Lech ujarzmił Wisłę

W hicie 8. kolejki ekstraklasy Lech Poznań rozgromił Wisłę Kraków 5:0. Nigdy wcześniej zespół „Kolejorza” tak wysoko nie pokonał ekipy „Białej Gwiazdy” w ligowej potyczce. Poznańska drużyna utrzymał status niepokonanej w tym sezonie PKO Ekstraklasy i oczywiście pozycję lidera. Spotkanie obejrzało ponad 26 tysięcy widzów.

Bezdyskusyjnie najlepszym zawodnikiem na boisku był Portugalczyk Joao Amaral, który strzelił pierwszego gola w meczu, a ponadto zanotował dwie asysty i jedno kluczowe podanie. W ekipie trenera Macieja Skorży świetnie zagrali wszyscy piłkarze, ale na wyróżnienie zasłużył też Szwed Mikael Ishak, który zdobył dwie bramki – drugą na 5:0 po efektownie wykonanym rzucie karnym w stylu zapoczątkowanym w 1976 roku przez czeskiego gracza Antonina Panenkę. Na trybunach stadionu przy Bułgarskiej zjawiło się ponad 26 tysięcy widzów, co było najlepszym dowodem, iż trwający od początku sezonu bojkot naprawdę został przez fanów „Kolejorza” odwołany. Jednym z powodów protestu były zastrzeżenia sympatyków poznańskiej drużyny do władz klubu o brak solidnych wzmocnień. Tezie tej w meczu z Wisłą zaprzeczyli dwaj pozyskani w ostatnim czasie zawodnicy. W swoim drugim występie w polskiej lidze swoje pierwsze trafienie zaliczył pozyskany 27 sierpnia tego roku z Viktorii Pilzno Iworyjczyk Adriel Ba Loua. Także pierwszego gola na polskich stadionach strzelił debiutujący w barwach Lecha portugalski obrońca Pedro Rebocho, pozyskany z francuskiego Guingamp. Nowi gracze chyba lepiej przedstawić się poznańskim kibicom nie mogli. W historii potyczek Lecha z Wisłą Kraków tak wysokiego zwycięstwa poznański zespół jeszcze nie odniósł. Do tej pory jego najwyższa wygrana z wiślakami to było 4:0. Lechici ponieśli jednak w przeszłości kilka klęsk, z których największa była doznana w 1976 roku
porażka 0:8.
Co ciekawe, pięciobramkowe zwycięstwo wcale nie ucieszyło trenera lechitów Macieja Skorżę, chociaż powinno po dwóch wcześniejszych remisach, z Pogonią Szczecin (1:1) i Rakowem Częstochowa (2:2). „Oczywiście jestem zadowolony z postawy zespołu, lecz nie do przesady, bo to dopiero ósma ligowa kolejka, a takie wysokie zwycięstwo stwarza też niebezpieczeństwo popadnięcia w samozadowolenie i nadmierną pewność siebie. Nie chcę, żeby moi piłkarze nabrali przekonania, że Lech jest już maszynką do wygrywania” – podkreślił szkoleniowiec „Kolejorza”, który w sezonach 2007/2008 i 2008/2009 jako trener zdobył z Wisła Kraków tytuły mistrza Polski. Z Lechem mistrzostwo zdobył jak dotąd tylko raz, w sezonie 2014/2015, ale w obecnych rozgrywkach wprowadził „Kolejorza” na dobrą drogę do powtórzenia tego wyczynu.
Wysoka porażka Wisły Kraków jest sporą niespodzianką, bowiem w tym sezonie krakowski zespół, który w poprzednich rozgrywkach musiał walczyć o utrzymanie w ekstraklasie, pod wodzą słowackiego trenera Adriana Guli spisywał się dotąd dobrze i przed starciem z „Kolejorzem” w Poznaniu zajmował w tabeli wysoką czwartą pozycję. Szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” przyznał, że jego zdaniem na wysoką porażkę w takim samym stopniu złożyła się znakomita postawa poznańskiego zespołu, jak słaba gra jego podopiecznych. „Mieliśmy zły dzień. Wierzę, że szybko wrócimy do tego, co demonstrowaliśmy w poprzednich kolejkach. Wysoka porażka boli, lecz daje nam też dużo informacji, które po analizie pozwolą nam na podjęcie działań korzystnych dla zespołu” – stwierdził 45-letni słowacki szkoleniowiec.
Ekipa „Kolejorza” powoli powiększa przewagę nad konkurentami. Drugi w tabeli Śląsk Wrocław podobnie jak lechici także jest jeszcze niepokonany w tym ligowym sezonie, ale ponieważ częściej remisuje niż wygrywa, ma już cztery punkty straty do drużyny trenera Skorży. Zajmująca trzecią lokatę Pogoń w 8. kolejce na swoim boisku tylko zremisowała 1:1 z przeciętną Cracovią, a był to trzeci z rzędu mecz „Portowców” z takim wynikiem (wcześniej 1:1 uzyskali z Radomiakiem i Lechem), przez co mają już do poznańskiej drużyny pięć punktów straty. Reszta drużyn, w tym zwłaszcza mające dwa zaległe mecze do rozegrania Legia i Raków, za chwilę mogą utracić kontakt wzrokowy z lechitami i już go nie odzyskać do końca rozgrywek.

Lewandowski nie przestaje strzelać

Robert Lewandowski nie zwalnia tempa. Kapitan reprezentacji Polski w piątej kolejce Bundesligi strzelił siódmego gola, dokładając jedno trafienie do wysokiej wygranej Bayernu Monachium z beniaminkiem VfL Bochum 7:0. Ale było to już 13. ligowe trafienie „Lewego” z rzędu, co jest nowym rekordem niemieckiej ekstraklasy.

Lewandowski przed meczem z VfL Bochum miał dwa cele do zrealizowania. Pierwszy, to zdobyć bramkę w starciu z ekipą beniaminka Bundesligi, albowiem tej drużynie nie miał jeszcze okazji strzelić gola, bo wcześniej nie występowała w niemieckiej ekstraklasie. Dokonał tego po godzinie gry, dokładnie w 61. minucie, dobijając piłkę w podbramkowym zamieszaniu. Tym samym nasz piłkarz dołączył VfL Bochum do listy swoich ofiar i od soboty jest jedynym graczem, który strzelał gole wszystkim zespołom grających obecnie w Bundeslidze. Drugim celem było wyjście na samodzielne prowadzenie w liczbie meczów z rzędu ze strzelonym golem w meczach u siebie. „Lewy” do soboty miał na koncie dwanaście taki występów i dzielił pierwszą lokatę wśród wszystkich graczy Bayernu na spółkę z legendami bawarskiego klubu – Gerdem Muellerem i Juppem Heynckesem. Teraz polski snajper jest pierwszy w tym zestawieniu, bo na Allianz Arenie w Monachium strzelał gole w 13. meczach ligowych z rzędu. Ostatni raz nie trafił do bramki 5 grudnia 2020 roku, gdy Bayern Monachium zremisował z RB Lipsk 3:3. Te strzeleckie rekordziki, w sumie niezbyt istotne, nie mają istotnego znaczenia. Ważne jest to, że Lewandowski nie traci strzeleckiej formy i w każdym kolejnym meczu dokłada co najmniej jedno trafienie. Jak wyliczyli futbolowi statystycy, w ostatnich 19 meczach Bayernu Polak zdobył 30 bramek.
W spotkaniu z VfL Bochum „Lewy” nie był jednak postacią pierwszoplanową. Po wybitnym występie we wtorkowej potyczce z Barceloną w 1. kolejce Ligi Mistrzów (3:0), w której zdobył dwie bramki, tym razem nie był to wielki mecz w jego wykonaniu. Ale jego koledzy z Bayernu tylko przez pierwszy kwadrans gry pozwolili rywalom żywić nadzieję, że mogą coś zwojować na Allianz Arenie. Pierwszego gola dla bawarskiej ekipy w 17. minucie strzelił w trochę kontrowersyjnych okolicznościach z rzutu wolnego Leroy Sane, 10 minut później trafił Joshua Kimmich, a do przerwy było już 4:0 dla Bayernu po trafieniach Serge’a Gnabry’ego i samobójczym Wasiliosa Lampropoulosa. Lewandowski w pierwszej połowie miał tylko jedną strzelecką sytuację, ale jego strzał był zbyt słaby i bramkarz Bochum bez problemu obronił. Po zmianie stron na swoje siódme w tych rozgrywkach Bundesligi trafienie czekał kwadrans. W 61. minucie w polu karnym wypatrzył go Gnabry, a po jego podaniu „Lewy” dołożył tylko nogę i z kilku metrów wpakował piłkę do bramki rywali. Cztery minuty później na 6:0 podwyższył Kimmich i piłkarze Bochum zaczęli spoglądać na zegar, bo w oczy zajrzało im widmo dwucyfrowej porażki.
W 68. minucie trener Julian Nagelsmann zdjął Lewandowskiego z boiska, a w jego miejsce wprowadził Erica Choupo-Motinga. Zmiennik „Lewego” nie chciał być gorszy i jedenaście minut po wejściu także wpisał się na listę strzelców. I na tym zespół Bayernu zakończył kanonadę. W 5 meczach obecnego sezonu bawarska jedenastka zdobyła aż 20 bramek, tracąc tylko cztery. Jeśli „Lewy” i spółka utrzymają taką strzelecką dyspozycję do końca rozgrywek, mogą poprawić swój rekord 100 zdobytych bramek z sezonu 2019-2020.
Gerd Mueller skończył swoje występy w Bundeslidze mając na koncie 365 bramek. To był rekord, którego nikt nigdy miał nie pobić, nawet tak genialny napastnik, jakim stał się Robert Lewandowski. Ale Polak trafia z tak nieprawdopodobną wręcz regularnością, że dzisiaj traci do Gerda Muellera już tylko 81 bramek. Ma 33 lata, ale uważa, że na takim poziomie jak teraz może grać jeszcze co najmniej przez cztery sezony. Teoretycznie może więc odebrać legendzie niemieckiego futbolu także i ten rekord, ale Bayern musiałby przedłużyć z nim kontrakt co najmniej do 2025 roku. Na razie „Lewy” ma umowę do końca czerwca 2023 roku.

Wyniki 7. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 7. kolejki:
Raków Częstochowa – Lech Poznań 2:2

Gole: Marcin Cebula (14 karny), Sebastian Musiolik (48) – Joao Amaral (57), Mikael Ishak (73 karny). Żółte kartki: Poletanović, Petrasek, Wdowiak – Pedro Tiba, Ishak, Douglas. Sędziował: Szymon Marciniak.
Widzów: 5200.
Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 1:0
Gol: Victor Garcia (84). Żółte kartki: Lewkot, Makowski, Exposito – Pekhart, Kastrati, Jędrzejczyk, Charatin, Boruc, Martins. Sędziował: Bartosz Frankowski.
Widzów: 21 997.
Radomiak – Pogoń Szczecin 1:1
Gole: Leandro (90) – Piotr Parzyszek (2).
Żółte kartki: Luis Machado, Kaput, Radecki – Kurzawa. Sędziował: Sebastian Jarzębak. Widzów: 4483.
Wisła Kraków – Lechia Gdańsk 2:2
Gole: Michal Frydrych (71, 90) – Jarosław Kubicki (23), Ilkay Durmus (45). Żółte kartki: Kliment, Brown Forbes, Szota – Kubicki, Nalepa, Zwoliński, Sezonienko. Czerwona kartka: Szota (90., za drugą żółtą). Sędziował: Paweł Raczkowski.
Widzów: 15 869.
Warta Poznań – Bruk-Bet Nieciecza 0:0
Żółte kartki: Zrelak – Tekijaski, Zeman. Sędziował: Sebastian Krasny. Widzów: 1347.
Cracovia – Górnik Zabrze 2:2
Gole: Matej Rodin (84, 90) – Jesus Jimenez (2), Piotr Krawczyk (34). Żółte kartki: Van Amersfoort, Rapa, Loshaj – Gryszkiewicz, Janża, Janicki. Sędziował: Damian Sylwestrzak. Widzów:6836.
Jagiellonia Białystok – Stal Mielec 1:1
Gole: Israel Puerto (20) – Jonathan de Amo (11). Żółte kartki: Augustyn, Struski, Toporkiewicz – Getinger, Mak, Tomasiewicz. Sędziował: Krzysztof Jakubik. Widzów:6847.
Piast Gliwice – Zagłębie Lubin 0:1
Gol: Jewgienij Baszkirow (90). Żółte kartki: Mokwa, Steczyk – Bartolewski, Balić, Zajic. Sędziował: Wojciech Myć. Widzów: 3672.
Górnik Łęczna – Wisła Płock 3:2
Gole: Bartosz Śpiączka (69, 73), Marcel Wędrychowski (90) – Damian Rasak (14), Mateusz Szwoch (55 karny). Żółte kartki: Gol, Śpiączka, Drewniak – Krywociuk, Warchoł.
Sędziował: Tomasz Wajda. Widzów: 3550.

  1. Lech 7 15 13:5
  2. Śląsk 7 13 10:6
  3. Pogoń 7 12 10:6
  4. Wisła K. 7 11 13:9
  5. Lechia 7 10 10:8
  6. Piast 7 10 10:9
  7. Radomiak 6 9 7:5
  8. Jagiellonia 7 9 9:8
  9. Zagłębie 6 9 7:11
  10. Raków 5 8 8:9
  11. Stal 7 8 7:10
  12. Cracovia 7 8 8:12
  13. Wisła P. 7 7 11:10
  14. Warta 7 7 8:7
  15. Górnik Z. 6 7 7:9
  16. Legia 5 6 4:5
  17. Górnik Ł. 7 5 6:15
  18. Bruk-Bet 6 3 5:9

48 godzin sport

Brąz dla polskich koszykarzy
Reprezentacja Polski w koszykówce 3×3 w składzie: Przemysław Zamojski, Szymon Rduch, Paweł Pawłowski i Łukasz Diduszko wywalczyła brązowy medal zakończonych w miniony weekend w Paryżu mistrzostw Europy. W meczu o trzecie miejsce Polacy pokonali Rosję 19:18. Złoty medal zdobyli koszykarze Serbii pokonując w finale Litwinów 20:14.

Szybkie bieganie w adidasach
W niedzielę w imprezie biegowej Adizero Road to Records padły dwa rekordy świata wśród kobiet. Kenijka Agnes Tirop wyśrubowała rekordowy czas na dystansie 10 km (30,01), zaś Etiopka Sembere Teferei na połowę krótszej trasie (14,29). Wydarzenie odbyło się na terenie głównej siedziby marki Adidas w Herzogenaurach w Niemczech. To dlatego mogli wziąć w nim udział jedynie sportowcy sponsorowani przez tę markę.

GKS Jastrzębie bez awansu
Hokeiści GKS Jastrzębie po porażce 1:6 z austriackim Red Bull Salzburg stracili szanse na awans do fazy play off Ligi Mistrzów. Był to ich czwarty mecz w fazie grupowej – wcześniej przegrali z włoskim zespołem HC Bolzano 2:3 (po karnych) i 1:3 oraz w pierwszym meczu z Red Bullem 2:3. Do końca rywalizacji w grupie pozostał im dwumecz z norweskim Frisk Asker (5 i 12 października). Jego stawką będzie trzecie miejsce w grupie.

Janowski poza kadrą na SoN
Maciej Janowski wrócił do żużlowej reprezentacji Polski po rocznej przerwie i był awizowany do startu w zaplanowanym na piątek 17 września półfinale Speedway of Nations (dawne drużynowe mistrzostwa świata). Ale słabe ostatnio występy tego zawodnika w turniejach Speedway Grand Prix sprawiły, że trener kadry Rafał Dobrucki zdecydował, że zamiast niego w zawodach SoN w Daugavpils wystąpi Dominik Kubera.

WTA Finals w Meksyku
Tegoroczny turniej mistrzyń, WTA Finals, odbędzie się w meksykańskiej Guadalajarze, zamiast w chińskim Shenzhen. O zmianie lokalizacji imprezy poinformowały władze WTA. Powodem jest odwołanie z powodu pandemii koronawirusa w tym sezonie wszystkich tenisowych imprez w Azji. Do Shenzen turniej mistrzyń ma wrócić w przyszłym roku i być tam rozgrywany aż do 2030 roku. Duże szanse na występ w tegorocznej edycji ma Iga Światek, która aktualnie zajmuje w klasyfikacji najlepszych tenisistek tego sezonu piątą lokatę.

Krychowiak na czerwono
Grzegorz Krychowiak został ukarany czerwoną kartkę (za dwie żółte kartki) już w 31. minucie meczu 7. kolejki rosyjskiej ekstraklasy, w którym jego FK Krasnodar zremisował na wyjeździe 1:1 z FK Rostow. Reprezentant Polski znalazł się w wyjściowym składzie swojej drużyny. FK Krasnodar z 10 pkt na koncie zajmuje miejsce w środku tabeli.

Kolejna wpadka Szczęsnego

Nasz reprezentacyjny bramkarz Wojciech Szczęsny znów nie popisał się w barwach Juventusu Turyn. W meczu 3. kolejki Serie A z SSC Napoli (1:2) popełnił błąd, po którym rywale zdobyli wyrównująca bramkę i odwrócili losy spotkania.

Kibice Juventusu chyba w najgorszych snach nie wyobrażali sobie tak kiepskiego początku sezonu w wykonaniu zespołu „Starej Damy”, który nie odniósł zwycięstwa w żadnym z trzech rozegranych dotąd meczach ligowych, notując remis i dwie porażki i zajmuje dopiero 16. miejsce w tabeli Serie A. Dla Wojciecha Szczęsnego ten sezon także zaczął się fatalnie. W żadnym z trzech występów nie był ostoją w bramce Juventusu, a w przegranych potyczkach z Udinese i w miniony weekend z Napoli popełnił kardynalne błędy, po których jego drużyna straciła ważne bramki. Nic dziwnego, że fani Juve coraz natarczywiej domagają się posadzenia Szczęsnego na ławce rezerwowych.Inna sprawa, że wszystkie trzy bramki jakie w sobotni wieczór padły na stadionie imienia Diego Maradony w Neapolu były dziełem przypadku lub efektem kardynalnych błędów. Najpierw nie popisał się obrońca gospodarzy Kostas Manolas, który umożliwił zdobycie bramki Alvaro Moracie, potem Szczęsny po niezbyt mocnym strzale Lorenzo Insigne wypuścił piłkę wprost pod nogi nabiegającego Matteo Politano, a w końcówce meczu napastnik Juve Moise Kean w swoim polu karnym pomylił kierunki i zamiast wybić piłkę na rzut rożny, skierował ją głową do bramki, czym zaskoczył Szczęsnego. Tym razem polski bramkarz był bez winy i nawet wykazał się niebywałym refleksem próbując obronić strzał kolegi z drużyny oddany z pięciu metrów. Trochę szkoda, bo gdyby mu się ta sztuka udała, byłby bohaterem wieczoru, a tak znów jest na cenzurowanym. Trener Massimiliano Allegri do tej pory bronił Szczęsnego , lecz po kolejne wpadce dał mu już jasny sygnał, że musi wziąć się w garść. „Szczęsny to świetny bramkarz. Wciąż będzie bramkarzem Juventusu. Wcześniej miał kilka dobrych meczów. We wtorek stanie w bramce w Lidze Mistrzów przeciwko Malmoe FF i liczę, że tym razem poradzi sobie bardzo dobrze” – stwierdził szkoleniowiec Juventusu.

CR7 znów strzela na Old Trafford

W minioną sobotę po 12 latach przerwy Cristiano Ronaldo ponownie wystąpił na stadionie Old Trafford w barwach Manchesteru United. 36-letni portugalski gwiazdor tego lata przeszedł do ekipy „Czerwonych Diabłów” z Juventusu Turyn za 23 mln euro.

I już w pierwszym meczu po powrocie do Manchesteru United pokazał, że nie przybył na Old Trafford żeby doczekać tu piłkarskiej emerytury, tylko realnie wesprzeć zespół w walce o najważniejsze trofea w klubowym futbolu. W spotkaniu 4. kolejki Premier League „Czerwone Diabły” podejmowały ekipę Newcaste United. Trener zespołu gospodarzy, Norweg Ole Gunnar Solskjaer, wystawił Cristiano Ronaldo od pierwszej minuty i trzymał na boisku do ostatniego gwizdka sędziego. Portugalczyk nie zawiódł dawnego kumpla z boiska, z którym cztery lata (2003-2007) straszył rywali w ataku Manchesteru United.
Norweg skończył karierę na Old Trafford latem 2007 roku, strzelając siedem bramek w Premier League i odchodził z klubu w glorii mistrza Anglii. Wtedy gwiazda Cristiano Ronaldo świeciła już pełnym blaskiem. Już bez Solskjaera, ale z Portugalczykiem w roli głównej, drużyna zagrała w dwóch kolejnych finałach Ligi Mistrzów. Pierwszy wygrała w Moskwie z Chelsea po serii rzutów karnych, drugi finał, rozegrany w Rzymie, był zarazem ostatnim występem słynnego już wtedy na cały świat Cristiano Ronaldo w barwach United. Porażkę 0:2 z Barceloną, w której błyszczał już piłkarski talent Leo Messiego, ponoć do dzisiaj traktuje jako największe rozczarowanie w karierze. A potem już w lidze hiszpańskiej przez ponad dekadę ci dwaj wielcy piłkarze toczyli zacięta rywalizację o prymat na świecie, dzieląc między siebie „Złote Piłki”, tytuły najlepszych piłkarzy sezonu i inne prestiżowe indywidualne wyróżnienia. W 2018 roku Cristiano Ronaldo opuścił jednak Real Madryt i za 105 mln euro przeszedł do Juventusu Turyn. Trzy sezony spędzone w tym klubie nie spełniły jednak oczekiwań portugalskiego gwiazdora, chociaż w ich trakcie zdobył 101 bramek, a w poprzednim sezonie w wieku 36 lat sięgnął jeszcze po koronę króla strzelców Serie A. Na wygranie Ligi Mistrzów włoski zespół okazał się jednak za słaby, a jeszcze na domiar złego przestał wygrywać także rywalizację we włoskiej ekstraklasie. Dla piłkarskiej marki CR7 dalsze granie w takim klubie rodziło ryzyko strat na wizerunku, toteż Portugalczyk postanowił tego lata zmienić pracodawcę. Ponieważ jednak marzy o szóstym w karierze triumfie w Champions League, bo chce wyrównać rekord należący do piłkarza Realu Madryt Paco Gento, który w barwach „Królewskich” sześciokrotnie zdobywał Puchar Europy Mistrzów Klubowych (poprzednik Ligi Mistrzów). Najpierw wybrał ofertę Manchesteru City, lecz po rozmowie z trenerem tego zespołu Pepem Guardiolą stracił ochotę na dołączenie do ekipy „The Citizens”. Wtedy do akcji wkroczyli przedstawiciele lokalnego rywala, United, i w kilkanaście godzin dopięli transfer, płacąc Juventusowi ledwie 23 mln euro. Powrót CR7 na Old Trafford to sygnał, że United znów chcą walczyć o mistrzostwo Anglii i triumf w Lidze Mistrzów. Oprócz portugalskiego gwiazdora tego lata na Old Trafford wylądowało dwóch znacznie kosztowniejszych graczy: 21-letni Jadon Sancho za 85 mln euro i 28-letni stoper Raphael Varane za 40 mln euro. Ale faktem jest, że chociaż w szatni United tłoczno od aktualnych angielskich wicemistrzów Europy czy francuskich mistrzów świata, to laureatem „Złotej Piłki”, i to pięciokrotnym, jest w tym towarzystwie tylko Cristiano Ronaldo.
W sporcie, a w futbolu zwłaszcza, nawet najwięksi gwiazdorzy są tyle warcie, ile ich ostatni mecz. CR7 pierwszego gola, dającego prowadzenie, strzelił w końcówce pierwszej połowy, zaś drugim trafieniem w 62. minucie odzyskał prowadzenie w spotkaniu (sześć minut wcześniej rywale wyrównali na 1:1). Dwa kolejne gole dołożyli Bruno Fernandes i Jesse Lingard i „Czerwone Diabły” zwyciężyły 4:1, utrzymując z dorobkiem 10 punktów pozycję lidera angielskiej ekstraklasy. Za ich plecami także z 10 pkt na koncie plasuje się Chelsea Londyn, a trzecią lokatę zajmuje obrońca mistrzowskiego tytułu w Premier League Manchester City.

48 godzin sport

Trudni rywale szczypiornistów
Polskie zespoły poznały rywali w drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy piłkarzy ręcznych. Orlen Wisła Płock zagra z rumuńskim HC Dobrogea Sud Constanta, a Azoty Puławy zmierzą się z niemieckim Fuechse Berlin. Pierwsze mecze, w których gospodarzami będą obie polskie drużyny, odbędą się 21 września, a rewanże tydzień później.

Przypomniał o sobie Białkowski
Grający w drugoligowym angielskim zespole Millwall FC były bramkarz reprezentacji Polski (uczestnik mundialu w Rosji w 2018 roku) Bartosz Białkowski obronił rzut karny w zremisowanym przez jego zespół 1:1 wyjazdowym meczu z West Bromwich Albion w 6. kolejce Championship.

Wygrana polskich rugbystów
Aż 43:3 wygrała reprezentacja Polski z Węgrami w meczu rugby, rozegranym na boisku Juvenii Kraków z okazji obchodów 115-lecia tego klubu. Towarzyska potyczka w Krakowie była elementem przygotowań biało-czerwonych do rozgrywek Rugby Europe Trophy, które rozpoczną 9 października. W pierwszym meczu Polacy zagrają we Lwowie z Ukrainą.

Rywal Legii w formie przed LE
Spartak Moskwa, który jest grupowym rywalem Legii Warszawa w Lidze Europy, wygrał w 7. kolejce rosyjskiej ekstraklasy z FK Chimki 3:1. Gole dla moskiewskiej drużyny strzelili Ayrton, Quincy Promes i Ezequiel Ponce. Spartak zgrał w sładzie: Aleksandr Maksimienko – Nikołaj Rasskazow, Samuel Gigot, Gieorgij Dżykija (76. Maximiliano Caufriez) – Victor Moses, Nail Umiarow (76. Jorrit Hendrix), Roman Zobnin, Ayrton (84. Aleksandr Łomowickij) – Ezequiel Ponce, Aleksandr Sobolew (70. Jordan Larsson), Quincy Promes (75. Zielimchan Bakajew). Pierwszy mecz Legii ze Spartakiem zostanie rozegrany już w najbliższą środę (15 września), a rewanż odbędzie się 9 grudnia.

Polak pogwiżdże w Londynie
Bartosz Frankowski został wyznaczony przez UEFA na arbitra głównego meczu 1. kolejki grupy H Ligi Mistrzów między Chelsea Londyn a Zenitem Petersburg. Jego asystentami będą Marcin Boniek i Jakub Winkler, zaś sędzią technicznym Krzysztof Jakubik. Na sędziego VAR wyznaczono Niemica Marco Fritz, a na jego asystenta Włocha Marco Di Bello. Spotkanie odbędzie się we wtorek 14 września w Londynie (początek godz. 21:00).

Fiodorow trenerką Nowickiego
Joanna Fiodorow, siódma zawodniczka w Tokio w olimpijskim konkursie rzutu młotem, niedawno podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej zakończyła sportową karierę. Pozostała jednak przy rzucie młotem, lecz w roli trenerki. I to nie byle kogo, tylko aktualnego mistrza olimpijskiego Wojciecha Nowickiego. Wiadomość tę jako pierwsze podało Polskie Radio Białystok. A to oznacza, że Nowicki zakończył współpracę ze swoją dotychczasową trenerką Malwiną Wojtulewicz-Sobierajską, po wodzą której zdobył dwa medale olimpijskie – brązowy w Rio de Janeiro i złoty w Tokio.

Tragedia w Rajdzie Śląska
Podczas rozpoczętego w sobotę Rajdu Śląska doszło do tragedii. W wypadku zginęła uczestniczka wyścigu Agnieszka Pyra, która była pilotem prowadzącego auto (Honda Civic Type-R) męża, Tomasza Pyry. Do zdarzenia doszło w sobotę około godz. 11:00 w Chybiu (powiat cieszyński), podczas trzeciego odcinka specjalnego. Rajd został przerwany, a następnie przez organizatorów odwołany.

UEFA już skubie Legię
Komisja Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA (CEDB) nałożyła karę na Legię Warszawa za rewanżowy mecz IV rundy eliminacyjnej Ligi Europy ze Slavią Praga. Warszawski klub będzie musiał zapłacić w sumie 29 tys. euro, z czego 14 tys. euro to kara za „niedrożne przejścia komunikacyjne”, a 15 tys. euro to sankcja za niewłaściwe zachowanie kibiców.

