Eliminacje MŚ Katar 2022: Duńczycy i Niemcy już awansowali

Europa będzie mogła wystawić w finałach mistrzostw świata w Katarze 13 drużyn. W eliminacjach na dwie kolejki przed końcem zmagań awans zapewniły już sobie reprezentacje Danii i Niemiec. Pozostałych ośmiu zwycięzców grup poznamy w listopadzie, a o trzy pozostałe miejsca w barażach powalczy 12 drużyn.

Turniej finałowy mistrzostw świata w Katarze odbędzie się w dniach 21 listopada – 18 grudnia 2022 roku. Wezmą w nich udział 32 reprezentacje. Dla drużyn z Europy przeznaczonych jest 13 miejsc, o które w eliminacjach walczy 55 reprezentacji zrzeszonych w UEFA. Rywalizacja toczy się w 10 grupach, z których bezpośredni awans do turnieju finałowego wywalczą tylko zwycięzcy. Drużyny, które zajmą drugie miejsca w swoich grupach uzyskają prawo gry w barażach, które wyłonią pozostałych trzech finalistów. W barażach, zaplanowanych w dniach 24-29 marca 2022 roku zagrają również dwie najlepsze drużyny spośród zwycięzców grup Ligi Narodów (w oparciu o klasyfikację Ligi Narodów), które zajęły miejsca poza pierwszą dwójką w swojej grupie
eliminacyjnej.
A oto jak wygląda sytuacja w poszczególnych grupach po rozegranych w październiku 7. i 8. kolejce gier.

Grupa A
W grupie A w grze o awans liczą się już tylko dwie drużyny – Serbia i Portugalia. O tym, która z nich ostatecznie awansuje z pierwszego miejsca, zadecyduje bezpośrednie starcie w ostatniej kolejce. Obecnie w tabeli prowadzi Serbia, ale Portugalczycy rozegrali jeden mecz mniej, więc jeśli 11 listopada pokonają Irlandię, oni wysuną się na prowadzenie, a jeszcze podejmą Serbów u siebie.
Wyniki grupy A:

  1. kolejka: Portugalia – Azerbejdżan 1:0, Serbia – Irlandia 3:2; 2. kolejka: Irlandia – Luksemburg 0:1, Serbia – Portugalia 2:2;
  2. kolejka: Azerbejdżan – Serbia 1:2, Luksemburg – Portugalia 1:3; 4. kolejka: Luksemburg – Azerbejdżan 2:1, Portugalia – Irlandia 2:1; 5. kolejka: Irlandia – Azerbejdżan 1:1, Serbia – Luksemburg 4:1; . kolejka: Irlandia – Serbia 1:1, Azerbejdżan – Portugalia 0:3; 7. kolejka: Luksemburg – Serbia 0:1, Azerbejdżan – Irlandia 0:3; 8. kolejki: Portugalia – Luksemburg 5:0, Serbia – Azerbejdżan 3:1.
  3. Serbia 7 17 16:8
  4. Portugalia 6 16 16:4
  5. Luksemburg 6 6 5:14
  6. Irlandia 6 5 8:8
  7. Azerbejdżan 7 1 4:15
    Mecze do rozegrania:
    11 listopada: Azerbejdżan – Luksemburg, Irlandia – Portugalia;
    14 listopada: Luksemburg – Irlandia, Portugalia – Serbia.
    Grupa B
    W grupie B żadna z drużyn nie może być nawet pewna zajęcia drugiej lokaty, bowiem wciąż matematyczne szanse zachowuje trzecia w tabeli Grecja. W najlepszej sytuacji znajduje się Szwecja, która już w pierwszej listopadowej kolejce może zapewnić sobie awans. Stanie się tak, jeżeli pokona na wyjeździe Gruzję, a Hiszpania nie pokona Grecji. Możliwe jednak, że zwycięzcę grupy wyłoni dopiero mecz w ostatniej kolejce Hiszpanów ze Szwedami.
    Wyniki grupy B:
  8. kolejka: Hiszpania – Grecja 1:1, Szwecja – Gruzja 1:0; 2. kolejka: Gruzja – Hiszpania 1:2, Kosowo – Szwecja 0:3; 3. kolejka: Grecja – Gruzja 1:1, Hiszpania – Kosowo 3:1;
  9. kolejka: Szwecja – Hiszpania 2:1, Gruzja – Kosowo 0:1; 5. kolejka: Hiszpania – Gruzja 4:0, Kosowo – Grecja 1:1; 6. kolejka: Kosowo – Hiszpania 0:2, Grecja – Szwecja 2:1;
  10. kolejka: Szwecja – Kosowo 3:0, Gruzja – Grecja 0:2; 8. kolejka: Szwecja – Grecja 2:0, Kosowo – Gruzja 1:2.
  11. Szwecja 6 15 12:3
  12. Hiszpania 6 13 13:5
  13. Grecja 6 9 7:6
  14. Gruzja 7 4 4:12
  15. Kosowo 7 4 4:14
    Mecze do rozegrania:
    11 listopada: Gruzja – Szwecja, Grecja – Hiszpania; 14 listopada: Gruzja – Kosowo, Hiszpania – Szwecja.

