Osoby z niepełnosprawnościami mają prawo do samodzielnego życia, pracy i decydowania o własnej przyszłości. Sejm zakończył prace nad ustawą o asystencji osobistej. Teraz decyzja należy do prezydenta Karola Nawrockiego. To szansa na jedną z najważniejszych zmian w polskiej polityce społecznej.
Koniec z przerzucaniem odpowiedzialności na rodziny?
Przez lata państwo pozostawiało osoby z niepełnosprawnościami pod opieką najbliższych. Rodzice rezygnowali z pracy, a rodziny podporządkowywały całe życie obowiązkom opiekuńczym.
Nowa ustawa ma to zmienić. Asystent osobisty będzie pomagał w codziennych czynnościach, przemieszczaniu się, nauce, pracy i uczestnictwie w życiu społecznym.
Asystent nie ma decydować za osobę z niepełnosprawnością, lecz pomagać jej żyć na własnych zasadach.
Co przewiduje ustawa?
- Od 20 do 240 godzin asystencji miesięcznie, docelowo dla uprawnionych dorosłych.
- Możliwość wyboru asystenta.
- Finansowanie usług z budżetu państwa.
- Stopniowe obejmowanie wsparciem osób z ustalonym poziomem potrzeby wsparcia wynoszącym co najmniej 80 punktów.
- Od 2030 roku rozszerzenie systemu na uprawnioną młodzież w wieku 13–17 lat.
Według Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej system ma docelowo pomóc około 100 tysiącom osób z niepełnosprawnościami i pół milionowi członków ich rodzin.
Lewicowa polityka społeczna w praktyce
Ustawa przygotowana przez resort rodziny kierowany przez Lewicę pokazuje, że polityka społeczna nie musi ograniczać się do wypłacania świadczeń.
To inwestycja w niezależność, aktywność zawodową i godność człowieka. To również szansa dla tysięcy opiekunów, którzy dzięki wsparciu będą mogli wrócić do pracy.
Nie jest to jednak rozwiązanie wszystkich problemów. System będzie wdrażany stopniowo, a kryteria dostępu wykluczą część potrzebujących.
Teraz ruch prezydenta Nawrockiego
23 października Sejm przyjął poprawki Senatu i zakończył prace nad ustawą. Dokument czeka na podpis prezydenta.
Asystencja osobista to nie przywilej ani prezent od państwa. To szansa na normalne, niezależne życie.
Państwo nie może przez kolejne dekady oczekiwać, że rodziny będą zastępować publiczny system wsparcia.
Bo prawdziwą miarą sprawiedliwości społecznej jest to, czy każdy człowiek, niezależnie od niepełnosprawności, może żyć godnie i samodzielnie.












