Bożena Ostródzka Pierwsza

4 sty 2021

Nigdy nie grałem koncertu w Sylwestra, choć zawsze chciałem. Nie dlatego, że tak bardzo kocham życie na scenie w „ten wyjątkowy dzień”. Chciałem, bo to okazja, żeby z nielubianej, uświadomionej konieczności, uczynić źródło zarobkowania. A nie grałem, bo mój pryncypał z zespołu nie pozwala grać w Sylwestra, pomny przykrych doświadczeń z przeszłości, kiedy to na jednym z bankietów „Jaś” nie doczekał dwunastej.

Było to dawno i już dziś prawie nieprawda, bo rzecz działa się w zatęchłych i odległych latach dziewięćdziesiątych, kiedy nikt nawet nie śnił o Sylwestrze z Dwójką, Trójką czy Polsatem. Grupa na K. otrzymała płatny angaż do grania do kotleta na jednym sylwestrowych balów w lokalu stołecznym. A że chłopacy mieli mocne trzewia i mniej lat, jeden z kolegów przeszarżował, błędnie oceniając swoje możliwości, w związku z czym spał pijany za wzmacniaczem, od czasu do czasu podnosząc głowę i blekocąc: „Ale chłopaki, ja chcę grać”, po czym dalej zasypiał. Od tamtego momentu grupa na K. nie zagrała żadnego koncertu sylwestrowego, mimo że można by za ten jeden taki wieczór, lub raptem, kilka piosenek, nie robić nic przez cały miesiąc. Ja, na ten przykład, Sylwestra nie lubię i nie kultywuję. Marnotrawię więc ten czas, choć mógłbym wówczas zarabiać, a nie tępo gapić się w telewizję, z jednej strony zazdroszcząc zarobków innym kolegom, z drugiej jednak dziękując losowi, że kolejny rok, uchronił mnie przed byciem częścią większej całości, która pachnie straszną naftaliną. Bo ja, jak śpiewał ongiś zespół Green Day, chcę być w mniejszości, a nie w waszej moralnej większości. Za taką większość zawsze dziękuję, choć, nie przeczę, z niejakim bólem dupy, kiedy patrzę na stan konta, ale niezależność zawsze ma swoją cenę. Zazwyczaj wyrażoną w gotówce.

Nie znam więc uczucia, jak to jest zagrać w Sylwestra dla milionów Polaków przed telewizorami. Znam uczucie, jak to jest zagrać dla miliona ludzi pod sceną, i jeśli jest to choć w marnym procencie taki sam high jak ten z graniem dla telewizji, to gratuluję wykonawcom. Znam również, pobieżnie, ale znam, stan bazy noclegowej w powiatowym mieście Ostróda. Tak się składa, że tegoroczny Sylwester odbywał się właśnie tam. Ongiś, razem z grupą na V. grałem na festiwalu ska i reggae w Ostródzie. Nie tym dużym, w lato, tylko takim pomniejszym, na początku roku, w styczniu albo lutym. Z racji tego, że imprezy nie obsługiwało TVP ani nawet lokalna odnoga z Olsztyna, tylko kilkoro zapaleńców i miłośników muzyki jamajskiej, kapele które przyjechały, rozłożono po ostródzkich hostelach i pensjonatach, żeby było taniej. Pamiętam, że gdy dotarliśmy na miejsce do jednego z takich przybytków, przywitał nas w sztok pijany recepcjonista. Dwoiło mu się w oczach, nie mógł doliczyć się miejsc, które dla kogo, kto z kim, więc po ok. 10 minutach walki z materią obrócił się przy kontuarze za siebie i donośnie zawołał: „Bożena…Bożena! Chodź tu, ja się na tym nie rozeznaję, trzeba coś tu szybko pozmieniać, bo się nam grajki nie pomieszczą!”. Ostatecznie, rzeczywiście, część z nas została przeniesiona do innego pensjonatu, parę domów dalej, ale strach by pomyśleć, co by było, gdyby zabrakło wtedy Bożeny.

