Szopska i burek na przystawkę, czyli zamiast wstępu

9 cze 2021

Gdy w styczniu 2013 roku dowiedziałem się, że za kilka tygodni razem z żoną wyjadę do Kosowa, nie spodziewałem się, że podróż ta przerodzi się w prawie sześcioletni pobyt na Bałkanach.

Stał się on kanwą do napisania wielu tekstów o tym, co działo się w tym najmłodszym państwie Europy, mierzącym się z wieloma trudnościami, spowodowanymi trudną historią i wciąż nierozwiązanymi problemami wynikającymi z zakończonego przed kilku laty konfliktu. Trafiliśmy do „bałkańskiego kotła”, który wciąż buzował, podnosząc temperaturę różnych wydarzeń politycznych, gospodarczych i społecznych nie tylko w tej części Europy.
Do Prisztiny dotarliśmy samochodem w przeddzień 5 – tej rocznicy ogłoszenia niepodległości przez Kosowo, która przypada na 17 lutego. Był to kraj wówczas dla nas nieznany i trudny do zrozumienia. Na ulicy spotkaliśmy tłumy ludzi, którzy nie zważając na zimowy chłód, świętowali niepodległość, manifestując radość z życia w wolnym kraju. I tylko znajdujące się wzdłuż dróg tablice po angielsku, albańsku i serbsku informowały, że wciąż stacjonują tu międzynarodowe siły pokojowe, w skład których wchodzą wojskowi, policjanci, gdzie działa misja Unii Europejskiej z udziałem sędziów, prokuratorów, celników i ekspertów różnych specjalizacji niezbędnych do przywrócenia normalnego funkcjonowania w tym kraju. To wszystko ciekawiło i zobowiązywało do dokumentowania faktów.
Materiał dziennikarski zdobywałem w codziennych rozmowach z Kosowianami, zarówno albańskimi i serbskimi mieszkańcami Kosowa, jak też z pracownikami organizacji międzynarodowych zaangażowanymi w pracę na rzecz Kosowa. Wielu z nich, jak hiszpański celnik, uświadomili mi, jak dużym wyzwaniem jest walka z przestępczością zorganizowaną, handlem ludźmi, z wszechogarniającą korupcją, narkotykami. O tym, jak niebezpiecznie wówczas było na granicach Kosowa, niech świadczy fakt, że jeden z celników litewskich zginął na posterunku, gdy grupa przestępców rozgrywała swoje interesy. Sędziowie i prokuratorzy bez przerwy poddawani byli presji, gdy rozstrzygali sprawy o przestępstwa, o które oskarżano najbardziej wpływowych kosowskich polityków. Były to sprawy o zbrodnie wojenne, do których doszło podczas zakończonego niedawno konfliktu, handel ludzkimi organami, wielomilionową korupcję czy gigantyczne oszustwa. Praca w Kosowie była bardzo interesująca i pochłaniająca o wiele bardziej niż praca akredytowanego przed kilkunasty laty w Finlandii korespondenta „Sztandaru Młodych”. Teksty z Bałkanów publikowałem najpierw w „Kurierze Lubelskim”, a potem w „Trybunie”
„Bałkański kocioł” to określenie, które na trwałe przylgnęło do tej części Europy, która obejmuje Słowenię, Chorwację, Serbię, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę, Kosowo, Macedonię Północną, Albanię, Grecję, Turcję i Bułgarię. Kiedy coś wydarzy się w jednym miejscu, zabulgocze i często znajdzie swoje odbicie w innym. Wielowiekowe konflikty, nabrzmiałe problemy i antagonizmy są na Bałkanach wciąż żywe. I w zależności od tego, gdzie się znajdujemy, zawsze – nawet dziś – usłyszymy o nierozwiązanej sprawie, problemie, który dotyczy jednego lub kilku z tych krajów. Spory pomiędzy krajami powstałymi po rozpadzie Jugosławii to niemal chleb powszedni życia politycznego na Bałkanach. Oczywiście najbardziej znany jest nierozwiązany do dziś spór Serbii z Kosowem. Pomimo zaangażowania w jego rozwikłanie społeczności niemal z całego świata (ONZ, NATO, UE, OBWE i inne organizacje) trudno jest przewidzieć, kiedy nastąpi jego finał, oby szczęśliwy. Nie pomaga temu fakt, że pięć krajów Unii Europejskiej (Cypr, Grecja, Hiszpania, Rumunia i Słowacja), jak też niemal połowa państw członkowskich ONZ nie uznają do dziś niepodległości Kosowa i traktują je nadal jako autonomiczną część Serbii.
I mimo tego wciąż gotującego się kotła całej tej historii sympatycznej pikanterii dodaje fakt, że Bałkany to kraje w dużej części zamieszkałe przez Słowian Południowych. Niemal każdy Europejczyk, a Polacy zwłaszcza, czują się tutaj dobrze. Dla nas bliskość języków słowiańskich powoduje, że można się tu bez trudu porozumieć, stąd wiele osób wybiera Bałkany jako cel swoich letnich wojaży. I jest to dobry wybór, bo bałkański kocioł jest życzliwy dla wszystkich turystów. Uroki Adriatyku, Morza Czarnego, Jońskiego i Egejskiego czy też macedońsko-albańskiego jeziora Ochrydzkiego to bezdyskusyjnie turystyczny magnes. Inne walory Bałkanów jak Góry Dynarskie, parki narodowe i kuchnia dopełniają tę listę. Zwłaszcza dwie potrawy dominują na Bałkanach: sałatka szopska i burek. Szopska to świeże pomidory, papryka, ogórek i cebula obsypane słonym owczym serem z dodatkiem oliwy. Burek z kolei to – rodzaj placka z ciasta filo wypełnionego nadzieniem z mięsa mielonego, białego sera lub szpinakiem, a jego nazwa pochodzi od tureckiego czasownika bur-, który znaczy zawijać, zakręcać. A do tego wino. Mam nadzieję, że każdy z miłośników kotła próbował tych smaków, a teksty zawarte w tej książce oraz ilustrujące je zdjęcia będą tylko ich rozwinięciem.
Verba volant, scripta manent – słowa ulatują, pismo pozostaje, jak mówi łacińska paremia. Stąd postanowiłem zebrać co ciekawsze teksty i wydać je w formie książkowej, zwłaszcza, że byt gazet w dzisiejszych czasach uzależniony jest od tak wielu czynników, że trudno z czasem odnaleźć informacje o minionych zdarzeniach. W dodatku aparat fotograficzny był moim nieodłącznym kompanem, stąd niektóre teksty są ilustrowane wybranymi fotografiami, stanowiącymi zapis czasu minionego. A czy są warte pamięci – to pozostawiam ocenie czytającym.

