Biało-czerwoni wiceliderami rankingu FIVB

Polscy siatkarze zostali sklasyfikowani na drugim miejscu w najnowszym rankingu Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB) – pierwszym zestawionym wedle nowych zasad liczenia punktów. Swoją wcześniejszą lokatę znacznie poprawiły też nasze siatkarki, które awansowały z miejsca w trzeciej dziesiątce na 13 pozycję.

Nowy system liczenia punktów rankingowych uwzględnia wyniki wszystkich meczów rozegranych od 1 stycznia 2019 roku. Pod uwagę brane są rezultaty osiągane we wszystkich oficjalnych rozgrywkach – igrzyskach olimpijskich, kwalifikacjach do igrzysk, eliminacjach i finałach mistrzostw świata, Lidze Narodów, Pucharze Świata, eliminacjach i mistrzostwach kontynentów oraz międzynarodowe turnieju rozgrywane pod auspicjami FIVB. W klasyfikacji mężczyzn pierwsza lokatę utrzymała reprezentacja Brazylii, a w klasyfikacji kobiet ekipa Chin. Polki awansowały na 13. miejsce.
Top 10 rankingu FIVB mężczyzn: Brazylia (427 pkt), 2. Polska (384), 3. USA (365), 4. Rosja (317), 5. Argentyna (291), 6. Francja (291), 7. Włochy (288), 8. Iran (279), 9. Japonia (269), 10. Kanada (255). Top 10 rankingu FIVB kobiet: Chiny (391 pkt), 2. USA (382), 3. Brazylia (328), 4. Włochy (300), 5. Turcja (285), 6. Serbia (280), 7. Japonia (277), 8. Rosja (275), 9. Dominikana (272), 10. Korea Płd (261).

48 godzin sport

Milik i Zieliński z pucharem
Piłkarze SSC Napoli wygrali po rzutach karnych z Juventusem Turyn w finale Pucharu Włoch. W ekipie zwycięzców wystąpiło dwóch polskich graczy – Piotr Zieliński grał do 88. minuty, a Arkadiusz Milik (na zdjęciu) wszedł w 66. minucie za Belga Driesa Mertensa. W regulaminowym czasie spotkanie zakończyło się wynikiem 0:0, ale sędzia nie zarządził dogrywki, co było wcześniej ustalone, tylko od razu przeszedł do konkursu rzutów karnych. Szczęście tego dnia sprzyjało ekipie z Neapolu, bo wyznaczeni do „jedenastek” przez trenera Gennaro Gattuso zawodnicy nie pudłowali, natomiast w drużynie Juventusu swoje rzuty karne zmarnowali Paulo Dybala i Danilo. Jako ostatni z piątki graczy SSC Napoli naprzeciwko bramkarza Juve Gianluigiego Buffona (Wojciech Szczęsny w Pucharze Włoch ustąpił miejsca swojemu sławnemu dublerowi) stanął Milik i pewnie pokonał blisko 42-letniego golkipera. Puchar Włoch to pierwsze trofeum Milika i Zielińskiego w barwach Napoli.

Hokejowa kadra Polski straciła selekcjonera
Polski Związek Hokeja na Lodzie nie przedłużył kontraktu z selekcjonerem reprezentacji Tomaszem Valtonen. Mający polskie korzenie fiński szkoleniowiec prowadził kadrę hokeistów przed dwa lata. W ubiegłorocznych mistrzostwach świata Dywizji 1B w Tallinie nie zdołał z nią wywalczyć awansu na zaplecze hokejowej elity (do Dywizji 1A). W tym roku mistrzostwa miały zostać rozegrane w Katowicach, ale je odwołano z powodu pandemii koronawirusa. W lutym Polacy wygrali turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich rozegrany w kazachskim Nur-Sułtanie, pokonując faworyzowaną reprezentację gospodarzy oraz Holandię i Ukrainę. O prawo gry na igrzyskach walczyć będą za rok w sierpniu w Bratysławie ze Słowacją, Austrią i Białorusią. Prezes PZHL Mirosław Minkina wyjaśnił, że głównym powodem rozstania z z Valtonenem jest to, że ani on, ani żaden z jego fińskich współpracowników w nowym sezonie nie będzie pracował w Polsce. Decyzja o zatrudnieniu nowego trenera kadry ma zostać ogłoszona 23 czerwca.