Granerud rządzi w Letniej GP
Norweg Halvor Egner Granerud wygrał konkurs Letniej Grand Prix w skokach narciarskich w Czajkowskim, wyprzedzając reprezentanta gospodarzy Jewgienija Klimowa i swojego rodaka Johanna Andre Forfanga. Granerud skoczył 133 i 137,5 m, uzyskując notę 253,9 pkt. Klimow otrzymał 250,2 pkt (140/129,5 m), a Forfang – 240,6 (133,5/145 m). Startowało 35 zawodników, w tym skoczek z Chin, Song Qiwu (Chiny), trenowany przez fińskiego szkoleniowca Mikę Kojonkoskiego, który wywalczył awans do drugiej serii i jako pierwszy skoczek z Chin zdobył punkty do klasyfikacji generalnej zawodów pod egidą FIS (Pucharu Świata lub Letniej Grand Prix). Ze startu w Rosji zrezygnowali natomiast Polacy. Dzięki wygranej Granerud, który triumfował w dwóch poprzednich konkursach w kazachskim Szczuczyńsku, prowadzi w klasyfikacji generalnej cyklu z dorobkiem 300 pkt. Kolejne lokaty zajmują Austriak Jan Hoerl (196 pkt), Norweg Marius Lindvik (190), Jakub Wolny (185) i Dawid Kubacki (160). Rozegrano dotychczas pięć konkursów. W pierwszych dwóch, które odbyły się w lipcu w Wiśle, triumfowali Wolny i Kubacki.

Korol prezesem PZTW
Mistrz olimpijski z Pekinu, znakomity wioślarz Adam Korol został wybrany na prezesa Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich. Zastąpił na tym stanowisku Ryszarda Stadniuka, który sprawował je przez 25 lat. W głosowaniu PZTW wzięło udział 57 delegatów. Zwycięzca otrzymał 40 głosów i wyprzedził Pawła Rańdę – 9 głosów oraz Sebastiana Kosiorka – 8 głosów. 47-letni Korol w 2008 roku w Pekinie wywalczył olimpijskie złoto w czwórce podwójnej wraz z Konradem Wasielewskim, Markiem Kolbowiczem i Michałem Jelińskim. tej konkurencji zdobył cztery też tytuły mistrza świata (2005, 2006, 2007, 2009).

Nowa nazwa klubu z Rzeszowa
W nowym sezonie ekstraklasy siatkarek (Tauron Liga) wicemistrzynie Polski z poprzednich rozgrywkach, zespół KS DevelopRes Rzeszów, będzie grać pod nową nazwą – Developres Bella Dolina Rzeszów. Trenerem rzeszowskiej drużyny jest Francuz Stephan Antiga, pod wodzą którego nasza męska reprezentacja siatkarzy w 2014 zdobyła mistrzostwo świata.

Eliminacje MŚ Katar 2022: Duńscy piłkarze zadziwiają Europę

We wtorek i środę europejskie drużyny narodowe rozegrały ostatnie spotkania w drugiej serii gier eliminacyjnych do przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze. O krok od awansu są niepokonani w grupie F Duńczycy, którzy w sześciu meczach strzeli 22 gole nie tracąc żadnego. W równie dobrej sytuacji są prowadzący w grupie D Francuzi.

Europejskie eliminacje do finałów mistrzostw świata w 2022 roku przekroczyły półmetek. Do rozegrania pozostały dwie serie spotkań, w październiku i listopadzie. W najlepszej sytuacji przed finiszem rozgrywek są prowadzący w grupie F z kompletem 18 punktów po sześciu spotkaniach Duńczycy. We wtorek półfinaliści tegorocznych mistrzostw Europy rozgromili u siebie zespół Izraela 5:0, poprawiając swój niesamowity bilans bramkowy na 22:0! Drugą lokatę w tej grupie zajmują Szkoci, ale mają do Duńczyków już 7 punktów straty, a w perspektywie jeszcze mecz z nimi, który zapewne będzie już o nic, bo wcześniej „Duński dynamit” zapewne zmiecie z boiska drużyny Mołdawii, Austrii i Wysp Owczych i przepustkę na mundial w Katarze wywalczy sobie zapewne już w październiku.
Na zwycięską ścieżkę w grupie D wkroczyli w końcu aktualni mistrzowie świata Francuzi, którzy wprawdzie także są jak dotąd niepokonani, tylko że z sześciu rozegranych przez siebie meczów wygrali połowę, a resztę zremisowali. W ostatnim wrześniowym spotkaniu pokonali jednak aspirującą do walki o drugą lokatę Finlandię 2:0 i z dorobkiem 12 punktów umocnili się na pierwszym miejscu w grupie, ale drugi w tabeli zespół Ukrainy (5 pkt) ma o jeden mecz rozegrany mniej, a trzeci w stawce Finowie (też mają 5 pkt) aż dwa mecze. Wątpliwe jednak aby ekipa Francji dała im się wyprzedzić.
Pokaz mocy w ostatnim spotkaniu wrześniowej serii gier dała w grupie G reprezentacja Holandii, gromiąc prowadzącą po pięciu kolejkach drużynę Turcji aż 6:1. Pomarańczowi dzięki tej wysokiej wygranej awansowali na pierwsze miejsce, ale mają tyle samo punktów co druga Norwegia (13), a tylko dwa „oczka” mniej od Turków. Te trzy zespoły między sobą rozstrzygną, który pojedzie na mundial z pierwszego miejsca, a który będzie musiał o to powalczyć w barażach.
W grupie A na czoło tabeli z dorobkiem 13 punktów wskoczyli Portugalczycy, którzy mimo osłabienia absencją pauzującego za kartki Cristiano Ronaldo bez trudu pokonali 3:0 outsidera grupy Azerbejdżan. Druga w stawce ekipa Serbii ma do nich wprawdzie tylko dwa punkty straty, lecz w perspektywie wyjazdowe starcie z Portugalią na jej terenie (u siebie zremisowali z tym zespołem 2:2), tak więc z tej grupy raczej na pewno awansują Portugalczycy, a Serbowie zagrają w barażach.
Efekt „nowej miotły” zadziałał w reprezentacji Niemiec. Pod wodzą nowego selekcjonera kadry Hansiego Flicka niemiecki zespół pokonał Liechtenstein 2:0, Armenię 6:0 oraz Islandię 4:0, dzięki czemu z 15 pkt na koncie wyszedł na prowadzenie w grupie J i ma już cztery punkty przewagi nad drugą w tabeli drużyną Armenii. Ale Ormianie nie mogą być jeszcze pewni utrzymania chociaż drugiej lokaty, bowiem tuż za plecami mają ścigające ich zespoły Rumunii i Macedonii Północnej.
W grupie E prowadzi Belgia, która w sześciu meczach zgromadziła 16 punktów i ma już awans do mundialu de facto w kieszeni, bo mogąca jeszcze dogonić belgijski zespół ekipa Walii w ostatnim spotkaniu wrześniowej serii gier tylko zremisowała bezbramkowo z ostatnią w grupie Estonią i chociaż ma dwa rozegrane mecze mniej od Belgii, to teraz nawet jeśli je wygra to i tak już na fotel lidera się nie wciśnie. W tej grupie z pierwszej pozycji na pewno awansuje Belgia. Skomplikowana jest natomiast sytuacja w grupie H. Na czele są zespoły Chorwacji i Rosji, które mają po 13 pkt na koncie i cztery „oczka” przewagi nad trzecią w tabeli Słowacją i już sześć na czwartą Słowenią. Wygląda na to, że to Rosjanie i Chorwaci między sobą stoczą walkę o bezpośredni awans na mundial.
W grupie B pierwsze miejsce zajmują Hiszpanie i zapewne tak już zostanie do końca zmagań w tej grupie. Ścigający się z nimi Szwedzi w ostatnim wrześniowym meczu nieoczekiwanie przegrali z przeciętnie dotąd spisującą się Grecją 1:1 i chociaż mają dwa mecze mniej na koncie, to oba muszą bezwzględnie wygrać, żeby dogonić Hiszpanów w liczbie punktów. I mają jeszcze w perspektywie wyjazdową potyczkę z tym zespołem (u siebie Szwedzi pokonali Hiszpanię 2:1), dlatego faworytem do awansu z tej grupy jest hiszpańska drużyna.
Podobnie wygląda sytuacja w grupie C, w której na czele znajdują się aktualni mistrzowie Europy Włosi. Naciskają na nich Szwajcarzy, którzy mają sześć punktów mniej, ale też dwa spotkania mniej na koncie, lecz czeka ich jeszcze wyjazdowa potyczka z ekipą Italii, więc chyba nawet oni nie mają złudzeń, że czekają ich baraże.

