Polska ma problem ze sprawiedliwością podatkową
Pracownik zarabiający kilka tysięcy złotych miesięcznie nie ma wyboru — państwo regularnie pobiera z jego pensji podatki i składki. Tymczasem milionerzy, właściciele firm i osoby zarabiające na kapitale mogą korzystać z korzystniejszych sposobów rozliczania się z fiskusem. W Polsce może więc dojść do sytuacji, w której człowiek zarabiający znacznie więcej oddaje państwu proporcjonalnie mniej. Dlaczego tak się dzieje i kto na tym korzysta?
Miliony zysku i zaskakująco niski podatek
Dyskusję o podatkach wywołała ostatnio influencerka Andziaks, czyli Angelika Trochonowicz. Celebrytka narzekała na wysokie podatki w Polsce i przyznała, że chciałaby rozliczać się za granicą.
Tymczasem dane finansowe spółki Twinkle Candle, powiązanej z influencerką, pokazują interesujące liczby.
W 2025 roku firma osiągnęła:
- 12,2 mln zł przychodów;
- 2,85 mln zł zysku przed opodatkowaniem;
- 26 125 zł wykazanego podatku dochodowego.
To zaledwie 0,92% księgowego zysku brutto.
Nie oznacza to, że Andziaks osobiście zapłaciła tylko tyle podatków. Spółka i jej właściciele mogą płacić również inne podatki, a podatek wykazany w sprawozdaniu nie pokazuje wszystkich rozliczeń.
Jednak takie zestawienie rodzi pytanie: dlaczego firma zarabiająca miliony może wykazywać tak niewielki podatek dochodowy?
Źródło: BizRaport – Twinkle Candle.
Pracownik płaci. Bogaty może wybierać
Zwykły pracownik zatrudniony na umowie o pracę nie może sam zdecydować, jak będzie opodatkowana jego pensja.
Od wynagrodzenia potrącane są obowiązkowe składki, a także podatek dochodowy, jeśli wynika on z rozliczenia.
Przedsiębiorca ma więcej możliwości.
Może wybrać odpowiednią formę opodatkowania, rozliczać koszty prowadzenia firmy, a w przypadku spółki zatrzymywać zyski na dalsze inwestycje.
Przykład?
Pracownik, którego roczny dochód przekroczy 120 tys. zł, płaci w 2026 roku 32% podatku od nadwyżki ponad tę kwotę.
Przedsiębiorca spełniający określone warunki może natomiast płacić 19% podatku liniowego niezależnie od wysokości dochodu.
Do tego dochodzą różnice w składkach na ubezpieczenia.
Oczywiście przedsiębiorcy ponoszą ryzyko prowadzenia działalności, a właściciele spółek mogą być dodatkowo opodatkowani przy wypłacie zysków.
Nie zmienia to faktu, że dwie osoby osiągające podobne dochody mogą płacić bardzo różne kwoty podatków i składek.
Biedny płaci podatki nawet podczas zakupów
Jest jeszcze jeden problem, o którym mówi się zdecydowanie za mało.
Podatek VAT płacimy niemal codziennie.
Kupujemy żywność, ubrania, środki czystości, paliwo czy sprzęt domowy — w cenach wielu tych produktów znajduje się podatek.
Osoba zarabiająca minimalną krajową często wydaje niemal całą pensję na podstawowe potrzeby.
Milioner może przeznaczyć na życie tylko niewielką część swoich dochodów, a resztę oszczędzać lub inwestować.
Oznacza to, że człowiek biedniejszy może oddawać państwu większą część swoich pieniędzy w podatkach związanych z codziennymi zakupami.
Nie chodzi więc wyłącznie o podatek od wynagrodzenia. Liczy się również to, ile pieniędzy zostaje obywatelowi po opłaceniu wszystkich danin i podstawowych kosztów życia.
Ministerstwo Finansów przyznaje, że system jest nierówny
To nie tylko opinia krytyków obecnego systemu.
Ministerstwo Finansów wskazało w 2026 roku, że niektórzy przedsiębiorcy osiągający bardzo wysokie przychody mogą ponosić niższe obciążenia podatkowe i składkowe niż pracownicy zarabiający znacznie mniej.
Z danych resortu wynika, że w 2024 roku około 43 tysiące podatników korzystających z ryczałtu osiągnęło łącznie 102 miliardy złotych przychodów.
Nie są to ich zyski, ale liczby pokazują skalę działalności prowadzonej z wykorzystaniem tej formy opodatkowania.
Źródło: Ministerstwo Finansów – projekt zmian podatkowych.
Czy państwo wreszcie coś zmieni?
22 października 2026 roku Sejm przyjął ustawę zmieniającą przepisy podatkowe.
Nowe rozwiązania mają od 2027 roku między innymi podnieść progi podatkowe oraz ograniczyć możliwość korzystania z preferencyjnego ryczałtu przez przedsiębiorców o wysokich przychodach.
Rząd chce również zwiększyć opodatkowanie części największych firm.
Ustawa musi jeszcze przejść dalsze etapy procesu legislacyjnego.
To próba zmniejszenia różnic, ale nie oznacza, że wszystkie nierówności podatkowe znikną.
Dlaczego bogaty ma mieć łatwiej niż biedny?
Nie chodzi o to, żeby karać ludzi za zarabianie pieniędzy. Nie każdy przedsiębiorca jest milionerem, a wiele małych firm każdego dnia walczy o przetrwanie.
Chodzi o sprawiedliwe zasady.
Dlaczego pielęgniarka, nauczyciel, kasjerka czy pracownik fabryki mają ograniczone możliwości rozliczania podatków, podczas gdy najzamożniejsi mogą korzystać z większej liczby rozwiązań?
Dlaczego osoby, które wydają niemal całą pensję na życie, mają ponosić proporcjonalnie tak duże ciężary związane z codzienną konsumpcją?
I dlaczego państwo przez lata pozwalało na tak duże różnice w opodatkowaniu dochodów z pracy i działalności gospodarczej?
Podatki powinny zależeć przede wszystkim od rzeczywistych możliwości finansowych człowieka, a nie od tego, czy stać go na specjalistów pomagających wybrać najkorzystniejszy sposób rozliczenia.
Bo sprawiedliwe państwo to nie takie, w którym wszyscy płacą jednakowo.
To takie, w którym człowiek zarabiający kilka tysięcy złotych nie ponosi proporcjonalnie większych ciężarów niż ktoś, kto zarabia miliony.












