Wakacje polityczne

4 sie 2022

Wakacje są po to, żeby choć trochę odpocząć. Od wszystkiego. Od polityki też. Zwłaszcza od niej. Dobrze, że Jarosław Kaczyński zdecydował się na urlop i porzucenie swoich peregrynacyjnych planów. Inna sprawa, z jakich pobudek to uczynił. Gorzej, że w jego ślady nie idą inni politycy, i miast cieszyć się słońcem, ładną pogodą i świętym spokojem, wyłażą na ulice i namawiają. 

Namawiają, żeby w najbliższych wyborach głosować na nich. Taki ich podły los. Do tego są powołani i na to się zdecydowali. Tylko dlaczego akurat w wakacje? Polacy, wbrew temu co myślą o nich politycy, mają naprawdę dość permanentnej wojny bratobójczej, więc mobilizacja swoich elektoratów w czasie, gdy ten zajęty jest krzątaniną wokół spraw doczesnych, ma bardzo nikłe szanse na powodzenie. Podejrzewam nawet, że więcej dobrego politycy zrobiliby sobie i swoim ugrupowaniom…zostając w domach. Bo kiedy walka trwa, to naturalnie, nie ma co oddawać pola za darmo. Ale kiedy ludzie chcą odpoczywać, a trochę z nas jednak chce, dajmy im ku temu szanse, a nie nachodźmy ich na ulicach, targach, placach, wciskając do rąk ulotki i gazetki. Ten bowiem dwa razy wygrywa, który wie, kiedy odpuścić i nie płynąć ze szlamem, tylko z prądem, a nawet pod prąd. 

Jarosław Kaczyński został schowany do pudełka, ponieważ za bardzo straszył. Zapewne za chwilę z niego wyskoczy, bo sterować nim w pełni nie można. To oczywiście dobra wiadomość dla opozycji, bo bzdury, które plecie po parteitagach pan prezes, przydają mu w oczach twardego jądra, a niezdecydowanych zdecydowanie odeń odstręczają, czemu dziwić się nie należy. Mnie z kolei dziwi, że politycy, zwłaszcza Platformy, cieszą się jak małe dzieci na wieść o tym, że prezes po Polsce jeździł już nie będzie, bo otwiera się na ten czas przed Platformą furtka na Podkarpacie, Lubelszczyznę, Podlasie i całą wschodnią stronę, w której PO nigdy nie wygrało, a teraz PiS poddaje ją bez walki. 

Ludzie jednak u nas nie są takie głupie, jak się Platformie wydaje. Doskonale pamiętają, że Tusk i jego ekipa rzadko kiedy zapuszczała się na wschodnią flankę. A dziś, kiedy nawet zdecyduje się na ten odważny krok, pierwszy, lepszy wyborca Kaczyńskiego może im wykrzyczeć w twarz: a gdzieżeście byli pięć lat temu? Przyjeżdżacie teraz, kiedy prezesa nie ma, po nocy, jak złodziej, a wcześniej robiliście cokolwiek, żeby o tę ziemię zawalczyć? I bądź tu, człowieku, mądry. Bujać to my, a nie nas. Po tych słowach rozlegną się brawa, Tuska kolejny raz wygwiżdżą, i wszystko skończy się zgodnie z protokołem dyplomatycznym. 

Drodzy politycy, tej czy innej opcji, to naprawdę nie ma sensu. Nie wiem, co wmawiają Wam wasi PR-owcy, ale na pewno mówią Wam nieprawdę. Ludzie w lato, zwłaszcza na wsi, nie chcą się spotykać na wiecach, ani oglądać Waszych facjat, bo tego mają dosyć na co dzień. Macie cały rok, żeby walczyć o swoich i nieswoich, czy musicie zatem psuć narodowi humor akurat w wakacje? Lud chce w lato się bawić, ten, który akurat nie musi pracować. A ten który musi, chce po pracy odpocząć. Jeśli więc już koniecznie chcecie iść do narodu i przybijać piątki, zafundujcie mu coś, czego chce, a nie czego Wy chcecie. 

Wyobraźcie sobie wielką halę sportową w skwarne lato, wypełnioną ludźmi, zwożonymi autokarami bez klimy z całego województwa, żeby ładnie wyglądało w telewizji na obrazku. Sądzicie, że tym wszystkim wybrańcom aż tak się chce i tak bardzo im zależy, żeby męczyć się dla swojego przywódcy? No, może tym z PiS-u tak, ale cała reszta, generalnie, wolałaby być na pikniku ze znajomymi i rodziną. Albo przynajmniej na ognisku w jakimś ładnym miejscu. Czemu więc, zamiast wydawać partyjne pieniądze na ogromne spędy po kilka tysięcy ludzi, nie przeznaczyć tego na imprezy dla swoich i nieswoich; pod chmurką, wieczorem, z piwem i kiełbaskami; bez krawatów i marynarek. Przy kielichu też można sobie pogadać o małej albo dużej polityce, a nie bić pianę z bambusowym kijem wetkniętym w odbyt, zamiast kręgosłupa. Ludzi dużo bardziej doceniają takie małe gesty, niźli to, gdy ktoś z zaskoczenia chce ich na ulicy przekonywać na siłę, jak domokrążca. 

Jeśli jednak taka chłopomania i ludyczne podejście do tematu politykom w wakacje nie przystoi, zalecam daleko powściągnięty umiar w temacie uganiania się latem za wyborcą. Polityk też musi mieć wakacje. Żeby wyborca mógł od niego odpocząć. 

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...