W Iranie Polacy lepsi tylko od Kanady

Reprezentacja Polski siatkarzy w trzecim turnieju w Lidze Narodów zagrała w Iranie z gospodarzami, Rosja i Kanadą. Biało-czerwoni wystąpili w mocno eksperymentalnym składzie i zdołali wygrać tylko jeden mecz – z Kanadyjczykami.

Po kontrowersyjnej wypowiedzi kapitana reprezentacji naszych siatkarzy Michała Kubiaka o irańskich siatkarzach i Irańczykach w ogóle, wyprawa naszej kadry do tego kraju na trzeci turniej w tegorocznej edycji Ligi Narodów zapowiadano jako „wyprawę podwyższonego ryzyka”. Na szczęście obawy o bezpieczeństwo polskich siatkarzy w Urmii, gdzie odbył się turniej z udziałem ekip Iranu, Polski, Rosji i Kanady, okazały się bezpodstawne.

Polska ekipa nie spotkała się z Urmii z przejawami otwartej wrogości czy agresji, lecz na wsparcie ze strony miejscowej publiczności w spotkaniach z Rosjanami i Kanadyjczykami nie miała co liczyć. Widownia wyraźnie była po stronie rywali biało-czerwonych, zwłaszcza w ich pierwszym meczu w turnieju, z Rosją. Ale chociaż nasz zespół pojechał do Iranu w mocno przemeblowanym i eksperymentalnym składzie i miał przeciwko sobie publiczność, to pewnie sprawiłby Rosjanom znacznie więcej problemów. Niestety, po stronie rywali byli też nie wiedzieć czemu sędziowie i w efekcie nota bene dobrze grający Rosjanie wygrali dość pewnie 3:1.

Tak na marginesie, poziom rozjemców oddelegowanych przez FIVB do prowadzenia meczów w Urmii był daleko odbiegający od wymagań na tym poziomie sportowej rywalizacji. Potwierdził to mecz Polaków z Iranem. Na szczęście gracze obu zespołów nie dali się wyprowadzić pomyłkami arbitrów z równowagi i stoczyli w sportowej atmosferze kapitalną walkę, wygraną przez gospodarzy w tie-breaku 3:2. Przed meczem spiker zawodów odczytał list z przeprosinami za słowa Michała Kubiaka, który przesłał prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Jacek Kasprzyk. I może dlatego kibice zachowywali się poprawnie, a może także dlatego, że nie chcieli swoim zachowaniem potwierdzić zarzutów Michała Kubiaka. Tak czy owak wielka awantura rozeszła się po kościach, przynajmniej podczas turnieju w Urmii. Jak trwałe jest to „zawieszenie broni”, przekonamy się gdy przy innej okazji reprezentacja Polski zawita do stołecznego Teheranu.

Ale nasz zespół miał w Urmii zdecydowanie poważniejszy problem natury sportowej, bo po porażkach z Rosja i Iranem zjechał w klasyfikacji generalnej Ligi Narodów na dalszą pozycję, więc żeby wrócić do gry o awans do Final Six w Chicago, podopieczni trenera Vitala Henena musieli za wszelką cenę pokonać w niedzielę wyprzedzających ich w zbiorczej tabeli Kanadyjczyków.
Biało-czerwoni męczyli się strasznie z ekipą „Klonowego Liścia”, ale ostatecznie pokonali ją 3:1. Było to piąte zwycięstwo naszej reprezentacji w tej edycji Ligi Narodów. Polacy z dorobkiem 15 punktów plasują się obecnie na szóstym miejscu. Ich bilans to pięć zwycięstw (z Australią, USA, Bułgarią, Chinami oraz Kanadą) oraz cztery porażki (z Brazylią, Francją, Rosją i Iranem). Nasi siatkarze w Lidze Narodów zagrają jeszcze z Włochami, Argentyną, Serbią, Japonią, Portugalią i Niemcami. W następnym turnieju, we Włoszech, zagrają kolejno z Argentyną (21 czerwca, godz. 17:00), Serbią (22 czerwca, godz. 17:00) i gospodarzami (23 czerwca, godz. 20:00).

