Neoliberalna nowomowa w poradnictwie internetowym

Neoliberalna nowomowa w poradnictwie internetowym — kobieta z laptopem siedząca samotnie na ławce
fot. Pexels

Neoliberalna propaganda to zjawisko równie powszechne, co nieuchwytne i trudne do jednoznacznego sklasyfikowania. Dorastając w kapitalistycznym systemie, zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy z jego istnienia, ponieważ nauczeni jesteśmy przyjmować przekazy płynące ze środków masowego przekazu za naturalne i oczywiste. Kiedy osiągamy wiek, w którym zaczynamy poszukiwać pracy i prowadzić życie „dorosłe”, pojawia się pierwsza konfrontacja naszych wyobrażeń o nim z rzeczywistością. Dopiero z upływem lat i doświadczeń życiowych stopniowo zaczynamy dostrzegać coraz więcej powiązanych ze sobą elementów rzeczywistości, a także niuanse językowe w wypowiedziach dziennikarzy, ekspertów ds. ekonomii, polityków i innych. Nazwę to roboczo propagandą neoliberalną, gdyż fakt, że pewne sformułowania są wszechobecne w środkach masowego przekazu, nie jest dziełem przypadku.

Nowomowa w wydaniu neoliberalnym to, rzecz jasna, nie tylko szereg zwrotów i określeń mających na celu nieuczciwe i manipulacyjne strategie nakłaniania oraz sprawowania władzy za pomocą mediów, jak podaje portal o jednoznacznie antykomunistycznym profilu: https://zpe.gov.pl/. Jeżeli zatrzymamy się na takim toku rozumowania, to otrzymamy jej niepełną definicję, bo spłaszczamy zjawisko do natury stricte polityczno-ekonomicznej. Neoliberalna nowomowa jest w rzeczywistości czymś o wiele bardziej subtelnym. Jej prawdopodobnym celem jest wpływanie na wszystkie obszary naszego życia; również na te, które na pozór nie mają nic wspólnego z polityką. Ostatecznie chodzi o to, by nakłonić społeczeństwo do posłuszeństwa i podporządkowania się woli klasy rządzącej i wytworzyć w nim określony model tożsamości i mentalności.

Jedną z takich pozornie apolitycznych dziedzin nauki, które skutecznie służą podtrzymaniu hegemonii kulturowej, jest psychologia, zwłaszcza w wydaniu „pop”. Szczególnie przesiąknięte są nią strony oraz blogi internetowe kierowane do wielu współczesnych kobiet wciąganych w iluzję samorealizacji i kariery zawodowej zgodnie z duchem feminizmu liberalnego. Przykładem takiego bloga jest Classic Chic, którego autorka uczy zainteresowane czytelniczki ponadczasowego stylu i elegancji, a także zasad etykiety.

Wpis pani Gabrieli pt. „Jak przyjmować komplementy?” składa się z jedenastu rad, które rzekomo mają ułatwić kobietom codzienne funkcjonowanie wśród ludzi, a także podnieść ich poczucie własnej wartości – fetyszyzowane w neoliberalnym świecie. Tak naprawdę jednak można zaklasyfikować go jako coś na kształt poradnika savoir-vivre pisanego na zamówienie dla jakiejś korporacji. Ten, kto pracował w firmach korporacyjnych, dobrze wie, że aby przetrwać w nich choćby kilka lat, należy przyswoić sobie szereg regułek codziennie odbywającej się gry psychologicznej między pracownikami poszczególnych działów a ich przełożonymi. Z dużym prawdopodobieństwem autorka bloga ma niemałe doświadczenie pracy w korporacji, na co wskazuje charakter jej sposobu myślenia, ukryty pod maską profesjonalnego języka poradniczego.

