Adolf Lortsch

30 sie 2024

Mało kto wie i pamięta, że najbogatszy w dziejach Sokołowianin Adolf Lortsch był przed laty właścicielem stolicy Czeczeni miasta Grozny i pól naftowych w tym dalekim kraju. Niezwykłe losy rządcy majątków Grodzisk i Kupientyn barwnie opisała Helena Mniszek w powieści „Panicz”, gdzie Adolf Lortsch to powieściowy Ryszard Denhoff, który powrócił ze szkół do Polski w 1905 roku, by po śmierci ojca przejąć majątek Grodzisk, w powieści nazwany Wodzewo.

Tutaj poznał Helenę Mniszek z nieodległego majątku Sabnie, w powieści Wodzewo. Całą historię tej znajomości mamy opisaną w „Paniczu”. Kończy ją listem z Ukrainy, gdzie Denhoff marzy o powrocie i zapewnia, że pokutując tam ciężką pracą i twardym obowiązkiem, dąży do odzyskania zagonu wodzewskiego, który wcześniej przehulał i przegrał w karty. Dla pań, miłośniczek powieści Mniszkównej, pragnę dodać, że w „Paniczu” Irena to Helena Mniszek, Ziuta to jej siostra Józefa Moniuszko. Mąż pani Ziuty, powieściowy Rymsza, to Lucjan Moniuszko, wieloletni sokołowski sędzia.

Jego grób, tak jak grób pisarki, jej ojca i brata, znajdują się na cmentarzu w Zembrowie naprzeciw kościoła. Wiejski, cichy cmentarzyk na miejsce spoczynku wybrał wcześniej ojciec Heleny – Michał Mniszek Tchurznicki. On to, zanim podjął ryzyko wydania za własne pieniądze pierwszej powieści 19-letniej panienki z sabniowskiego dworu, wysłał córkę po opinię do Bolesława Prusa. Ocena wielkiego pisarza była decydująca dla dalszej pracy. Kolejno powstawały i znajdowały nabywców powieści „Trędowata”, „Ordynat Michorowski”, „Zaszumiały pióra”, „Panicz”, „Książęta boru”, „Prymicja”, „Gehenna”, „Czciciele szatana”, „Verte”, „Pustelnik i Persefona”, „Prawa ludzi”, „Sfinks”, „Królowa Gizela”, „Dziedzictwo”, „Z ziemi łez i krwi”, „Kwiat magnolii”, „Powojenni”, „Magnesy serc” oraz „Słońce”.

Ostatnia książka – zrekonstruowana według rękopisu przez wnuczkę Marię Darkiewicz i wydana po raz pierwszy w 1993 roku. Prasa literacka potraktowała twórczość Heleny Mniszek życzliwie i zupełnie serio. Recenzje jej powieści drukowały poważne pisma: „Kraj”, „Biesiada Literacka”, „Bluszcz”, „Przegląd Powszechny”. Przypomnijmy tu fragment recenzji dla tych, którzy nie mają najlepszego zdania o walorach literackich dzieł naszej rodaczki.

„Zanim jeszcze znalazłem czas na przeczytanie dwóch okazałych voluminów, zaznajomiły się z nimi dwie młode kobiety” – pisze Wiktor Gomulicki. „Każda, zwracając mi powieść, miała powieki zaczerwienione. U jednej był to skutek bezsenności; ta „Trędowata” to szalenie zajmująca powieść, żem całą noc na czytaniu spędziła”. U drugiej czerwoność pochodziła od łez nad książką wylanych. Wiktor Gomulicki chwali autorkę, która „kreśli piękne obrazy przyrody, umie zręcznie prowadzić dialog, a w scenach dramatycznych zdobywa się na siłę”. Znajduje też w „Trędowatej” próbę satyry społecznej i moralizowania na temat obowiązku arystokracji.

Zaś Antoni Lange nazywa Mniszkównę spadkobierczynią sławy Rodziewiczówny. Warto wiedzieć, że do 1939 roku powieść „Trędowata” miała 16 wydań i dwie ekranizacje: z 1926 roku z Jadwigą Smosarską i w 1936 roku z Elżbietą Barszczewską w roli Stefci Rudeckiej. Po wojnie, w filmie Jerzego Hoffmana, Stefcie grała Elżbieta Starostecka. W prasie dwudziestolecia jest tylko jeden wywiad z popularną pisarką (w „Tygodniku Polskim”) i jedno zdjęcie (w „Kurierze Warszawskim”) dworku w Sabniach z podpisem: „tam gdzie tworzyła autorka „Trędowatej”.

Niewątpliwie ta powieść przyćmiła następne, których było aż 20. Wróćmy więc do „Panicza” wydanego w 1912 roku, a więc po wyjeździe, a raczej ucieczce przed wierzycielami Adolfa Lortscha z Grodziska i Kupientyna. Początkowo schronił się u swojej siostry Jadwigi Zambrzyckiej, a następnie wyjechał do Kijowa, gdzie podjął pracę w znanej fabryce maszyn rolniczych Fowlera.