Na czele klasyfikacji generalnej Ligi Narodów po trzech turniejach znajduje się Iran (21 pkt), przed Rosją (20), Brazylią (19), Francją (19), Włochami (18) i Polską (15). W Final Six w Chicago zagra jednak tylko pięć czołowych zespołów, bo Amerykanie jako gospodarze imprezy mają zagwarantowane miejsce. Jeśli nasi siatkarze chcą w lipcu zagrać w „Wietrznym Mieście”, nie mogą już sobie pozwolić na kolejne porażki. A na pewno nie z Włochami.

 

Iran skarży na Kubiaka

Po pierwszej rundzie siatkarskiej Ligi Narodów reprezentacja Polski zajmuje w klasyfikacji generalnej siódmą pozycję. Podopieczni Vitala Heynena wygrali z Australią 3:1, USA 3:2 i przegrali z Brazylią 1:3.

Tegoroczna edycja Ligi Narodów nie jest priorytetem dla naszej reprezentacji. W natłoku siatkarskich rozgrywek za najważniejsze uznano kwalifikacje do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich oraz mistrzostwa Europy. Wspomniana Liga Narodów oraz Puchar Świata mają być poligonami dla zawodników z dalszych szeregów kadry. Ale pierwszy turniej z udziałem biało-czerwonych rozegrany w katowickim Spodku miał ten smaczek, że starły się w nim trzy najlepsze ekipy ubiegłorocznych mistrzostw świata. Z konfrontacji zwycięsko wyszli Brazylijczycy, którzy wyjechali z Katowic z kompletem zwycięstw. Oprócz nich bez porażki pierwszą turę zmagań zakończyli Francuzi i Irańczycy, ale pozycję lidera zajęła mająca najlepszy bilans punktowy ekipa Iranu. Polacy zajmują siódma lokatę.

Z Iranem nasza reprezentacja zmierzy się na jej terenie i już dzisiaj wiadomo, że przez niefortunną wypowiedź Michała Kubiaka będzie to dla naszych siatkarzy nieciekawe przeżycie. Zgodnie z zapowiedzią Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB) otrzymała oficjalna skargę od irańskiego związku na kapitana polskiej drużyny i teraz sprawą ma się zająć komisja dyscyplinarna światowej federacji.

W oświadczeniu Kubiak podkreślił swoje prawo do wyrażania opinii i przypomniał, że był wraz z rodziną obiektem gróźb i wyzwisk. Wskazał też, że jego słowa odnosiły się wyłącznie do osób, z którymi miał osobiście do czynienia i ubolewa, że został opacznie zrozumiany. Zaznaczył, że dla niego jako sportowca poglądy ksenofobiczne i rasistowskie są nieakceptowalne. Ale sankcji zapewne nie uniknie.

 

Wielkie granie siatkarzy w Spodku

Reprezentacja Polski zainaugurowała swój udział w tegorocznej edycji Ligi Narodów występem w turnieju w Katowicach. Obsada zawodów była piekielnie mocna, bo w katowickim Spodku starli się medaliści ostatnich mistrzostw świata – Polska, Brazylia i USA oraz najsłabsza w tym gronie Australia.

Trener biało-czerwonych Vital Heynen już w poprzedniej edycji Ligi Narodów mocno rotował składem i dawał pograć każdemu zawodnikowi znajdującemu się w 14-osobowej kadrze na poszczególne turnieje. W tym roku swojej strategii nie zmienił i w wyjściowym składzie na mecz z Australia znalazł się Tomasz Fornal, a nie kapitan Michał Kubiak. 22-letni siatkarz w pierwszym secie zdobył trzy punkty atakiem, dorzucił dwa punktowe bloki i jednego asa serwisowego, ale w drugiej partii się zaciął, nie kończąc żadnego z trzech ataków. Poza tym rywale dwa razy zarobili punkty przy jego odbiorze zagrywki, więc przy stanie 16:18 Heynen zastąpił Fornala Aleksandrem Śliwką. Inny przykład rotacji, to wchodzący na podwójne zmiany Bartłomiej Bołądź.