Grupa C
W grupie C dwie pierwsze lokaty maja już zapewnione reprezentacje Włoch i Szwajcarii. Obie drużyny mają po tyle samo punktów, więc nawet ich bezpośrednie starcie 12 listopada nie rozstrzygnie kwestii bezpośredniego awansu i o tym, która z nich zajmie ostatecznie pierwsze miejsce rozstrzygnie się dopiero trzy dni później w ostatniej kolejce spotkań.
Wyniki grupy C:

  1. kolejka: Bułgaria – Szwajcaria 1:3, Włochy – Irlandia Północna 2:0; 2. kolejka: Bułgaria – Włochy 0:2, Szwajcaria – Litwa 1:0;
  2. kolejka: Litwa – Włochy 0:2, Irlandia Północna – Bułgaria 0:0; 4. kolejka: Włochy – Bułgaria 1:1, Litwa – Irlandia Północna 1:4;
  3. kolejka: Szwajcaria – Włochy 0:0, Bułgaria – Litwa 1:0; 6. kolejka: Irlandia Płn – Szwajcaria 0:0, Włochy – Litwa 5:0;
  4. kolejka: Szwajcaria – Irlandia Płn 2:0, Litwa – Bułgaria 3:0; 8. kolejka: Litwa – Szwajcaria 0:4, Bułgaria – Irlandia Płn 2:1
  5. Włochy 6 14 12:1
  6. Szwajcaria 6 14 10:1
  7. Bułgaria 7 8 6:10
  8. Irlandia Płn 6 5 5:7
  9. Litwa 6 3 4:18
    Mecze do rozegrania:
    12 listopada: Irlandia Płn. – Litwa, Włochy – Szwajcaria; 15 listopada: Irlandia Płn. – Włochy, Szwajcaria – Bułgaria.
    Grupa D
    W grupie D szanse na bezpośredni awans lub zajęcie drugiego miejsca nadal mają aż cztery drużyny. W najlepszej sytuacji są Francuzi, którzy przepustkę na mundial mogą sobie zaklepać już w przedostatniej serii gier, co nie powinno być trudne, bo zagrają z najsłabszą w grupie ekipą Kazachstanu. Druga w tabeli Ukraina szanse na wyprzedzenie aktualnych mistrzów świata będzie miała tylko w przypadku ich porażki z Kazachstanem oraz gdy Finlandia nie wygra z Bośnią i Hercegowiną. A i Finowie mają jeszcze szanse na pierwszą lokatę, chociaż mocno teoretyczne, bo warunkiem jest ich wygrana na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną, która też będzie miała o co grać, albowiem wciąż ma jeszcze szanse na zajęcie drugiej lokaty.
    Wyniki grupy D:
  10. kolejka: Finlandia – Bośnia i Hercegowina 2:2, Francja – Ukraina 1:1; 2. kolejka: Kazachstan – Francja 0:2, Ukraina – Finlandia 1:1; 3. kolejka: Bośnia i Hercegowina – Francja 0:1, Ukraina – Kazachstan 1:1;
  11. kolejka: Francja – Bośnia i Hercegowina 1:1, Kazachstan – Ukraina 2:2; 5. kolejka: Francja – Ukraina 1:1, Finlandia – Kazachstan 1:0; 6. kolejka: Francja – Finlandia 2:0, Bośnia i Hercegowina – Kazachstan 2:2;
  12. kolejka: Finlandia – Ukraina 1:2, Kazachstan – Bośnia i Hercegowina 0:2; 8. kolejka: Ukraina – Bośnia i Hercegowina 1:1, Kazachstan – Finlandia 0:2;
  13. Francja 6 12 8:3
  14. Ukraina 7 9 9:8
  15. Finlandia 6 8 7:7
  16. BiH 6 7 8:7
  17. Kazachstan 7 3 5:12
    Mecze do rozegrania:
    13 listopada: Bośnia i Hercegowina – Finlandia, Francja – Kazachstan;
    16 listopada: Finlandia – Francja, Bośnia i Hercegowina – Ukraina.

Grupa E
Belgia jest już bardzo blisko awansu, bo drużynie Roberto Martineza wyjazd do Kataru zapewni zwycięstwo nad Estonią w 9. kolejce. Natomiast kwestia drugiego miejsca rozstrzygnie się dopiero w ostatniej kolejce, ale w tej chwili chyba w lepszej sytuacji są Walijczycy, bo w sześciu meczach zdobyli tyle samo punktów, co Czesi w siedmiu, a dwa ostatnie spotkania zagrają na swoim terenie, a u siebie nawet z Belgami są w stanie zdobyć punkt, a co dopiero z najsłabszą w grupie Białorusią.
Wyniki grupy E:

  1. kolejka: Belgia – Walia 3:1, Estonia – Czechy 2:6; 2. kolejka: Białoruś – Estonia 4:2, Czechy – Belgia 1:1; 3. kolejka: Belgia – Białoruś 8:0, Walia – Czechy 1:0; 4. kolejka: Estonia – Belgia 2:5, Czechy – Białoruś 1:0;
  2. kolejka: Belgia – Czechy 3:0, Białoruś – Walia 2:3; 6. kolejka: Białoruś – Belgia 0:1, Walia – Estonia 0:0; 7. kolejka: Czechy – Walia 2:2, Estonia – Białoruś 2:0;8. kolejka: Białoruś – Czechy 0:2, Estonia – Walia 0:1.
  3. Belgia 6 16 21:4
  4. Czechy 7 11 12:9
  5. Walia 6 11 8:7
  6. Estonia 6 4 8:16
  7. Białoruś 7 3 6:19
    Mecze do rozegrania:
    13 listopada: Walia – Białoruś, Belgia – Estonia; 16 listopada: Walia – Belgia, Czechy – Estonia.

Grupa F
Rywalizacja w grupie F już została rozstrzygnięta. Awans w imponującym stylu wywalczyła reprezentacja Danii, wygrywając wszystkie mecze bez straty bramki i strzelając 27 goli. W walce o drugą lokatę na placu gry pozostały już tylko zespoły Szkocji i Izraela, ale w lepszej sytuacji są Szkoci, bo mają cztery punkty przewagi i w perspektywie mecz z najsłabszą w grupie Mołdawią. Jeśli wygrają, zapewnią sobie udziała w barażach.
Wyniki grupy F:

  1. kolejka: Izrael – Dania 0:2, Mołdawia – Wyspy Owcze 1:1, Szkocja – Austria 2:2;
  2. kolejka: Dania – Mołdawia 8:0, Austria – Wyspy Owcze 3:1, Izrael – Szkocja 1:1;
  3. kolejka: Austria – Dania 0:4, Mołdawia – Izrael 1:4, Szkocja – Wyspy Owcze 4:0;
  4. kolejka: Dania – Szkocja 2:0, Mołdawia – Austria 0:2, Wyspy Owcze – Izrael 0:4;
  5. kolejka: Szkocja – Mołdawia 1:0, Wyspy Owcze – Dania 0:1, Izrael – Austria 5:2;
  6. kolejka: Austria – Szkocja 0:1, Wyspy Owcze – Mołdawia 2:1, Dania – Izrael 5:0;
  7. kolejka: Szkocja – Izrael 3:2, Wyspy Owcze – Austria 0:2, Mołdawia – Dania 0:4;
  8. kolejka: Dania – Austria 1:0, Wyspy Owcze – Szkocja 0:1, Izrael – Mołdawia 2:1;
  9. Dania 8 24 27:0
  10. Szkocja 8 16 13:7
  11. Izrael 8 13 18:15
  12. Austria 8 10 11:14
  13. Wyspy Owcze 8 4 4:17
  14. Mołdawia 8 1 4:24
    Mecze do rozegrania:
    12 listopada: Mołdawia – Szkocja, Dania – Wyspy Owcze; Austria – Izrael;
    15 listopada: Izrael – Wyspy Owcze, Szkocja – Dania, Austria – Mołdawia.

Grupa G
W grupie G prowadzącą w tabeli Holandię mogą jeszcze na finiszu wyprzedzić reprezentacje Norwegii i Turcji, ale to pomarańczowi są jednak w najlepszej sytuacji, bo w ostatniej kolejce podejmą Norwegów u siebie. Gdyby jednak obu tym zespołom powinęła się noga w meczach w 9. kolejce, może na tym skorzystać Turcja, ale chyba nawet nad Bosforem nikt na serio na to nie liczy.
Wyniki grupy G:

  1. kolejka: Turcja – Holandia 4:2, Gibraltar – Norwegia 0:3, Łotwa – Czarnogóra 1:2;
  2. kolejka: Czarnogóra – Gibraltar 4:1, Norwegia – Turcja 0:3, Holandia – Łotwa 2:0;
  3. kolejka: Gibraltar – Holandia 0:7, Czarnogóra – Norwegia 0:1, Turcja – Łotwa 3:3;
  4. kolejka: Łotwa – Gibraltar 3:1, Norwegia – Holandia 1:1, Turcja – Czarnogóra 2:2;
  5. kolejka: Łotwa – Norwegia 0:2, Holandia – Czarnogóra 4:0, Gibraltar – Turcja 0:3;
  6. kolejka: Holandia – Turcja 6:1, Czarnogóra – Łotwa 0:0, Norwegia – Gibraltar 5:1;
  7. kolejka: Turcja – Norwegia 1:1, Łotwa – Holandia 0:1, Gibraltar – Czarnogóra 0:3;
  8. kolejka: Norwegia – Czarnogóra 2:0, Łotwa – Turcja 1:2, Holandia – Gibraltar 6:0;
  9. Holandia 8 19 29:6
  10. Norwegia 8 17 15:6
  11. Turcja 8 15 19:15
  12. Czarnogóra 8 11 11:11
  13. Łotwa 8 5 8:13
  14. Gibraltar 8 0 3:34
    Mecze do rozegrania:
    13 listopada: Norwegia – Łotwa, Turcja – Gibraltar, Czarnogóra – Holandia;
    16 listopada: Gibraltar – Łotwa, Czarnogóra – Turcja, Holandia – Norwegia.

Grupa H
Sytuacja w grupie H na dwie kolejki przed zakończeniem rywalizacji jest dość klarowna. Reprezentacje Rosji i Chorwacji na pewno zajmą dwie czołowe lokaty i między sobą rozstrzygną kwestię bezpośredniego awansu na mundial. W lepszej sytuacji są Rosjanie, którzy już 11 listopada mogą rozstrzygnąć ten wyścig, jeśli pokonają Cypr, a Chorwacja nie wygra z Maltą. Raczej jednak zapowiada się, że o awansie zadecyduje bezpośrednia potyczka Chorwatów z Rosjanami w ostatniej serii gier.
Wyniki grupy H

  1. kolejka: Cypr – Słowacja 0:0, Malta – Rosja 1:3, Słowenia – Chorwacja 1:0;
  2. kolejka: Rosja – Słowenia 2:1, Chorwacja – Cypr 1:0, Słowacja – Malta 2:2 ;
  3. kolejka: Cypr – Słowenia 1:0, Chorwacja – Malta 3:0, Słowacja – Rosja 2:1;
  4. kolejka: Malta – Cypr 3:0, Rosja – Chorwacja 0:0, Słowenia – Słowacja 1:1;
  5. kolejka: Cypr – Rosja 0:2, Słowenia – Malta 1:0, Słowacja – Chorwacja 0:1;
  6. kolejka: Chorwacja – Słowenia 3:0, Rosja – Malta 2:0, Słowacja – Cypr 2:0;
  7. kolejka: Cypr – Chorwacja 0:3, Malta – Słowenia 0:4, Rosja – Słowacja 1:0;
  8. kolejka: Cypr – Malta 2:2, Chorwacja – Słowacja 2:2, Słowenia – Rosja 1:2;
  9. Rosja 8 19 13:5
  10. Chorwacja 8 17 13:3
  11. Słowacja 8 10 9:8
  12. Słowenia 8 10 9:9
  13. Malta 8 5 8:17
  14. Cypr 8 5 3:13
    Mecze do rozegrania:
    11 listopada: Rosja – Cypr, Malta – Chorwacja, Słowacja – Słowenia;
    14 listopada: Malta – Słowacja, Słowenia – Cypr, Chorwacja – Rosja.

