Życie po życiu

29 maj 2026

To trzecia część tekstu Małgorzaty Kulczyk. Pierwszą część można przeczytać tutaj: Neoliberalna nowomowa w poradnictwie internetowym. Drugą część można przeczytać tutaj: Casting na pracownika, czyli uśmiechnij się promiennie, nawet gdy masz żółte zęby.

Poniższa część została częściowo zmieniona względem swojej archiwalnej wersji sprzed ponad ośmiu lat. Pierwotnie miała charakter bardziej osobisty i skupiała się na indywidualnym doświadczeniu bezrobocia oraz jego psychicznych konsekwencjach. Z czasem uznałam jednak, że warto wzmocnić ten opis odwołując się do szerszego kontekstu społecznego i systemowego — zwłaszcza że wiedza o psychicznych skutkach długotrwałej destabilizacji zawodowej oraz mechanizmach rynku pracy wciąż pozostaje ograniczona i często marginalizowana w debacie publicznej.

Rzecz jasna, w zależności od osobowości, miejsca zamieszkania, doświadczeń życiowych, a także tego, jak długo trwa okres pozostawania bez pracy, każdy inaczej postrzega stan bezrobocia. Przeważnie, kiedy dopiero zaczyna się szukać pracy, wierzy się jeszcze, że znajdzie się ją w ciągu kilku tygodni i że jest to tylko stan przejściowy między kolejnymi etapami życia zawodowego. Jednak kiedy okres bezrobocia wydłuża się do miesięcy czy nawet lat, perspektywa diametralnie się zmienia.

Bezrobocie jest tragedią dla jednostki i dla rodziny, ale nie jest tragedią z punktu widzenia systemu. Wręcz przeciwnie — pełni w nim określoną funkcję. Jest to nic innego jak instrument dyscyplinowania pracowników, przypomnienie, że stabilizacja nigdy nie jest dana raz na zawsze, a człowiek powinien nieustannie udowadniać swoją przydatność: nie tylko na etapie rozmowy o pracę, ale również każdego dnia w pracy już po podpisaniu umowy. Lęk przed bezrobociem ma sprawiać, że człowiek będzie bardziej skłonny godzić się na warunki, których w innych okolicznościach być może nigdy by nie zaakceptował. Świadomość tego, jak potężne jest to narzędzie manipulacji psychologicznej, przychodzi dopiero po latach, a bywa, że nie przychodzi wcale: wydaje mi się, że całe masy pracowników w Polsce (i nie tylko) są nieświadome tego, jak bardzo zostali w ten sposób złamani i zmanipulowani.

Kiedy jest się młodym i dopiero poznaje rynek pracy, zwykle nie ma się jeszcze świadomości tych mechanizmów. Człowiek wchodzi w tę rzeczywistość właściwie „w ciemno”, przekonany, że jeśli będzie wystarczająco pracowity, wytrwały i kompetentny, to prędzej czy później znajdzie w niej swoje miejsce. Jednocześnie bardzo często już „na starcie” napotyka na wymagania kilkuletniego doświadczenia, co tworzy zamknięte koło: brak doświadczenia uniemożliwia wejście, a brak wejścia uniemożliwia zdobycie doświadczenia.

To wejście „w ciemno” ma swoją cenę, której nie odczuwa się od razu, ale która kumuluje się wraz z upływem lat, a skutki jej potrafią być druzgocące. Jest nią ogromne obciążenie psychiczne, na które nikt nie jest przygotowany: nie uczy się bowiem o nim w szkole. Nikt nie zostaje uprzedzony o tym, jakie mogą być psychiczne skutki wielomiesięcznego czy nawet wieloletniego poszukiwania pracy, bo też nikt nie zakłada, że doświadczenie braku pracy może stać się również jego udziałem. Wreszcie, nie mówi się, co dzieje się z człowiekiem, który przez lata funkcjonuje w stanie nieustannej oceny, niepewności i lęku o przyszłość — jest to dramat przeżywany na osobności i mimo że dotyczy dużej liczebnie grupy ludzi, traktuje się go jako wstydliwy problem „osobisty”.