Na pozycji przyjmujących Heynen ma w tej chwili aż ośmiu wysokiej klasy zawodników, licząc oczywiście z Wilfredo Leonem, który będzie mógł już grać w naszej reprezentacji od 24 lipca. Dla połowy z nich miejsca na wielkich turniejach zabraknie, bo czołowe pozycje Leona i Kubiaka w hierarchii są w tej bezdyskusyjne. Na razie belgijski selekcjoner naszej kadry sprawdza w walce z silnymi rywalami dublerów, wspomnianych już Fornala i Śliwkę, ale też Bartosza Kwolka i Artura Szalpuka, ale żaden z tych czterech przyjmujących nie grał na poziomie godnym zespołu aktualnych mistrzów świata.

Biało-czerwoni spotkanie z Australijczykami zaczęli z impetem, potem ich gra posypała się na chwilę w przegranym drugim secie, lecz potem odzyskali przewagę i pewnie wygrali 3:1. Reprezentacja Stanów Zjednoczonych, która gładko przegrała z Brazylią 0:3, ustawiła naszym siatkarzom poprzeczkę znacznie wyżej i przegrała z mistrzami świata dopiero w tie-breaku 2:3. W drugim sobotnim spotkaniu Brazylijczycy niespodziewanie stracili punkt pokonując wspieranych dopingiem przez polskich kibiców Australijczyków 3:2.

Te wyniki o niczym jeszcze nie świadczą, dowodzą jedynie, że najsilniejsze zespoły ubiegłorocznych mistrzostw świata traktują start w Lidze Narodów jako poligon doświadczalny przed najważniejszymi dla całego tercetu sierpniowymi kwalifikacjami do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio. Co nie oznacza, że nie mają ambicji wygrania Ligi Narodów. Amerykanie już są pewni występu w Final Six, bo będą gospodarzami turnieju, natomiast Polakom i Brazylijczykom, aktualnym mistrzom i wicemistrzom świata, nie wypada się tam nie zakwalifikować. Dlatego w niedzielnym starciu w katowickim Spodku (zakończyło się po zamknięciu wydania) obie drużyny zapowiadały walkę do upadłego.

 

Heynen ćwiczy kadrę w Spale

Reprezentacja Polski siatkarzy przygotowuje się do czekających ją w tym roku nowych wyzwań podczas zgrupowania w Spale. Trener biało-czerwonych Vital Heynen z szerokiej kadry zaprosił do spalskiego ośrodka przygotowań olimpijski 24 zawodników, wśród nich Kubańczyka z polskim paszportem Wilfredo Leona.

Kadrowicze zaczęli zgrupowanie w Warszawie, gdzie w ubiegły czwartek przeszli kompleksowe badania lekarskie i wydolnościowe oraz wypełniali zobowiązania wobec sponsorów i partnerów medialnych Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Od piątku ciężko trenują już w Spale, nawet trzy razy dziennie. Trener Heynen czekał na swoich wybrańców w Spale i jak przyznał, drugi rok pracy z polską kadrą jest dla niego, jako szkoleniowca, dużo łatwiejszy. „To dlatego, że większość z obecnych tu zawodników już zna moje metody pracy. Wiedzą, też jakim jestem człowiekiem i do jakich spraw przywiązuję wagę” – stwierdził na zwyczajowej konferencji prasowej. Ale jeśli chodzi o obciążenia, lżej siatkarze nie mają i mieć nie będą. „Cisnę moich zawodników strasznie, ale robię to w konkretnym celu i oni o tym doskonale wiedzą. W tym roku wszyscy nasi rywale będą stawiać nam wysoko poprzeczkę, w myśl zasady – bij mistrza. Musimy więc być jeszcze lepsi niż byliśmy przed rokiem” – tłumaczył Heynen.