Grupa I
Biało-Czerwoni po wtorkowej wygranej 1:0 nad Albanią awansowali na drugie miejsce w tabeli jeśli w listopadzie pokonają Andorę, a Albania nie wygra z Anglią, to zagrają w barażach. Na pierwsze miejsce szanse mają jedynie matematyczne, bo Anglicy musieliby przegrać z Albańczykami, a Polacy wysoko pokonać Andorę i Węgry, żeby uzyskać lepszy bilans bramkowy od ekipy trenera Garetha Southgate’a. Ale „Synowie Albionu” po wpadce z Węgrami z pewnością nie pokpią sprawy.
Wyniki grupy I:

  1. kolejka: Węgry – Polska 3:3, Andora – Albania 0:1, Anglia – San Marino 5:0;
  2. kolejka: Polska – Andora 3:0, Albania – Anglia 0:2, San Marino – Węgry 0:3;
  3. kolejka: Anglia – Polska 2:1, Andora – Węgry 1:4, San Marino – Albania 0:2;
  4. kolejka: Polska – Albania 4:1, Węgry – Anglia 0:4, Andora – San Marino 2:0;
  5. kolejka: San Marino – Polska 1:7, Anglia – Andora 4:0, Albania – Węgry 1:0;
  6. kolejka: Polska – Anglia 1:1, Węgry – Andora 2:1, Albania – San Marino 5:0;
  7. kolejka: Polska – San Marino 5:0, Anglia – Andora 5:0, Węgry – Albania 0:1;
  8. kolejka: Albania – Polska 0:1, Anglia – Węgry 1:1, San Marino – Andora 0:3;
  9. Anglia 8 20 24:3
  10. Polska 8 17 25:8
  11. Albania 8 15 11:7
  12. Węgry 8 11 13:12
  13. Andora 8 6 7:19
  14. San Marino 8 0 1:32
    Mecze do rozegrania:
    12 listopada: Andora – Polska, Węgry – San Marino, Anglia – Albania; 15 listopada: San Marino – Anglia, Albania – Andora, Polska – Węgry.

Grupa J
Reprezentacja Niemiec na dwie kolejki przed zakończeniem rywalizacji ma już awans na mundial w kieszeni. Podopieczni trenera Hansiego Flicka mają siedem punktów przewagi nad zajmującą drugie miejsce Rumunią. O lokatę premiowana udziałem w barażach w tej grupie oprócz Rumunów szanse mają także zespoły Macedonii Północnej, Armenii i Islandii. Rozstrzygnięcie w tej kwestii poznamy jednak dopiero w ostatniej kolejce spotkań.
Wyniki grupy J:

  1. kolejka: Niemcy – Islandia 3:0, Liechtenstein – Armenia 0:1, Rumunia – Macedonia Północna 3:2;
  2. kolejka: Armenia – Islandia 2:0, Macedonia – Liechtenstein 5:0, Rumunia – Niemcy 0:1;
  3. kolejka: Armenia – Rumunia 3:2, Niemcy – Macedonia 1:2, Liechtenstein – Islandia 1:4;
  4. kolejka: Macedonia – Armenia 0:0, Liechtenstein – Niemcy 0:2, Islandia – Rumunia 0:2;
  5. kolejka: Niemcy – Armenia 6:0, Rumunia – Liechtenstein 2:0, Islandia – Macedonia 2:2;
  6. kolejka: Islandia – Niemcy 0:4, Armenia – Liechtenstein 1:1, Macedonia – Rumunia 0:0;
  7. kolejka: Niemcy – Rumunia 2:1, Liechtenstein – Macedonia 0:4, Islandia – Armenia 1:1;
  8. kolejka: Macedonia – Niemcy 0:4, Islandia – Liechtenstein 4:0, Rumunia – Armenia 1:0;
  9. Niemcy 8 21 23:3
  10. Rumunia 8 13 11:8
  11. Macedonia 8 12 15:10
  12. Armenia 8 12 8:11
  13. Islandia 8 8 11:15
  14. Liechtenstein 8 1 2:23
    Mecze do rozegrania:
    11 listopada: Armenia – Macedonia Płn., Rumunia – Islandia, Niemcy – Liechstenstein; 14 listopada: Liechstenstein – Rumunia, Armenia – Niemcy, Macedonia Płn. – Islandia.

48 godzin sport

Zwycięstwo Łomży Vive Kielce
Szczypiorniści Łomży Vive Kielce pokonali na swoim boisku wicemistrza Niemiec Flensburg Handewitt 37:29 i umocnili się w czołówce grupy B Ligi Mistrzów EHF. W kieleckim zespole wyróżnił się reprezentant Polski Szymon Sićko, który zdobył dziewięć bramek. W następnej kolejce Łomża Vive 20 października również w Kielcach zmierzy się z FC Porto.

Tylko Legia górą pod koszem
Różnie powiodło się czterem polskim zespołom koszykarskim w rozgrywkach o europejskie puchary. W Eurolidze kobiet VBW Arka Gdynia w 2. kolejce podejmowała węgierski zespół Sopron Basket i przegrała spotkanie 71:86. W Lidze Mistrzów FIBA koszykarze Argedu BM Stali Ostrów Wlkp. przegrali na wyjeździe z tureckim Pinar Karsiyaka ulegając 77:80. Z kolei w Pucharze Europy FIBA mężczyzn na inaugurację rozgrywek Legia Warszawa wygrała wyjazdowe starcie z rumuńskim CSM CSU Oradea 76:66, a Trefl Sopot, również na wyjeździe, przegrała z BC Kijów Basket 68:69.

Hurkacz walczy w Indian Wells
Hubert Hurkacz awansował do 1/4 finału turnieju ATP 1000 w Indian Wells. Polski tenisista pokonał Rosjanina Asłana Karacewa 6:1, 6:3 i zrewanżował mu się za niedawną porażkę w turnieju w San Diego. 24-letni wrocławianin ma duże szanse na zakwalifikowanie się do kończącego sezon turnieju mistrzów, ale musi awansować co najmniej do półfinału imprezy w Kalifornii. Nie będzie to łatwe, bowiem w ćwierćfinale trafił na kolejnego Rosjanina, wicelidera światowego rankingu Daniiła Miedwiediewa.