Zamiast tego słyszy się nieustannie, już od lat szkolnych, że dosłownie wszystko zależy od nas samych. Że trzeba bardziej się starać, bardziej wierzyć w siebie, lepiej się „sprzedawać” na rozmowach kwalifikacyjnych, bardziej dostosować do wymagań rynku. Problem polega na tym, że przekonanie, iż przyszłość zawodowa zależy wyłącznie lub głównie od jednostki, jest nie tylko nieprawdziwe, ale na dłuższą metę również szkodliwe psychicznie i społecznie.

Człowiek w końcu zaczyna całą odpowiedzialność za swoje położenie kierować przeciwko sobie. Każde niepowodzenie interpretuje jako dowód własnej niewystarczalności, włożenie niewystarczającego wysiłku w zmianę sytuacji życiowej czy nawet braku odpowiednich cech charakteru. Tymczasem tak zwany rynek pracy (choć właściwie wolę go nazywać rynkiem popytu i podaży siły roboczej) nie jest (i nigdy nie był) przestrzenią, gdzie odbywa się sprawiedliwa rywalizacja, a każdy w jej ramach otrzymuje to, na co zasłużył swoją pracą i zaangażowaniem.

Niejednokrotnie musi upłynąć wiele lat, zanim jednostka wyzwoli się z poczucia, że to ona zrobiła coś fundamentalnie „nie tak” i dlatego nie może zapewnić sobie ciągłości zatrudnienia. Zanim tak się stanie, przez lata próbuje „naprawiać siebie”, nie rozumiejąc, że problem nie sprowadza się wyłącznie do jej indywidualnych decyzji, kompetencji czy poziomu motywacji. Taki cykl samooskarżania się, mimo że wynikający z potrzeby zachowania sprawczości, prowadzi do stopniowego wyniszczania psychiki, poczucia winy, wstydu i nieufności wobec samego siebie. Z mojej perspektywy najbardziej destrukcyjny okazał się właśnie brak świadomości strukturalnych przyczyn swojej sytuacji.

Choć wielu chciałoby pewnie, żeby było inaczej, nie istnieje psychoterapia, która mogłaby „wyleczyć” człowieka z jego skutków i zagwarantować mu trwały powrót do stabilnego życia zawodowego, czyli — innymi słowy — zaktywizować go i zapewnić miejsce pracy na lata (a najlepiej do emerytury). Skutki wieloletniego funkcjonowania w niepewności zawodowej nie poddają się prostemu „odwróceniu” w procesie terapeutycznym, zwłaszcza gdy warunki zewnętrzne pozostają niezmienione. Bezrobocie nie jest bowiem zaburzeniem psychicznym, lecz zjawiskiem strukturalnym, które może dotknąć naprawdę każdego, bez względu na staż pracy, kompetencje i sektor, w którym jest zatrudniony.

Bezrobocie pozostawia głęboki ślad w psychice człowieka, nawet jeśli po latach uda mu się zdobyć względnie stabilne zatrudnienie. I nie chodzi tu wyłącznie o kwestie finansowe, ale o trwałą zmianę sposobu postrzegania siebie i świata. Kto raz doświadczył długotrwałej destabilizacji zawodowej, zawsze już będzie patrzył na rzeczywistość inaczej niż ten, kto nigdy nie musiał mierzyć się z podobnym doświadczeniem.

W najlepszym razie psychika nie tyle „wraca do stanu sprzed”, ile uczy się funkcjonować w trybie redukcji szkód. Nie istnieje proces, który w pełni odwracałby skutki wieloletniej niepewności zawodowej i przywracał wcześniejsze poczucie pełnej sprawczości. Możliwe jest raczej tylko stopniowe ograniczanie jej konsekwencji i odbudowywanie równowagi w nowych warunkach.