Belg ledwie tydzień przed rozpoczęciem zgrupowania polskiej kadry zakończył sezon w niemieckiej lidze, w której doprowadził VfB Friedrichshafen do wicemistrzostwa kraju. Nie narzeka jednak na zmęczenie. „Teraz jest lepiej, bo miałem dwa i pół dnia przerwy przed przyjazdem na kadrę, a rok temu tylko jedną noc” – stwierdził z uśmiechem selekcjoner.

W Spale trenuje 24 zawodników. Bartosz Kurek, który w połowie kwietnia przeszedł operację kontuzjowanego kręgosłupa, ma swój własny cykl zajęć z fizjoterapeutami. Do gry ma być gotowy trzy miesiące po operacji. Największe emocje wzbudza powołanie Wilfredo Leona. Karencja nałożona przez FIVB na Kubańczyka kończy się 24 lipca tego roku, więc pierwszą imprezą w której będzie mógł po raz pierwszy wystąpić w biało-czerwonych barwach, będzie Memoriał Huberta Jerzego Wagnera, który rozpocznie się 1 sierpnia. Nikt nie wątpi, że ten znakomity siatkarz będzie ogromnym wzmocnieniem i tak przecież silnej kadry Polski w największych dla niej tegorocznych wyzwaniach – turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Tokio oraz mistrzostwach Europy. Leon ma za sobą pierwszy sezon w lidze włoskiej. Jego zespół, Sir Safety Conad Perugia, musiał uznać wyższość ekipy Cucine Lube Civitanova, ale Leon był najlepiej punktującym graczem Serie A – zdobył aż 702 punkty, wyprzedzając drugiego w klasyfikacji klubowego kolegę Aleksandara Atanasijevicia aż o 87 punktów. Heynen nie robił z przybycia Kubańczyka większych ceregieli. „Traktuję Wilfredo jak każdego innego gracza w kadrze” – zapewniał.

W dniach 25-26 maja nasz reprezentacja zagra dwa mecze towarzyskie z Niemcami. Tydzień później (w Katowicach w dniach 31 maja-2 czerwca) zainauguruje rywalizację w Lidze Narodów. Najważniejszymi startami w tym sezonie będą dla naszej ekipy wspomniany wcześniej kwalifikacje do igrzysk w Gdańsku (9-11 sierpnia) oraz mistrzostwa Europy (12-19 września).

Szeroka kadra Polski:

Bartosz Bednorz (Azimut Modena, Włochy), Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Bartłomiej Bołądź (VfB Friedrichshafen, Niemcy), Fabian Drzyzga (Lokomotiw Nowosybirsk, Rosja), Bartosz Filipiak (Łuczniczka Bydgoszcz), Jan Firlej (Lindemans Aals, Belgia), Tomasz Fornal (Cerrad Czarni Radom), Jędrzej Gruszczyński (Cuprum Lubin), Paweł Halaba (Hypo Tirol Alpenvolleys Haching, Niemcy), Norbert Huber (Cerrad Czarni Radom), Marcin Janusz (Trefl Gdańsk), Łukasz Kaczmarek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Karol Kłos (PGE Skra Bełchatów), Jakub Kochanowski (PGE Skra Bełchatów), Marcin Komenda (GKS Katowice), Dawid Konarski (Jastrzębski Węgiel), Michał Kubiak (Panasonic Panthers Hirakata, Japonia), Bartosz Kwolek (ONICO Warszawa), Grzegorz Łomacz (PGE Skra Bełchatów), Piotr Łukasik (ONICO Warszawa), Maciej Muzaj (ONICO Warszawa), Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk), Jakub Popiwczak (Jastrzębski Węgiel), Damian Schulz (Asseco Resovia Rzeszów), Michał Szalacha (Łuczniczka Bydgoszcz), Artur Szalpuk (PGE Skra Bełchatów), Aleksander Śliwka (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Damian Wojtaszek (ONICO Warszawa), Andrzej Wrona (ONICO Warszawa), Paweł Zatorski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

 

Kadra Polski na Ligę Narodów

Trener reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen powołał kadrę na Ligę Narodów. Nie znalazło się w niej dwóch najlepszych graczy – kontuzjowany Bartosz Kurek i mogący grać w w naszym zespole dopiero od lipca Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon.

Z grupy powołanych zawodników w kadrze na Ligę Narodów ostatecznie pozostanie 25 graczy. Biało-czerwoni rozpoczną rozgrywki od turnieju w Katowicach, gdzie ich rywalami będą ekipy USA, Brazylii i Australii. Następnie zagrają w Chinach (Ningbo), Iranie (Urmi), Włoszech (Mediolan) oraz Niemczech (Lipsk). Turniej finałowy, w którym zagra pięć najlepszych drużyn plus gospodarze imprezy, odbędzie się w Stanach Zjednoczonych.

Powołani przez Heynena zawodnicy spotkają się 16 maja w Warszawie. Zgrupowanie zaczną od badań w Centralnym Ośrodku Medycyny Sportowej. Przed pierwszym turniejem w Katowicach nasza reprezentacja zagra 25 i 26 maja towarzysko z Niemcami.

Kadra Polski:
Rozgrywający:
Fabian Drzyzga (Lokomotiw Nowosybirsk), Jan Firlej (Lindemans Aalst), Marcin Janusz (Trefl Gdańsk), Marcin Komenda (GKS Katowice), Grzegorz Łomacz (Skra Bełchatów).
Atakujący:
Bartłomiej Bołądź (VfB Friedrichshafen), Bartosz Filipiak (Chemik Bydgoszcz), Łukasz Kaczmarek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Dawid Konarski (Jastrzębski Węgiel), Maciej Muzaj (Trefl Gdańsk), Damian Schulz (Asseco Resovia Rzeszów).
Środkowi:
Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Norbert Huber (Cerrad Czarni Radom), Karol Kłos (PGE Skra Bełchatów), Jakub Kochanowski (PGE Skra Bełchatów), Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk), Michał Szalacha (Chemik Bydgoszcz), Andrzej Wrona (ONICO Warszawa).
Przyjmujący:
Bartosz Bednorz (Azimut Modena), Tomasz Fornal (Cerrad Czarni Radom), Paweł Halaba (Hypo Tirol Alpenvolleys), Michał Kubiak (Panasonic Panthers), Bartosz Kwolek (ONICO Warszawa), Piotr Łukasik (ONICO Warszawa), Artur Szalpuk (PGE Skra Bełchatów), Aleksander Śliwka (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).
Libero:
Jędrzej Gruszczyński (Cuprum Lubin), Jakub Popiwczak (Jastrzębski Węgiel), Damian Wojtaszek (ONICO Warszawa), Paweł Zatorski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

 

Liga Narodów w Spodku

Na przełomie maja i czerwca do Katowic i Opola przyjadą czołowe siatkarskie reprezentacje, aby walczyć o punkty w Lidze Narodów. Szczególnie ciekawie zapowiada się turniej mężczyzn, w którym zagrają wszyscy medaliści MŚ 2018.