Zabójstwo kenijskiej biegaczki
Tragiczne wieści napłynęły z Kenii. Tamtejsze media poinformowały o śmierci znanej lekkoatletki Agnes Jebet Tirop. 25-letnia biegaczka, rekordzistka świata w ulicznym biegu na 10 km i dwukrotna brązowa medalistka mistrzostw globu na tym dystansie oraz czwarta zawodniczka olimpijskiego biegu na 5 km na igrzyskach w Tokio, została zamordowana we własnym domu.

MŚ 2023 w piłce ręcznej w połowie w Polsce
Mistrzostwa świata w piłce ręcznej w 2023 roku będą wyjątkowe. Odbędą się w Polsce i Szwecji: 32 uczestników rozegra 112 meczów, 61 z nich odbędzie się w Polsce. To również kwalifikacje do igrzysk w Paryżu w 2024. Takiego wydarzenia w historii piłki ręcznej w naszym kraju jeszcze nie było.

Gra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 11. kolejki. Sobota: Górnik Łęczna – Piast Gliwice, godz. 12:30; Bruk-Bet Nieciecza – Lechia Gdańsk, godz. 15:00; Górnik Zabrze – Wisła Kraków, godz. 17:30; Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa, godz. 20:00. Niedziela: Wisła Płock – Pogoń Szczecin, godz. 12:30; Cracovia – Warta Poznań, godz. 15:00; Legia Warszawa – Lech Poznań, godz. 17:30. Poniedziałek: Stal Mielec – Zagłębie Lubin, godz. 18:00; Jagiellonia Białystok – Radomiak Radom, godz. 20:30.

Brazylia i Argentyna o krok od awansu do MŚ 2022

Eliminacje do przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze w Ameryce Południowej przekroczyły półmetek. Po 11. kolejkach spotkań liderem jest Brazylia, przed Argentyną, Ekwadorem, Urugwajem i Kolumbią. Zespoły, które zajmą cztery czołowe lokaty na końcu zmagań, awansują na mundial bezpośrednia, zaś piąta drużyna zagra w barażu.

Brazylijczycy są liderami eliminacji w strefie CONMEBOL, wygrali dziewięć meczów z rzędu i dopiero w dziesiątym ich zwycięską passę przerwała ekipa Kolumbii, remisując z nimi u siebie 0:0. Canarinhos prowadzą jednak pewnie z dorobkiem 28 punktów i sześcioma przewagi nad drugą w tabeli Argentyną. Dwa najlepsze w tych eliminacjach zespoły jeszcze nie zmierzyły się w bezpośrednim starciu, bo zaplanowany na 5 września w Brazylii mecz został odwołany z powodu interwencji brazylijskich służb epidemicznych. Koronawirus namieszał w kalendarzu rozgrywek eliminacyjnych w Ameryce Południowej. Pierwsza kolejka odbyła się w październiku 2020 roku zgodnie z planem, ale 5. i 6. wyznaczone na marzec tego roku z powodu pandemii koronawirusa zostały przełożone na późniejszy termin i ostatecznie rozegrano je dopiero teraz.
Dla przypomnienia – w strefie CONMEBOL wszystkie drużyny rywalizują w eliminacjach mistrzostw świata systemem ligowym, 10 drużyn gra ze sobą dwukrotnie w systemie kołowym, co w sumie daje 18. kolejek eliminacyjnych. Cztery najwyżej sklasyfikowane drużyny w tabeli po rozegraniu eliminacji uzyskują bezpośredni awans do finałów mistrzostw świata, a piąta drużyna musi o to powalczyć jeszcze w barażach interkontynentalnych.
Po jedenastu rozegranych kolejkach spotkań Brazylijczycy i Argentyńczycy mogą być już praktycznie pewni awansu na mundial w Katarze. Oba zespoły są jak do tej pory niepokonane, tyle że canarinhos z 10 rozegranych meczów wygrali dziewięć i tylko jeden zremisowali, właśnie w minioną niedzielę z Kolumbijczykami, natomiast albicelestes zanotowali trzy remisy, dlatego mają sześć punktów straty do Brazylii, ale dzięki siedmiu zwycięstwom mają sześć punktów przewagi nad trzecim w tabeli Ekwadorem i czwartym Urugwajem. Piątą lokatę z dorobkiem 15 „oczek” zajmuje zespół Kolumbii, który ma trzy punkty przewagi na szóstym w stawce Paragwajem (12 pkt), cztery na siódmym Peru (11 pkt) i pięciu na ósmym Chile (10 pkt). Dwie ostatnie lokaty bez większych szans na włącznie się do rywalizacji o awans do światowego czempionatu okupują zespoły Boliwii (9 pkt) i Wenezueli (7 pkt).
W miniony weekend kapitan zespołu Argentyny Leo Messi strzelił gola w wygranym 3:0 meczu z Urugwajem. Była to jego 80. bramka w narodowych barwach, co uczyniło 34-letniego napastnika pierwszym piłkarzem w Ameryce Południowej, który w spotkaniach międzypaństwowych przekroczył granicę 80 trafień dla swojego zespołu. Messi zadebiutował w barwach albicelestes 17 sierpnia 2005 roku w meczu z Węgrami – miał dokładnie 18 lat i 54 dni. Nie był to jednak udany debiut, bo wszedł na boisko z ławki w 63. minucie i 40 sekund później arbiter Markus Merk pokazał mu czerwoną kartkę za uderzenie łokciem węgierskiego obrońcy Vilmosa Vanczaka. W sumie sześciokrotny zdobywca „Złotej Piłki” w narodowych barwach zaliczył już 155 występów, a do 80 goli dorzucił jeszcze 47 asyst.
Po wygranym 3:0 spotkaniu z Urugwajem Messi nie krył zadowolenia z wygranej. „Zagraliśmy dzisiaj naprawdę wielki mecz, bo Urugwaj dla każdego zespołu jest trudnym rywalem” – podkreślał kapitan albicelestes. Trzybramkowa porażka nie oddaje w pełni obrazu gry, bo Urugwajczycy nie wykorzystali kilku znakomitych okazji do strzelenia goli. Tylko Luis Suarez miał dwie wyborne sytuacje – raz trafił w poprzeczkę, a za drugim razem argentyński bramkarz Emiliano Martinez jakimś cudem obronił jego kapitalne uderzenie z przewrotki.
Argentyna miała kłopoty na początku spotkania, lecz po golu Messiego w 38. minucie zespół prowadzony przez trenera Lionela Scaloniego panował nad sytuacją, a kolejne dwie bramki zdobyte przez Rodrigo de Paula i Lautaro Martineza wprawiły w euforię komplet widzów na trybunach stadionu El Munumental w Buenos Aires. Argentyńczycy po 10 meczach mają 22 punkty na koncie i 10 „oczek” przewagi nad zespołem Paragwaju – pierwszą drużyną, która jest na miejscu nie dającym awansu. A przecież w zaległym starciu z Brazylią albicelestes wcale nie stoją na straconej pozycji, chociaż zagrają na terenie odwiecznego rywala. Potem podejmą przecież canarinhos jeszcze w rewanżu u siebie, ale w sumie nie ma to większego znaczenia, która z tych dwóch południowoamerykańskich potęg piłkarskich zajmie pierwsza lokatę na koniec eliminacji. Argentyńczycy chcą jednak podtrzymać jak najdłużej serię spotkań bez porażki, których mają teraz 24.

