niej naprawdę nieliczni.
Aby jednak być dobrym kierowcą, nie trzeba wiedzieć wszystkiego o samochodach. Gdy ktoś wybierze korzystanie z auta w abonamencie, to firma wynajmująca będzie pamiętać o tym, kiedy trzeba kupić nowe lub wymienić opony, wykonać przegląd czy wznowić ubezpieczenie.
Nie trzeba się również martwić w razie stłuczki czy awarii pojazdu, bo w takich przypadkach można liczyć na auto zastępcze. No ale Polacy są cały czas przywiązani do pełnej własności.