Pracownice drugiej kategorii

12 mar 2023

Głodowe pensje, brak sprzętu i personelu czy bycie „pracownikami drugiej kategorii” – z tym mierzą się na co dzień osoby pracujące w Domach Pomocy Społecznej. Mimo wykonywania niezwykle ciężkiej i potrzebnej pracy, z trudem walczą o godne warunki i płace.

Powiedzmy sobie na początku, czym są DPS-y. Nazywane inaczej Domami Opieki, to placówki świadczące usługi bytowe, opiekuńcze, wspomagające i edukacyjne osobom wymagającym całodobowej opieki z powodu wieku, choroby lub niepełnosprawności. Mogą być podzielone ze względu na wiek (dla osób starszych/ młodzieży), rodzaj choroby (przewlekle chorzy psychicznie, fizycznie, uzależnieni) lub niepełnosprawności. Według raportu GUS z 2022 roku na terenie całego kraju działało 2015 zakładów stacjonarnych pomocy społecznej, które posiadały łącznie 127,3 tys. miejsc. Przebywało w nich 114,3 tys. mieszkańców, w tym 55,5 tys. kobiet.

Ciężka praca, niska płaca

Problemów w DPS-ach jest wiele. Jednym z najbardziej palących jest płaca – oscylująca wokół minimalnej krajowej, niewspółmierna do ilości i ciężaru wypełnianych obowiązków. Pracownice mogą dostawać premie, dodatki stażowe (kwota od 5 proc. do 20 proc. podstawy), dodatek stażowy od lat pracy, na jubileusze; nie jest to jednak regulowane ustawowo – wszystko zależy od DPS-u, w którym się pracuje. Wykwalifikowane opiekunki i opiekunowie medyczni w trakcie 12-godzinnej zmiany oprócz zajmowania się samym pacjentem również przywożą i wydają jedzenie, karmią i zmywają naczynia. To praca na nocne zmiany, weekendy; nie ma mowy o zastępstwach ze względu na braki kadrowe, a pacjenci potrzebują stałej opieki. Pracownice wolą iść do pracy w szpitalu, gdzie dostaną większą płacę, często lepsze warunki, reprezentację związkową. 

Brak ludzi, a także, co za tym idzie – wymuszona wielofunkcyjność – to pokłosie niskich płac. W jednym z białostockich DPS-ów na ponad 100 pracownic i pracowników tylko troje jest opiekunami medycznymi. Brakuje pokojowych, kucharek, sprzątaczek. Zaś im mniej pracownic i pracowników, tym więcej pracy dla tych, którzy pozostali. Wpływa to zarówno na stan psychofizyczny personelu, jak i na jakość opieki. Nie tylko braki kadrowe są problemem. Stary, rozpadający się sprzęt, niedobór prześcieradeł, materacy czy łóżek to codzienność w niemal wszystkich domach opieki.

Praca opiekuńcza za grosze

Większość pracowników DPS-ów to kobiety – stanowią one około 90 proc. wszystkich zatrudnionych osób. Wiąże się to nie tylko z problemem płac, które są tym niższe, im bardziej sfeminizowana jest dana branża, ale też z przemocą, której pracownice doświadczają. Nieraz pacjenci traktują je przedmiotowo, są agresywni, sprowadzają do pozycji pokojówek czy nawet wyzywają od szmat i kurew. Wyspecjalizowane pracownice słyszą, że nadają się tylko do mycia brudnych garów. Próbuje się je upodlić i zamknąć ich pracę w patriarchalnych ramach. Praca opiekuńcza ma być naszym obowiązkiem, a jednocześnie mamy czuć z jej powodu wstyd. Przemoc wobec pracownic rzadko spotyka się z reakcją od kierownictwa. Jeśli skarga do dyrektora nie pomoże, pracownice pozostawione są same sobie.

Walka kobiet dzieje się w domach opieki

Protestów oraz strajków pracownic i pracowników DPS-ów jest w Polsce coraz więcej. W 2022 roku podwyżek domagano się w Lublinie, Lubartowie, Legnicy, Zamościu czy Wrocławiu. Możemy mówić o sukcesach – wrocławskim pracownicom i pracownikom po otwarciu sporu zbiorowego wobec Miejskiego Centrum Usług Socjalnych (podlegającego budżetowo pod Miasto Wrocław) i po protestach na sesji Rady Miasta udało się osiągnąć część zamierzonych celów. Żądano podwyżki 1000 złotych dla opiekunek i pokojowych (dotychczas pensja wynosiła nieraz poniżej najniższej krajowej), 10 proc. premii za pracę w okrojonym składzie, wyposażenie w narzędzia pracy i sprzęt (łóżka elektryczne, pościel) oraz gwarancji zatrudnienia nowych pracowników.

Udało się osiągnąć większość postulatów: premie, polepszenie wyposażenia oraz podwyżki – jednak tylko częściowo: dla najniżej opłacanych opiekunek wzrost o 700 złotych plus około 50-100 złotych w wyniku zmiany systemu premiowania, zaś dla pokojowych – o 500 złotych na ogólnych zasadach. To jednak tylko początek, światło w tunelu. Pracownice walczą o podwyżki, lepsze warunki pracy. Ale to nie wszystko. Chodzi też o zwykłe docenienie, zrozumienie ciężaru i odpowiedzialności, które na siebie biorą. 

Nie jesteśmy trybikami w maszynie, nie jesteśmy bez serca – przeżywamy to wszystko; z troski o siebie i resztę mieszkańców. Chcemy dobrze – mówi Agata Kornieluk.

Źródło: Socjalny Kongres Kobiet

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prawo do strajku tylko na papierze

Prawo do strajku tylko na papierze

1 maja w Warszawie odbyła się demonstracja „Dość zakazu strajków! Czas na silne związki zawodowe!”. Protest rozpoczął się w południe pod Sejmem. Uczestnicy domagali się zmian w przepisach o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i przywrócenia pracownikom realnego prawa do...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...