Bigos tygodniowy

„Czy PiS może wygrać wybory?” – tak brzmi tytuł jednego z artykułów z przedostatniego numeru propisowskiego tygodnika „Do Rzeczy”. Jak prawdziwy galernik-masochista przeczesuję co tydzień najważniejsze media tego nurtu, ale wystarczy tylko przytoczyć ten tytuł, by dać czytelnikom wyobrażenie nastroju, jaki zaczyna coraz bardziej narastać w znaczącej części pisowskich mediów. Oni jeszcze się śmieją, ale coraz częściej przez łzy. A przecież ten tytuł powstał jeszcze przed zatrzymaniem „Misiewicza-Pisiewicza” oraz medialnym ujawnieniem „taśm Kaczyńskiego” i „afery Srebrna”. Tylko w TVPiS, którego przekaz jest adresowany do najszerszych kręgów pisowskiego ludu, bezwzględnie obowiązuje urzędowy optymizm. Jedna oczywista oczywistość wynika z tych nagrań: gadanie o „chińskim murze” między spółką Srebrna a prezesem PiS można między bajki włożyć. W zdartych butach czy pomiętym garniturze, jest tak czy owak nadprotektorem politycznym tego szemranego biznesu. W tej sprawie wszystkie ścieżki prowadzą na Nowogrodzką.

Mecenas Robert Nowaczyk zeznając przed komisją Jakiego opowiedział nie tylko wiele ciekawych szczegółów z życia ulicy Srebrnej i o machinacjach pisiorskich namiestników służb specjalnych, ale także o pijanych pocałunkach z psem, odstawianych w pozycji na czworakach przez obecnego koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Nie całowanie się z psem jest jednak problemem. Całowanie się z psem w ogóle nie jest problemem. Jest nim fakt, że osoba pełniąca niezwykle ważną funkcję związaną z ochroną bezpieczeństwa państwa ma mózg o fizjologii tak bardzo bezbronnej w konfrontacji z alkoholem. To źródło potencjalnego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Ja nie żartuję ani trochę.

Pożal się Boże – ministerium kultury Glińskiego i Sellina zastosowało szantaż w stosunku do Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku i zapowiedziało radykalne zmniejszenie obiecanej dotacji. Niezwykle skuteczna krawcowa z Gdańska Patrycja Krzymińska, ta sama, która zebrała dodatkowe 16 milionów złotych do ostatniej puszki Pawła Adamowicza, zebrała także brakującą kwotę i to z naddatkiem. Miejmy nadzieję, że wyżej wspomnianych – pożal się Boże – dżentelmenów od kultury po pisowsku wystarczająco to upokorzyło, a może i otrzeźwiło, uświadamiając im, że w razie potrzeby „kulturalny naród sam się wyżywi”, bez pomocy ich zakichanego resortu.

Robert Biedroń wystąpił na warszawskim Torwarze – z wielkim rozmachem, ze swoją inicjatywą polityczną, której nadano nazwę „Wiosna”. Pod literą i duchem jego programu chętnie podpiszę się obiema dłońmi. Zaklinam tylko Roberta Biedronia, którego darzę ogromną sympatią i uznaniem, na wszystkie świętości, aby baczył, by ta jego inicjatywa w konsekwencji nie przedłużyła faszyzujących rządów Kaczyńskiego i jego kamaryli.

Powstała kolejna inicjatywa komitetu na rzecz świeckości państwa. W składzie komitetu znaleźli się przedstawiciele kilkudziesięciu organizacji, w tym Kongresu Świeckości, a także partii politycznych: SLD, Partii Razem, Zielonych, ugrupowania Wolność i Równość oraz Inicjatywy Feministycznej.

Wszyscy zajęci są niedoszłą „K-Tower” przy Srebrnej (Duck-Tower, jako to określił Władysław Frasyniuk). Tymczasem bliżej centrum stolicy powstaje „Nycz Tower” arcybiskupstwa warszawskiego, kto zaręczy, że czy nie zainicjowana w nie mniej szemranych okolicznościach niż ta niedoszła?

Jeśliby jednak tak na aferę Srebrnej spojrzeć – by tak rzec – filozoficznie, abstrahując od wszelkich powszechnie znanych konotacji i z maksymalnie wysoko szybującego drona, to można by postawić pytanie: co to za dyktator z tego Kaczora, że rządząc przeszło trzydziestomilionowym krajem, nie jest w stanie doprowadzić do budowy dwóch głupich 49-piętrowych wież.

Jeszcze co do afery Srebrnej. Pisiorska propaganda czepiła się określenia, że to nie bomba, ale „zmoczony kapiszon”. Niech się tak pocieszają i uspokajają swój elektorat, skoro taką mają potrzebę, ale po co w takim razie grożą procesami tym, którzy rzecz ujawnili? No to w końcu – „kapiszon” czy „zniesławienie”? No i skąd grożenie procesami za naruszenie dóbr osobistych i zakwestionowanie uczciwości Prezesa, skoro wspomniane nagrania są podobno dla niego – jak twierdzą pisiory z Terleckim (nie mylić z psem, z którym całował się Mariusz Kamiński) na czele – „laurką” i świadectwem uczciwości? Ta chwiejna taktyka obrony nie rządzi się żadną normalną logiką.

Paweł Olechnowicz, współtwórca sukcesu „Lotosu” został zatrzymany przez CBA pod straszliwymi zarzutami, a następnie ot tak sobie zwyczajnie wypuszczony. Za te szemrane, bezprawne zatrzymania, których inspiratorzy grają ludzką wolnością i godnością jak tanimi fantami, ktoś powinien w przyszłości ciężko odpokutować. Są przecież podpisy na wydawanych decyzjach.

Magdalena Ogórek została skrzyczana przez demonstrujących pod siedzibą TVP przy placu Powstańców Warszawy. Przypomniano jej między innymi, że jest „kłamczuchą”. Policja już przesłuchuje uczestników zajścia. Nadwiślańskich nazioli bijących i kopiących kobiety, które zasiadły na drodze tzw. marszu niepodległości 11 listopada 2017, policja szukała długo, po czym pisowska prokuratorka sprawę umorzyła pod groteskowym pretekstem.

PiS, które zrezygnowało ze z góry przegranej walki o prezydenturę Gdańska, oddało pole trzem ciekawym kontrkandydatom Aleksandry Dulkiewicz: „Czerwonemu Korsarzowi”, chuliganowi, który atakuje turystów, pewnemu bezrobotnemu oraz wielkiemu reżyserowi Grzegorzowi Braunowi, twórcy wiekopomnego arcydzieła dokumentalistyki, „Zamachu Smoleńskiego”. Najbardziej do Gdańska pasuje „Czerwony Korsarz”. Czy to ten z powieści Jamesa Fenimore Coopera?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *