Rola nauki według Prawdziwych Patriotów

28 maj 2026

Krzysztof Bosak postanowił zabrać głos na temat środków na naukę: „Trudno jednak podpisać się pod postulatem „3% PKB na naukę” bez zapytania najpierw, jak te pieniądze mają być wydane”. Niewątpliwie jest to człowiek obyty w tej tematyce, choćby ze względu na liczbę kierunków, na których próbował studiować.

I dalej: „Oczywista jest potrzeba lepszego finansowania badań (ale też lepszego zarządzania!) w obszarach, które mogą nam zaowocować za ileś lat polskimi technologiami wojskowymi, kosmicznymi, medycznymi czy energetycznymi. Potrzebujemy inwestować w polskie startupy technologiczne i w kształcenie polskich fizyków jądrowych i miejsca pracy dla nich”.

„Z drugiej strony jednak należy postawić pytanie, jaka część pieniędzy na naukę jest obecnie wydawana w sensowny sposób, a jaka część jest marnowana na jałowe projekty i konferencje, publikacje bez znaczenia i ideologiczne pseudobadania. Czy rzeczywiście powinniśmy finansować pseudostudia na kierunkach typu „gender studies”?”

Wiadomo, potwór dżender straszy polską prawicę nie od dziś. A potem płacz nad tym, że facet jest traktowany stereotypowo i nikt tego rzekomo „nie problematyzuje”. Ciekawe jednak, że zajął się tak niszowym kierunkiem badań, a nie zaczął zadawać pytań, po co są całe, potężne wydziały teologii na uniwersytetach finansowanych z budżetu publicznego? Na nich się tworzy „rakiety” i leki na raka?

Tu wspaniale ujawnia się mentalność sporej części prawicy dotycząca tego, czym właściwie jest nauka i czym powinna się zajmować. Czyli w skrócie, ma zajmować się wyłącznie tym, co stanowi zaplecze dla technicznego wykorzystania wiedzy, ale nie np. refleksji nad człowiekiem, czy rozważań, po co i jakie te „rakiety” budować.

To wychodzi w momentach, kiedy taki prawicowiec próbuje dyskutować na temat historii (rozumianej mniej wąsko niż historia wojskowości i techniki wojskowej), ekonomii, języka, socjologii, antropologii, czy nawet celów polityki. Nie mówiąc już o tym, kiedy zaczynają ocierać się o pytania z pogranicza nauki i filozofii. Zwykle opowiadają banały albo powtarzają szkolne formułki.

Ktoś w trakcie dyskusji napisał, że „państwo, a w szczególności „państwo średnie” ma prawo, a nawet obowiązek priorytetyzować, na co wydaje pieniądze”. Owszem, na wszystko nie starczy, ale dlaczego akurat państwo średnie ma zajmować się ekstremalnie kosztownymi badaniami samodzielnie. Np. badaniami kosmicznymi, gdzie nie ma szans, żeby Polska w pojedynkę doścignęła czołówkę i poradzić sobie może, poza pojedynczymi badaniami, głównie we współpracy międzynarodowej, np. w ramach Unii. Dlaczego nie ma się zajmować refleksją z zakresu humanistyki bliższą lokalnym problemom?

„Państwo średnie” to ładniejsze określenie państwa półperyferyjnego. A państwo półperyferyjne, zgodnie z globalnym podziałem pracy, nie powinno mieć swojej własnej refleksji nad sobą, tylko kształcić techników, którzy będą zasilać międzynarodowe korpo (ponieważ tak wygląda to w praktyce, a nie w technokratycznych marzeniach nacjonalistów o „narodowych kosmodromach”). To jest bardzo ciekawe w tej myśli rzekomych patriotów, że mamy ograniczyć rozwój humanistyki i pozostać jedynie bezmyślnym trybikiem w maszynerii globalnego kapitalizmu. A kapitalizm zawsze globalizuje się z samej swojej natury, gdyby ci prawicowcy przestudiowali temat trochę głębiej, to by może o tym wiedzieli, a nie fantazjowali o „narodowych kapitalizmach” i nie przeskakiwaliby od razu na poziom lotów w kosmos.