Była prezes Wisły Kraków wyszła na wolność za 400 tys. zł

Marzena S., była prezes zarządu Wisły Kraków, została zwolniona z aresztu po wpłaceniu 400 tys. złotych poręczenia majątkowego. Potwierdziła tę informację rzeczniczka prasowa Sądu Apelacyjnego w Poznaniu Elżbieta Fijałkowska.

Marzena S. oraz trzy inne osoby w przeszłości zasiadające we władzach Wisły Kraków są podejrzane m.in. o udział w grupie przestępcze i dokonanie nadużyć finansowych na niekorzyść klubu na łączną kwotę około 10 mln złotych. Podejrzani zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy CBŚP w pierwszej połowie września 2019 roku, a pod koniec października tego roku Sąd Okręgowy w Poznaniu zdecydował o aresztowaniu na trzy miesiące Marzeny S. oraz byłego wiceprezesa Wisły Roberta Sz. Od tego czasu decyzja o stosowaniu wobec nich tymczasowego aresztowania była wielokrotnie przedłużana. 21 września tego roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu podjął decyzję o przedłużeniu tymczasowego aresztowania Marzeny S. i Roberta Sz. do 22 grudnia, ale jednocześnie ustanowił poręczenie majątkowe w wysokości 400 tys. złotych wobec Marzeny S. i 30 tys. złotych wobec Roberta Sz. Rzeczniczka prasowa Sądu Apelacyjnego w Poznaniu sędzia Elżbieta Fijałkowska w wypowiedzi dla PAP wyjawiła, że jeśli poręczenie zostanie wpłacone w terminie do wtorku 12 października, środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania zostanie zmieniony na dozór policyjny z zakazem opuszczania kraju, a jeśli podane wcześniej kwoty nie zostaną wpłacone na czas, areszt, decyzją sądu, będzie stosowany do 22 grudnia.
W miniony poniedziałek sędzia Fijałkowska poinformowała jednak, że poręczenia majątkowe w kwotach ustalonych przez sąd zostały wpłacone w terminie i Marzena S. oraz Robert Sz. wyszli z aresztu.
Według prokuratury Marzena S. miała wyrządzić szkody w mieniu spółki Wisła Kraków SA na łączną kwotę 7,3 mln zł oraz miała też narazić na bezpośrednie niebezpieczeństwo spowodowania powstania szkody majątkowej w wysokości prawie 2,6 mln zł w związku z zawarciem niekorzystnych umów na realizację usług na rzecz klubu. Grozi jej za to do 10 lat wizienia.

Na Wyspach Owczych postawili na trenerkę

Brytyjka Helen Nkwocha został trenerką występującego w ekstraklasie Wysp Owczych zespołu Tvoeroyrar Boltfelag. To pierwsza w europejskim futbolu kobieta, która została szkoleniowcem męskiej drużyny w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Urodzona w Londynie Helen Nkwocha najpierw próbowała robić karierę w policji, ale ostatecznie wybrała pracę trenera piłki nożnej. Szkoleniowe doświadczenie zdobywała m.in. w NY Red Bulls, Millwall, Arsenalu, Tottenhamie, Chelsea, Manchesterze United, Liverpoolu i brytyjskiej federacji piłkarskiej. Na Wyspy Owcze trafiła w lutym tego roku, podejmując pracę w akademii piłkarskiej Tvoeroyrar Boltfelag, najstarszego (został założony w 1892 roku) klubu piłkarskiego w tym wyspiarskim kraju, siedmiokrotnego mistrza ligi i pięciokrotnego zdobywcę krajowego pucharu. W tym sezonie piłkarze Tvoeroyrar Boltfelag grają jednak fatalnie i w ligowych rozgrywkach zaliczyli aż 20 porażek w 23 kolejkach oraz trzy remisy. Tak więc Helen Nkwocha nie ma szans na uratowanie klubu przed spadkiem z ekstraklasy, ale władze klubu liczą, że w ostatnich sześciu kolejkach chociaż raz wygra.
Powierzając jej prowadzenie zespołu przeszli do historii europejskiego futbolu, bowiem Nkwocha została pierwszą kobietą, która poprowadzi męską drużynę na najwyższym poziomie rozgrywkowym. „Nie zastanawiałam się długo nad tą propozycją. Moja droga zawodowa była bardzo trudna, żyłam oszczędnie, by odkładać pieniądze na kolejne kursy trenerskie. Poświęciłam na to wiele pieniędzy i czasu, ale warto było, bo wciąż czułam, że się rozwijam i uczę nowych rzeczy. Ludzie na moja nową posadę reagują inaczej niż ja, bo dla nich ważniejsza jest moja płeć. Dla mnie to nic nadzwyczajnego i nie sprawia mi żadnej różnicy, że teraz będę pracowała z mężczyznami. W mojej karierze szkoleniowca prowadziłam więcej zespołów męskich niż damskich, więc to dla mnie nic nowego. Wyzwaniem jest tylko poziom rozgrywek, ale dla mnie to przede wszystkim duże wyróżnienie” – zapewniała Helen Nkwocha w wypowiedzi dla portalu internetowego BBC.