Prześledźmy kolejne podpunkty, w których specjalistka od etykiety udziela rad czytelniczkom:

1. Nie ignoruj osoby, która mówi Ci komplement:

„Jedną z najgorszych rzeczy, które możesz zrobić, gdy ktoś prawi Ci komplementy, jest ignorowanie ich. Ignorowanie osoby, która Cię komplementowała, jest bardzo niegrzeczne. Ludzie szybko przestaną Cię lubić.” – zapewnia pani Gabriela, wyrywając radę z kontekstu sytuacyjnego, nie uwzględniając szeregu czynników, które mogą spowodować, że nieopatrznie przeoczymy komplement kierowany w naszą stronę, takich jak skupienie na codziennych czynnościach, chwilowe roztargnienie czy choćby ból głowy. Jeżeli takie drobiazgi życiowe mają przesądzać o tym, czy nowo poznana osoba nas polubi, czy znielubi, to doprawdy oznacza konieczność posiadania przysłowiowych oczu dookoła głowy, które wykluczają pełną spontaniczność i naturalność, do której zachęca w następnym podpunkcie:

2. Powiedz „Dziękuję”

„Najlepszym sposobem przyjmowania komplementów z wdziękiem jest po prostu powiedzieć dziękuję. Tylko tyle, nic więcej. Czasami wypowiedzenie tego słowa może być niezręczne. Możesz zastanawiać się, co dalej. Czy powinnaś odwzajemnić komplement? Kontynuować miłe słowa? Nie martw się – po prostu zachowuj się naturalnie, tak, jakbyś prowadziła normalną rozmowę. Możesz się uśmiechnąć, a poza tym bądź sobą, kiedy przyjmujesz komplement.” – w tym miejscu dochodzimy do pierwszego elementu nowomowy, czyli powszechnie znanego zwrotu: „być sobą”. Co ono de facto oznacza w kapitalizmie, jeśli nie postępowanie zgodnie ze swoją naturą, w sposób szczery, spontaniczny, autentyczny? Większość, bynajmniej nie tylko otwarci rewolucjoniści, doskonale zdaje sobie sprawę, czym ryzykuje, wypowiadając na forum publicznym opinie np. na temat aktualnego miejsca pracy zarobkowej, strony zatrudniającej, zwanej ładnie „pracodawcami”, słowem, postępując w duchu modnego hasła „bądź sobą”. Istnieje obawa, że w przypadku wspomnianego artykułu zwrot ten ma tyle wspólnego z nawoływaniem do bycia autentyczną jednostką, co autorka niniejszej analizy z baletem klasycznym. Raczej należałoby go traktować podobnie jak słynny slogan reklamowy: „Bądź sobą, wybierz Pepsi” (w znaczeniu: dokonuj spontanicznie wyborów konsumenckich). W odniesieniu do realiów korporacyjnych radę tę należy natomiast odczytać następująco: daj się spontanicznie dostosować do reguł panujących w miejscu, w którym jesteś wyzyskiwaną pracownicą najemną.

3. Obserwuj swój język ciała

„Twoje usta mogą powiedzieć jedno, ale Twój język ciała może oznaczać coś innego. Nie chodzi o to, żeby wysyłać sprzeczne sygnały, gdy otrzymujesz komplement. Osoba, która Cię komplementuje, może poczuć się tak, jakby Cię obraziła.” – sformułowanie „język/mowa ciała” to kolejny przykład neoliberalnej nowomowy, który zrobił nieprawdopodobną karierę w branży poradniczej i w psychologii. Specjaliści od socjotechniki mają doskonale opanowane sposoby manipulacji, dzięki którym tłumy dają się nabierać politykom, a wierni, straszeni ogniem piekielnym za brak posłuszeństwa, dają się indoktrynować kaznodziejom i tak dalej. Ujawnia się tutaj kolejna sprzeczność między zachętą do bycia sobą i związaną z nim spontanicznością, a potrzebą kontroli własnych reakcji. Łatwo tutaj dojść do wniosku, że autorka podaje nam narzędzie manipulacji, dzięki której zarówno nadawca, jak i odbiorca komplementu uzyska osobistą korzyść, np. zebranie dodatkowych punktów na drodze do awansu zawodowego czy premię. Widać czarno na białym, jak kultura prawienia komplementów oraz cały repertuar zachowań i rytuałów jej towarzyszących są do cna przesiąknięte interesownością, chciwością i bezwzględnością, cechami, których nienawidzimy, a jednocześnie jesteśmy zmuszeni funkcjonować w świecie, którego reguły są na nich oparte.