Liga Narodów to nowe rozgrywki w siatkarskim kalendarzu. Pierwsza edycja odbyła się w ubiegłym roku, zastępując Ligę Światową mężczyzn i World Grand Prix kobiet. Rywalizację siatkarzy wygrali Rosjanie, a biało-czerwoni zajęli piąte miejsce. Zmagania siatkarek wygrały Amerykanki, zaś Polki wywalczyły dziewiątą lokatę. Tegoroczna edycja nie będzie różniła się od ubiegłorocznej. Szesnaście zespołów zostanie podzielonych na dwie grupy – uczestników stałych i pretendentów, zagrożonych spadkiem do rozgrywek FIVB Challenger Cup. Zespoły będą rywalizować w pięciu turniejach systemem każdy z każdym, a pięć najlepszych ekip w klasyfikacji generalnej oraz gospodarz turnieju zagrają w Final Six.

W tym roku nasze reprezentacyjne zespoły zainaugurują rozgrywki na własnym terenie. Panie w dniach 21-23 maja rywalizować będą w Opolu, gdzie zmierzą się kolejno z wicemistrzyniami świata Włoszkami, Niemkami i reprezentacją Tajlandii. Dla Polek będzie to okazja, żeby sprawdzić siłę rywalek. Z Włoszkami zmierzą się podczas wrześniowych mistrzostw Europy, zaś z Tajlandią w sierpniowych kwalifikacjach olimpijskich.

Ciekawie zapowiada się też turniej siatkarzy. Zespół Vitala Heynena w katowickim Spodku zagra z Brazylią, Stanami Zjednoczonymi i Australią, dojdzie zatem do powtórki finałów ubiegłorocznych mistrzostw świata, bo Polska, USA i Brazylia to medaliści ostatniego światowego czempionatu. Amerykanie spróbują zrewanżować się Polakom za porażkę 2:3 w półfinale, a Brazylijczycy za 0:3 w finale. Turniej w spodu odbędzie się od 31 maja do 2 czerwca.

 

Heynen już powołał Leona

Selekcjoner naszej kadry siatkarzy Vital Heynen ogłosił, że Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon dołączy do biało-czerwonych jak tylko skończy się jego karencja, czyli od 24 lipca tego roku.

Heynen wyjawił swój zamiar w programie „Wilkowicz Sam na Sam”. Trener naszej kadry nie ukrywał, że decyzja w tej sprawie już zapadła. „Zacząłem wprowadzać Wilfredo do drużyny. Rozmawiałem z zawodnikami, oni wiedzą, że go potrzebujemy. Nie ma w zespole nikogo, kto by się w tej kwestii wahał. Oni wiedzą, że Leon im pomoże. On nie zachowuje się jak gwiazda. Był z nami kilka dni i nie tylko ja, ale i cały zespół byliśmy zaskoczeni tym, jak łatwo się dostosował, jak skromnie się zachowywał i ciężko pracował. To były tylko trzy dni, ale one pokazały, jakim jest człowiekiem” – chwalił kubańskiego siatkarza belgijski szkoleniowiec.

W naszym siatkarskim środowisku nie wszystkim jednak podoba się pomysł wcielania do reprezentacji naturalizowanego Kubańczyka. Nie brakuje opinii, że Leon nie jest w drużynie mistrzów świata niezbędny, a jego powołanie może wpłynąć negatywnie na rozwój młodych zawodników.

Heynen przekonuje jednak, że jego decyzja jest dobrze przemyślana i w dłuższej perspektywie przyniesie polskiej siatkówce korzyści. „Być może na początku ktoś przez niego będzie grał mniej, ale już w 2021 roku, gdy nastąpi naturalna po igrzyskach w Tokio zmiana pokoleniowa, może znaleźć się na boisku obok Leona. Moi gracze są bystrzy i wiedzą, że czasami trzeba się poświęcić, żeby później wygrać” – twierdzi Heynen. Termin karencji nałożonej przez FIVB na Leona wygasa 24 lipca, będzie zatem mógł zagrać dla Polski już w sierpniowych kwalifikacjach olimpijskich. Polacy o przepustkę do Tokio powalczą z Francją, Słowenią i Tunezją.

