Między mrocznym snem a groteskową jawą

8 wrz 2022

Prozę Yana Lianke, wybitnego pisarz chińskiego przedstawiałem na tych łamach już trzykrotnie. Były to znakomite powieści „Sen wioski Ding”, „Kroniki Eksplozji” i „Całusy Lenina”. Jego pisarstwo charakteryzuje połączenie w jedno dwóch jakości, które zazwyczaj trudno się ze sobą łączą: realistyczny, a nawet naturalistyczny mimetyzm z poetyckim metaforyzmem
i siłą wyobraźni.

To właśnie spaja w sobie proza Lianke, pod którego piórem nawet realistyczne detale stają się nośnikami jakości uniwersalnych.

„Kiedy myślę o „Dniu, w którym umarło słońce”, w głowie niezmiennie dźwięczy mi neologizm ukuty przez poetkę Joannę Mueller: „somnabule fantomowe” – napisał tłumaczka powieści, Joanna Krenz – Dzieło Yan Lianke to opowieść o społeczeństwie dotkniętym atrofią najważniejszego organu – serca.

W jego miejscu pozostał tylko tępy, nieuchwytny ból, który nie pozwala zaznać ukojenia i wymusza irracjonalną aktywność nawet we śnie. Nie sposób go uśmierzyć, można jedynie wypalić w kacie tyleż odkupieńczym, co straceńczym, ku któremu zmierza owa mroczna groteska”. Elżbieta Brzozowska nawiązuje do postaci narratora powieści.

„Dziwne, że ludzie wierzą w sny, nie w jawę” – mówi w pewnym w momencie czternastoletni narrator, na pozór głuptasek, który jednak jako jedyny nie osuwa się w somnabuliczną otchłań. Tymczasem ciemność osacza każdą rzeczywistość – tę lunatykujących, i tę przytomnych, spowija żyjących, martwych i przedmioty. Mrok przychodzi niepostrzeżenie w swojej zwyczajności, potem jednak czas zatrzymuje się, a nadzieja na niosący wybawienie świt, gaśnie.

Zamknięci w pułapce okrucieństwa i szaleństwa ludzie śpią, a jakby nie śpią, widzą, ale jakby nie widzą, a kiedy w końcu przychodzi dzień – zapada cisza. Oficjalne doniesienia dementują „plotki, które stanowią znaczące zagrożenie dla stabilności i porządku społecznego”, świat wraca na swoje tory w milczeniu i przygnębieniu, „bez odrobiny szlochu”.

„Dzień, w którym umarło słońce” wydaje się być najbardziej metaforyczną, najmniej mimetyczną ze znanej mi dotąd prozy Yana Lianke. Najmniej w nim mocnego naturalizmu czy erotyki, tak jakby w rasowym realiście i naturaliście skumulowała i uległa potrzebie ekspresji energia prozy nasyconej poezją, umownością, metaforyzmem.

Utorowała jej drogę poetyka snu, somnabulizmu i perspektywa dziecięcego narratora. Wspólna obu nurtom prozy Lianke pozostaje ton groteski stanowiący dużą siłę i znak firmowy tego pisarza.

Najnowsze

Bardzo czeski film

Bardzo czeski film

Była piękna księżycowa noc. Przypomniał sobie Mamę. Zawsze mu powtarzała synku, jak ty pięknie tańczysz. Ech Mamo,...

Sprawdź również

Poezja. Nieskolonizowana przez kapitał kraina

Poezja. Nieskolonizowana przez kapitał kraina

Wczoraj nietypowo dla mnie, byłem na wydarzeniu poetyckim. Kolega, ziomal w tutejszości, Konrad Góra dostał nagrodę Silesius za całokształt twórczości. Nie będę się tu silił na analizy literackie, bo raczej nikt nie oczekuje mojego wymądrzania w tej kwestii. Góra dla...

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...