Koronawirus dopadł piłkarzy rosyjskiego klubu
U sześciu piłkarzy klubu rosyjskiej ekstraklasy FK Rostów stwierdzono koronawirusa. W związku z tym cały zespół rozpoczął 14-dniową kwarantannę – poinformowano w środę. Wstrzymane w połowie marca rozgrywki mają być wznowione w piątek. Ekipa z Rostowa zajmuje obecnie czwarte miejsce w tabeli i pierwszego dnia restartu miała się zmierzyć z zespołem z Soczi. Nie ujawniono nazwisk zakażonych, ale poinformowano, że łącznie mieli oni bliski kontakt z 42 osobami związanymi z klubem.

Gra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 31. kolejki. Grupa mistrzowska: Legia Warszawa – Śląsk Wrocław, niedziela, 17:30; Cracovia – Jagiellonia Białystok, niedziela, godz. 15:00; Piast Gliwice – Lech Poznań, sobota, 17:30; Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk, niedziela, godz. 12:30. Grupa spadkowa: Górnik Zabrze – Korona Kielce, piątek, godz. 20:30; Raków Częstochowa – Wisła Kraków, sobota,. godz. 20:00; Zagłębie Lubin – ŁKS Łódź, piątek, godz. 18:00; Wisła Płock – Arka Gdynia, sobota, godz. 15:00.

Siatkarze zagrają z Niemcami w Zielonej Górze
Szeroka kadra reprezentacji Polski zakończyła pierwszą część zgrupowania w Spale. Na początku lipca zbierze się ponownie. PZPS poinformował, że zawarto porozumienie z niemiecką federacją i ekipa trenera Vitala Heynena w lipcu zagra w Zielonej Górze dwa mecze z reprezentacją Niemiec. W tej chwili nie przewiduje się udziału widzów. Pierwszy mecz z Niemcami zostanie rozegrany 22 lipca o 20:20, drugi dzień później o 18:00. Oba spotkania będą transmitowane przez Polsat Sport.

Pograją dopiero w lipcu

Siatkarska reprezentacja Polski w lipcu ma rozegrać trzy mecze sparingowe. Rywalami biało-czerwonych wedle przecieków z PZPS najprawdopodobniej będą drużyny Niemiec, Finlandii i Estonii.

Nasza kadra siatkarzy przebywa na zgrupowaniu w Spale i jak na razie bez przeszkód trenują pod okiem trenera Vitala Heynena. Belgijski selekcjoner biało-czerwonych chciałby jednak w lipcu rozegrać kilka meczów sparingowych. Władze PZPS też do tego dążą. „Planujemy pod koniec lipca rozegrać cztery spotkania towarzyskie. Robimy to dla naszych kibiców i dla naszych sponsorów, żeby tak całkiem nie zapomnieli o siatkówce” – przekonuje prezes naszej siatkarskiej federacji Jacek Kasprzyk.
Szczegółów na razie działacze PZPS nie podają, co nie dziwi, bo z powodu pandemii trudno dzisiaj cokolwiek planować, ale z przecieków wynika, że prawdopodobnie pod koniec lipca nasza reprezentacja zmierzy się w turnieju towarzyskim z zespołami Finlandii, Estonii oraz Niemiec. Miejsce jego rozegrania jeszcze nie ogłoszono, ale być może będzie to Arena Kraków, w której nie odbędzie się na początku lipca Memoriał Huberta Wagnera.

Kolega Leona z wirusem

Trener Vital Heynen chwali się na portalach społecznościowych grillem urządzonym kadrze Polski, tymczasem jego podopieczny z włoskiego klubu Sir Safety Perugia przyznał, że jest zakażony koronawirusem.

Siatkarzem zespołu Sir Safety Perugia, który przyznał się, że miał pozytywny wynik testu na obecność wirusa Covid-19, jest Serb Aleksandar Atanasijević. 28-letniego zawodnika polscy kibice mogą pamiętać z występów w PGE Skrze Bełchatów, lecz teraz broni on barw ekipy Sir Safety Perugia, której trenerem jest selekcjoner reprezentacji Polski Vital Heynen, a największą gwiazdą zespołu Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon. Atanasijević w wywiadzie udzielonym portalowi Novosti.ru przyznał, że sam nie wie, kiedy i od kogo mógł się zakazić SARS-CoV-2. „Otrzymałem pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Nadal nie wiem, skąd go mam. Mam nadzieję, że nikogo nie zaraziłem, ani moich rodziców, przyjaciół, ani kolegów z drużyny” – stwierdził.
Grający na pozycji atakującego Atanasijević dopiero niedawno opuścił Włochy i w swoim kraju przeszedł obowiązkową kwarantannę. Po niej zaczął się w Belgradzie spotykać ze znajomymi, lecz zaniepokoiła go podwyższona temperatura. Początkowo sądził, że ma ona związek z operacją kolana, którą przeszedł w ostatnim czasie, ale w końcu postanowił to sprawdzić. „Gdybym nie miał operacji kolana w Perugii miesiąc temu, moja odporność nie spadłaby tak mocno i prawdopodobnie nie wykazywałbym żadnych objawów koronawirusa. Ale jeszcze w szpitalu w Perugii po operacji przeszedłem łagodne zapalenie płuc. Byłem z pięć razy poddawany testom na obecność koronawirusa i zawsze otrzymywałem wynik negatywny. A jeszcze tuż przed powrotem do Belgradu zrobiłem test na własną rękę, żeby nie przechodzić kwarantanny. Dlatego jestem zaskoczony, że wirus mnie dopadł” – przyznał Atanasijević.
Podopieczny Heynena jest zatem od dwóch tygodni zamknięty w swoim domu, gdzie dochodzi do zdrowia. I pewnie zazdrości Wilfredfo Leonowi, że może w Spale na zgrupowaniu kadry Polski spokojnie budować formę pod okiem Vitala Heynena.