 

Heynen ma problem

Vital Heynen łączy obecnie pracę z kadrą Polski z prowadzenie klubowej drużyny VfB Friedrichshafen. Umowa belgijskiego szkoleniowca z niemieckim klubem wygasa po tym sezonie.

Poprzednik belgijskiego trenera Włoch Ferdinando De Giorgi w umowie z polską federacją miał warunek, że nie może łączyć pracy selekcjonera biało-czerwonych z prowadzeniem drużyny klubowej. Heynen został zatrudniony w sytuacji, gdy obowiązywał go ważny kontrakt z VfB Friedrichshafen. Jego umowa z zespołem wicemistrzów Niemiec wygasa jednak po tym sezonie i nie wiadomo, czy Belg zostanie w tym klubie. Po zdobyciu z reprezentacją Polski mistrzostwa świata akcje Heynena na trenerskiej giełdzie poszły mocno w górę.

Heynen łączy pracę trenera kadry narodowej z pracą trenera zespołu klubowego od 2012 roku, kiedy to przejął po Raulu Lozano reprezentację Niemiec. We Friedrichshafen Belg pracuje już trzeci sezon. Obejmując reprezentację Polski, podkreślał, że jego celem jest medal olimpijski w Tokio, a pierwszy etap zmagań o wyjazd na igrzyska przypadnie w sierpniu. Jeśli biało-czerwoni nie wygrają turnieju z udziałem Francji, Słowenii i Tunezji, to drugą szansą będzie europejski turniej w styczniu 2020 roku.
Być może Heynen powinien skupić się wyłącznie na reprezentacji Polski.

Wysokość jego kontraktu z PZPS nie jest znana, ale z nieoficjalnych informacji wynika, że zgodził się pracować na podobnych warunkach finansowych, jakie miał w reprezentacji Belgii, a jako jej selekcjoner zarabiał około 6 tysięcy euro miesięcznie. W VfB może zarabiać dwa razy więcej, więc jeśli nasza federacja chce mieć go na wyłączność, musi mu więcej zapłacić. Heynen pokazał już, że wart jest każdych pieniędzy.

 

Trenerskie roszady w PlusLidze

Włoch Roberto Santilli od 20 grudnia będzie nowym trenerem siatkarzy Jastrzębskiego Węgla. Zastąpi na tym stanowisku rodaka Ferdinando de Giorgiego, który na własną prośbę rozwiązał umowę tym klubem.

 

De Giorgi po niespełna roku pracy w śląskim klubie poprosił o rozwiązanie umowy, która miała obowiązywać do końca następnego sezonu, w związku z otrzymaniem propozycji przejęcia włoskiego zespołu Cucine Lube Civitanova. Prezes Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol przyznał, że swoją zgodę na odejście uzależnił od znalezienia odpowiedniego następcy. W minioną sobotę jednak umowę z byłym selekcjonerem reprezentacji Polski rozwiązał, gdy chęć zajęcia miejsca zwolnionego przez De Giorgiego wyraził Santilliani. Ta trenerska roszada była możliwa, bo działacze Indykpolu AZS Olsztyn błyskawicznie znaleźli następcę włoskiego szkoleniowca – został nim Michał Mieszko Gogol, który wcześniej prowadził zespół Stoczni Szczecin, ale po wycofaniu się tego klubu z rozgrywek był do wzięcia od zaraz. Gogol jest też jednym z asystentów obecnego selekcjonera reprezentacji Polski Vitala Heynena.