4. Bądź skromna

„Kiedy ktoś mówi Ci komplement, powinnaś być wdzięczna, że poświęcił swój czas, aby zauważyć w Tobie coś pięknego. Sposób, w jaki reagujesz, jest wszystkim – bo chyba nie chcesz wyjść na zarozumiałą osobę, która myśli, że jest lepsza od wszystkich innych.” – rada numer cztery, mimo że na pozór instruuje, jak powinna wyglądać zwykła wymiana kurtuazji, w rzeczywistości niesie ogromny ciężar emocjonalny dla odbiorcy, kolejny raz czyniąc go w pełni odpowiedzialnym za to, czy inni będą go lubić. W tym miejscu pojawia się także zjawisko asymilacji wartości klasy panującej przez pozostałe klasy, które tłumaczy, skąd bierze się sprzeczność między współczesnym dążeniem do indywidualizmu, wyróżniania się, a wymuszaną na wszystkich skromnością. Dodać należy, że skromność, kolejny popularny zwrot w kapitalistycznej nowomowie, jest niezwykle skutecznym narzędziem manipulacji tłumem. Klasa wielkich bogaczy wie bowiem, że ludzkość w znacznej większości nie utożsamia się z milionerami czy miliarderami, żyjącymi na pokaz, epatującymi bogactwem i dobrami luksusowymi. Znacznie łatwiej jest zyskać poklask tych, którzy deklarują przywiązanie do wartości duchowych, życie w zgodzie z wewnętrznym ja czy niechęć do skąpców pozbawionych elementarnej wrażliwości na nierówności społeczne.

5. Bądź prawdziwa

„Możesz stosować powyższe wskazówki oraz resztę z nich z tej listy, ale jeśli nie jesteś prawdziwa w tym, co mówisz i co robisz, ludzie to zauważą z daleka. Nie ma potrzeby być nieszczerym, gdy ktoś mówi Ci komplement, chyba że nie lubisz komplementów. Ale podejrzewam, że tak jak każdy inny człowiek na tej planecie, oczywiście lubisz przyjmować komplementy.” – ostatnie zdanie na pierwszy rzut oka brzmi bardzo sympatycznie. Tylko co zrobić w sytuacji, gdy czytelniczka komplementów nie lubi, nie jest do nich przyzwyczajona, albo ma negatywne doświadczenia związane z pochlebcami? Na te wątpliwości autorka bloga dla kobiet z klasą już nie odpowiada, zakładając najprawdopodobniej, że cała ludzkość bez wyjątku dorastała w kulturze prawienia komplementów i że są one czymś, co podoba się wszystkim, zupełnie jak zupa pomidorowa. Świadomie lub nie, lekceważy różnice kulturowe, a także indywidualne między ludźmi, zakładając, że istnieje sposób bycia obowiązujący rzekomo dla wszystkich.

6. Schowaj dumę do kieszeni

„Nie ma nic złego w byciu dumnym ze swoich osiągnięć, ale kiedy ktoś prawi Ci komplementy na ich temat, nie bądź tak dumna, że Twoja odpowiedź zabrzmi niegrzecznie lub arogancko.” – podpunkt bardzo podobny do czwartego, będący jego parafrazą. Kolejny raz okazuje się, że autorka w zasadzie nie mówi niczego, co by nie powiedziała wcześniej, zdając się tym samym dawać czytelniczkom do zrozumienia: znaj swoje miejsce w korporacyjnej hierarchii, nie wychylaj się, chyba że chcesz wpędzić się w kłopoty. Widać tym samym, jak komplementy są iluzorycznym sposobem na budowanie poczucia własnej wartości. Ten, który dziś nie ustaje w sprzedawaniu nam cysterny wazeliny, to zwykle tym samym człowiek, który jutro może nam odebrać przemocą pewność siebie. Warto o tym pamiętać, gdy świadomie decydujemy się uczestniczyć w korporacyjnych strukturach.

