MŚ 2018 w siatkówce mężczyzn: A tak pięknie zaczęli

Nasi siatkarze przeszli przez I rundę mistrzostw świata jak burza, co zrodziło w kibicach wiarę, że bułgarsko-włoskim czempionacie będą w stanie obronić tytuł. Ale po porażkach z Argentyną i Francją już mało kto liczył, że pokonają Serbię i awansują do kolejnej fazy turnieju.

 

Biało-czerwoni pierwszą fazę bułgarsko-włoskiego czempionatu rozpoczęli od pięciu kolejnych zwycięstw i awansowali do drugiej fazy zmagań z kompletem punktów. W miniony piątek nasz sen o potędze rozwiał się jednak jak dym, bo podopieczni trenera Vitala Heynena niespodziewanie przegrali z Argentyną 2:3. A że Serbowie pokonali Francję, bezpieczna przewaga punktowa jaka mieli nad nimi biało-czerwoni mocno stopniała. W sobotę sytuacja naszej drużyny zrobiła się jeszcze gorsza, bo przegrali z Francuzami 1:3. Była to pierwsza porażka Polaków z trójkolorowymi w historii ich potyczek w mistrzostwach świata. W niedzielę biało-czerwonych czekała ostatnie starcie w tej fazie mistrzostw, z rozpędzoną reprezentacją Serbii. Nasi siatkarze wciąż jeszcze mogli wywalczyć awans z pierwszego miejsca, ale musieli ten mecz koniecznie wygrać za trzy punkty.
Nikt nie liczył, że Francuzi przegrają z Argentyńczykami, a tylko taki wynik dawał naszej drużynie awans z drugiego miejsca nawet w przypadku porażki z Serbami. Ekipa „Les Blues” rozwiała te nadzieje gromiąc „Albicelestes” i biało-czerwoni musieli jednak stanąć do walki „o wszystko”.

Eksperci nie dawali im większych szans. Pomijając fakt, że po dwóch porażka byli kompletnie rozbici psychicznie i na parkiecie wyglądali jak ostatnie siatkarskie łamagi, to na domiar złego z Serbami w ostatnich czterech latach nie mieli dobrego bilansu. Prawdę mówiąc, mieli ten bilans fatalny. W 2015 roku nasz zespół przegrał z nimi w turnieju finałowym Ligi Światowej 2:3, potem co prawda pokonał ich w eliminacjach do igrzysk 2016 roku, ale później przyszły dwie porażki w Lidze Światowej 2016, jedna w Memoriale Wagnera i na otwarcie mistrzostw Europy 2017 na Stadionie Narodowym (0:3).Po raz ostatni nasz zespół zmierzył się z ekipą Serbii w tegorocznej edycji Ligi Narodów i choć po wyrównanej walce, to jednak przegrał z nią 0:3 (23:25, 23:25, 23:25).

Po wygranych 3:2 z Francją i 3:0 z Argentyną Serbowie mieli już awans w kieszeni, więc na pokonaniu Polaków specjalnie im nie zależało, chociaż w przypadku wygranej mogli przejść do kolejnej fazy mistrzostw z pierwszego miejsca. Ale tedy wraz z nimi awansowaliby Francuzi, w tym momencie zespół znacznie bardziej konkurencyjny w walce o medale niż Polacy, co mogło zrodzić pokusę odpuszczenia meczu z biało-czerwonymi. Czy tak się stało nie wiemy, bo niedzielny mecz Polska – Serbia zakończył się po zamknięciu wydania. Wrócimy do niego w kolejnym numerze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *