
Prezydent RP zawetował ustawę wdrażającą unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA), której celem było zwiększenie ochrony użytkowników internetu przed nielegalnymi treściami oraz wzmocnienie ich praw wobec największych platform cyfrowych. Przepisy przewidywały jasny mechanizm odwoływania się od decyzji serwisów internetowych, co miało przełożyć się na większą przejrzystość moderacji treści i realną ochronę wolności słowa. Ustawa w wersji przekazanej do podpisu uwzględniała poprawki Senatu, wzmacniające kontrolę sądową nad procedurą blokowania treści w internecie. O usunięciu materiałów uznanych za nielegalne miały decydować wyłącznie sądy powszechne.
– Prezydent zawetował bezpieczeństwo w Internecie. To cios wymierzony w Polskę i w Polaków. Karol Nawrocki, wetując ustawę o usługach cyfrowych (DSA), wystawił polskie dzieci na żer internetowym predatorom. To weto to nie jest obrona wolności słowa – to klauzula bezpieczeństwa dla pedofilów i oszustów, którzy mogą czuć się w polskiej sieci bezkarni. Ta ustawa stawiała obywateli na pierwszym miejscu: wzmacniała prawo do odwołania od decyzji platformy, dawała prawo do życia bez hejtu, oszustw i brudnych kampanii z zagranicy. Chroniła dzieci przed przemocą i pedofilami. Chroniła rodziny przed dezinformacją. Chroniła Polskę przed ruską propagandą. Chroniła wreszcie użytkowników przed algorytmami, które dziś decydują, co widzimy online. Wetując DSA prezydent mówi: najpierw algorytmy, najpierw hejt, najpierw zło – dopiero potem obywatele. Wstyd! – powiedział Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji.
Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, który pilotował ustawę na etapie prac parlamentarnych, podkreślił, że w toku legislacji uwzględniono wszystkie wątpliwości i obawy zgłaszane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Dotyczyły one m.in. ryzyka, że to urzędnicy będą blokować treści oraz że decyzje takie będą miały charakter natychmiastowy. – W Senacie wprowadziliśmy zmianę, która spowodowała, że treść nie zostanie zablokowana przez urzędnika bez wyroku sądu powszechnego. Nie ma natychmiastowej wykonalności takich decyzji, a na końcu każdego procesu stoi sąd powszechny – zaznaczył.
Dlaczego ta ustawa była niezbędna?
Celem ustawy wdrażającej Digital Services Act była skuteczniejsza walka z przestępstwami w internecie, większa ochrona użytkowników oraz wzmocnienie nadzoru nad platformami cyfrowymi. Przepisy miały stworzyć krajowe procedury umożliwiające blokowanie treści związanych z najpoważniejszymi przestępstwami, takimi jak handel ludźmi, wykorzystywanie seksualne dzieci czy oszustwa finansowe, przy jednoczesnym zagwarantowaniu prawa do złożenia sprzeciwu do sądu powszechnego. Ustawa wprowadzała również transparentne mechanizmy odwoławcze, pozwalające przywracać treści usunięte błędnie, często w wyniku działania zautomatyzowanych narzędzi moderacyjnych.
DSA wzmacnia ochronę wolności słowa w internecie, nakładając na platformy obowiązek wyjaśniania przyczyn usunięcia treści, umożliwienia składania odwołań oraz ujawniania zasad moderacji. To zestaw konkretnych narzędzi, które realnie zwiększają prawa i wolności obywatelskie. Weto Prezydenta uniemożliwia skuteczne egzekwowanie unijnego prawa w Polsce i pozostawia decyzję o tym, jakie treści będą widzieć użytkownicy, w rękach prywatnych platform cyfrowych.
Ustawa przekazana do podpisu uwzględniała także poprawki Senatu, będące efektem szerokiej debaty społecznej o potrzebie większej kontroli nad działalnością cyfrowych gigantów. Zwiększały one nadzór sądowy nad blokowaniem nielegalnych treści poprzez ograniczenie automatycznego nadawania rygoru natychmiastowej wykonalności decyzjom, wobec których wniesiono sprzeciw. Rozszerzono również katalog podmiotów uprawnionych do występowania z wnioskiem o wydanie nakazu podjęcia działań wobec nielegalnych treści, obejmując nim także właścicieli praw autorskich i praw pokrewnych, nawet jeśli nie są użytkownikami danej platformy. Doprecyzowano ponadto, że nakaz odblokowania treści dotyczy wyłącznie sytuacji, w których dostawca podjął błędną decyzję, a nie przypadków wynikających ze zwykłych warunków korzystania z usług.
Niezrozumiała decyzja prezydenta
Narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, takie jak chatbot Grok Elona Muska, są dziś masowo wykorzystywane do generowania tzw. deepfake’ów bez zgody osób, których wizerunki są przerabiane, a także do tworzenia treści oczerniających, które później krążą w mediach społecznościowych. Dzisiaj Indonezja jako pierwszy kraj na świecie zablokowała Groka właśnie z powodu ryzyka generowania treści pornograficznych, w tym seksualizowanych wizerunków kobiet i dzieci. Podobne dochodzenia wszczęto w kilku europejskich państwach i Australii. DSA miała dać państwu i obywatelom realne narzędzia reagowania na takie zjawiska, zamiast zostawiać wszystko algorytmom i prywatnym platformom.
Digital Services Act miała być narzędziem chroniącym przede wszystkim obywateli korzystających na co dzień z internetu. Prawo do odwołania i uzasadnienia decyzji platform, nadzór nad algorytmami oraz możliwość reagowania na treści łamiące prawo miały stworzyć bezpieczniejsze i bardziej przejrzyste środowisko cyfrowe, przy zachowaniu realnych gwarancji wolności słowa.
Polska pozostaje jednym z ostatnich krajów Unii Europejskiej, które nie wdrożyły jeszcze przepisów DSA do krajowego porządku prawnego. Prezydenckie weto zatrzymało ten proces i – jak podkreślają przedstawiciele rządu – jest decyzją niezrozumiałą oraz szkodliwą dla obywateli.
Na podstawie: Lewica / Ministerstwo Cyfryzacji