Być może największą pomocą okazuje się ostatecznie świadomość, że wiele rzeczy, które wcześniej interpretowano jako osobiste porażki, miało charakter systemowy. Przyjęcie tej wiedzy nie jest łatwe — wymaga bowiem zakwestionowania wielu utrwalonych przekonań o sprawczości jednostki i „naturalności” rynku pracy. Jednocześnie może ono przerwać proces nieustannego obwiniania siebie i otworzyć możliwość innego spojrzenia na własną historię.

Życie po doświadczeniu bezrobocia często okazuje się czymś w rodzaju „życia po życiu” — po utracie złudzeń, dawnej pewności siebie i wiary w sprawiedliwość rzeczywistości społecznej. Nie musi oznaczać całkowitej utraty sensu egzystencji. Najczęściej oznacza po prostu początek funkcjonowania w świecie widzianym bez iluzji, które wcześniej traktowało się jako oczywistości.

Najnowsze

Mistrzostwa Trumpa

Mistrzostwa Trumpa

Human Rights Watch ostrzega, że mundial 2026 w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie wystartuje w „klimacie...

Cena niemieckiej hipokryzji

Cena niemieckiej hipokryzji

Niemcy po raz pierwszy przegrały walkę o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Głosowanie odbyło się 3 czerwca...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta...

Sprawdź również

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Mój cykl pt. „Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?” spotkał się z zainteresowaniem czytelników portalu Dziennik Trybuna. Postanowiłam więc kontynuować temat psychologicznych i społecznych aspektów bezrobocia, choć przyznaję, że nie jest to jedyny powód....

Czy woda wykończy gastronomię?

Czy woda wykończy gastronomię?

Zapachniało PRL-em, Bareją, a być może, nie bójmy się mocnych słów, gułagiem. Otóż od sierpnia restauratorzy będą musieli podawać kranówkę za darmo. To koniec, branża się nie podniesie. Już fakt konieczności płacenia pracownikom jest ledwo do udźwignięcia, a teraz...

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Los ludzkości spoczywa w dziś rękach tytanów kapitału w rodzaju Jeffa Bezosa czy Elona Muska. To ich pasje i fobie – a nie publiczna debata i decyzja – przesądzają o zakresie prywatności, o pracy dla wszystkich bądź bezrobociu, o jakości życia ludzi i ich relacji z...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta Azerbejdżanu upamiętniającego powstanie pierwszego, nowoczesnego państwa azerskiego. Demokratycznej Republiki Azerbejdżanu. Szczęki opadały kilka razy, bo...

Grzech ubóstwa

Grzech ubóstwa

Jest w części naszego społeczeństwa skłonność do obwiniania przegrywających o ich porażkę. Po prostu łatwiej zwalać winę za krzywdy na pokrzywdzonych niż przyznać, że żyjemy w niesprawiedliwym systemie. Ta postawa uśmierza lęki, bo pozwala wierzyć, że jeżeli będziemy...

Orzeł Biały kontra Michał Archanioł czy tryzub?

Orzeł Biały kontra Michał Archanioł czy tryzub?

Zełenski oczywiście popełnił błąd nadając jednostce wojskowej miano bohaterów UPA, a z polskiego punktu widzenia nawet zniewagę pamięci polskich ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii. Powinniśmy jako państwo domagać się naprawienia tego błędu. Zdecydowanie. Pewnie...

Wszystkim wszystko

Wszystkim wszystko

Konfederacja wznosi się na fali internetowych awantur. Okazuje się, że nagle stali się obrońcami „klasy pracującej” przed „drapieżnymi artystami”, którzy walczą o minimalne emerytury w wysokości 1900 zł brutto (nie dotyczy to gwiazd, bo te nie załapią się na dopłatę...

Bardzo czeski film

Bardzo czeski film

Była piękna księżycowa noc. Przypomniał sobie Mamę. Zawsze mu powtarzała synku, jak ty pięknie tańczysz. Ech Mamo, mógłbym być najlepszym tancerzem na świecie, rozczulił się. Rozejrzał się i wściekłość go ogarnęła. Dlaczego jeszcze nie ma swej wymarzonej Sali Balowej....