Kadra Polski trenuje w Spale

Kadra Polski siatkarzy od poniedziałku przebywa w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale. Trener Vital Heynen powołał na zgrupowanie 19 siatkarzy, którym towarzyszy 11 osób ze sztabu szkoleniowego. Cała grupa musiała najpierw zrobić testy na obecność koronawirusa i zapoznać się z surowym regulaminem ośrodka.

Nie spodziewano się żadnych problemów, bo w ciągu ostatnich dwóch tygodni zawodnicy i trenerzy stosowali się do zaleceń Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej. Unikali tłumów, niepotrzebnych wyjść z domu, do minimum ograniczali kontakty z ludźmi, z którymi nie mieszkają. Lekarz kadry doktor Jan Sokal codziennie sporządzał raport o stanie samopoczucia wszystkich zaproszonych na zgrupowanie osób. Ale reżim epidemiczny ma swoje prawa i dopóki nie było absolutnej pewność, że wszyscy przybyli do Spały członkowie siatkarskiej ekipy są zdrowi, dopóty trener Vital Heynen nie mógł zacząć treningów.
Każdy z uczestników grupowania ma do dyspozycji osobny pokój w hotelu i będą w nich mieszkać do końca dwutygodniowego zgrupowania, chociaż trenować będą mogli jednocześnie całą grupą. Wspólnie też będą jadać posiłki i spędzać czas wolny. W hotelu na terenie COS w Spale na potrzeby siatkarskiej kadry przeznaczono całe piętro oraz jedną ze stołówek. Unikanie kontaktu z innymi sportowcami przebywającymi na terenie ośrodka nie powinno stanowić problemu, a unikać trzeba będzie, bo do tego siatkarze zobowiązali się podpisując regulamin pobytu.
Nie mają natomiast ograniczeń w kontaktach między sobą i mogą przebywać w grupie, zatem główny cel tego zgrupowania jaki wyznaczył trener Heynen, czyli integracja i budowanie „team spirit”, da się zrealizować bez większych przeszkód, choć oczywiście nie zwalnia to z zachowania rozsądku i przestrzegania obowiązujących w COS Spała przepisów związanych w pandemią koronawirusa. Po terenie ośrodka kadrowicze mają poruszać się w maseczkach.
Pierwszy w ośrodku w Spale zjawił się Vital Heynen, który przyjechał z Belgii samochodem już w sobotę. „Na granicy pokazałem zaświadczenie z Polskiego Związku Piłki Siatkowej, że jadę do pracy i mogłem wjechać. Nie musiałem przechodzić kwarantanny” – przyznał belgijski szkoleniowiec.
Dla selekcjonera biało-czerwonych te zgrupowanie będzie zupełnie nowym doświadczeniem. „Mam mnóstwo pomysłów na organizowanie treningów, ale wiele będzie zależało od tego, w jakiej formie zaczną zgrupowanie moi siatkarze. A mogą być duże różnice, dlatego na początku będzie trzeba dla każdego stworzyć indywidualny program treningowy. Widziałem statystyki z niemieckiej piłki nożnej, z których wynika, że ryzyko kontuzji jest teraz dwukrotnie większe niż normalnie. My też musimy wziąć to pod uwagę i w pierwszej kolejności popracować nad przygotowaniem fizycznym. Zaczniemy ostrożnie” – zapewniał trener Heynen.
Jeżeli nasza reprezentacja zagra latem jakieś mecze (prowadzone są przede wszystkim rozmowy z Rosjanami, ale sondowana jest także możliwość ściągnięcia do Polski reprezentacji Serbii), to najwcześniej odbędą się one po zakończeniu drugiej części zgrupowania, czyli w drugiej połowie lipca. „Wtedy moi gracze powinni być już gotowi do gry” – twierdzi belgijski selekcjoner ekipy biało-czerwonych.
Szkoleniowiec zamierza trzymać się ustaleń poczynionych wcześniej w rozmowach z zawodnikami i da im dużą swobodę w ustalaniu obciążeń treningowych. Poza dyskusją, jak podkreśla żartobliwie, jest tylko obowiązkowa obecność na grillu, który zobowiązał się urządzić dla całej kadry, gdy przedłużył kontrakt z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej. Siatkarzy nie będzie musiał jednak do tego zmuszać, wręcz odwrotnie – wszyscy teraz żartują, że trenera nie da rady się wywinąć z obietnicy, bo ośrodek jest zamknięty i nigdzie sie przed nimi tam nie schowa.
Dobra atmosfera w kadrze zawsze była jej mocną stroną, nie inaczej jest i teraz. Tym bardziej, że po kilku miesiącach izolacji wszyscy kadrowicze są spragnieni kontaktów i rywalizacji, nawet jeśli przyjdzie im toczyć ją na boisku do piłki plażowej czy do koszykówki. „Fajnie będzie zobaczyć chłopaków po tak długiej przerwie, po całej tej izolacji, i razem się trochę pośmiać. Atmosferę w zespole mamy bardzo dobrą, ale trener chce żeby była jeszcze lepsza. To da się zrobić, bo my wszyscy się lubimy i dobrze ze sobą dogadujemy. Poza tym zgrupowanie zawsze daje dodatkową mobilizację do treningu. Dla mnie to będzie przedsmak tego, co nas czeka przez cały kolejny rok, aż do igrzysk olimpijskich. Wiemy już, że z dziewiętnastki, która przyjedzie do Spały, trener wybierze dwunastu na przyszłoroczne igrzyska” – wyjawił w jednej z wypowiedzi dla mediów zawodnik VERVY Warszawa Bartosz Kwolek.

