Głos lewicy

PiS dostanie łupnia

W oczekiwaniu na ostateczne wyniki wyborów Czesław Cyrul marzy:
Wiele wskazuje na to, że PiS w wielkich miastach dostanie w wyborach łupnia. To początek końca. Szczucie, kłamanie, ubliżanie, obrażanie, sterowanie centralnie zaczyna wywoływać opór i niesmak. Jeszcze trochę, a ta świadomość dotrze także do mniejszych miejscowości. Jeszcze trochę, a parafianie zabronią klerowi wskazywać na PiS jako bezgrzesznych. Wkrótce, ale jeszcze nie w tych wyborach, bunt przeciwko partii narodowo-socjalistyczno – konserwatywno-kościelnej ogranie cały kraj. Na kłamstwie i nienawiści, podpieranej autorytetem Rydzyka nie da się zbudować trwałych wartości. Zauroczenie mija.

 

Pamiętamy

Minął rok od samobójczej śmierci Piotra Szczęsnego, „Szarego Człowieka”. Skomentował ją na Facebooku Adam Mazguła:
Miałem przyjemność uczestniczyć w bardzo wzruszającym wydarzeniu pod Pręgierzem we Wrocławiu (19.10.). Hołd dla Zwykłego Szarego Człowieka złożyli Wrocławianie.
Wysłuchaliśmy przekazy radiowe i telewizyjne z dnia samopodpalenia się Piotra. Odczytano jego listy do rodziny, prasy oraz punkty jego protestu. Potem znowu organizatorzy, wśród których widziałem niezawodnych Anię, Ewę i Krzysztofa, odtworzyli komentarze z kolejnych dni jego męczeńskiej śmierci. Minuta ciszy i odtworzenie kultowej piosenki o wolności zakończyło wieczornicę pamięci.
Dziękuję organizatorom za wzruszające przeżycie i gratuluję wyczucia atmosfery towarzyszącej jego tragicznej śmierci.

 

Zlikwidować stolicę!

Tymczasem Łukasz Moll komentuje demonstracje przeciwników Brexitu:
Obiegły mnie wczoraj wieści, że w Londynie niezliczona ilość zwolenników pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej przemaszerowała żądając drugiego referendum w tej sprawie. Organizatorzy doliczyli się ponad 700 tysięcy uczestników, a na czele pochodu stanęli politycy wszystkich głównych partii – w tym posłanka rządzących Konserwatystów – co oznacza, że nacisk skierowany był nie tylko na premier Theresę May, a i na lidera opozycji Jej Królewskiej Mości, Jeremy’ego Corbyna, który skłonny jest przeprowadzić Brexit, ale wynegocjować z Brukselą jego bardziej miękki model. Łatwo było by mi z pozycji otwartego, młodego człowieka z dużej metropolii i z wyższym, humanistyczno-społecznym wykształceniem powiedzieć, że się z Corbynem nie zgadzam. Ale chciałbym powiedzieć, że zgadzam się z nim w sprawie, którą uważam za znacznie bardziej fundamentalną i która ma znaczenie uniwersalne, istotne zwłaszcza w Polsce. Corbyn rozumie, że robienie postępowej polityki w Londynie to łatwizna, a problemem jest to, kiedy koszty tej polityki wystawiane są peryferiom. Dlatego lider lewicy poważnie traktuje głos zapomnianych społeczności – tych, które nigdy nie zorganizują marszu na setki tysięcy osób. I lewica, jeśli chce mieć większość i ma to być większość dla lewicowej polityki, musi mieć po swojej stronie przede wszystkim tych, którzy chcą by rząd chronił ich przed zgubnym wpływem niczym nieskrępowanego przepływu kapitału.
A tak w ogóle doświadczenia ostatnich tygodni w Polsce, kiedy każdy z nas w ułamku sekundy dowiadywał się, co na śniadanie zjadł warszawski kandydat A i o której wstał z łóżka kandydat B, a z trudem dało się dowiedzieć cokolwiek więcej o kandydatach z naszych miejscowości, dodały mi tylko przekonania, że jak już będziemy pisać tę Konstytucję V RP, II PRL albo Rzeczy Pospolitej, to zaczniemy od wyrzucenia z niej stolicy. Największe miasto ma być po prostu największym miastem, a nie pseudoemanacją polskiej woli. Wyszłoby to na zdrowie i Warszawiakom, których codzienne problemy nie mogą wejść na pierwszy plan, ponieważ przytłacza je ciężar polityki ogólnopolskiej. I reszcie kraju, których lokalne sprawy częściej wchodziłyby na plan krajowy. Bo kiedy obcinasz głowę królowi, nie możesz zapominać o konieczności wyrzucenia pustego miejsca centralnej władzy, która po nim zostaje. Angole mają do zrobienia obie rzeczy.