Rosyjskie działania hybrydowe w Europie: analizy incydentów

15 wrz 2026

Rosja nie musi wysyłać czołgów przez granicę, żeby uderzyć w europejskie państwo. Wystarczy podpalony magazyn, uszkodzony tor kolejowy, zakłócony sygnał GPS, cyberatak albo człowiek zwerbowany przez internet za stosunkowo niewielkie pieniądze.

To właśnie jest jedna z twarzy współczesnej wojny hybrydowej. Polska, Litwa, Łotwa i Estonia znajdują się dziś na jej pierwszej linii.

Według aktualizacji raportu International Centre for Counter-Terrorism i GLOBSEC od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę do lutego 2026 roku zidentyfikowano w Europie 151 incydentów związanych z rosyjskimi działaniami hybrydowymi, sabotażowymi i dywersyjnymi. Najwięcej — 31 — odnotowano w Polsce.

Nie jest to przypadek. Polska jest jednym z głównych zapleczy logistycznych Ukrainy, ważnym państwem wschodniej flanki NATO i krajem, przez który prowadzą szlaki transportowe mające znaczenie zarówno cywilne, jak i wojskowe.

Wojna, której nie trzeba wypowiadać

Działania hybrydowe mają jedną podstawową zaletę z punktu widzenia agresora: można wyrządzić szkody, wywołać strach i zmusić państwo do wydawania ogromnych pieniędzy na bezpieczeństwo, nie przekraczając formalnie progu otwartej wojny.

Nie ma kolumn czołgów i oficjalnego komunikatu o rozpoczęciu konfliktu. Są za to pożary, awarie, cyberataki, sabotaż infrastruktury, zakłócenia komunikacji i operacje dezinformacyjne.

Celem może być linia kolejowa, magazyn, lotnisko, elektrownia, sieć telekomunikacyjna albo infrastruktura portowa.

I właśnie dlatego problem dotyczy nie tylko wojska.

Jeżeli przestaje działać kolej, konsekwencje ponoszą pasażerowie i pracownicy. Jeżeli uszkodzona zostaje infrastruktura energetyczna, rachunek może trafić do gospodarstw domowych. Jeśli państwo musi coraz więcej wydawać na zabezpieczenie obiektów, pieniądze te również pochodzą z publicznej kasy.

Bezpieczeństwo nie jest abstrakcyjnym pojęciem z konferencji ministrów. Jest usługą publiczną — podobnie jak transport, energetyka, ratownictwo czy telekomunikacja.

Polska stała się głównym celem

Raport ICCT i GLOBSEC stawia Polskę na pierwszym miejscu w Europie pod względem liczby zidentyfikowanych incydentów związanych z rosyjską aktywnością hybrydową.

31 przypadków to więcej niż we Francji, Niemczech czy Wielkiej Brytanii.

Autorzy raportu zwracają uwagę na wyraźny związek między skalą pomocy udzielanej Ukrainie a zainteresowaniem rosyjskich służb danym państwem. Polska jest więc szczególnie narażona właśnie dlatego, że odgrywa kluczową rolę w dostawach i logistyce związanej z Ukrainą.

Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów była Marywilska 44.

12 maja 2024 roku ogień zniszczył warszawskie centrum handlowe, w którym znajdowało się około 1400 sklepów i punktów usługowych.

Dzisiaj polskie władze mówią o tej sprawie znacznie bardziej jednoznacznie niż bezpośrednio po pożarze.

Prokuratura Krajowa ustaliła, że pożar był wynikiem podpalenia dokonanego przez grupę działającą na zlecenie wywiadu Federacji Rosyjskiej. Według śledczych część zaangażowanych osób uczestniczyła również w podobnych działaniach na Litwie.

To pokazuje charakter całego mechanizmu. Kreml nie musi wysyłać do Warszawy oficera rosyjskich służb z kanistrem benzyny. Wykorzystuje pośredników, ludzi werbowanych przez internet, przestępców lub osoby działające przede wszystkim dla pieniędzy.