Heynen wybrał kadrę do Spały

Selekcjoner siatkarskiej reprezentacji Polski Vital Heynen podał skład kadry na zgrupowanie w Spale, które rozpocznie się 1 czerwca. Belgijski szkoleniowiec powołał 19 zawodników. Przed rozpoczęciem zgrupowania wszyscy zawodnicy oraz sztab szkoleniowy zostaną przebadani na obecność koronawirusa.

Z powodu pandemii w tym sezonie reprezentacyjnym nie odbędzie się żadna ważna impreza. Igrzyska olimpijskie w Tokio zostały przełożone na przyszły rok, a rozgrywki Ligi Narodów odwołano. PZPS informuje, że czyni starania o organizację spotkań sparingowych. Szczegóły pobytu kadrowiczów w Spale będą korygowane na bieżąco, w zależności od sytuacji oraz obowiązujących obostrzeń związanych z pandemią. Ta część zgrupowania ma potrwać do 13 czerwca, a potem wszyscy dostaną dwa tygodnie wolnego. Druga część zaplanowane jest w dniach od 29 czerwca do 11 lipca.
„To nie czas na niespodzianki, to proces budowy drużyny. Nie zamykam przed nikim drzwi i zawsze biorę pod uwagę różne okoliczności jak kontuzje czy objawienie nowego talentu w najbliższym sezonie ligowym. Jednak istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że dwunastkę na przyszłoroczne igrzyska wybiorę z tego grona, które przyjedzie w tym roku do Spały” – przyznał trener Heynen.
Kadra siatkarzy w Spale:

Rozgrywający: Fabian Drzyzga (Asseco Resovia Rzeszów), Marcina Komenda (Asseco Resovia Rzeszów), Grzegorz Łomacz (PGE Skra Bełchatów);

Przyjmujący: Bartosz Bednorz (Zenit Kazań, Rosja), Tomasz Fornal (Jastrzębski Węgiel), Michał Kubiak (Panasonic Panthers, Japonia), Bartosz Kwolek (VERVA Warszawa ORLEN Paliwa), Wilfredo Leon (Sir Safety Perugia, Włochy), Artur Szalpuk (PGE Skra Bełchatów), Aleksander Śliwka (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle);