Wyniki eliminacji MŚ Katar 2022

GRUPA A

  1. kolejka
    Portugalia – Azerbejdżan 1:0, Serbia – Irlandia 3:2
  2. kolejka
    Irlandia – Luksemburg 0:1, Serbia – Portugalia 2:2
  3. kolejka
    Azerbejdżan – Serbia 1:2, Luksemburg – Portugalia 1:3
  4. kolejka
    Luksemburg – Azerbejdżan 2:1; Portugalia – Irlandia 2:1;
  5. kolejka
    Irlandia – Azerbejdżan 1:1; Serbia – Luksemburg 4:1
  6. kolejka
    Irlandia – Serbia 1:1; Azerbejdżan – Portugalia 0:3
  1. Portugalia 5 13 11:4
  2. Serbia 5 11 12:7
  3. Luksemburg 4 6 5:8
  4. Irlandia 5 2 5:8
  5. Azerbejdżan 5 1 3:9

GRUPA B

  1. kolejka
    Hiszpania – Grecja 1:1, Szwecja – Gruzja 1:0
  2. kolejka
    Gruzja – Hiszpania 1:2, Kosowo – Szwecja 0:3
  3. kolejka
    Grecja – Gruzja 1:1, Hiszpania – Kosowo 3:1
  4. kolejka
    Szwecja – Hiszpania 2:1; Gruzja – Kosowo 0:1
  5. kolejka
    Hiszpania – Gruzja 4:0; Kosowo – Grecja 1:13
  6. kolejka
    Kosowo – Hiszpania 0:2; Grecja – Szwecja 2:1
  1. Hiszpania 6 13 13:5
  2. Szwecja 4 9 7:3
  3. Grecja 4 6 5:4
  4. Kosowo 5 4 3:9
  5. Gruzja 5 1 2:9

GRUPA C

  1. kolejka
    Bułgaria – Szwajcaria 1:3, Włochy – Irlandia Północna 2:0
  2. kolejka
    Bułgaria – Włochy 0:2, Szwajcaria – Litwa 1:0
  3. kolejka
    Litwa – Włochy 0:2, Irlandia Północna – Bułgaria 0:0
  4. kolejka
    Włochy – Bułgaria 1:1; Litwa – Irlandia Północna 1:4
  5. kolejka
    Szwajcaria – Włochy 0:0; Bułgaria – Litwa 1:0
  6. kolejka
    Irlandia Płn – Szwajcaria 0:0; Włochy – Litwa 5:0
  1. Włochy 6 14 12:1
  2. Szwajcaria 4 8 4:1
  3. Irlandia Płn 4 5 4:3
  4. Bułgaria 5 5 3:6
  5. Litwa 4 0 1:13

GRUPA D

  1. kolejka
    Finlandia – Bośnia i Herc. 2:2, Francja – Ukraina 1:1
  2. kolejka
    Kazachstan – Francja 0:2, Ukraina – Finlandia 1:1
  3. kolejka
    Bośnia i Hercegowina – Francja 0:1, Ukraina – Kazachstan 1:1
  4. kolejka
    Francja – Bośnia 1:1; Kazachstan – Ukraina 2:2
  5. kolejka
    Francja – Ukraina 1:1; Finlandia – Kazachstan 1:0
  6. kolejka
    Francja – Finlandia 2:0; Bośnia i Herc. – Kazachstan 2:2
  1. Francja 6 12 8:3
  2. Ukraina 5 5 6:6
  3. Finlandia 4 5 4:5
  4. Bośnia i Hercegowina 4 3 5:6
  5. Kazachstan 5 3 5:8

GRUPA E

  1. kolejka
    Belgia – Walia 3:1, Estonia – Czechy 2:6
  2. kolejka
    Białoruś – Estonia 4:2, Czechy – Belgia 1:1
  3. kolejka
    Belgia – Białoruś 8:0, Walia – Czechy 1:0
  4. kolejka
    Estonia – Belgia 2:5; Czechy – Białoruś 1:0
  5. kolejka
    Belgia – Czechy 3:0; Białoruś – Walia 2:3
  6. kolejka
    Białoruś – Belgia 0:1; Walia – Estonia 0:0
  1. Belgia 6 16 21:4
  2. Czechy 5 7 8:7
  3. Walia 4 7 5:5
  4. Białoruś 5 3 6:15
  5. Estonia 4 1 6:15

GRUPA F

  1. kolejka
    Izrael – Dania 0:2, Mołdawia – Wyspy Owcze 1:1, Szkocja – Austria 2:2
  2. kolejka
    Dania – Mołdawia 8:0, Austria – Wyspy Owcze 3:1, Izrael – Szkocja 1:1
  3. kolejka
    Austria – Dania 0:4, Mołdawia – Izrael 1:4,
    Szkocja – Wyspy Owcze 4:0
  4. kolejka
    Dania – Szkocja 2:0; Mołdawia – Austria 0:2; Wyspy Owcze – Izrael 0:4
  5. kolejka
    Szkocja – Mołdawia 1:0; Wyspy Owcze – Dania 0:1; Izrael – Austria 5:2
  6. kolejka
    Austria – Szkocja 0:1; Wyspy Owcze – Mołdawia 2:1; Dania – Izrael 5:0
  1. Dania 6 18 22:0
  2. Szkocja 6 11 9:5
  3. Izrael 6 10 14:11
  4. Austria 6 7 9:13
  5. Wyspy Owcze 6 4 4:14
  6. Mołdawia 6 1 3:18

GRUPA G

  1. kolejka
    Turcja – Holandia 4:2, Gibraltar – Norwegia 0:3,
    Łotwa – Czarnogóra 1:2
  2. kolejka
    Czarnogóra – Gibraltar 4:1, Norwegia – Turcja 0:3, Holandia – Łotwa 2:0
  3. kolejka
    Gibraltar – Holandia 0:7, Czarnogóra – Norwegia 0:1, Turcja – Łotwa 3:3
  4. kolejka
    Łotwa – Gibraltar 3:1; Norwegia – Holandia 1:1; Turcja – Czarnogóra 2:2
  5. kolejka
    Łotwa – Norwegia 0:2; Holandia – Czarnogóra 4:0; Gibraltar – Turcja 0:3
  6. kolejka
    Holandia – Turcja 6:1; Czarnogóra – Łotwa 0:0; Norwegia – Gibraltar 5:1
  1. Holandia 6 13 22:6
  2. Norwegia 6 13 12:5
  3. Turcja 6 11 16:13
  4. Czarnogóra 6 8 8:9
  5. Łotwa 6 5 7:10
  6. Gibraltar 6 0 3:25