Dla organizatora jest taniej. Dla państwa, które pada ofiarą ataku — znacznie drożej.

Kolej także znalazła się na celowniku

Jeszcze poważniejszy charakter miał sabotaż linii kolejowej Warszawa–Lublin w listopadzie 2025 roku.

Doszło do eksplozji i uszkodzenia torów na trasie mającej znaczenie dla transportu w kierunku Ukrainy. Premier Donald Tusk poinformował później, że osoby odpowiedzialne za atak działały na rzecz rosyjskiego wywiadu.

Nie był to już atak na pusty magazyn czy pozostawiony bez ludzi obiekt.

Uszkodzenie linii kolejowej stwarzało ryzyko katastrofy.

I tutaj pojawia się kwestia, której w debacie o bezpieczeństwie często brakuje: infrastruktura krytyczna nie istnieje sama dla siebie.

Po tych samych torach, które mają znaczenie dla logistyki wojskowej, jeżdżą zwykli ludzie. Z tych samych sieci energetycznych korzystają przedsiębiorstwa, szpitale i mieszkania. Te same systemy telekomunikacyjne obsługują administrację państwową i miliony obywateli.

Dlatego ochrona infrastruktury nie może być traktowana wyłącznie jako część polityki obronnej. Jest elementem polityki społecznej państwa.

Bałtyk — coraz bardziej nerwowe morze

Podobna presja dotyczy Litwy, Łotwy i Estonii.

Tam szczególne znaczenie ma infrastruktura podmorska, energetyka, żegluga i lotnictwo.

W regionie odnotowywane są zakłócenia GPS i GNSS mogące wpływać na bezpieczeństwo ruchu lotniczego i morskiego. Dochodzą do tego incydenty z dronami, cyberataki oraz kolejne przypadki uszkodzenia podmorskiej infrastruktury.

Nie każde zerwanie kabla czy awaria urządzenia jest rosyjskim sabotażem. Automatyczne przypisywanie Moskwie każdego incydentu byłoby równie nierozsądne jak ignorowanie problemu.

Właśnie na niepewności opiera się jednak istotna część wojny hybrydowej.

Państwo musi reagować nawet wtedy, gdy nie wie jeszcze, czy awaria była przypadkiem, przestępstwem czy zaplanowaną operacją.

Trzeba wysłać służby, zabezpieczyć teren, przeprowadzić ekspertyzy, uruchomić śledztwo i niekiedy wzmocnić ochronę całego systemu.

Agresor może wydać tysiące. Państwo broniące swojej infrastruktury — miliony.

Tania dywersja, drogie konsekwencje

W tym tkwi ekonomiczna logika takich operacji.

Podłożenie urządzenia zapalającego, przecięcie kabla, uszkodzenie toru albo wynajęcie człowieka do sfotografowania strategicznego obiektu może kosztować niewiele.

Odpowiedź wymaga już pracy policji, kontrwywiadu, prokuratury, straży pożarnej, kolejarzy, informatyków, wojska czy służb technicznych.

Koszty ostatecznie ponosi państwo — czyli społeczeństwo.

Rosji nie zawsze musi chodzić o spektakularny sukces operacyjny. Czasami wystarczy zmusić przeciwnika do nieustannego reagowania.

Jeden pożar. Jeden uszkodzony tor. Jedno fałszywe nagranie. Jeden cyberatak.

Każdy incydent osobno może wydawać się niewielki. Ich suma tworzy jednak atmosferę permanentnego zagrożenia i zmusza państwo do przesuwania coraz większych zasobów na ochronę.

Strach jest częścią operacji

Jest jeszcze jeden cel: społeczeństwo.

Operacja hybrydowa osiąga sukces nie tylko wtedy, gdy coś zostanie fizycznie zniszczone. Sukcesem może być także przekonanie obywateli, że państwo nie kontroluje sytuacji.