Atakujący: Dawid Konarski (w trakcie zmiany klubu), Bartosz Kurek (w trakcie zmiany klubu), Maciej Muzaj (Ural Ufa, Rosja);
Środkowi: Mateusz Bieniek (PGE Skra Bełchatów), Karol Kłos (PGE Skra Bełchatów), Jakub Kochanowski (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Piotr Nowakowski (VERVA Warszawa ORLEN Paliwa);
Libero: Damian Wojtaszek (Verva Warszawa Orlen Paliwa), Paweł Zatorski (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

Sztab kadry:
Trener – Vital Heynen; asystenci trenera – Michał Gogol, Sebastian Pawlik i Paweł Woicki; statystyk – Robert Kaźmierczak; trener przygotowania fizycznego – Jakub Gniado; lekarz kadry – Jan Sokal; fizjoterapeuci – Paweł Brandt i Tomasz Pieczko; kierownik kadry – Elżbieta Poznar.

Siatkarze potrenują w Spale

Złagodzenie przez rząd ograniczeń, w tym otwarcie hal i ośrodków sportowych, umożliwiło Polskiemu Związkowi Piłki Siatkowej zorganizowanie zgrupowania męskiej reprezentacji. Trener Vital Heynen zaprosił do Spały 19 zawodników, z którymi planuje potrenować do połowy lipca.

Kadra siatkarzy zacznie zgrupowanie od obowiązkowych testów na obecność koronawirusa, a potem, o ile badania niczego nie wykażą, zaczną się normalne treningi. Złagodzone przepisy dopuszczają od 18 maja treningi w dużych halach sportowych z udziałem nawet 24 osób. To dlatego trener Vital Heynen powołał na zgrupowanie trochę nietypową liczbę 19 siatkarzy, bo zależało mu, żeby w zajęciach mogli też uczestniczyć jego asystenci oraz inni członkowie sztabu szkoleniowego i medycznego. Czyli cała kadra, bez konieczności dzielenia jej na mniejsze grupy. I będzie też można pograć szkoleniowo, bo liczba kadrowiczów pozwala na utworzenie dwóch drużyn z rezerwowymi, albo trzech szóstek. Oczywiście przez cały czas będą zachowywane wszystkie zasady bezpieczeństwa, zarówno w hotelu, jak i w hali. Ramowy plan zgrupowania zakłada dwie dwutygodniowe sesje treningowe z przerwą na dwutygodniowy relaks i odwiedzenie rodzin.
W poprzednich latach w trakcie zgrupowań reprezentacji siatkarze zazwyczaj mieszkali w pokojach dwuosobowych. Tym razem z wiadomych powodów każdy ma mieć osobny pokój. Ministerstwo sportu przygotowało listę zaleceń dotyczących zasad bezpieczeństwa, które Polski Związek Piłki Siatkowej przekazał uczestnikom zgrupowania w Spale. Dotyczy to także obowiązkowej izolacji przed przyjazdem. Każdy z uczestników zgrupowania przed wejściem na teren ośrodka będzie musiał złożyć pisemną deklarację, że przestrzegał wytycznych. Także sam pobyt na terenie COS-u w Spale będzie dla kadrowiczów nowym doświadczeniem, bo nawet poruszanie się po terenie ośrodka będzie utrudnione, a wyjścia poza jego teren mocno ograniczone.
Nikt nie ma jednak obaw, że ten reżim sanitarny uczyni pobyt w spalskim ośrodku nie do wytrzymania, bo trudno będzie wytrzymać siatkarzom ze sobą przez dłuższy czas przy takich ograniczeniach. Asystenci selekcjonera biało-czerwonych zapewniają, że kadra bywała skoszarowana już w równie uciążliwych warunkach i nawet przez dłuższe okresy czasu, a jakoś zawodnicy dawali sobie z tym radę. Teraz będzie im o tyle łatwiej, że z powodu skrócenia w wyniku pandemii koronawirusa sezonu klubowego i odwołania sezonu reprezentacyjnego, wszyscy są mocno stęsknieni za towarzystwem i możliwością wspólnych treningów. To nic, że w tym roku nie będzie żadnych spotkań o stawkę. Trener Vital Heynen wyjaśniał, że naciskał PZPS na zorganizowanie tego zgrupowania, żeby odświeżyć, jak to określił, ducha zespołu. Inaczej mówiąc, zależało mu po prostu na tym, żeby się jego zawodnicy spotkali, wspólnie poćwiczyli, przegadali ileś tam godzin, załatwili między sobą różne sprawy – po prostu żeby znowu poczuli się zgrana grupą.
Reprezentacja siatkarek na miejsce podobnego zgrupowania integracyjnego wybrała Szczyrk, gdzie pod wodzą trenera Jacka Nawrockiego zacznie zajęcia od 4 czerwca i z przerwami popracuje nad formą do końca lipca.
Przez pandemię koronawirusa nie tylko zatrzymały się wszystkie rozgrywki ligowe, ale również odwołano wszystkie tegoroczne imprezy z udziałem zespołów narodowych. Po odwołaniu Ligi Narodów ligi krajowe będą mogły wcześniej niż zazwyczaj rozpocząć nowe rozgrywki, a co za tym idzie, też je wcześniej skończyć, co ułatwi też zadanie trenerom reprezentacji narodowych. Co nie zmienia faktu, że w czerwcu i lipcu nasze siatkarki i siatkarze spotkają się w kadrze po raz pierwszy i ostatni w tym roku, zaś kolejne raz zobaczą się dopiero za blisko rok.

