Niedziela na Głównym

3 gru 2023

O ile Solidarność w 1980 roku domagała się wolnych sobót w trosce o pracowników, o tyle post-Solidarność na fali transformacji wprowadziła niedziele handlowe w trosce o właścicieli sklepów i sieci handlowych. I właścicieli nowo powstających galerii handlowych. Zrobiono to poniekąd również w trosce o pracowników, bo razem z PRL-em odszedł ośmiogodzinny dzień pracy, a wrócił dwunastogodzinny. To znaczy, formalnie obowiązuje dzień ośmiogodzinny, ale w zasadzie tylko w urzędach i instytucjach publicznych. Prawie wszyscy pracowali więc na jednym, dwóch lub trzech „etatach” przez cały tydzień, łącznie z „wolnymi” sobotami. Na średnie i większe zakupy brakowało czasu, a był to przecież czas przed powstaniem sklepów internetowych i aplikacji zakupowych.

Niedziela z dnia wolnego stała się dniem odwiedzania świętych miejsc – tych kościelnych i tych w świątyniach kapitalizmu, czyli centrach handlowych. Galerie handlowe pożyczyły nazwę od galerii artystycznych: taki tani (choć nie zawsze) snobizm. Część pracowników może jednak mieć wrażenie, że nazwa pochodzi od galer, których motorem napędowym, czy raczej źródłem napędu, byli galernicy, niewolnicy i skazańcy. Nędznicy po prostu.

Ta nędza najbardziej dobitnie ukazuje się właśnie w niedziele i święta handlowe. Oczywiście, nie tylko „nędznicy” pracują w niedziele. W niedziele służą służby. W nagrodę mają dodatki i poczucie misji. Poza tym służby mają w niedzielę dyżury. Na dyżurach czasem nie dzieje się nic. Kawa, zwykle z termosu, bułka z torebki i okienka. Windowsy, znaczy się. W niedzielę tradycyjnie pracują (służą) również pracownicy sektora kultury i konsumpcji. W sumie kulturę też bardziej teraz konsumujemy, niż jej doświadczamy. Tylko aktorzy mają szczęście i wolne poniedziałki. Mogą na przykład iść do kina lub na zakupy. Oczywiście, o ile czegoś wtedy nie kręcą lub nie mają innej fuchy.

Według wszelkich statystyk Polacy pracują najwięcej w Europie. No, prawie najwięcej i zdecydowanie więcej, niż wynosi średnia europejska. Trzeba też wziąć pod uwagę, że wielu pracuje dłużej, niż mówi. Przynajmniej w Polsce.

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji (POHiD) szacuje, że pomimo zakazu połowa pracowników handlu i tak pracuje w niedziele niehandlowe. POHiD jednak to lobbystyczne ramię branży. Zakaz miał (jakoby) chronić prawa pracowników, ale namnożyło się tyle wyjątków, że przynajmniej w dużych miastach nie ma w niedziele problemów z zakupami. Ludziom z mniejszych miejscowości, gdzie nie ma nawet sklepu z płazem, zostaje poszukiwanie stacji benzynowych. Niedzielny wzrost obrotów na stacjach spowodowany został przeniesieniem części zakupów i kupujących. Jak przyznaje POHiD, może to wpływać negatywnie na pracowników stacji. Lepiej się czują, o ironio, w niedziele handlowe. Co prawda, wtedy też pracują, ale jakby nieco mniej. Największą ironią zaś jest to, że z zakazu handlu wyłączone są placówki oferujące (dodatkowo) usługi pocztowe. A wszystkie poczty w niedziele są zamknięte.

Inna organizacja, jeszcze bardziej lobbystyczna: Polska Rada Centrów Handlowych (PRCH), od lat domaga się powrotu do handlu w niedziele. PRCH podkreśla, że niedziela jest dla handlu dniem o największych obrotach w tygodniu, a zniesienie zakazu mogłoby przynieść wzrost zatrudnienia i wpływów podatkowych. Oczywiście, zatrudnieni dodatkowo w niedziele też mieliby szansę na zrobienie zakupów. Choć chyba tylko w swoim sklepie.

Ekonomiści PKO BP oszacowali, że każda niedziela niehandlowa obniża miesięczny wolumen sprzedaży detalicznej o 1,1%. Wychodziłoby na to, że ruch w niedzielę jest jakby mniejszy niż w inne dni, bo w przeciwnym razie wolumen sprzedaży spadłby więcej, może nawet o ponad 3%.

Wydawać by się mogło, że kupujemy to, czego potrzebujemy, i oczywiście trochę tego, czego nie potrzebujemy. W dodatku coraz więcej handlu obywa się za pośrednictwem sklepów internetowych, a to również może obniżać wolumen sprzedaży. I jakoś radzimy sobie w większość niedziel, w które handlować w zasadzie nie wolno.
Jak natomiast wskazuje raport Instytutu Obywatelskiego, zakaz handlu nie zatrzymał trendu likwidacji małych sklepów spożywczych – jakby ktoś naiwnie liczył, że taki zakaz może go powstrzymać. Może ów trend powstrzymałoby realne wspieranie spółdzielczości i sklepów spółdzielczych, ale jak wiemy od operatorów sieci telefonicznych, nie ma takiego numeru.

Podnoszony przez związki zawodowe postulat dodatkowego wynagrodzenia za pracę w niedziele i święta słabo się przebija, bo wykracza poza branżę handlową. Podnoszenie płac w branży nie spotyka się z gwałtowną reakcją kandydatów na sprzedawców. Owszem, incydentalnie pojawią się informacje o rzucaniu pracy przez nauczycieli na przykład na rzecz sklepu z kwiatkiem czy owadem. Ale podjąć tam pracę i wytrzymać rok albo pięć to zupełnie inne wyzwanie, tym bardziej że mediana wynagrodzeń od lat nie nadąża za średnią krajową, a (prawie) wszyscy pracownicy branży handlowej mają wynagrodzenia z dolnej połówki mediany. Może więc nie warto się zmuszać do zakupów w niedziele, zmuszając innych do pracy. Może lepiej wykorzystać ten dzień dla siebie i rodziny, a zakupy robić w soboty i w Internecie. Bo Internet nigdy nie śpi. Co więcej, kupując w Internecie, można też zwrócić uwagę na etyczną warstwę produkcji i handlu. Zwłaszcza zamawiając w niedzielę.

aristoskr.wordpress.com

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...