Na przełomie lat 2020/21, w noc sylwestrową, podobna opowiastka mogłaby się stać udziałem samego Thomasa Andresa, Heleny Vondrackowej czy Marcina Millera. Na szczęście na straży był Jacek Kurski, który, gdy tylko dowiedział się o grożącym artystom niebezpieczeństwie, zadziałał, niczym Deus ex machina, i prawo dopasował szybciej, niż prezydent narty. Szło bowiem o to, że z powodu braku możliwości prowadzenia działalności hotelarskiej, część artystów może wylądować na mrozie. Przynajmniej oficjalnie. Wraże media tylko czekają, żeby wytknąć TVP i rządowi taką niedoróbkę. W pierwotnej noweli o „narodowej kwarantannie” zapisano bowiem wyjątek od zakazu przebywania w hotelach dla osób współpracujących z rozgłośniami radiowymi i stacjami telewizyjnymi posiadającymi koncesję na nadawanie. I niby wszystko wydawało się spoko, gdyby nie to, że złośliwi zaczęli poszczekiwać, że TVP jest nadawcą publicznym i nie ma na nadawanie żadnej koncesji. Niejeden w takim wypadku pił by do rana, rwał włosy z głowy, ale nie Jacek Kurski. On, najzwyczajniej w świecie zadzwonił do premiera, a ten w trybie ultra-ekspresowym wprowadził nowelę noweli i zmienił zapis. Od dziś obowiązuje więc prawo w którym stoi że, poprawka oprócz „nadawców posiadających koncesję” uwzględnia też „jednostki publicznej radiofonii i telewizji”, o których nie było mowy we wcześniejszej wersji. Przyznacie Państwo, genialne w swojej prostocie. Prawnicy mają jednak wątpliwości, czy to, co zapisano na chybcika w ustawie, jest już wytrychem prawnym, pogwałceniem obyczaju, zwykłą kazuistyką, czy może przykładem na to, jak w Polsce tworzy się dziś najbardziej nieudolne prawo pod konkretnego człowieka. Milczy rzecznik rządu. Milczy prezes. Milczy Jacek Kurski. Nie zamilkną za to sylwestrowi artyści. Duch i ciało potrzebują strawy. A ja sam doskonale wiem, jak ciężko w Ostródzie o pokój. Hotelowy, ma się rozumieć.

Najnowsze

Sprawdź również

Śmieciówka zamiast etatu? PIP ma nowe narzędzia

Śmieciówka zamiast etatu? PIP ma nowe narzędzia

Państwowa Inspekcja Pracy ma nowe narzędzia do walki z fikcyjnym samozatrudnieniem i umowami cywilnoprawnymi zawieranymi zamiast umów o pracę. Przepisy obowiązujące od 8 lipca pozwalają doprowadzić do przekształcenia nieprawidłowo zawartej umowy zlecenia, umowy o...

Siostro, basen

Siostro, basen

Baseny stają się nieoczekiwanie ważnym elementem kampanii wyborczej w Krakowie – kampanii, której nikt nie toczy. Ale zanim o basenach, najpierw trochę o kuriozum prawnym. Referendum się odbyło, jak się patrzy. 26 maja w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego...

Ten i tamten naród

Ten i tamten naród

Mieszkanie pani Ani zostało zlicytowane za długi. Miała trudny okres. Mąż pijak jak od niej odchodził, zabrał wszystkie rzeczy poza łóżkiem. To on narobił długów, za które zlicytowano jej jedyny dach nad głową. Lokal kupiła bardzo zadbana, ładna i kulturalna kobieta z...

Radio Ga Ga

Radio Ga Ga

Jakiś klasyk powiedział, że telewizja to wspaniały wynalazek, wystarczy wyłączyć wizję i mamy radio. Niestety, sztuczna inteligencja Google nie zna autora tego spostrzeżenia, a w mojej pamięci jego nazwisko się zatarło. Tak jak zatarła się wizja u polityków. W...

Od nagonki do przemocy

Od nagonki do przemocy

Dorosły facet pobił ukraińskiego nastolatka w Warszawie. Nagonka na osoby LGBT przestała się najwidoczniej klikać, więc polityczna szczujnia potrzebuje nowego wroga. „Dawid był z kolegami, z którymi wracał znad jeziorka Czerniakowskiego w Warszawie. Była sobota, po...

Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego

Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego

Prezydent Karol Nawrocki odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego, najwyższe polskie odznaczenie państwowe. Decyzję podjął po konsultacji z Kapitułą Orderu Orła Białego. Powodem była zgoda prezydenta Ukrainy na nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych...

Radny KO i lekarz cudotwórca

Radny KO i lekarz cudotwórca

Dawid Kacprzyk, radny Ursusa związany z Koalicją Obywatelską i lekarz Warszawskiego Szpitala Południowego, zrezygnował z członkostwa w partii po publikacjach o swoich zarobkach i czasie pracy. Marcin Kierwiński poinformował, że przyjął jego rezygnację. Kacprzyk jest...