Z kim zagrać, żeby zagrać

Wiadomo już, że po odwołaniu Ligi Narodów w tym roku nie będzie reprezentacyjnej części sezonu. Vital Heynen, który właśnie w tych dniach oficjalnie przedłużył kontrakt, na razie jako trener reprezentacji Polski nie ma nic do roboty. Działacze PZPS szukają jednak chętnych do rozegrania latem chociaż kilku turniejów towarzyskich.

Z powodu pandemii nasze siatkarskie reprezentacje, żeńska i męska, w 2020 roku nie rozegrają żadnego oficjalnego spotkania. Dla kadrowiczów będzie to szokująca odmiana. W 2019 ekipa trenera Heynena rozegrała 48 meczów w 142 dni, w halach rozsianych w 17 miastach i 10 krajach. Biało-czerwoni walczyli w Lidze Narodów, kwalifikacjach olimpijskich, mistrzostwach Europy i w Pucharze Świata. Bilans żeńskiej reprezentacji też budzi podziw: 29 meczów w 110 dni, w sześciu krajach i dziewięciu miastach, a w „jadłospisie” Liga Narodów, kwalifikacje do igrzysk oraz mistrzostwa Europy. W tym roku też miało być intensywnie, zwłaszcza dla męskiej kadry, bo miała grać w turnieju olimpijskim,. Lidze Narodów i mistrzostwach Europy. Co się odwlecze, to nie uciecze, bo te imprezy przeniesiono na przyszły rok, jednak czekająca naszą reprezentację tego lata terminarzowa „czarna dziura” wręcz zmusza do szukania jakiegoś sensownego rozwiązania. Takim mogą być mecze towarzyskie, ale ponieważ prawie wszędzie siatkarze i siatkarki od dwóch miesięcy nie trenują, nie będzie to łatwe do zorganizowania.
Na razie rozsyłają wici
PZPS wysłał do kilku federacji propozycję wzięcia udziału w turniejach towarzyskich, które latem, w lipcu lub sierpniu, jest gotów zorganizować w Polsce, nawet bez udziału publiczności. W pierwszej kolejności ofertę posłano do federacji z ościennych krajów, bo ich zespołom najłatwiej byłoby się do Polski dostać. Na razie nikt nie daje wiążącej odpowiedzi, bo żeby reprezentacje mogły zagrać, najpierw muszą trochę potrenować. A pod tym względem w każdym kraju jest inna sytuacja. Działacze PZPS najbardziej liczą na Rosjan, z którymi od lat mają bardzo dobre relacje, a do Gdańska i Kaliningradu obie strony mają blisko i mogą dojechać nawet autokarami.
Inny z pomysłów zakłada, że jeśli nie da się zorganizować spotkań międzypaństwowych, to rozwiązaniem mogą być sparingi z udziałem zawodniczek i zawodników reprezentacyjnych ekip. PZPS oferuje telewizyjnym nadawcom mecze Polski A z Polską B. W męskiej kadrze sytuacja jest komfortowa, bo Vital Heynen ma grupę liczącą ponad 30 siatkarzy na światowym poziomie i gdyby udało się ich wszystkich zebrać w jednym miejscu i czasie, to graczy starczyłoby na cztery równorzędne drużyny, więc dałoby się nawet rozegrać interesujący pod względem sportowym turniej.
Nie jest też tajemnicą powód, dla którego PZPS tak bardzo chce uaktywnić swoje reprezentacje w tym nietypowym roku. Chodzi o utrzymanie dotacji od sponsorów, jak Orlen, Plus i ministerstwo sportu. Donatorzy dają pieniądze za wykonane zgodnie z umową świadczenia, ale ponieważ w tym roku siatkarki i siatkarze nie mają jak się wykazać, te pieniądze do kasy siatkarskiego związku nie wpłyną.
Żeby jakiekolwiek mecze doszły do skutku, nasze reprezentacyjne zespoły muszą się do nich przygotować. „Piłkarze polskich klubów mogą trenować w grupach 13 osobowych. Dobrze by było, żebyśmy i siatkarze dostali taką możliwość, bo sześciu graczy na boisku to dla mnie za mało, żeby przeprowadzić zajęcia. Potrzebuję mieć na treningu co najmniej dwunastu” – stwierdził selekcjoner męskiej kadry Vital Heynen.
Rozmowy zamiast treningów
Belgijski szkoleniowiec w tej chwili zajmuje się wypytywaniem swoich podopiecznych jak widzą tegoroczny sezon. Chce wiedzieć, czy będą chcieli z nim potrenować, a jeśli tak, to jak długo i jakich oczekują warunków. „Zależy mi głównie na tym, żebyśmy spędzili trochę czasu razem, dla podtrzymania ducha zespołu. Niech to będzie chociaż dziesięć dni. Potrenujemy, zrobimy też grilla, bo obiecałem go zawodnikom po tym, jak przedłużyłem kontrakt z PZPS. Żeby to zrobić potrzebna jest jednak na treningi w liczniejszych niż sześcioosobowe grupach” – przekonuje Heynen.
Mecze towarzyskie są w tej chwili dla niego odległą perspektywą. Selekcjoner naszej kadry najpierw chcę się przekonać, czego chce zespół. Z różnych źródeł docierają informacje, że nie wszyscy kadrowicze są skłonni poświęcić ileś tam tygodni na treningi w kadrze tylko dla spotkań towarzyskich. Ale Heynen zapewnia, że dla niego ważniejszy od samych meczów będzie restart fizyczny i mentalny. I gwarantuje, że siatkarze wrócą ze zgrupowania kadry do klubów w przyzwoitej formie.
Warunkiem podstawowym do realizacji tego celu jest jednak wydanie przez rząd zgody na korzystanie z hal sportowych i ośrodków treningowych.