Kontrowersyjna wygrana Francuzów w finale Ligi Narodów UEFA

W niedzielnym finale Ligi Narodów 2020/21 reprezentacja Francji pokonała Hiszpanię 2:1 i po raz pierwszy wygrała te rozgrywki. W meczu o trzecie miejsce zmierzyły się pokonane w półfinale zespoły Włoch (1:2 z Hiszpanią) i Belgii (2:3 z Francją). Aktualni mistrzowie Europy Włosi zwyciężyli 2:1 i wywalczyli brązowe medale.

W pierwszej edycji Ligi Narodów (2019/2020) w półfinałów awansowały zespoły Portugalii, Anglii, Holandii i Szwajcarii. W finale zmierzyły się Portugalia (po wygranej ze Szwajcarią 3:1) i Holandia (wygrała z Anglią po dogrywce 3:1), a pierwszym triumfatorem tych rozgrywek została Portugalia po zwycięstwie nad Holandią 1:0. Trzecie miejsce wywalczyli Anglicy, którzy wygrali ze Szwajcarami w rzutach karnych 6:5. W drugiej edycji żaden z tych czterech zespołów nie dotarł do strefy medalowej. Tym razem kwartet półfinalistów utworzyły zespoły Francji (aktualni mistrzowie świata), Włoch (aktualni mistrzowie Europy), Belgii (lider rankingu FIFA) oraz Hiszpanii. Gospodarzami finałowego miniturnieju byli Włosi, a mecze rozgrywano w Turynie i Mediolanie.
Już spotkania półfinałowe stały na wysokim poziomie i dostarczyły kibicom mnóstwo emocji, ale najlepsze piłkarskie widowisko bezsprzecznie stworzyli w finałowej potyczce Francuzi i Hiszpanie. Należy tylko żałować, że rozstrzygający o zwycięstwie trójkolorowych gol Kyliana Mbappe nie był bezdyskusyjnym trafieniem. Zdaniem Hiszpanów sędziowie popełnili ogromny błąd uznając tę bramkę, bo ich zdaniem padła ze spalonego. W 80. minucie przy wyniku 1:1 (po golach Oyarzabala w 64. minucie i Karima Benzemy w 66.) Theo Hernandez podał piłkę do znajdującego się w linii z hiszpańskimi obrońcami Mbappe, który wyszedł na czystą pozycję i zdobył bramkę na wagę zwycięstwa.
Hiszpańscy piłkarze natychmiast zaczęli sygnalizować angielskiemu arbitrowi Anthony’emu Taylorowi, że strzelec gola był na spalonym, więc o analizę sytuacji poproszono VAR. I faktycznie, z zapisu wideo wynikało, że Mbappe rzeczywiście był na pozycji spalonej, ale mimo to Taylor gola uznał, ponieważ z analizy zapisu wyszło, że zanim piłka dotarła do Mbappe, podanie Hernandeza usiłował przeciąć Eric Garcia, a to w myśl obecnie obowiązujących przepisów gry w piłkę nożną oznaczało, że skoro hiszpański obrońca zrobił to w rozmyślny sposób, to tym niejako skasował pozycję spaloną Mbappe.
No cóż, przepis może i absurdalny oraz pozwalający na dość subiektywną interpretację, ale istnieje i ma moc obowiązującą. Tak wiec protesty Hiszpanów na nic się zdały i w takich kontrowersyjnych okolicznościach reprezentacja Francji wygrała drugą edycję Ligi Narodów.
Brązowe medale zdobyli Włosi, którzy w meczu o 3. miejsce pokonali Belgów 2:1 po golach Nikolo Barelli w 46. minucie i Domenico Bernardiego w 64. minucie z karnego. Honorowe trafienie dla belgijskiej drużyny uzyskał w 86. minucie Charles De Ketelaere.

Pierwszy raz graliśmy o wszystko z Albanią

Reprezentacja Albanii w rankingu FIFA zajmuje 69. miejsce, Polska 24. We wrześniu w Warszawie biało-czerwoni rozbili Albańczyków 4:1, a w ogóle w 11 spotkaniach przegrali z nimi tylko raz, w 1953 roku. Nie było więc większych powodów do niepokoju przed wtorkową potyczką w Tiranie. Ale dla obu drużyn był to „mecz o wszystko” i jak to w takich meczach bywa, mogło być różnie. Na szczęście obyło się bez sensacji – Polska wygrała 1:0 i wróciła na 2. miejsce w grupie za Anglią, która sensacyjnie zremisowała na Wembley z Węgrami 1:1.