GRUPA H

  1. kolejka
    Cypr – Słowacja 0:0, Malta – Rosja 1:3,
    Słowenia – Chorwacja 1:0
  2. kolejka
    Rosja – Słowenia 2:1, Chorwacja – Cypr 1:0,
    Słowacja – Malta 2:2
  3. kolejka
    Cypr – Słowenia 1:0, Chorwacja – Malta 3:0,
    Słowacja – Rosja 2:1
  4. kolejka
    Malta – Cypr 3:0; Słowenia 1:0; Rosja – Chorwacja 0:0; Słowenia – Słowacja 1:1
  5. kolejka
    Cypr – Rosja 0:2; Słowenia – Malta 1:0; Słowacja – Chorwacja 0:1
  6. kolejka
    Chorwacja – Słowenia 3:0; Rosja – Malta 2:0; Słowacja – Cypr 2:0
  1. Chorwacja 6 13 8:1
  2. Rosja 6 13 10:4
  3. Słowacja 6 9 7:5
  4. Słowenia 6 7 4:7
  5. Malta 6 4 6:11
  6. Cypr 6 4 1:8

GRUPA I

  1. kolejka
    Węgry – Polska 3:3, Anglia – San Marino 5:0,
    Andora – Albania 0:1
  2. kolejka
    Polska – Andora 3:0, Albania – Anglia 0:2,
    San Marino – Węgry 0:3
  3. kolejka
    Anglia – Polska 2:1, Andora – Węgry 1:4,
    San Marino – Albania 0:2
  4. kolejka
    Polska – Albania 4:1; Węgry – Anglia 0:4; Andora – San Marino 2:0
  5. kolejka
    San Marino – Polska 1:7; Anglia – Andora 4:0; Albania – Węgry 1:0
  6. kolejka
    Polska – Anglia 1:1; Węgry – Andora 2:1; Albania – San Marino 5:0
  1. Anglia 6 16 18:2
  2. Albania 6 12 10:6
  3. Polska 6 11 19:8
  4. Węgry 6 10 12:10
  5. Andora 6 3 4:14
  6. San Marino 6 0 1:24

GRUPA J

  1. kolejka
    Niemcy – Islandia 3:0, Liechtenstein – Armenia 0:1,
    Rumunia – Macedonia Płn. 3:2
  2. kolejka
    Armenia – Islandia 2:0, Macedonia Płn. – Liechtenstein 5:0, Rumunia – Niemcy 0:1
  3. kolejka
    Armenia – Rumunia 3:2, Niemcy – Macedonia Płn.1:2, Liechtenstein – Islandia 1:4
  4. kolejka
    Macedonia Północna – Armenia 0:0; Liechtenstein – Niemcy 0:2; Islandia – Rumunia 0:2
  5. kolejka
    Niemcy – Armenia 6:0; Rumunia – Liechtenstein 2:0;
    Islandia – Macedonia Północna 2:2
  6. kolejka
    Islandia – Niemcy 0:4; Armenia – Liechtenstein 1:1; Macedonia Północna – Rumunia 0:0
  1. Niemcy 6 15 17:2
  2. Armenia 6 11 7:9
  3. Rumunia 6 10 9:6
  4. Macedonia 6 9 11:6
  5. Islandia 6 4 6:14
  6. Liechtenstein 6 1 2:15

Polska – Anglia 1:1: Remis, który nic nie daje

Nie spełniły się czarne scenariusze wieszczące klęskę polskiej reprezentacji w starciu z Anglikami na Stadionie Narodowym w Warszawie. Portugalski trener Paulo Sousa znów zaskoczył malkontentów, bo zestawiony przez niego zespół po twardym boju zremisował z aktualnymi wicemistrzami Europy 1:1.

