Czy amerykańska blokada irańskich portów naprawdę działa?

Amerykański niszczyciel na Zatoce Omańskiej podczas operacji USA związanej z blokadą irańskich portów
Amerykański niszczyciel na wodach Zatoki Omańskiej, gdzie USA prowadzą operację morską wymierzoną w irański handel. Fot. U.S. Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Morgan K. Nall

Analiza danych nawigacyjnych pokazuje, że amerykańska blokada skutecznie odstrasza wiele objętych sankcjami tankowców od wychodzenia z rejonu irańskich portów i wchodzenia do nich. Jednocześnie trasy części statków towarowych sugerują, że niektórym jednostkom udało się tę blokadę ominąć.

Jeszcze wczoraj, w niedzielę 19 kwietnia, trudno było jednoznacznie ocenić, jak w najbliższych dniach będzie wyglądała żegluga przez Cieśninę Ormuz. W piątek Iran ogłosił „pełne otwarcie przejścia” na czas obowiązywania zawieszenia broni między Izraelem a Libanem – teoretycznie do 27 kwietnia. W stronę szlaku ruszyło wtedy wiele jednostek, a część z nich przepłynęła nocą lub wczesnym rankiem w sobotę.

Problem w tym, że Donald Trump, dziękując Teheranowi, jednocześnie dał do zrozumienia, że nie zamierza znosić amerykańskiej blokady morskiej przed zawarciem szerszego porozumienia. W sobotę Iran ponownie zamknął więc szlak i oddał go pod swoją „ścisłą kontrolę”. Dwa statki pływające pod banderą Indii zostały ostrzelane.

Mimo to przez cały tydzień w Waszyngtonie dominował triumfalny ton wokół blokady ogłoszonej 12 kwietnia i uruchomionej dzień później o godz. 14.00 GMT. Dowódca amerykańskiego Centralnego Dowództwa na Bliskim Wschodzie adm. Brad Cooper przekonywał w środę, że operacja okazała się spektakularnym sukcesem i „całkowicie zatrzymała” irański handel morski – zarówno import, jak i eksport. W czwartek wieczorem Pentagon, ustami przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Dana Caine’a, informował o zawróceniu 13 statków powiązanych z Iranem. W niedzielę wieczorem liczba ta miała już wzrosnąć do 25, gdy Donald Trump i amerykańska armia ogłosili przechwycenie irańskiego kontenerowca Touska, unieruchomienie jego napędu ogniem i zatrzymanie jednostki, która płynęła z Morza Arabskiego w stronę irańskiego wybrzeża.

Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona

W praktyce sytuacja wygląda bardziej skomplikowanie. Podczas konferencji prasowej Dan Caine pokazał mapę z „linią blokady” biegnącą od granicy irańsko-pakistańskiej do wschodniego krańca Omanu w Zatoce Omańskiej. Według CENTCOM operacja angażuje ponad 10 tys. żołnierzy, kilkanaście okrętów wojennych i dziesiątki samolotów. Jak wyjaśniał anonimowo przedstawiciel administracji w rozmowie z Associated Press, siły te rozmieszczono na wschód od samej Cieśniny Ormuz.

To oznacza, że blokada nie uniemożliwia fizycznego przekraczania cieśniny w żadnym kierunku. Sam ruch przez to przejście i tak został już mocno ograniczony w ostatnich sześciu tygodniach, co pokazują dane Lloyd’s List Intelligence i Kpler. Celem amerykańskiej operacji jest raczej uniemożliwienie statkom z irańskim ładunkiem wypływania z rejonu irańskich portów w stronę Morza Arabskiego albo docierania do nich od strony Zatoki Omańskiej.

Analiza trajektorii tankowców objętych amerykańskimi sankcjami wobec Iranu i jego „floty cieni”, zarejestrowanych w systemach Kpler i MarineTraffic, pokazuje, że wielu z nich blokada faktycznie utrudniła wyjście w stronę Morza Arabskiego. Jednostki raportowane dziś w pobliżu irańskich portów znajdowały się w Zatoce Omańskiej jeszcze przed rozpoczęciem operacji. Z drugiej strony rejsy trzech tankowców, które od poniedziałku opuściły Zatokę Omańską z ładunkiem, każą pytać o realną skuteczność blokady. Tym bardziej że BBC zidentyfikowała cztery kontenerowce z irańskich portów, które miały przekroczyć linię blokady.

Od 2 marca do 11 kwietnia przez cieśninę przepłynęło 309 statków towarowych

Kontrola nad Cieśniną Ormuz – wąskim szlakiem morskim, który w najwęższym miejscu liczy zaledwie około 50 kilometrów, a przez który zwykle przechodzi jedna piąta światowej produkcji ropy i LNG – pozostaje jednym z najważniejszych punktów spornych w wojnie rozpoczętej 28 lutego przez Waszyngton i Tel Awiw przeciwko Teheranowi. W odpowiedzi Strażnicy Rewolucji niemal natychmiast przejęli kontrolę nad cieśniną, dopuszczając przez kolejne sześć tygodni tylko te przeprawy, które odpowiadały ich interesom handlowym i politycznym.