Dlatego niemal każdemu poważniejszemu incydentowi towarzyszą plotki, dezinformacja, wzajemne oskarżenia i polityczne próby wykorzystania strachu.

Tutaj odpowiedzialność spoczywa również na polskich politykach i mediach.

Państwo ma obowiązek informować o realnym zagrożeniu. Nie ma natomiast prawa zamieniać bezpieczeństwa w permanentną kampanię strachu.

Panika jest prezentem dla autora operacji hybrydowej.

Podobnie jak społeczna polaryzacja.

Jeżeli po każdym incydencie zaczyna się wojna partyjna, wzajemne oskarżanie o zdradę albo rozpowszechnianie niesprawdzonych informacji, jeden z celów operacji został osiągnięty bez konieczności przeprowadzania kolejnego ataku.

Bezpieczeństwo to nie tylko kolejne miliardy na broń

Rosyjska presja pokazuje również słabość myślenia, w którym bezpieczeństwo państwa mierzy się przede wszystkim liczbą zamówionych czołgów, samolotów i wyrzutni rakiet.

Armia jest potrzebna. Ale czołg nie ochroni stacji transformatorowej przed podpaleniem. Myśliwiec nie zastąpi dobrze zabezpieczonej sieci teleinformatycznej. Bateria przeciwlotnicza nie wykryje człowieka fotografującego węzeł kolejowy na zlecenie obcego wywiadu.

Potrzebne są silne służby publiczne, sprawny kontrwywiad, dobrze opłacani specjaliści, bezpieczna kolej, energetyka, telekomunikacja i administracja zdolna szybko reagować na kryzysy.

Potrzebna jest także współpraca państw europejskich.

Dywersja nie zatrzymuje się przecież na szlabanie granicznym.

Państwo odporne, a nie przestraszone

Polska nie powinna odpowiadać na rosyjskie działania paniką ani wojenną histerią.

Powinna odpowiadać skutecznym państwem.

Takim, które potrafi ochronić kolej, energetykę, porty, lotniska i sieci telekomunikacyjne. Takim, które potrafi wykrywać ludzi pracujących na rzecz obcego wywiadu. I takim, które potrafi mówić obywatelom prawdę — również wtedy, gdy dochodzenie jeszcze trwa i nie wszystkie odpowiedzi są znane.

Rosyjska wojna hybrydowa jest groźna właśnie dlatego, że rozgrywa się w przestrzeni pomiędzy pokojem a otwartym konfliktem.

Nie zawsze słychać wybuchy. Nie zawsze widać żołnierzy.

Ale rachunek za destabilizację może być bardzo realny.

I dlatego odpowiedź na rosyjską dywersję nie może sprowadzać się wyłącznie do kolejnych konferencji prasowych i miliardowych kontraktów zbrojeniowych.

Odporne państwo potrzebuje czegoś więcej: sprawnych instytucji publicznych, chronionej infrastruktury, profesjonalnych służb, współpracy europejskiej i społeczeństwa, którego nie da się łatwo przestraszyć ani skłócić.

Bo właśnie o to w tej wojnie chodzi.

Źródła i materiały: International Centre for Counter-Terrorism i GLOBSEC — aktualizacja raportu dotyczącego rosyjskich operacji hybrydowych w Europie; Polski Instytut Spraw Międzynarodowych — analizy rosyjskich działań dywersyjnych; Prokuratura Krajowa, MSWiA i ABW — komunikaty dotyczące Marywilskiej 44; Reuters — informacje dotyczące sabotażu linii kolejowej Warszawa–Lublin; Congressional Research Service oraz RUSI — analizy rosyjskich działań hybrydowych w Europie.

Najnowsze

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

System podatkowy w Polsce to jawna niesprawiedliwość. Zwykli pracownicy płacą ciężkie daniny, podczas gdy milionerzy korzystają z luk prawnych. Ministerstwo Finansów przyznaje, że bogatsi płacą mniej, co rodzi pytanie: dlaczego osoby zarabiające minimalną krajową powinny ponosić większe obciążenia niż ci na szczycie? Czas na sprawiedliwe reformy!