Te wpisy są wręcz wołaniem o rozum humanistyczny. Bez tego pozostaje „mocarstwowa” paplanina o „narodowych” przemysłach kosmicznych i ściganie się z USA i Chinami w tej dziedzinie.

Niech nasi Prawdziwi Polacy Patrioci wstaną wreszcie z kolan i przestaną mieć względem potęg globalnych kompleksy z okolic memów „Poland can into space”. Wówczas może dotrze do nich, że są tematy, które warto robić w ścisłej kooperacji międzynarodowej, której tak się boją, a są tematy, które trzeba robić lokalnie, bo nikt za nas ich nie zrobi na Cambridge czy innym Oksfordzie.


Źródło: Wolnelewo.pl

Zdjęcie: Yusuf Çelik / Pexels.com

Najnowsze

Sprzedajna Polska

Sprzedajna Polska

Polska nigdy nie była tak bogata. W Warszawie jest 200 000 pustych mieszkań. Ci, którzy je kupili zrobili to nie po to...

Czerwony wygrywa

Czerwony wygrywa

Nasza europejska cywilizacja wyrasta z rzymskiej. Dlatego każdy Polak zna łacińskie sentencje. Jak choćby „Dura lex,...

Czy jest bezpiecznie?

Czy jest bezpiecznie?

Pytał o to Laurence Olivier Dustina Hoffmana w filmie Maratończyk. Hoffman siedział na fotelu dentystycznym, a Olivier...

Sprawdź również

Stany Zjednoczone – nasz ważny, acz dziwny sojusznik

Stany Zjednoczone – nasz ważny, acz dziwny sojusznik

Miałem zamiar pisać o Trójkącie Sławkowskim, Trójkącie Wyszehradzkim oraz wizycie w Polsce nowego premiera Węgier Petera Magyara. Zwróciłem jednak uwagę (chyba nieopatrznie) na wywiad, którego w „Rzeczpospolitej” 15 maja 2026 roku udzielił Bogusławowi Chrabocie Philip...

Losy jednej brygady pancernej

Losy jednej brygady pancernej

Do Polski nie dotarła jedna z brygad pancernych naszego Wielkiego Brata, na co dzień stacjonująca w Teksasie. Cóż takiego się wydarzyło i dlaczego? W internecie i wśród poważnych i mniej poważnych polityków i dziennikarzy krąży wiele teorii spiskowych, a także tych...

Czerwony wygrywa

Czerwony wygrywa

Nasza europejska cywilizacja wyrasta z rzymskiej. Dlatego każdy Polak zna łacińskie sentencje. Jak choćby „Dura lex, sed lex”. W realu, w praktyce zasada ta oznacza, że obowiązujące w Polsce przepisy prawne muszą być bezwzględnie przestrzegane i stosowane przez...

Czy jest bezpiecznie?

Czy jest bezpiecznie?

Pytał o to Laurence Olivier Dustina Hoffmana w filmie Maratończyk. Hoffman siedział na fotelu dentystycznym, a Olivier wiercił mu w zdrowym zębie. Nie sądzę, by czuł się bezpiecznie. Może to kwestia fotela, może wiertła, może sir Olivier robił takie wrażenie. Ale...

Świadomość klasowa robotów

Świadomość klasowa robotów

Kapitalizm od dawna marzył o pracowniku idealnym. Takim, który nie śpi. Nie choruje. Nie bierze urlopu. Nie zna kodeksu pracy. Nie zapisuje się do związku zawodowego. Szybki, tani, posłuszny i wymienialny. No i w końcu się pojawił. A potem okazało się, że przeczytał...

One way ticket

One way ticket

Zazdrościcie panu posłowi Zbigniewowi Ziobrze jego gładkiego wjazdu do USA? Wjazdu bez wielogodzinnego oczekiwania na przybycie stosownego oficera amerykańskiej straży granicznej. Przechodzenia żmudnej i upokarzającej procedury sprawdzającej tożsamość migranta....