26 września 2022

loader

Euro 2020/21: Zmiana układu sił w Europie

Włochy, Belgia, Hiszpania, Szwajcaria, Dania, Czechy, Ukraina i Anglia – te zespoły wywalczyły awans do ćwierćfinału mistrzostw Europy. W tym gronie nie ma żadnego półfinalisty poprzedniego turnieju (Francja, Niemcy, Portugalia, Walia), co zdarzyło się po raz pierwszy nie tylko w historii europejskiego czempionatu, ale w ogóle wielkich piłkarskich imprez.

Broniący mistrzowskiego tytułu Portugalczycy odpadli po wyrównanej walce z zespołem Belgii (0:1), zaś Włosi po dogrywce pokonali 2:1 Austrię. Te dwa wyniki są ważne o tyle, że Włosi i Belgowie są jedynymi zespołami z grona ćwierćfinalistów Euro 2016, którzy w tegorocznym czempionacie powtórzyli wynik i przebili się do tej fazy rozgrywek. Dla przypomnienia: pięć lat temu do 1/8 finału awansowały reprezentacje Szwajcarii, Polski, Chorwacji, Portugalii, Walii, Irlandii Północnej, Węgier, Belgii, Niemiec, Słowacji, Włoch, Hiszpanii, Francji, Irlandii, Anglii i Islandii. Do ćwierćfinału przebiły się ekipy Polski, Portugalii, Walii, Belgii, Niemiec, Włoch, Francji i Islandii, zaś do półfinału Portugalii, Walii, Niemiec i Francji. W finale Portugalia pokonała Francję 1:0.
W kolejnym turnieju dziwnym zrządzeniem losu w jednej grupie (F) spotkały się drużyny Portugalii, Niemiec, Francji (półfinaliści poprzedniej edycji turnieju) i Węgier (1/8 finału) nic zatem dziwnego, że grupę F nazwano „grupą śmierci” i prognozowano, że z niej wyłoni się nowy mistrz Europy. Tymczasem los zakpił z futbolowych ekspertów, bo wszystkie trzy zespoły, które awansowały z tej grupy do 1/8 finału, odpadły z turnieju już w tej fazie rozgrywek, co na wielkich piłkarskich imprezach nie zdarzyło się od ponad 70 lat. „Grupa śmierci” okazała się żartem słownym, niczym więcej.
Francuzi chcieli powtórzyć wyczyn swojej wielkiej drużyny z końca XX wieku, która w 1998 roku zdobyła na swoim terenie mistrzostwo świata, a dwa lata później dołożyła do tego triumf w mistrzostwach Europy rozgrywanych w Belgii i Holandii. Nic z tych planów nie wyszło. Ekipa trenera Didiera Deschampsa zawiodła kompletnie w meczu ze Szwajcarią, a najbardziej jej największa gwiazda – Kylian Mbappe. W efekcie Francja, wicemistrz Europy z 2016 roku i mistrz świata z 2018 roku, w turnieju Euro 2020/21 zakończyła swój udział już w 1/8 finału. Bezsprzecznie jest to największa sensacja imprezy.
Francuzi otwierają listę drużyn, które najbardziej w tegorocznym czempionacie rozczarowały, ale nie są na niej jedyni. Kolejne lokaty można śmiało przyznać: obrońcom mistrzowskiego tytułu Portugalczykom, wicemistrzom świata z 2018 roku Chorwatom, mistrzom świata z 2014 roku Niemcom, którzy pod wodzą kończącego pracę z kadrą tego kraju Joachima Loewa zaliczyli drugi z rzędu nieudany turniej (w MŚ 2018 w Rosji odpadli już po fazie grupowej), a także typowanym do walki o medale Holendrom. Rozczarowaniami mniejszego kalibru były natomiast nieudane występy zespołów Polski, Słowacji, Walii oraz Rosji i Turcji.
Ekipa Portugalii przed turniejem zapowiadała buńczucznie, że zamierza dorównać Hiszpanii z lat 2008-2012 i również zdobyć mistrzostwo Europy dwa razy z rzędu. Nie był to cel ponad miarę, bo trener Fernando Santos ma dzisiaj nawet silniejszą kadrę niż miał pięć lat temu. Niestety, nie potrafi należycie wykorzystać jej ofensywnego potencjału, co pokazał zwłaszcza przegrany 0:1 mecz 1/8 finału z Belgią. Łzy rozczarowania u Cristiano Ronaldo zostaną w pamięci kibiców, a kapitanowi portugalskiej ekipy na pocieszenie pozostała nadzieja, że pięć strzelonych przez niego goli zapewni mu chociaż tytuł króla strzelców Euro 2020. Szanse na to ma jednak niewielkie, bo tylko o jedno trafienie mniej ma Czech Patrik Schick, a o dwa Belg Romelu Lukaku, Szwajcar Haris Seferović i Anglik Raheem Sterling, których drużyny wciąż są w grze.
Niemcy chcieli zmazać plamę z mundialu w Rosji, ale Joachim Loew nie miał dobrego pomysłu na ten zespół. Piłkarzom ambicji i zaangażowania nie można odmówić, lecz to wystarczyło tylko na Portugalczyków, bo już nie na zespoły Francji, Węgier i zwłaszcza Anglii. Na Wembley niemiecki zespół był po prostu dużo słabszy od angielskiego, co jest smutną puentą dla 16-letniej rządów trenera Loewa, który zdobył wicemistrzostwo Europy w 2008 roku, trzeci miejsce na mundialu 2010 w RPA i triumfował w MŚ 2014 w Brazylii.
Ćwierćfinały bez zespołów Francji i Niemiec to rzadkość w futbolu. Ostatni raz tych ekip zabrakło w czołowej ósemce turnieju rangi mistrzowskiej podczas mundialu w 1950 roku. A to tylko dlatego, że w tych mistrzostwach obu tych reprezentacji po prostu nie było.
Możemy być jednak pewni, że zmiana układu sił do jakiej doszło w tegorocznym europejskim czempionacie, jest tylko chwilowa. Miejmy nadzieje, że w następnej imprezie do grona najlepszych ekip wrócą też Polacy.

Jan T. Kowalski

Poprzedni

Świątek i Linette coraz lepsze na trawie

Następny

Boniek przepłacił Sousę?

Zostaw komentarz