Mieszkał w pensjonacie Świderskiego, gdzie poznał niezwykle majętną Marię Pietrowną Buik, wdowę po baronie Budbergu, komendancie rosyjskiej żandarmerii w Warszawie. Maria Pietrowna, wzruszona losami powieściowego Denhoffa, za sprawą właściciela pensjonatu poznała autentycznego bohatera z powieści „Panicz” – Adolfa Lortscha i przyjęła jego oświadczyny. Była starsza od Adolfa, ale jak mawiał jego bratanek, „złote kajdanki nie ciążą”. Tymi złotymi kajdankami były pola naftowe w Czeczenii, dzierżawione Amerykanom za 100 000 dolarów rocznie i miasto Grozny.

Po ślubie „państwo już nie młodzi” wyjechali do Kisłowodzka, gdzie Adolf został prezesem Towarzystwa Kałkazkiego. Wszystkie pieniądze z dzierżawy inwestował w budowę tego miasta – kurortu. Jestem ciekaw, czy zachował się jakiś materialny ślad tych inwestycji. Uciekając przed bolszewikami w 1917 roku, państwo Lortschowie znaleźli się w Nicei, gdzie Adolf Lortsch pełnił funkcję konsula honorowego Rzeczpospolitej Polskiej. Po śmierci żony w 1934 roku powrócił do Polski i zamieszkał w Hotelu Wiedeńskim swojej siostry w Warszawie.

3 maja 1940 roku został aresztowany i oskarżony o współpracę agenturalną z Anglikami. 21 czerwca 1940 roku, wraz z Maciejem Ratajem, Mieczysławem Niedziałkowskim i Januszem Kusocińskim oraz wieloma innymi polskimi patriotami, został rozstrzelany w Palmirach. „Panicz” – Adolf Lortsch.

https://waclawkruszewski.blogspot.com/

Najnowsze

Legionista z Widzewa

Legionista z Widzewa

Zanim został bohaterem narodowym Wietnamu, musiał kilka razy uciekać. Pierwszy raz z fabryki w Westfalii. Był tam...

Sprawdź również

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Polska może pomóc Ukrainie wygrać wojnę, a mimo to przegrać walkę o porządek, który powstanie po jej zakończeniu. Po 2022 roku polska polityka wobec Ukrainy została zdominowana przez ideologiczny entuzjazm. Każdą próbę rozmowy o polskim interesie, gospodarce czy...

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Lekarstwo Pfizera na poprawę ostrości widzenia Firmy z Zachodu przez stulecia korzystały z taniej pracy, tanich surowców, rynku zbytu kolonii. Ale musiały znaleźć sposób na dalszą ich eksploatację, kiedy te odzyskały niepodległość. Zachodni kolonialiści tracili...

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Prezydent zawetował ustawę o „osobie najbliższej”. Stało się więc to, co było oczywiste, że się stanie. Nawrocki opowiada bajki o „obronie małżeństwa”, ponieważ jak podkreśla bezustannie „nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie”. Krucha jest...

Legionista z Widzewa

Legionista z Widzewa

Zanim został bohaterem narodowym Wietnamu, musiał kilka razy uciekać. Pierwszy raz z fabryki w Westfalii. Był tam polskim, przymusowym robotnikiem. Do Niemiec trafił tam z łódzkiej dzielnicy Widzew. Urodził się w rodzinie tkaczy w 1923 roku. W czasie niemieckiej...

Czarnek na dywaniku

Czarnek na dywaniku

Przemysław Czarnek nie został jeszcze premierem, ale już zapowiedział, co zrobi, gdy nim zostanie. Na antenie TV Republika stwierdził, że „zmusiłby na arenie międzynarodowej Ukrainę do radykalnej zmiany kursu wobec Polski i Polaków, nie tylko jeśli chodzi o kwestie...

Sen jako towar luksusowy. Co nam mówi bezsenność?

Sen jako towar luksusowy. Co nam mówi bezsenność?

Od lat powtarza się nam, że „sen to zdrowie” oraz że wysypianie się odgrywa w życiu wielką rolę. Problem w tym stwierdzeniu nie polega na braku jego słuszności, bo trudno zaprzeczyć, że kiedy jesteśmy wypoczęci, obiektywnie lepiej funkcjonujemy. Przyczyna leży gdzie...

Znowu kolejna nagonka

Znowu kolejna nagonka

Polska neohusaria oczywiście nie zawiodła. Bohatersko atakuje nastolatków i małe dziewczynki. Krzyczą, że coś tam „Pamiętamy”, choć niczego oczywiście nie pamiętają. Chodzi wyłącznie o racjonalizację agresji. Dowiedzieli się z social mediów, że „już można”. Należy...

Legionista z Widzewa

Cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość

Czego Polacy powinni się uczyć od Chińczyków? Takie pytanie często słyszę. Zwykle zadają je wyznawcy i entuzjaści polskiej suwerenności, o narodowo-patriotycznych poglądach. I oni jako pierwsi powinni czerpać z chińskich nauk. Chińczycy kochają suwerenność swego...