7. Odwzajemnij komplement

„Odwzajemnienie komplementu to świetny sposób na wdzięczne przyjmowanie komplementów. (…) Pamiętaj, że komplement musi być autentyczny i bezpośredni. Nie przesadzaj, bo będzie to wyglądać sztucznie, i tak, że po prostu próbujesz być na siłę miła.” – tak brzmi kolejna rada z ust (czy raczej: z klawiatury) pani Gabrieli. Po raz kolejny potwierdza się teza, że sztuka prawienia komplementów jest przede wszystkim grą kurtuazyjną. Chociaż dopuszcza elementarne zasady szczerości czy prawdomówności, wyraźnie wyczuwa się, że osoby o wylewnej naturze muszą panować nad swoimi odruchami i wymuszać na sobie powściągliwość, aby zachować zasady panujące w środowisku korporacyjnym.

8. Nie bądź zbyt podekscytowana

„Komplement to mały gest życzliwości i uznania. Oznacza to, że nie wymaga przesadnej reakcji z Twojej strony. Jeśli zbyt entuzjastycznie na niego zareagujesz, ludzie pomyślą, że jesteś trochę dziwna, a nawet nieszczera. (…) Więc skąd wiesz, kiedy Twoja reakcja jest po prostu przesadna? Większość komplementów jest dawana w trakcie rozmowy. Dlatego jeśli Twoja odpowiedź wykracza poza normalną rozmowę, prawdopodobnie powiedziałaś za dużo.” – to rozwinięcie poprzedniego podpunktu, które ponownie można sprowadzić do ostrzeżenia: znaj swoje miejsce w korporacyjnej hierarchii, nie wychylaj się, chyba że chcesz wpędzić się w kłopoty. Co może w tym przypadku oznaczać zwrot „powiedzieć za dużo”? Najprawdopodobniej okaże się, że niewinny komplement wypowiedziany zbyt entuzjastycznie lub zbyt serdecznie zostanie wykorzystany przeciwko nam. Być może będziemy mierzyć się z nieprzewidzianymi reperkusjami — a czasem ani się nie spostrzeżemy, gdy padniemy ofiarą mobbingu. Licho nie śpi.

9. Dopasuj poziom entuzjazmu do rozmówcy

„Jeśli przesadnie zareagujesz na komplement, ludzie pomyślą, że jesteś trochę nie w porządku (a tego nie chcemy). Jeśli jednak nie zareagujesz, sprawisz, że poczują się nieco zdezorientowani. Pomyślą, że źle zrozumiałaś ich komplement lub że niechcący powiedzieli coś złego. Tak czy inaczej, niedostateczna reakcja nie jest sposobem na wdzięczne przyjmowanie komplementów.” – to podpunkt będący w zasadzie parafrazą poprzednich. Naprawdę zastanawia, dlaczego autorka bloga dla eleganckich pań tyle razy powtarza w gruncie rzeczy to samo, tylko za każdym razem ubiera to w inne słowa. Być może robi to nieświadomie, choć bardziej prawdopodobna jest możliwość, że próbuje w ten sposób wymóc na czytelniczkach przyswojenie sobie zasad, które w gruncie rzeczy są uniwersalne w różnych środowiskach pracy. To, że są one wewnętrznie sprzeczne i zakładają równanie wszystkich do jednego szablonu, to już inna sprawa.