Dwanaście porażek i siedem remisów reprezentacji Polski w starciach z reprezentacją Anglii, przy jednej tylko wygranej, wyrobiło w nas, Polakach, głęboki respekt dla tego rywala, rosnący z każdą kolejną dekadą od legendarnego już dzisiaj, bo jedynego jak do tej pory zwycięstwa biało-czerwonych odniesionego przez „Orły Górskiego” w 1973 roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie, popartego słynnym remisem 1:1 na stadionie Wembley. Anglicy w kolejnych latach nie odgrywali znaczącej roli w mistrzostwach świata i Europy, regularnie byli bici nie tylko przez światowe potęgi, jak Brazylia, Argentyna, Włochy, Niemcy czy Hiszpania, ale też często przez słabsze piłkarsko nacje – Portugalczyków, Szwedów, Rumunów, a nawet Kostarykańczyków (na MŚ w 2014). Tylko z Polakami „Synowie Albionu” niezmiennie wygrywali, pogłębiając w nich brak wiary we własne siły.
Dlatego mało kto nad Wisłą zakładał, że naszej reprezentacji, nawet z Robertem Lewandowskim w składzie, uda się pokonać Anglików w eliminacjach do mistrzostw świata w 2022 roku w Katarze. Właściwie to w PZPN niemal od razu przyjęto strategię walki o drugą lokatę gwarantującą udział w barażach. Porównanie potencjału polskiej drużyny z potencjałem ekipy Garetha Southgate’a nie dawało żadnych podstaw do snucia marzeń o jej pokonaniu. Anglicy w ostatnich latach dochowali się pokolenia znakomitych piłkarzy, z których Southgate stworzył zespół, który traci gola średnio raz na pięć meczów. W siedmiu spotkaniach Euro 2020 bramkarz angielskiej drużyny Jordan Pickford wpuścił tylko dwie bramki, a w meczach eliminacyjnych do MŚ 2022 tylko jednego – na Wembley pokonał go pomocnik polskiego zespołu Jakub Moder, już wtedy zawodnik zespołu Premier League Brighton&Hove Albion. W minioną środę drugą bramkę ponownie stracił w meczu z polską drużyną, a jej zdobywcą był gracz zapewne kompletnie na Wyspach Brytyjskich anonimowy – Damian Szymański, obecnie zarabiający na chleb w greckim klubie AEK Ateny, który po przerwie zmienił Grzegorza Krychowiaka. To jemu w ostatnich sekundach spotkania posłał piłkę na głowę Lewandowski, któremu brutalni, ale też piekielnie uważni obrońcy angielskiej drużyny nie dali samemu pokonać Pickforda. Wcześniej kapitan naszej reprezentacji zdobył na tym stadionie 27 bramek, tu biało-czerwoni po raz pierwszy w historii pokonali drużynę Niemiec, wtedy aktualnych mistrzów świata.
Od tego momentu bilans reprezentacji na Stadionie Narodowym to 18 spotkań: 15 zwycięstw i trzy remisy. „Lewy” w potyczce z Anglikami znalazł więc inny sposób na zdobycie wyrównującego gola, a sam zadowolił się asystą. Dzięki temu Paulo Sousa utrzymała fantastyczną serię, chociaż tak trudnego rywala, jak drużyna Garetha Southgate’a, biało-czerwoni nie gościli na Narodowym od siedmiu lat. „Twierdza pozostaje twierdzą” – skomentował wynik były prezes PZPN Zbigniew Boniek, który jako jeden z nielicznych przed meczem typował wygraną Polski lub remis.
Żeby właściwie docenić środowy wynik osiągnięty przez biało-czerwonych z zespołem Anglii, trzeba bliżej przyjrzeć się kadrze jaką dysponuje selekcjoner angielskiej reprezentacji. Jej trzon stanowią gracze na co dzień występujący w sześciu najbogatszych, a więc i najsilniejszych klubach Premier League, w których przebijać się do podstawowego składu trzeba w konkurencji z największymi gwiazdami światowego futbolu. A takim piłkarzom, jak Harry Maguire, Luke Shaw, Jadon Sancho w Manchesterze United, John Stones, Kyle Walker, Jack Grealis i Raheem Sterling w Manchesterze City, Mason Mount w Chelsea Londyn, Harry Kane w Tottenhami to się w macierzystych klubach udaje.
Ale Southgate w swoich wyborach wcale nie preferuje zawodników o najgłośniejszych nazwiskach, tylko takich, którzy są gotowi do ciężkiej pracy i poświęcenia dla drużyny narodowej. Dlatego pewne miejsce w jego ekipie mają m.in. Kalvin Phillips z Leeds United i Declan Rice z West Hamu.
W naszej piłkarskiej kadrze niekwestionowana gwiazdą światowej wielkości jest tylko Robert Lewandowski, który w starciu z najlepszą być może linią defensywą w reprezentacyjnej piłce pokazał wszystkie swoje walory, lecz reszta jego partnerów z drużyny pod względem umiejętności ustępowała nie tylko jemu, lecz także większości angielskich zawodników. Wola walki, nieustępliwość, zaangażowanie i żelazna konsekwencja w realizowaniu założeń taktycznych – tym wybrańcy Paulo Sousy na ten mecz zniwelowali atuty wicemistrzów Europy i przerwali ich zwycięską serię w tych eliminacjach. Ale tych atutów nie wystarczyło na wygranie meczu i Anglicy nadal mają pięć punktów przewagi, co jest dystansem już praktycznie nie do odrobienia w czterech pozostałych do rozegrania kolejkach spotkań. Na dodatek mają korzystny układ gier – bo na wyjazdach zagrają z Andorą i San Marino, a z Albanią i Węgrami na swoim terenie.
Biało-czerwonym pozostaje więc już tylko walka o zajęcie drugiej lokaty w grupie, a kluczowy w tej kwestii będzie październikowy mecz wyjazdowy z Albanią, która po zwycięstwie 5:0 nad San Marino wyprzedziła w tej chwili naszą drużynę o jeden punkt. Wcześniej w tej serii gier nasza drużyna podejmie na Stadionie Narodowym ekipę San Marino i będzie to dobra okazja, żeby poćwiczyć strzelanie goli przed wyjazdem do Tirany. W listopadowych meczach Polacy zagrają na wyjeździe z Andorą, a na koniec eliminacji grupowych zmierzą się w Warszawie z Węgrami. Komplet zwycięstw w tych czterech potyczkach zapewni naszej drużynie drugą lokatę i miejsce w barażach.
Dlatego angielskie media nie robiły wielkiego dramatu z przerwanej przez Polaków zwycięskiej serii angielskiej drużyny w eliminacjach do wielkich turniejów. Mimo remisu w Warszawie na Wyspach panuje niezmącone przekonanie, że ekipa Southagte’a w przyszłym roku zagra na mundialu w Katarze. Zdecydowanie więcej miejsca poświęcono na krytykę zachowania polskiej publiczności, która wygwizdała angielskich piłkarzy, gdy uklękli na znak protestu przeciwko rasizmowi, a nawet próbowała gwizdać podczas angielskiego hymnu. Inna sprawa, że angielskie media są od lat generalnie nieprzychylne Polsce i Polakom, więc pewnie nawet bez takich incydentów pisałyby źle lub szukały dziury w cały. A to był przecież tylko piłkarski mecz.
Licznym w Polsce krytykom Paulo Sousa dobra postawa naszej reprezentacji w meczu z Anglikami pewnie nie zamknie ust, ale portugalski szkoleniowiec chyba specjalnie się tym nie przejmuje. Wygląda na to, że nie walczy on o przedłużenie kontraktu z PZPN, tylko chce pokazać branży, że wciąż potrafi być skutecznym i kreatywnym trenerem.
Portugalczyk tak ocenił występ swoich podopiecznych: „Zdobyliśmy jeden punkt zasłużenie. Myślę, że jest to uczciwy wynik. Odzwierciedla to, co obie drużyny pokazały na boisku. Rywale po przerwie trochę docisnęli nas fizycznie – byli szybsi i mocniejsi, a moi gracze coraz bardziej zmęczeni. W sumie jednak Anglicy oddali tylko dwa strzały, ale mieli trochę szczęścia i po jednym z nich zdobyli gola. Ale ja wierzyłem w zespół, w jego coraz lepszą mentalność. Każdy z zawodników wystawionych do gry w tym meczu dołożył cegiełkę do tego remisu. Uważam, że polscy kibice zasługują na takie rezultaty” – powiedział Paulo Sousa przed kamerami TVP Sport.
Pozytywy dostrzegł też kapitan naszej reprezentacji: „Oprócz charakteru musi być jakość piłkarska. Nam zabrakło jej troszkę w drugiej połowie, ale mimo wszystko rywale nie stworzyli wielu okazji do zdobycia gola. Patrząc z perspektywy całego spotkania myślę, że coś zaskoczyło, ale tylko kolejne spotkania mogą to potwierdzić” – podsumował Robert Lewandowski.

Wrześniowe mecze kadry Polski:
Polska – Anglia 1:1
Gole: Damian Szymański (90) – Harry Kane (72).
Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 3. Paweł Dawidowicz, 15. Kamil Glik (80, 6. Michał Helik), 5. Jan Bednarek – 7. Kamil Jóźwiak (80, 21. Przemysław Frankowski), 8. Karol Linetty, 10. Grzegorz Krychowiak (68, 17. Damian Szymański), 16. Jakub Moder, 23. Tymoteusz Puchacz (80, 13. Maciej Rybus) – 14. Adam Buksa (63, 11. Karol Świderski), 9. Robert Lewandowski.
Anglia: 1. Jordan Pickford – 2. Kyle Walker, 5. John Stones, 6. Harry Maguire, 3. Luke Shaw – 10. Raheem Sterling, 8. Kalvin Phillips, 4. Declan Rice, 11. Mason Mount, 7. Jack Grealish – 9. Harry Kane.
Żółte kartki: Glik, Krychowiak, Puchacz, Linetty, Szymański – Phillips, Maguire.
Sędziował: Daniel Siebert (Niemcy).
Widzów: 56 212.
San Marino –Polska 1:7
Gole: Nicola Nanni (48) – Robert Lewandowski (4, 21), Karol Świderski (16), Karol Linetty (44), Adam Buksa (67, 90, 90).
Polska: 1. Wojciech Szczęsny (46, 12. Łukasz Skorupski) – 2. Kamil Piątkowski, 6. Michał Helik, 4. Tomasz Kędziora – 19. Jakub Kamiński, 17. Damian Szymański, 8. Karol Linetty (79, 21. Przemysław Frankowski), 16. Jakub Moder (46, 20. Bartosz Slisz), 23. Tymoteusz Puchacz (66, 18. Nicola Zalewski) – 11. Karol Świderski, 9. Robert Lewandowski (46, 14. Adam Buksa).
Żółte kartki: Nanni, Tomassini, Lunadei, Mularoni. Sędziował: Mattias Gestranius (Finlandia).
Widzów: 500.
Polska – Albania 4:1
Gole: Robert Lewandowski (12), Adam Buksa (44), Grzegorz Krychowiak (54), Karol Linetty (89) – Sokol Cikalleshi (25).
Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 18. Bartosz Bereszyński (33, 3. Paweł Dawidowicz), 15. Kamil Glik, 5. Jan Bednarek – 7. Kamil Jóźwiak, 16. Jakub Moder, 10. Grzegorz Krychowiak, 21. Przemysław Frankowski (62, 8. Karol Linetty), 13. Maciej Rybus (81, 23. Tymoteusz Puchacz) – 14. Adam Buksa (81, 11. Karol Świderski), 9. Robert Lewandowski.
Żółte kartki: Świderski, Bednarek – Abrashi, Bare, Hysaj, Gjasula, Manaj.
Sędziował: Maurizio Mariani (Włochy). Widzów: 38 254.