Zapiski krakowskiego intelektualisty

29 sty 2020

„Kartki z dziennika” profesora Mariana Stępnia, wybitnego literaturoznawcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, historyka literatury i krytyka, interesująco i kompetentnie omówił już na łamach „Dziennika Trybuna” Grzegorz Wiśniewski. Dlatego tym razem tylko kilka impresji, niejako uwag na marginesie jego tekstu.

„Kartki” są wyborem z o wiele większego zbioru i obejmują okres od 1969 (jeden zapisek wstępny, a następnie od roku 1973, z dominantą lat 1977-1979, przy nie bardzo zrozumiałym braku mocno newralgicznego roku 1976) do 2017 roku.
Do roku 1990 zapiski są rejestracją działań, spostrzeżeń, spotkań, wrażeń, lektur, myśli, ocen, interpretacji uczonego, intelektualisty, a przy tym członka PZPR (w tym sekretarza KC do spraw kultury w latach 1988-1990) mocno zaangażowanego w rzeczywistość, krytycznego wobec własnej formacji, jasno widzącego jej wady, winy i ograniczenia (uczony, partyjny intelektualista zwłaszcza nie może i nie powinien być bezkrytyczny), ale trwającego przy niej pomimo dookolnych burz i obserwowanych przejawów konformistycznych konwersji na stronę klerykalno-„solidarnościowego” przeciwnika (jedno z takich zdarzeń odnotowuje w zapisku dotyczącym spotkania na ulicy z innym wybitnym krakowskim profesorem).
Jest też i taki zapisek, który ilustruje nie tak wcale rzadkie zjawisko pewnej naiwności intelektualistów lewicowych (jak Marian Stępień), którzy do pewnego stopnia rozczarowani, zmęczeni wyjałowieniem i błądzeniem własnej formacją, jakby szukali pozytywnej inspiracji i nadzieli na zewnątrz, po stronie przeciwnika, jakby wierząc w istniejące tam ozdrowieńcze walory, dobre, uczciwe intencje i twórcze tkwiące w niej potencjały.
Taki nastrój „głodu wartości”, głodu znalezienia się w „dobrej wspólnocie” można wyczuć w zapisku dotyczącym wizyty profesora Stępnia przy grobie Jerzego Popiełuszki, długiego wyczekiwania na ten moment w kolejce pośród tłumu. Niezależnie bowiem od powodującego nim motywu poznawczego, zaciekawienia zjawiskiem, daje się wyczuć szczyptę pozytywnego odruchu „con amore”. Po latach rzeczywistość brutalnie zweryfikowała i nadal weryfikuje te złudzenia. Dla mnie są one także, przy okazji, ewokacją osobistej (ze szczyptą sentymentu – do 1980 roku żyłem w miarę beztroską młodością) pamięci zdarzeń i atmosfery tych „ciekawych czasów”. Wydaje się, że punkt ciężkości zapisków Mariana Stępnia sytuuje się w latach 1980-1981. Z jednej strony bowiem strony w zapiskach z lat bezpośrednio poprzedzających „karnawał „Solidarności” wyczuwa momentami prefiguracje przyszłych, nieodległych zdarzeń, czasem ich jakby podświadome, a czasem świadome przeczucia.
Z drugiej strony, wszystko o czym pisał Marian Stępień po 1981 roku było konsekwencją zarówno „karnawału”, jak i tego, co zdarzyło się 13 grudnia 1981 roku i w jego następstwie. Do tego „Kartki” przynoszą spory zasób wiedzy faktograficznej o konkretnych zdarzeniach i personaliach.
Część z nich należy do tzw. „ogólnie znanych” (choć to sformułowanie mocno na wyrost – ile osób tak naprawdę ma tę wiedzę?), część dotyczy zdarzeń i personaliów, które autor zapisków przywołuje z drugiego lub trzeciego szeregu, wydobywa spod kurz niepamięci i niewiedzy. Dla przykładu: sugestywny jest zapisek odnoszący się do Jerzego Putramenta.
Tego zadzierzystego kiedyś, dynamicznego, po sarmacku jowialnego „bon vivanta”, władczego człowieka i działacza politycznego, a przy tym interesującego i płodnego pisarza, niczym w stopklatce ukazuje Stępień jako rozgoryczonego, chorego już człowieka, z oznakami poczucia życiowej przegranej.
Takich detali, „smaków” i „smaczków”, będących ciekawą ilustracją klimatów poszczególnych „etapów” i „okresów” jest „Kartkach z dziennika” wiele, choć bez nadmiaru, jako że Marian Stępień nie jest typem anegdociarza, w jego narracji dominujący jest ton solidnego, poważnego krakowskiego uczonego, choć nie był i nie jest jedynie po uszy zagrzebany w księgach, o czym świadczą choćby liczne relacje z zagranicznych podróży i dłuższych pobytów. Każdy kto przeżył tamte czasy, a także każdy kto się nimi interesuje powinien sięgnąć po „Kartki z dziennika” profesora Mariana Stępnia. Znajdzie w nich wiele wiedzy i wiele interesującego tworzywa do wspomnień i przemyśleń własnych.
Marian Stępień – „Kartki z dziennika”, wyd. Studio Emka, Warszawa 2019, str. 576, ISBN 978-83-66142-21-3

