Nie ma i nie będzie

7 lis 2022

Od dawna twierdzę, że odpowiedzią na „latynizację” Europy Środkowo-Wschodniej, czyli wpisania jej w ekonomię polityczną kapitalizmu i dyskurs nowoczesności w pozycji neokolonialnej, powinna być „latynizacja” uprawianej na naszej peryferiach teorii społecznej, jak i strategii politycznej. 

Wiele możemy się z Ameryki Łacińskiej nauczyć, ale importujmy ostrożnie, z pewną dawką – jakby powiedzieli latynosi – substytucji importu poprzez to, co własne. Karolina Filipczak napisała inspirujący tekst o tym, czego możemy w tym zakresie nauczyć się od latynoamerykańskiego teoretyka Enrique Dussela i jego filozofii wyzwolenia (czytanego via Sorel i Benjamin).

Lubię Dussela i jemu podobnych teoretyków postkolonialnych, dependystycznych i teologii wyzwolenia, którzy zajmują się kolonialnością władzy, ujarzmionymi podmiotowości i problemem boskiej przemocy – czy będzie to Mignolo, Quijano, Fanon, Garcia Linera, Tapia, Escobar i wielu innych, do których się odwołuję. Z Dusselem mam jednak dwa problemy, które sprawiają, że mam ochotę go skorygować, również w dyskusjach o polskich sprawach.

Zasadniczo doceniam jego tezę o tym, że nowoczesność zaczęła się w 1492 roku poprzez powstanie „ego podbijającego” („podbijam, więc jestem”). Jednak wnioski, jakie Dussel wyciąga z tej tezy są już nazbyt fatalistyczne. Otrzymujemy metanarrację o równi pochyłej, o zaciskającej się pętli kolonialnej, która musiała zacisnąć się tak mocno, że wszelkie zewnętrze i autonomia zniknęły, żeby pojawiła się możliwość totalnej odpowiedzi na totalnie zniewolenie – ma nią być boska przemoc.

Wątpliwość pierwsza brzmi: czy nie lepiej wskazywać na niedomykanie się kolonialnej pętli, na wszelkiego rodzaju pęknięcia, wyłomy, zluzowania jej ucisku (po to, by nie popadać w pułapkę myślową, że jedynie „boska przemoc” nas zbawi)? „Ego conquiro” raczej chciało się ustanowić, tworzyło swój fantazmat i szukało dla niego spełnienia, tym bardziej wściekłego i desperackiego, im bardziej było impotentne. Z tego wypływa wątpliwość druga, bardziej techniczna: czy myśl dekolonizująca potrzebuje się wyrażać częściowo w języku kolonizatora, nawet jego subwersywnych tradycji? Czy w podjęciu dialogu z myślą latynoamerykańską myśl polska/środkowoeuropejska potrzebuje Sorela i Benjamina? Czy nie jest właśnie tak, że sięgamy po koncepty w rodzaju strajku powszechnego u Sorela i boskiej przemocy u Benjamina dlatego, że przyjmujemy – skrycie (zachodnio)europocentryczną tezę – o tym, że skolonizowanie jest totalne i odpowiedź na nie też musi być totalna? Ja wolę czytać Benjamina i Sorela z pozycji peryferyjnej, niż peryferie z pozycji Benjamina i Sorela. Bo tylko w opcji pierwszej możemy zobaczyć, że być może nigdy nie byli oni Europejczykami, nawet krytycznymi, tymi od kreciej roboty, ale dzikusami, Beduinami, kanibalami i łobuzami, którzy nie tyle zmagali się z Europą, co umykali jej i jej kolonizatorskim – zewnętrznym i wewnętrznym – impulsom. I my też nimi jesteśmy, możemy się stać. Wówczas strajk powszechny i boska przemoc nie są konfrontacją z kolonialnością, odkręceniem jej ucisku, ale sprytnym wybijaniem się na autonomię. Co w gruncie rzeczy nadal nie uwalnia nas od kwestii przemocy, ponieważ pamiętajmy o tym, że faraon nigdy nie pozwala odejść swoim Żydom.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prawo do strajku tylko na papierze

Prawo do strajku tylko na papierze

1 maja w Warszawie odbyła się demonstracja „Dość zakazu strajków! Czas na silne związki zawodowe!”. Protest rozpoczął się w południe pod Sejmem. Uczestnicy domagali się zmian w przepisach o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i przywrócenia pracownikom realnego prawa do...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...