Niżej już się chyba nie da

Działania NBP mają pomóc w wejściu naszej gospodarki na ścieżkę ożywienia. Ale dopiero po zakończeniu pandemii.

Podczas czerwcowego posiedzenia, Rada Polityki Pieniężnej, jak było do przewidzenia, podjęła decyzję o utrzymaniu stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego na dotychczasowym poziomie 0,10 proc.
Jednocześnie Rada ustaliła następujący poziom pozostałych stóp procentowych NBP: lombardowa 0,50 proc., depozytowa 0,00 proc., redyskonta i dyskonta 0,11 i 0,12 proc.
Napływające dane potwierdzają, że pandemia COVID-19 przyczyniła się do spadku aktywności gospodarczej na świecie, w tym recesji w gospodarkach będących głównymi partnerami handlowymi Polski. Towarzyszyło temu pogorszenie sytuacji na rynku pracy oraz wyraźne osłabienie nastrojów konsumentów i firm.
„W celu ograniczenia negatywnych skutków pandemii podjęto działania fiskalne mające na celu zmniejszenie skali spadku dochodów gospodarstw domowych i firm, a także stymulację koniunktury gospodarczej” – stwierdza RPP. To się ma nie zmienić. Tym krokom towarzyszy stałe luzowanie polityki pieniężnej, w tym poprzez utrzymywanie bardzo niskich stóp procentowych oraz skup aktywów.
W związku z tym, NBP będzie nadal prowadził operacje zakupu skarbowych papierów wartościowych oraz dłużnych papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa na rynku wtórnym. Skala tych zakupów ma być uzależniona od warunków rynkowych. Celem tych operacji jest poprawa płynności finansowej w sektorze bankowym, zapewnienie płynności na rynku wtórnym papierów wartościowych oraz wzmocnienie oddziaływania obniżenia stóp procentowych NBP na gospodarkę (tzw. mechanizm transmisji monetarnej)
NBP będzie także pomagał bankom komercyjnym, a za ich pośrednictwem gospodarce, oferując kredyt wekslowy przeznaczony na refinansowanie kredytów udzielanych przedsiębiorcom przez banki.
„W ostatnim czasie, wraz z łagodzeniem w wielu krajach restrykcji wprowadzonych w celu opanowania pandemii, następuje stopniowa poprawa nastrojów” – optymistycznie zauważa RPP. Według aktualnych prognoz w drugiej połowie br. nastąpi poprawa koniunktury w
gospodarce światowej, choć poziom aktywności będzie niższy niż przed pandemią. Jednocześnie, wciąż panuje niepewność dotycząca tempa i trwałości poprawy koniunktury na świecie w kolejnych kwartałach.
Poluzowanie polityki monetarnej oraz stymulacja fiskalna w największych gospodarkach rozwiniętych, wraz z pewną poprawą nastrojów przyczyniły się do wzrostu cen części aktywów na międzynarodowych rynkach finansowych, co znalazło także odzwierciedlenie w wzroście kursów walut części krajów.
Jednocześnie w ostatnim okresie wyhamował spadek cen części surowców, choć nadal są one wyraźnie niższe niż na początku roku. Wraz z obniżeniem aktywności gospodarczej przyczynia się to do spadku inflacji w wielu krajach, w tym u głównych partnerów handlowych Polski – choć spadek inflacji w naszym kraju jest niemal niezauważalny.
Nasza gospodarka pozostaje w kryzysie. „W Polsce dane o koniunkturze w kwietniu wskazują na silny spadek aktywności gospodarczej, obniżenie wynagrodzeń i zatrudnienia w przedsiębiorstwach oraz słabe nastroje konsumentów i przedsiębiorstw” – stwierdza RPP.
W ostatnich tygodniach nastąpiło jednak stopniowe łagodzenie restrykcji dotyczących ograniczenia działalności gospodarczej, co przełożyło się na pewną poprawę nastrojów. Towarzyszy temu lekki spadek inflacji.
Można więc oczekiwać, że w najbliższym czasie w Polsce dojdzie do jakiegoś ożywienia aktywności gospodarczej. Oprócz prawdopodobnego dalszego znoszenia restrykcji związanych z pandemią, będą temu sprzyjać działania ze strony polityki gospodarczej, w tym poluzowanie polityki pieniężnej NBP. Mają one ograniczać skalę spadku zatrudnienia, wspierając dochody gospodarstw domowych oraz sytuację finansową firm.
Przyszłość wciąż jest jednak mało optymistyczna. Skala oczekiwanego ożywienia aktywności może być ograniczana przez niepewność dotyczącą skutków pandemii, niższe dochody oraz słabsze niż w poprzednich latach nastroje podmiotów gospodarczych. Tempo ożywienia gospodarczego może być także ograniczane przez brak wyraźnego dostosowania kursu złotego do globalnego wstrząsu wywołanego pandemią.
Szefostwo NBP oczekuje, iż poluzowanie polityki pieniężnej naszego banku centralnego złagodzi negatywne skutki pandemii, przyczyniając się do wolniejszego pogarszania się sytuacji finansowej przedsiębiorstw. Ma to oddziaływać w kierunku szybszego ożywienia gospodarczego już po zakończeniu pandemii. Tyle, że nie wiadomo, czy i kiedy pandemia się skończy.
Jak widać więc, wyczekiwane z nadzieją i tylekroć wymieniane ożywienie gospodarcze, to pieśń bardzo dalekiej przyszłości. Tak jak i ewentualny efekt obecnych poczynań NBP.