Przed zamknięciem szlaku przez Ormuz przechodziło dziennie około stu statków, a bywało, że nawet 140. Potem ruch gwałtownie się załamał, choć nie zamarł całkowicie. Z danych Lloyd’s List Intelligence wynika, że 1 marca, gdy Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zaczął przejmować kontrolę nad przejściem, przez cieśninę przepłynęło 27 statków towarowych – 5 do Zatoki Perskiej i 22 z niej wypływające. Od 2 marca do 11 kwietnia średnia spadła do zaledwie 8 jednostek dziennie. W tym czasie przez cieśninę przepłynęło łącznie 309 statków towarowych – 104 ze wschodu na zachód, do Zatoki Perskiej, i 205 z zachodu na wschód, w stronę Zatoki Omańskiej, a następnie Morza Arabskiego.

Statki, które od początku marca przepływały przez Zatokę Perską, były w przytłaczającej większości powiązane z Iranem – czasem ze względu na banderę, częściej ze względu na ładunek, przede wszystkim ropę załadowaną na wyspie Kharg, czyli głównym irańskim terminalu eksportowym. Były też jednostki należące do Chin lub pływające pod ich banderą, bo to właśnie Pekin pozostaje największym odbiorcą irańskiej ropy.

Do tej irańskiej dominacji doszła od 13 kwietnia amerykańska blokada, ogłoszona dzień wcześniej przez Donalda Trumpa po fiasku rozmów amerykańsko-irańskich w Pakistanie. Początkowo prezydent USA twierdził, że obejmie ona „wszystkie statki próbujące wpłynąć do Cieśniny Ormuz lub z niej wypłynąć”, a nawet „każdy statek na wodach międzynarodowych, który uiścił Iranowi opłatę tranzytową”. Później CENTCOM doprecyzował, że operacja ma objąć „cały ruch morski wchodzący i wychodzący z irańskich portów” w Zatoce Perskiej i Zatoce Omańskiej, ale nie jednostki przepływające przez Ormuz do portów nieirańskich lub z nich wypływające.

To tłumaczy, dlaczego 12 kwietnia – dzień przed wejściem blokady USA w życie – ruch w cieśninie wyraźnie wzrósł i osiągnął 19 przejść, z czego 8 na zachód i 11 na wschód. Z najnowszych danych Lloyd’s List Intelligence wynika, że w poniedziałek przez Ormuz przepłynęło 11 statków towarowych, następnego dnia 13, w środę 6, a w czwartek rano 2.

Same te przeprawy nie dowodzą jeszcze, że blokada nie działa. Po pierwsze dlatego, że nie ma zniechęcać jednostek niepowiązanych z Iranem, które – jeśli tylko zdołają ominąć Strażników Rewolucji – wciąż mogą kontynuować rejs. Po drugie dlatego, że jej głównym celem jest uniemożliwienie statkom wypływającym z irańskich portów opuszczania Zatoki Perskiej i Zatoki Omańskiej oraz zablokowanie wejścia do tych portów jednostkom płynącym od strony Morza Arabskiego.

Fałszywe porty wyjścia i fałszywe miejsca docelowe

Pytanie brzmi więc inaczej – czy od początku amerykańskiej operacji statki towarowe, które mogły wypłynąć z irańskiego portu albo do niego zmierzały, zdołały przekroczyć linię blokady na wschód od Zatoki Omańskiej. Samo opieranie się na danych AIS nie wystarcza. Statki należące do irańskiej „floty cieni” regularnie zmieniają nazwy i bandery, fałszują porty wyjścia i przeznaczenia, wyłączają transpondery na fragmentach trasy, manipulują własną lokalizacją, a do tego dochodzi jeszcze możliwość przeładunku towarów na morzu.

Aby obejść ten problem, CheckNews połączył dwa zestawy danych. Pierwszy to „zdarzenia” morskie rejestrowane przez MarineTraffic – tranzyty przez Cieśninę Ormuz od rana 13 kwietnia oraz wejścia i wyjścia z Zatoki Omańskiej od początku blokady USA. Drugi to lista tankowców – ropnych, chemikaliowców, gazowców LPG czy jednostek przewożących bitum – objętych sankcjami albo pływających pod banderami struktur z nimi powiązanych, opublikowana przez firmę TankerTrackers. Lista ta opiera się na numerach IMO i obejmuje wyłącznie jednostki wpisane na czarną listę Departamentu Skarbu USA w związku z sankcjami wobec Iranu.

W ten sposób udało się wyodrębnić grupę 26 tankowców, których trasy przeanalizowano od 13 kwietnia na podstawie danych z MarineTraffic.