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

Blisko połowa Polaków popiera wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) jako wsparcia dla lekarzy, wskazując na potrzebę efektywniejszej organizacji pracy w systemie ochrony zdrowia. W badaniach 46,7% dorosłych Polaków akceptuje AI w medycynie, a 30,6% się jej sprzeciwia, obawiając się sposobu wykorzystania technologii. Eksperci podkreślają, że AI ma wspierać lekarzy, a nie ich zastępować, co budzi nadzieję na lepszy dostęp do świadczeń. Wysoki odsetek osób niezdecydowanych może świadczyć o potrzebie wzrostu wiedzy na temat praktycznych zastosowań AI w medycynie.

Wielkie granie w innej siedzibie

Wielkie granie w innej siedzibie

Szalone Dni Muzyki zyskały nowy dom w siedzibie Sinfonii Varsovia na Grochowskiej, po rewitalizacji Instytutu Weterynarii. Festiwal trwał sześć dni i przyciągnął tłumy, w tym koncerty kameralne, orkiestrowe oraz występy dla dzieci. Na programie znalazły się dzieła klasyków takich jak Mozart, Chopin i Bach, a także młodzi wykonawcy z polskich szkół muzycznych pokazali swoje umiejętności. Wystąpiły znane zespoły oraz artyści solowi, pokazując potencjał muzyczny w Polsce. Wkrótce festiwal wejdzie w nową erę, mając nadzieję na dalszy rozwój.

Pokolenie wychowane przez algorytmy. Jak media społecznościowe zmieniają psychikę i życie młodych ludzi?

Pokolenie wychowane przez algorytmy. Jak media społecznościowe zmieniają psychikę i życie młodych ludzi?

Media społecznościowe zdominowały życie dzieci, przyćmiewając wpływ rodziców i szkół. Algorytmy TikToka, Instagrama i YouTube’a stały się nowymi wychowawcami, prowadząc do długich godzin spędzanych online, gdzie przemoc, idealizowane ciała oraz presja społeczna są na porządku dziennym. Zjawisko to nie pozostaje bez wpływu na zdrowie psychiczne młodzieży, z rosnącym odsetkiem problematycznego korzystania z sieci. Polski rząd próbuje ograniczyć dostęp do tych platform, ale sama granica wiekowa to za mało. Społeczeństwo musi zająć się odpowiedzialnością korporacji, które zyskują kosztem dobrostanu młodych ludzi.

Polska gospodarka zachwyca na G20. Ale czy Polacy odczuwają ten sukces?

Polska gospodarka zachwyca na G20. Ale czy Polacy odczuwają ten sukces?

Polska to gospodarczy fenomen, bijący na głowę Niemców, Francuzów i Włochów w tempie wzrostu PKB. Jednak za imponującymi statystykami kryje się smutna prawda: większość obywateli wciąż żyje poniżej unijnej średniej zamożności, a deficyt finansów publicznych hukowo rośnie. Sukces gospodarczy to coś więcej niż tylko liczby.

Sprawdź również

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

Polska ma problem ze sprawiedliwością podatkową Pracownik zarabiający kilka tysięcy złotych miesięcznie nie ma wyboru — państwo regularnie pobiera z jego pensji podatki i składki. Tymczasem milionerzy, właściciele firm i osoby zarabiające na kapitale mogą korzystać z...

Wielkie granie w innej siedzibie

Wielkie granie w innej siedzibie

Szalone Dni Muzyki znalazły swój dom. Nowe otwarcie spodobało się publiczności. Można się było nieco obawiać, jak tegoroczne Szalone Dni Muzyki odnajdą się i zaklimatyzują w zupełnie nowym miejscu. A przede wszystkim: jak tę zmianę powita publiczność, przyzwyczajona...