Naukowcy ostrzegają przed jednorazowymi e-papierosami. Pod koniec zużycia bardziej szkodzą

30 maj 2026

Badacze z University of California, Riverside sprawdzili jednorazowe e-papierosy reklamowane jako urządzenia na wiele tysięcy zaciągnięć. Amerykański zespół porównał płyn z nowych urządzeń z płynem z jednorazówek tych samych marek i smaków po dłuższym używaniu. Część próbek pochodziła od osób, które korzystały z takich e-papierosów, część z wyrzuconych już jednorazówek z południowej Kalifornii. Badanie ukazało się 28 maja 2026 roku w czasopiśmie „ACS Omega”.

W używanych jednorazówkach poziom części związków powstających przy podgrzewaniu płynu był wyższy niż w nowych urządzeniach. Chodziło o aldehydy, w tym formaldehyd, metyloglioksal i glioksal. Formaldehyd od dawna jest uznawany za substancję szkodliwą. Przy metyloglioksalu i glioksalu badacze zwrócili uwagę na stężenia: w części próbek liczono je w miligramach na mililitr, co przy płynie do e-papierosa oznacza wyraźną ilość, a nie ledwo wykrywalny ślad.

Metyloglioksal sprawdzono dodatkowo na komórkach ludzkich płuc hodowanych w laboratorium. Po kontakcie z tym związkiem komórki były uszkodzone, gorzej wytwarzały energię i reagowały stresem oksydacyjnym. W tym doświadczeniu metyloglioksal okazał się od 10 do 100 razy bardziej toksyczny niż acetaldehyd.

Użytkownik nie musi widzieć różnicy między początkiem a końcem jednej jednorazówki. Obudowa jest ta sama, smak może wydawać się podobny, dymek nadal się pojawia. Jednak po wielu podgrzaniach jego zbiornik może mieć inny skład niż świeży płyn z nowego urządzenia, a na opakowaniu nie znajdziemy informacji, jak zmienia się zawartość po kilku dniach używania.

W Polsce wspomniane bardzo duże jednorazówki nigdy nie były produktem z legalnej sklepowej półki. Nikotynowe modele sprzedawane oficjalnie mieszczą się w określonych limitach, dlatego najczęściej mają około 600–700 buchów. Sprzęt reklamowany na kilka albo kilkadziesiąt tysięcy zaciągnięć funkcjonuje głównie poza oficjalnym obrotem, czyli w serwisach ogłoszeniowych, grupach sprzedażowych na Facebooku i na stronach oferujących wysyłkę mimo ograniczeń obowiązujących w Polsce.

Badanie UCR dotyczy przede wszystkim takich urządzeń. Przy takich produktach klient widzi obiecaną liczbę zaciągnięć, na przykład 50 tysięcy, ale nie ma pewności co do pochodzenia, składu i tego, jak płyn zachowuje się po dłuższym używaniu. W grę wchodzą podrażnione drogi oddechowe, kaszel, duszność i stan zapalny w płucach. Wspomniany wcześniej formaldehyd uznawany za substancję rakotwórczą dla ludzi.

Więcej zaciągnięć z jednej sztuki może więc oznaczać dłuższe wciąganie bardziej toksycznej mieszanki, a nie żadną oszczędność.

Od 1 lipca 2025 roku legalne jednorazówki są dodatkowo droższe przez akcyzę. Płyn w takich urządzeniach objęto stawką 0,96 zł za mililitr plus 40 zł, a urządzenia do waporyzacji stawką 40 zł za sztukę. Pełny zakaz sprzedaży jednorazowych e-papierosów nie jest jeszcze obowiązującym prawem; na 30 maja 2026 roku rządowy projekt jest w Sejmie jako druk nr 2362. Projekt zakłada całkowity zakaz oferowania jednorazówek z nikotyną i bez nikotyny.

Źródła

  1. ACS Omega: Methylglyoxal and Glyoxal in High-Puff Disposable Electronic Cigarette Liquids: Unexpected Accumulation and Enhanced Cytotoxicity

Najnowsze

Sprawdź również

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Rząd zapowiedział koniec lekarskich kominów płacowych. W projekcie ustawy zostawił jednak furtkę, przez którą te same pieniądze mogą wrócić pod nazwą „koordynacji”. Projekt ustawy przewiduje podstawową stawkę nieprzekraczającą 240 zł brutto za godzinę. Przy jednym...

Polska ochrona zdrowia znajduje się na rozdrożu

Polska ochrona zdrowia znajduje się na rozdrożu

W planie finansowym Narodowego Funduszu Zdrowia zieje dziura na ok. 23 mld zł. Szpitale publiczne są zadłużone na ok. 34 mld zł. Minister Zdrowia, szukając oszczędności, ścięła limity NFZ na szereg procedur, zwiększając w istotny sposób kolejki do lekarzy...

Nowoczesność bez kontroli jest tylko droższym chaosem

Nowoczesność bez kontroli jest tylko droższym chaosem

Polska chce leczyć pacjentów metodami znanymi z systemów o większych budżetach zdrowotnych. I tak powinno być. Chory nie ma dostawać gorszej diagnostyki, słabszego implantu albo starszej metody tylko dlatego, że NFZ jest słabszym płatnikiem niż kasa w Niemczech czy...