Najnowsze

Mistrzostwa Trumpa

Mistrzostwa Trumpa

Human Rights Watch ostrzega, że mundial 2026 w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie wystartuje w „klimacie...

Cena niemieckiej hipokryzji

Cena niemieckiej hipokryzji

Niemcy po raz pierwszy przegrały walkę o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Głosowanie odbyło się 3 czerwca...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta...

Sprawdź również

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Mój cykl pt. „Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?” spotkał się z zainteresowaniem czytelników portalu Dziennik Trybuna. Postanowiłam więc kontynuować temat psychologicznych i społecznych aspektów bezrobocia, choć przyznaję, że nie jest to jedyny powód....

Czy woda wykończy gastronomię?

Czy woda wykończy gastronomię?

Zapachniało PRL-em, Bareją, a być może, nie bójmy się mocnych słów, gułagiem. Otóż od sierpnia restauratorzy będą musieli podawać kranówkę za darmo. To koniec, branża się nie podniesie. Już fakt konieczności płacenia pracownikom jest ledwo do udźwignięcia, a teraz...

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Los ludzkości spoczywa w dziś rękach tytanów kapitału w rodzaju Jeffa Bezosa czy Elona Muska. To ich pasje i fobie – a nie publiczna debata i decyzja – przesądzają o zakresie prywatności, o pracy dla wszystkich bądź bezrobociu, o jakości życia ludzi i ich relacji z...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta Azerbejdżanu upamiętniającego powstanie pierwszego, nowoczesnego państwa azerskiego. Demokratycznej Republiki Azerbejdżanu. Szczęki opadały kilka razy, bo...

Grzech ubóstwa

Grzech ubóstwa

Jest w części naszego społeczeństwa skłonność do obwiniania przegrywających o ich porażkę. Po prostu łatwiej zwalać winę za krzywdy na pokrzywdzonych niż przyznać, że żyjemy w niesprawiedliwym systemie. Ta postawa uśmierza lęki, bo pozwala wierzyć, że jeżeli będziemy...

Orzeł Biały kontra Michał Archanioł czy tryzub?

Orzeł Biały kontra Michał Archanioł czy tryzub?

Zełenski oczywiście popełnił błąd nadając jednostce wojskowej miano bohaterów UPA, a z polskiego punktu widzenia nawet zniewagę pamięci polskich ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii. Powinniśmy jako państwo domagać się naprawienia tego błędu. Zdecydowanie. Pewnie...

Wszystkim wszystko

Wszystkim wszystko

Konfederacja wznosi się na fali internetowych awantur. Okazuje się, że nagle stali się obrońcami „klasy pracującej” przed „drapieżnymi artystami”, którzy walczą o minimalne emerytury w wysokości 1900 zł brutto (nie dotyczy to gwiazd, bo te nie załapią się na dopłatę...

Życie po życiu

Życie po życiu

To trzecia część tekstu Małgorzaty Kulczyk. Pierwszą część można przeczytać tutaj: Neoliberalna nowomowa w poradnictwie internetowym. Drugą część można przeczytać tutaj: Casting na pracownika, czyli uśmiechnij się promiennie, nawet gdy masz żółte zęby. Poniższa część...