Najnowsze

Sprawdź również

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Istotna grupa komentatorów i ekspertów, nie tylko internetowych, uważa, że Kaczyński swoim ultimatum rozpoczął kolejny etap misternej gry mającej na celu odzyskanie utraconego elektoratu i uzyskanie większości w przyszłym parlamencie. Wiara w jego mądrość i posiadanie...

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Prezydent Karol Nawrocki zaskarżył część reformy PIP do Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego, że jak domagały się związki zawodowe, powinna być ostrzejsza względem nadużyć ze strony zatrudniających? Wręcz przeciwnie. Domaga się jej osłabienia i ogarniczneia...

Pożegnanie z Jackiem M.

Pożegnanie z Jackiem M.

Z prezydentem Krakowa najdłużej pełniącym swoją funkcję nie sposób rozstać się szybko. To po prostu niemożliwe. Choć formalnie Jacek Majchrowski przestał być prezydentem ponad dwa lata temu, nadal jest punktem odniesienia – zwłaszcza w specyficznej sytuacji, w jakiej...

Ku cywilizacji XXII wieku

Ku cywilizacji XXII wieku

Rozważania wstępne: Futurologiczne przewidywanie rozwoju naszej cywilizacji w XXI i XXII wieku jest przedsięwzięciem niezwykle atrakcyjnym, aczkolwiek bardzo trudnym i ryzykownym – pod względem merytorycznym i intelektualnym. Warto jednak podjąć taką poważną próbę tym...

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Trwa debata nad europejską gorączką zbrojeń. W tle konflikty wokół Ukrainy, Iranu, Gazy, Tajwanu. Mącą ludziom w głowach byli wojskowi, pseudoeksperci z think-tanków, z naciskiem na tanki, ale bez własnych myśli. Główne aspekty tego galimatiasu poznawczo-praktycznego...

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Rozeszli się, a może się nie rozeszli. Morawiecki z ekipą został wyrzucony czy sami odeszli. Mówią, że lewacy dramatyzują, ale wszystkie inby w lewicowych grupkach są niczym w porównaniu z tymi łzawymi spektaklami na prawicy. W dodatku temat został podchwycony i...

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Spółka Skarbu Państwa PKP S.A. oferuje na swojej stronie sprzedaż nieruchomości głównie mieszkaniowych, usytuowanych w różnych miejscowościach, które przedstawia jako „tanie”. Choć niektóre z cen faktycznie nie wydają się w obecnych realiach wygórowane, to wśród ofert...