Pandemia jest lupą ludzkości

KLUB
Pandemia jest lupą ludzkości

Tytuł tomiku jest oczywistym nawiązaniem do „Ludzkiego, arcyludzkiego” Friedricha Nietzsche, bo też i niemiecki filozof jest gdzieś na zapleczu myślenia Jean Luca Nancy. Jeden z najważniejszych filozofów francuskich naszego czasu, Nancy przygląda się w eseju kondycji współczesnej cywilizacji, ukazanej w bolesnym świetle poprzez pryzmat trwającej pandemię COVID-19.

Domaga się porzucenia zbyt długo już trwającej naiwnej wiary w niekończący się ekonomiczny wzrost i samowystarczalność ludzkiej jednostki.
I zachęca nas, byśmy na nowo „nauczyli się oddychać”. „Pandemia COVID-19 jest tylko symptomem poważniejszej choroby, tej, która nie pozwala człowiekowi oddychać, mówić ani myśleć poza informacją i kalkulacją.
Możliwe, że pojawienie się symptomu wymusi leczenie głębszej patologii, że powinniśmy poszukiwać szczepionki przeciwko zwycięstwu i panowaniu autodestrukcji. Możliwe jest również, że pojawią się kolejne objawy, że wystąpią stany zapalne i dojdzie do obumarcia ważnych narządów. Oznaczałoby to, że życie ludzkości, jak każde inne, dobiega końca”.
Jean-Luc Nancy (ur. 1940) to czołowa postać filozofii francuskiej, twórczy kontynuator strategii dekonstrukcyjnej Jacques’a Derridy. W swoich książkach interesuje się zwłaszcza problematyką egzystencji, jej wymiarem ontologicznym, politycznym czy estetycznym. Dlatego jego strategię pisarstwa można by nazwać egzystencjalną dekonstrukcją albo dekonstrukcją egzystencji.
Esej Nancy’ego powstał przed ponad rokiem, latem 2020 roku, gdy szansa na szczepionkę była jeszcze bardzo mglista, więc ten czynnik trzeba uwzględnić i nie traktować rozważań Nancy’ego jako aktualnego, teraz, we wrześniu 2021 roku, termometru. Nie ujmuje to jednak jego diagnozom, hipotezom i przestrogom intelektualnej wartości. „Widzieliśmy – pisał przed ponad rokiem – jak na dłoni, żę pandemia, jeszcze zanim zyskała swą nazwę, spowodowała wręcz wirusowe rozprzestrzenianie się różnych narracji”. Zdaniem Nancy’ego „ten nagły zamęt tylko nam uzmysłowił rozpad pewników i zwyczajów, który zaczął się dużo wcześniej, wpływając niszcząco na świadomość i wrażliwość rozwiniętych, zwłaszcza europejskich społeczeństw.
Niemal natychmiast uznano wirus, wyłaniający się ze szczelin i pęknięć w tym, co długo wydawało nam się nieomylnością Zachodu, za czynnik odsłaniający – a nawet dekonstruujący – kruchy, niepewny stan naszej racjonalnej i buchalteryjnej cywilizacji”. Wirus ten stan po prostu radykalnie niż cokolwiek dotąd obnażył. Dał też nam, ludziom możliwość szczegolnie ostrego spojrzenia na siebie samych, jako na chorych mieszkańców chorego świata. Świat wierzących w postęp i i bezkarność drapieżników, pogrążających się w zniszczeniu, nędzy i zagubieniu”.
We wstępnym, tytułowym eseju Nancy zauważa, że od początku pandemii rozwija się filozofia, psychoanaliza, politologia wirusa. Jego dwie najważniejsze, najbardziej generalne konkluzje są następujące.
Po pierwsze, że „koronawirus, podobnie jak pandemia jest pod każdym względem produktem globalizacji. Wyraża jej cechy i tendencje, jest aktywnym, wojowniczym i skutecznym wolnorynkowcem”. Po drugie, że podczas gdy pandemie uważano dawniej za kary boskie, to obecnie „większość chorób ma charakter endogenny, wywołują je nasze warunki życia, żywność i zatrucie środowiska. „To co było boskie, stało się ludzkie, zbyt ludzkie, arcyludzkie – jak mówi Nietzsche”. „Wirus jest lupą, która powiększa charakter naszych sprzeczności i ograniczeń.
Jest zasadą rzeczywistości, która puka do drzwi zasady przyjemności. Towarzyszy mu śmierć. Bo okazało się, że śmierć, którą eksportowaliśmy wraz z wojnami, głodem i zniszczeniem, o której myśleliśmy, że ogranicza się do kilku innych wirusów i do nowotworów (…) czycha na nas tuz za rogiem. (…) Więc jesteśmy ludźmi, nieopierzonymi istotami dwunożnymi, obdarzonymi językiem, ale z pewnością ani nadludzkimi, ani transludzkimi”. Ledwie zajawiłem problematykę eseju tytułowego, a już muszę kończyć.
Resztę zostawiam czytelnikom, uprzedzając tylko, że napisany jest charakterystycznym dla eseistów francuskich nieco metaforycznym, wieloznacznym stylem, co tłumaczka pięknie oddała w polszczyźnie na tyle, na ile sięda, a co nie dla wszystkich jest łatwe.
Jean Luc Nancy – „Arcyludzki wirus”, przekł. Anastazja Dwulit, wyd. Ostrogi, Kraków 2021, str. 102, ISBN 978-83-66102-55-2

Poprzedni

Późne spotkanie ze „Stedem”

Następny

20 lat po wejściu do WTO Chiny przynoszą globalne dywidendy