Pierwszy wniosek jest taki, że sześć objętych sankcjami tankowców, które według wskazań miały od 13 kwietnia przepłynąć przez Ormuz z zachodu na wschód, najwyraźniej trzymało się z dala od amerykańskiej linii blokady. Chemikaliowiec Blooming Dale praktycznie nie opuścił rejonu Bandar Abbas i wyspy Keszm. Auroura, Elpis i Rich Starry, które w poniedziałek opuściły Zatokę Perską z ładunkiem, wciąż były raportowane w Zatoce Omańskiej – choć Elpis przestał nadawać we wtorek po południu – a trzeci z tych statków zawrócił. Jak powiedział CheckNews szef analiz rynku ropy w Kpler Homayoun Falakshahi, jednostki te przewoziły metanol lub naftę, a nie ropę. Według MarineTraffic Gardian i Crave, dwa gazowce LPG, z których co najmniej jeden był załadowany, przepłynęły ten akwen w nocy z piątku na sobotę.

Warto dodać, że inny objęty sankcjami statek – chemikaliowiec Ostria, pływający pod banderą Botswany – 13 kwietnia skierował się ku cieśninie, ale zawrócił, nie przekraczając jej. Znacznie ważniejsza była jednak informacja Kpler z piątku wieczorem. Według tej firmy trzy tankowce przewożące ropę – Deep Sea, Sonia I i Diona – wszystkie załadowane na wyspie Kharg, przepłynęły cieśninę w środę 15 kwietnia z ładunkiem sięgającym łącznie 5 mln baryłek. Jednostki te płynęły z wyłączonymi transponderami, ale w piątek były widoczne na zdjęciach satelitarnych w irańskim porcie Czabahar w Zatoce Omańskiej. Innymi słowy – tego dnia znajdowały się już na południe od linii blokady.

Drugi wniosek jest równie interesujący. Z danych MarineTraffic wynika, że siedem tankowców wpisanych na amerykańską czarną listę, które od poniedziałku wpłynęły do Zatoki Perskiej, znajdowały się już w Zatoce Omańskiej, gdy operacja USA się rozpoczynała. Najbliżej linii blokady znajdował się chemikaliowiec Niki, który wypłynął z Czabaharu i obecnie znajduje się między Bandar Abbas a wyspą Keszm. Warto też odnotować, że cztery statki towarowe, w tym dwa tankowce – Alicia i RHN, oba pływające pod banderą Curaçao – przepłynęły przez Ormuz puste i dotarły w głąb Zatoki Perskiej, w okolice wyspy Kharg.

Jednocześnie analiza trajektorii innych objętych sankcjami tankowców, które na początku operacji USA przebywały w Zatoce Omańskiej lub od tamtej pory pojawiały się w jej pobliżu, wskazuje, że kilka z nich mogło mimo wszystko przekroczyć linię blokady w jednym lub drugim kierunku. Trzeba jednak zaznaczyć, że statki, które wpłynęły do Zatoki Omańskiej, kierowały się ku wybrzeżom Omanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a nie Iranu – czy to z własnej inicjatywy, czy na rozkaz.

Trzy objęte sankcjami tankowce wypłynęły z Zatoki Omańskiej z pełnym ładunkiem

Z danych MarineTraffic wynika, że spośród statków opuszczających Zatokę Omańską trzy płynęły załadowane – North Star wieczorem 13 kwietnia, Topaz Dream 14 kwietnia oraz Rayyan Gas 15 kwietnia. Dwie pierwsze jednostki Departament Skarbu USA wprost wskazał jako element irańskiej „floty cieni”.

Według VesselFinder North Star znajdował się 20 marca w irańskim porcie Bandar Abbas. Następnie udał się do portu Chor Fakkan w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie pozostawał przez ponad trzy tygodnie. Topaz Dream, również odnotowany w Chor Fakkan 4 kwietnia, zniknął z radarów na kilka dni, po czym 14 kwietnia pojawił się ponownie już za linią blokady. Rayyan Gas przestał nadawać na kilka godzin przed jej przekroczeniem.

Pytania są oczywiste. Czy North Star przewoził tym razem ropę inną niż irańska? Czy skorzystał z przyznanego w połowie marca przez Departament Skarbu USA 30-dniowego zwolnienia z sankcji na irańską ropę, wprowadzonego po to, by ograniczyć wzrost cen? Czy udało mu się po prostu uniknąć amerykańskiego nadzoru? Co z pozostałymi dwiema jednostkami, które ewidentnie próbowały ukryć swoją tożsamość? CENTCOM, pytany o to przez CheckNews, nie odpowiedział.

Skuteczność blokady budzi jeszcze większe wątpliwości, jeśli spojrzeć na statki towarowe powiązane z Iranem, ale nienależące do kategorii tankowców. Z analizy BBC wynika, że cztery statki towarowe – w tym trzy kontenerowce objęte sankcjami USA – przepłynęły w tym tygodniu przez Cieśninę Ormuz z irańskich portów. Według danych MarineTraffic jeden z nich znajduje się obecnie w Karaczi, a pozostałe u wybrzeży Indii lub Sumatry. Inny kontenerowiec zarejestrowany w Iranie, Kashan, dotarł do wybrzeży Pakistanu, ale 15 kwietnia w południe zawrócił.

Redakcja

Poprzedni

Epopeja jedwabnych szlaków

Następny

Radew wygrał wybory w Bułgarii. Kurs między Brukselą a Moskwą