10. Nie kwestionuj komplementu

„Czasami Twoja niepewność może spowodować, że zakwestionujesz komplement, ale to nie jest sposób na wdzięczne przyjmowanie komplementów. Kiedy ludzie mówią komplementy, idą one z serca. Zaprzeczanie komplementu jest równoznaczne z odtrąceniem ich oceny. Co gorsza, może to wyglądać arogancko.” – tym podpunktem przechodzimy do najbardziej niebezpiecznego aspektu kultury prawienia komplementów. Wspominaliśmy już, że najwięksi pochlebcy to ci, którzy często okazują się naszymi największymi nieprzyjaciółmi. Tymczasem pani Gabriela, nie dość, że omawia rytuały towarzyszące komplementowaniu ludzi bez kontekstu sytuacyjnego, to jeszcze sprzedaje nam sielankową wizję rzeczywistości. Według niej świat jest zawsze przyjaznym miejscem, w którym komplementy są wyłącznie bezinteresownymi pozamaterialnymi prezentami, którymi powinniśmy wymieniać się na co dzień, aby uczynić świat lepszym. Pomyślmy logicznie: gdyby tak rzeczywiście było, czy musielibyśmy przyswajać aż tyle zasad i zwracać uwagę aż na tyle niuansów im towarzyszących? Tu nie ma przypadków. Skoro ten rytuał został obwarowany tyloma restrykcjami, to jego prawdziwy cel musi być inny niż ten, który deklaruje autorka bloga.

11. Nie poluj na komplementy

„Kiedy ktoś mówi Ci komplementy, po prostu je przyjmij. Nie próbuj wyciągać więcej od tej osoby. (…) Przez to rozmowa będzie niezręczna, a Ty będziesz wyglądać na egocentryczkę. Po prostu przyjmij komplement, a potem zmień temat rozmowy.” – tak oto założycielka bloga Classic Chic domyka artykuł, ponownie dając nam do zrozumienia, jak ważne jest zachowanie niespójności pomiędzy byciem osobą skromną a kultywowaniem aspiracji typowych dla klasy kapitalistów, którą, jak wiadomo, cechuje przecież wysoki poziom egocentryzmu.

Cały jej blog, tak jak profil na Instagramie, jest zresztą odzwierciedleniem aspiracji do bycia przedstawicielką klasy wyższej. Gdy pisze o stylu lub prezentuje modę, zawsze wybiera stylizacje, które sprawiają wrażenie, jakby modelki w nich prezentujące się wiodły luksusowy styl życia. Zupełnie nie uwzględnia oczywistych dysproporcji w zasobności portfeli Polek, a także różnorodności sylwetek, typów urody itp. Kiedy cytuje tak zwany autorytet, wybór zawsze pada na człowieka sukcesu, np. znanego projektanta mody. Jej zdaniem eleganckiej kobiecie po prostu nie przystoi wyglądać „tanio”. Przy czym „taniość” wyglądu utożsamia z ekstrawagancją, jaskrawymi kolorami lub połyskującymi materiałami.

Z drugiej strony nadprodukcja tanich ubrań w kapitalizmie, jak również warunki pracy, w których zmuszeni są je wytwarzać ci, których stać tylko na „tani” wizerunek, zdają się jej w ogóle nie przeszkadzać. Nie trzeba również dodawać, że kobieta mająca klasę zawsze ukazywana jest na tle drogich rezydencji czy modnych kurortów wypoczynkowych.

Komunikat, jaki pani Gabriela wysyła czytelniczkom, jest zatem jednoznaczny: nigdy nie będziesz kobietą z klasą, jeśli stać cię jedynie na to, by sfotografować się na tle osiedla mieszkaniowego dla mas pracowniczych.

Małgorzata Kulczyk

Poprzedni

Sky Defense. Nowy sposób ratowania życia w Ukrainie

Następny

UE odblokowuje 90 mld euro dla Ukrainy