Dla Santilliego przeprowadzka do Jastrzębskiego Węgla będzie powrotem na stare śmieci, bo Włoch pracował w śląskim klubie w latach 2007-2010. Pod jego wodzą jastrzębianie co sezon zajmowali wyższe miejsce w ekstraklasie, a w ostatnim wywalczyli wicemistrzostwo Polski i pierwszy w historii klubu Puchar Polski. Santilli przeniósł się potem do rosyjskiego klubu Iskra Odincowo, następnie pracował jako asystent Vitala Heynena w reprezentacji Niemiec. W grudniu 2015 roku na pół sezonu przejął drużynę MKS Banimex Będzin,skąd powędrował do Australii i przez dwa lata był tam selekcjonerem kadry tego kraju. Z antypodów wrócił o PlusLigi i przez ostatnie półtora roku trenował zespół Indykpolu AZS Olsztyn.

 

Kolejny laur dla Bartosza Kurka

Bartosz Kurek został wybrany na najlepszego siatkarza Europ w 2018 roku, a trener polskiej reprezentacji Vital Heynen na najlepszego trenera. Laureatów tych prestiżowych wyróżnień ogłoszono w miniony piątek podczas gali CEV w Budapeszcie.

 

Europejska Federacja Piłki Siatkowej (CEV) przyznała nagrody także innych kategoriach, wyróżniając za osiągnięcia w kończącym się roku. Przyznanie wyróżnień odbyło się tuż po losowaniu grup siatkarskiej Ligi Mistrzów. Zważywszy na fakt, że tegoroczne mistrzostwa świata wygrała reprezentacja Polski, broniąc tytułu wywalczonego cztery lata wcześniej, wybranie na najlepszego siatkarza 2018 roku zawodnika z innego kraju byłoby niepoważnym wygłupem. Zwłaszcza że w ekipie biało-czerwonych był idealny kandydat do odebrania tej prestiżowej nagrody, czyli Bartosz Kurek, najlepiej punktujący zawodnik, MVP i gwiazda mistrzostw świata. Równie niestosowne byłoby pominięcie trenera zwycięskiej ekipy, więc wybór Vitala Heynena także nikogo nie zaskoczył.

 

Pozostałe wyróżnienia:

Najlepsza siatkarka Europy 2018 – Tijana Bosković (Serbia); najlepszy trener reprezentacji kobiecej – Zoran Terzić (Serbia); najlepsze siatkarki plażowe –Barbora Hermannova i Marketa Slukowa (Czechy); najlepsi siatkarze plażowi 2018 – Anders Mol i Chisitian Sorum (Norwegia); wydarzenie roku – inauguracja mistrzostw Europy w piłce siatkowej na śniegu; nagroda specjalna (inne kategorie wiekowe) – Denis Szekunow i Dmitrij Weretiuk (Rosja); nagroda CEV za całokształt działalności – Carlo Salvatori (Włochy).

W trakcie budapesztańskiej gali rozlosowano też m. in. grupy siatkarskiej Ligi Mistrzów. Europejskie puchary przeszły rewolucję. Wcześniej po fazie grupowej wybierany był organizator turnieju finałowego i miał automatyczny awans. Tym razem do kolejnej fazy awansują zwycięzcy grup i trzy najlepsze ekipy z drugich miejsc, utworzą pary ćwierćfinałowe. Rywalizacja będzie odbywać się na zasadzie mecz i rewanż (u siebie i na wyjeździe), a finał zostanie rozegrany na neutralnym terenie i o wygranej będzie decydowało tylko jedno spotkanie.

 

Składy grup Ligi Mistrzów:

Grupa A:
Zenit Kazań, Halkbank Ankara, Knack Roeselare, PAOK Saloniki/United Volleys Frankfurt;

Grupa B:
Cucine Lube Civitanova, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, VK CEZ Karlovarsko, Azimut Modena;

Grupa C:
Zenit Petersburg, VfB Friedrichshafen, ACH Volley Lublana, Chaumont VB 52/Vojvodina Nowy Sad;

Grupa D:
PGE Skra Bełchatów, Berlin Recycling Volleys, Greenyard Maaseik, Trefl Gdańsk;

Grupa E:
Sir Sicoma Colussi Perugia, Arkas Izmir, Tours VB, Dynamo Moskwa.