Z klubem się nie targował

Selekcjoner siatkarskiej kadry Polski Vital Heynen po otrzymaniu podwyżki przedłużył kontrakt z PZPS do października 2021 roku, ale nową umowę z Sir Safety Perugia podpisał na starych warunkach.

Właściciel włoskiego klubu Gino Sirci ujawnił ten fakt w wypowiedziach udzielanych tamtejszym mediom. Przyznał w nich z rozbrajającą szczerością, że doszedł do porozumienia z belgijskim szkoleniowcem w kilkanaście sekund. „Z trenerem Heynenem o przedłużeniu jego kontraktu rozmawiałem bardzo krótko. Żałuję, że nie mogłem mu niestety dać podwyżki, ale ze względu na epidemię koronawirusa musimy teraz oszczędzać”. Tym samym oficjalnie już wiadomo, że Heynen nadal będzie łączył pracę w klubie z prowadzeniem reprezentacji Polski.
Sirci nie widzi w tym problemu, ale liczy, że w nowym sezonie belgijski szkoleniowiec z uwagi na odwołane w tym roku z powodu pandemii koronawirusa imprezy z udziałem reprezentacji narodowych, będzie jesienią i zimą miał więcej czasu dla Sir Safety Perugia. „Trener był z nami szczery i już w kwietniu uprzedził, że jestem bliski przedłużenia umowy z polską federacją. Postawił sprawę jasno, nie próbował niczego dla siebie ugrać. Zgodziłem się bez oporów, bo w ostatnim roku przecież już z powodzeniem łączył obie prace, więc z mojego punktu widzenia nie było to żadnym problemem. Teraz wygląda zaś na to, że drużyny narodowe przez pandemię będą grały mniej, zatem przed nowym sezonem szybciej pojawi się w klubie” – stwierdził właściciel Sir Safety Perugia.
W kwietniu włoska federacja siatkarska podjęła decyzję o anulowaniu sezonu 2019/2020 w Serie A. Nie wyłoniono mistrza ligi, a zespół z Perugii, którego największą gwiazdą jest grający w reprezentacji Polski Kubańczyk Wilfredo Leon, w momencie zawieszenia rozgrywek zajmował w ligowej tabeli trzecie miejsce. Poza tym zespół pozostaje w grze o triumf w Lidze Mistrzów. Ekipa z Perugii w ćwierćfinale rywalizuje z rosyjskim Fakiełem Nowy Urengoj i w chwili zawieszenia rozgrywek miała na koncie wygrany na wyjeździe 3:1 pierwszy mecz.

