Scenariusz pozytywny dla Odry?

1 wrz 2022

Dzisiaj więcej nie wiemy niż wiemy o przyczynach katastrofy nad Odrą. Ale to, czego możemy już być pewni, powinno nas skłonić – jako państwo – do określonych działań. Jeśli oczywiście chcemy, by w Odrze można było pomoczyć nogi. I w ogóle by było w czym te nogi pomoczyć. Bo Odra wysycha, jak wysycha Lubuskie – najbardziej razem z Łódzkiem – dotknięte suszą klimatyczną w Polsce, i jak wysycha i Polska, i Europa. Denialiści klimatyczni powinni zobaczyć zamknięte przeprawy promowe w Brodach, Milsku, Pomorsku i Połęcku i posłuchać kierowców, zmuszonych jeździć objazdami i nadrabiać nawet 60 km.

Ale w świadomości Polaków Odra to autostrada, którą płyną barki ze Śląska do Bałtyku. Owszem, czasem płyną i czasem trzeba zrobić dodatkowy zrzut wody ze zbiornika retencyjnego, żeby taka barka mogła popłynąć z falą. Ekolodzy od kilku lat zwracają uwagę, że regulowanie rzeki, pogłębianie i zwężanie koryta Odry w nadziei, że zwiększy się jej żeglowność, to pielęgnowanie złudzeń i marzeń o potędze. Podnoszenie mostów kosztujące setki milionów, by mogły Odrą przepłynąć lodołamacze, to marnotrawienie środków publicznych. W obecnej sytuacji klimatycznej i hydrologicznej mostom zagrożonym ewentualną krą wystarczy kilku saperów. A tymczasem Polska reguluje Odrę i Wisłę za 1,3 mld dolarów, czyli grubo ponad 6 mld złotych! Inwestycja w regulację obu rzek, ale przede wszystkim w regulację Odry, jest realizowana przez Bank Światowy, który podaje docelową wartość projektu na 1,3 mld euro (czyli około 6,1 mld złotych). Część prac będzie wykonywanych w dorzeczu Wisły, ale większość dotyczy Odry. Do tego pożyczka pół miliarda dolarów z Banku Światowego, która co pół roku kosztuje nas milion dolarów odsetek i opłat.

Budimex wstrzymał prace inwestycyjne na korycie Odry z powodu katastrofy, ale te prace i tak się ślimaczyły ze względu na niski poziom wód. Wody Polskie w lipcu zdecydowały o dodatkowym zrzucie wody, bo zaklinowała się barka.

Za te gigantyczne pieniądze będziemy budować 139 km wałów przeciwpowodziowych, udrożnimy 37 km kanałów, postawimy 22 km zapór, 9 mostów, 3 śluzy, 1 estakadę drogową, 3 przepompownie, 4 jazy, 5 przepławek dla ryb i posadzimy 1,5 ha lasu. Już zbudowano zbiornik przeciwpowodziowy w Raciborzu na powierzchni 26 km kw. A wszystko po to, by uchronić mieszkańców przed kolejną powodzią tysiąclecia, ale też, by zwiększyć żeglowność rzeki.

Lokalne samorządy, nawet, jeśli wysłuchały głosów ekologów i części naukowców przeciwnych części inwestycji, to jednak darowanemu koniowi w zęby nie zaglądają, bo nie będą blokować kontraktu.  Jest inwestycja, jest materiał na foldery wyborcze. Celowość wydawania pieniędzy jest mniej ważna niż samo wydawanie, a spłacać będą nasze dzieci i wnuki, nie my. A, że mamy bolesne wspomnienia z 1997 roku, to niektórzy politycznie będą ten temat lokalnie rozgrywać.

Czy grozi nam kolejna powódź tysiąclecia? Mamy najniższe zasoby wody pitnej na kontynencie i tym się powinniśmy martwić. Regulacja Odry uczynić może z Odry drugi Ren. A to jest akurat przepis na katastrofę, a nie na rzeczną autostradę.  Należałoby dziś zweryfikować sensowność realizowanych budów i przebudów, by na przyszłość rzeki popatrzeć inaczej. Katastrofa ekologiczna jest tutaj bardzo dobrym powodem zmiany podejścia do tematu wód w Polsce.

Regulacja rzeki ma jeszcze dodatkową wadę – im bardziej rzeka uregulowana, tym mniejsza jej zdolność do samooczyszczenia. I tu pojawia się kolejny postulat – weryfikacja pozwoleń wodno-prawnych, bo istniejące są niedostosowane do warunków hydrologicznych i generują zanieczyszczenie rzeki. KGHM wylewał do Odry aż do 10 sierpnia solankę – albo zawierającą już złote algi, albo umożliwiające owym algom czynienie spustoszenia w rzece poprzez danie im idealnych warunków bytowania. Wylewał, bo mógł. Bo miał takie zezwolenie wolno-prawne. Bo nikt z Wód Polskich nie pomyślał, że dramatycznie duża przewodność i zasolenie wody będą miały śmiertelne konsekwencje i powinno się zatem owe zrzuty solanki zatrzymać. Wody Polskie nie zdały najważniejszego egzaminu z zarządzania rzeką, ale chyba nikt nie oczekiwał funkcjonalności, decyzyjności i kompetencji od zasobu prezesowsko-dyrektorskich posad dla działaczy partyjnych i sympatyków obozu rządzącego.

Czas powstrzymać nielegalne wlewanie do Odry ścieków oraz sprawdzić istniejące pozwolenia wydawane w innej rzeczywistości hydrologicznej i klimatycznej. Czy to z legalnymi, czy z nielegalnymi ściekami Odra sobie nie radziła i nie poradzi sobie żadna inna polska rzeka. Czystych rzek mamy bowiem 0,5%, a zły stan wód rzecznych wg GIOŚ (dane za 2018 r.) to aż 85%. Postulaty natychmiastowego zaprzestania zalegalizowanych i nielegalnych zrzutów ścieków do rzek oznacza koniec rentowności dla wielu biznesów. I tu wracamy do tematu pobłażliwości władz lokalnych i państwowych dla trucicieli środowiska naturalnego. Przyroda, czyste powietrze, woda i gleba są mniej ważne, niż miejsca pracy zapewniane przez firmy-trucicieli. Zapowiadany system monitoringu stanu czystości rzek to zapewne pieśń dalekiej przyszłości, której ten rząd nie zaśpiewa. Gdyby bowiem dziś we wszystkich krytycznych miejscach zamontować biomonitoring w postaci bioindykatorów (klatki z małżami, skorupiakami i rybami), to skazalibyśmy się na nieustanne wymienianie zawartości klatek. A jeśli zdecydowalibyśmy się na system monitoringu w postaci boi sprawdzających na bieżąco wskaźnik PH, temperaturę i zasolenie wody i podawanie wyników do publicznej wiadomości na bieżąco, to pokazalibyśmy opinii publicznej, że wszelkie normy są nieustannie i znacznie przekraczane.

Jeżeli jednak chcemy, by w Odrze było inne życie niż rozkład i złote algi, to nie mamy wyjścia – najwyższy czas dostosowywać się do warunków kryzysu klimatycznego. I zacząć wreszcie naprawdę chronić przyrodę.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...