Z Heynenem na igrzyska

Vital Heynen pozostaje na stanowisku selekcjonera siatkarskiej reprezentacji Polski. PZPS przedłużył z belgijskim szkoleniowcem wygasający z końcem września kontrakt do października 2021 roku, co oznacza, że poprowadzi on zespół biało-czerwonych nie tylko na igrzyskach w Tokio, lecz także w mistrzostwach Europy, nawet jeśli odbędą się we wrześniu.

Dotychczasowa umowa Heynena z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej wygasała z końcem września tego roku. Przesunięcie igrzysk na rok 2021 sprawiło, że konieczne stało się jej przedłużenie. Nie jest to żaden problem, jeśli obie strony zamierzają kontynuować współpracę na dotychczasowych warunkach. W przypadku belgijskiego szkoleniowca pojawiły się jednak wątpliwości, do których zresztą sam się przyczynił. Po zakończeniu ubiegłorocznego sezonu reprezentacyjnego w wywiadach Heynen nie ukrywał, że jego celem jest zdobycie w Tokio z reprezentacją Polski złotego medalu, ale wyznał też, że potem zamierza zafundować sobie roczny urlop od siatkówki. Wybuch pandemii koronawirusa pokrzyżował mu te plany, lecz stało się to oczywiste dopiero wtedy, gdy MKOl ogłosił decyzję o przełożeniu igrzysk na przyszły rok. Wtedy w Polsce nagle uświadomiono sobie, że przecież Heynenowi z końcem września kończy się umowa. Co prawda prezes PZPS Jacek Kasprzyk w mediach zapewniał, że będzie to tylko formalność, lecz mijały kolejne tygodnie, a negocjacje wciąż trwały.
Stare porzekadło mówi, że jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze. Co prawda zarówno PZPN, jak i Heynen dzisiaj solennie zapewniają, że nie one były przyczyną przedłużających się rozmów, ale z nieoficjalnych informacji jakie wyciekły do mediów wiadomo, iż belgijski szkoleniowiec podpisując umowę w 2018 roku zgodził się na roczną gażę w wysokości 70 tysięcy euro netto plus premie za wyniki. W pierwszym roku pracy z kadrą Polski wyszedł na swoje, bo biało-czerwoni pod jego wodzą obronili tytuł mistrzów świata i zostali za ten sukces obsypani workami pieniędzy. Ale w 2019 roku nasi siatkarze wygrali jedynie turniej kwalifikacyjny do igrzysk w Tokio, natomiast w mistrzostwach Europy i Lidze Narodów wywalczyli brązowe medale, zaś w Pucharze Świata zajęli drugą lokatę. W sumie były to cenne osiągnięcie, lecz już nie tak opłacalne finansowo. Heynen w tym sezonie, przerwanym z powodu pandemii, obowiązki selekcjonera reprezentacji Polski godził jeszcze z obowiązkami trenera włoskiego zespołu klubowego Sir Safety Perugia.
Jego klubowi pracodawcy byli zadowoleni z wyników i przedłużyli kontrakt z Belgiem o rok, zatem stało się w tym momencie jasne, że Heynen odłożył planowany rozbrat z siatkówką. Ale chyba nawet działacze PZPS nie mieli stuprocentowej pewności, czy jego chęć pracy z reprezentacją Polski nadal jest taka silna, jak deklarował wcześniej. Kilka innych federacji miało chęć „podebrania” Polakom tego szkoleniowca i jeśli wierzyć plotkom, w podsuwanych mu mimochodem przez „zaprzyjaźnione osoby” ofertach padały kwoty znacznie wyższe od tych, jakie płacił mu PZPS.
Od czegoś takiego można dostać zawrotu głowy i chyba coś takiego przytrafiło się też Heynenowi, bo jak wieść niesie zaczął negocjacje z prezesem Kasprzykiem od żądania trzykrotnej podwyżki dotychczasowego uposażenia. Sternik polskiej siatkówki przystępując do rozmów nie miał złudzeń, że belgijski szkoleniowiec ponownie zgodzi się pracować za 70 tysięcy euro, lecz na 200 tysięcy w żaden wypadku zgodzić się nie mógł. W tej chwili polskiej federacji po prostu nie stać na taką gażę dla trenera kadry. Ostatecznie stanęło ponoć na kwocie 120 tysięcy euro, co wydaje się rozsądnym kompromisem dla obu stron. „W czasie negocjacji nie było nawet chwili, w której one by utknęły w martwym punkcie. Wierzcie mi, naprawdę nie chciałem się wzbogacić kosztem polskiej federacji” – zapewnia Heynen.