Wtorkowy mecz z Albanią był 10 występem naszej piłkarskiej reprezentacji pod wodzą trenera Paulo Sousy. Portugalski szkoleniowiec zaczął pracę z kadrą biało-czerwonych w marcu od remisu w eliminacjach MŚ 2022 z Węgrami (3:3), zwycięstwa z Andorą (3:0) i porażki na Wembley z Anglią (1:2). Potem były dwa remisy w spotkaniach towarzyskich z Rosją (1:1) i Islandią (2:2), a następnie w fazie grupowej Euro 2020/21 porażki 1:2 ze Słowacją i 2:3 ze Szwecją oraz remis 1:1 z Hiszpanią.
Nic dziwnego, że do efektów pracy Paulo Sousy mieliśmy wiele zastrzeżeń i z obawą czekaliśmy na kolejne mecze w kwalifikacjach do przyszłorocznego mundialu w Katarze. We wrześniu biało-czerwoni zaskoczyli jednak pozytywnie zwycięstwami nad Albanią (4:1), San Marino (7:1) i remisem 1:1 z Anglią na Stadionie Narodowym w Warszawie. Jednak mimo zdobycia siedmiu punktów sytuacja polskiej drużyny w tabeli grupy I nie była najlepsza. Na zajęcie premiowanego bezpośrednim awansem do finałów mistrzostw świata pierwszego miejsca biało-czerwoni szanse mieli już tylko teoretyczne, bo liderzy grupy Anglicy musieliby przegrać co najmniej dwa z ostatnich czterech spotkań, a ponieważ jedyne punkty i bramki w tych eliminacjach stracili w potyczkach z Polakami, nikt nawet nie zakładał, że u siebie na Wembley „Synowie Albionu” przegrają z Węgrami i Albańczykami, a na wyjazdach z najsłabszymi w stawce ekipami Andory i San Marino.
Naszej drużynie pozostawał więc tylko walka o zajęcie drugiej lokaty premiowanej udziałem w przyszłorocznych barażach. W siódmej kolejce gier nieoczekiwanie na najgroźniejszego konkurenta biało-czerwonych do zajęcia drugiego miejsca w grupie I wyrosła drużyna Albanii, która w Budapeszcie pokonała Węgry 1:0 i zepchnęła reprezentację Polski na trzecią pozycję. Sytuacja nie była jeszcze na naszych piłkarzy całkiem beznadziejna, bo tracili do Albańczyków tylko jeden punkt, lecz w perspektywie mieli rewanżowy mecz w Tiranie. I nie mogli go przegrać, bowiem w takim przypadku ich strata urosłaby do czterech punktów, a w listopadowej serii gier zespół Albanii miał do rozegrania mecze z Anglią na wyjeździe i Andorą u siebie, zatem w ciemno można było założyć, że zdobędzie co najmniej trzy punkty.
Tak więc wtorkowy mecz był dla naszej reprezentacji z gatunku tych „o wszystko”, ale takim był także dla trenera Paulo Sousy i jego licznego sztabu współpracowników. Ewentualna porażka oznaczałaby przecież de facto koniec szans na wywalczenie awansu do mistrzostw świata w Katarze, a co za tym idzie, również koniec misji portugalskiego szkoleniowca. Czarny scenariusz na szczęście się nie ziścił.
Mimo wysokiej wygranej biało-czerwonych we wrześniowej potyczce z Albańczykami na Stadionie Narodowym (4:1) nikt w Polsce przed rewanżowym meczem w Tiranie nie był pewny wygranej. Zespół prowadzony przez włoskiego szkoleniowca Edoarda Reję swoim występem w Warszawie mocno zaskoczył, bo dotąd panowało u nas przekonanie, ze reprezentacja Albanii to wciąż europejski outsider, niewiele tylko lepszy od Andory, San Marino, Gibraltaru czy Kosowa. Tymczasem od wielu lat w tym niewielkim, liczącym niewiele ponad trzy miliony mieszkańców bałkańskim kraju piłka nożna jest sportem planowo rozwijanym. Stoi za tym miejscowy oligarcha Armand Duka, który od 20 lat jest nie tylko szefem albańskiej federacji, ale też jej hojnym mecenasem. Jego zasługą jest znacząca poprawa piłkarskiej infrastruktury oraz jakości szkolenia piłkarzy, do czego przyczyniają się głównie włoscy trenerzy.
I właśnie włoski futbol jest wzorcem, który Albańczycy naśladują u siebie, ale też który ich piłkarze najchętniej wybierają decydując się na zagraniczny transfer. Ten trend jest widoczny w składzie kadry narodowej, w której występuje regularnie 8-10 zawodników na co dzień grających w klubach Serie A. Drugim kierunkiem popularnym wśród albańskich piłkarzy jest liga turecka, z której do reprezentacji trener Reja powołuje co najmniej 6-8 kadrowiczów.
Włoski selekcjoner reprezentacji Albanii ma więc do dyspozycji całkiem sporą grupę niezłej klasy zawodników, z której jeszcze na dodatek potrafił zestawić mocny i wciąż rozwijający się piłkarsko zespół. Pięć lat temu, o czym mało kto w Polsce pamięta, Albania także grała w mistrzostwach Europy, po raz pierwszy w historii, a teraz chce po raz pierwszy wystąpić też w finałach mistrzostw świata. Tacy piłkarze, jak Keidi Bare, który na co dzień gra w Espanyolu Barcelona, Erat Djimsiti z Atalanty Bergamo czy klubowy kolega Jana Bednarka z Southamptonu Armando Broja, nie są już w europejskim futbolu anonimowi.
Zwycięzca wtorkowego meczu nie był więc oczywisty w przypadku obu zespołów, bo przecież „na papierze” więcej atutów miał polski zespół i nawet bukmacherzy dawali mu większe szanse na triumf. W medialnych spekulacjach przewidywany skład biało-czerwonych różnił się diametralnie od tego, który w minioną sobotę pokonał w Warszawie San Marino 5:0. Pewniakami do występu przeciwko Albańczykom byli Wojciech Szczęsny, Kamil Glik, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich, Przemysław Frankowski, Jakaub Moder, Piotr Zieliński, Adam Buksa, Karol Świderski i rzecz jasna Robert Lewandowski.
Polska ekipa nie zaniedbała niczego pod względem organizacyjnym. Przyleciał do Tirany w poniedziałek, zamieszkała niespełna pół kilometra od Air Albania Stadium, na którym został rozegrany wtorkowy mecz. To najnowocześniejszy sportowy obiekt w Albanii – został oddany do użytku w 2019 roku. W jednym z rogów stadionu znajduje się 24-piętrowy, najwyższy w Albanii budynek (112 metrów), w którym mieści się m.in. hotel. Reprezentacja Anglii wygrała na tym stadionie z Albańczykami 2:0. Taki rezultat urządzał także biało-czerwonych, ale ponieważ nawet po rządami Paulo Sousy nasza reprezentacja wciąż jest „boską drużyną”, w takim rozumieniu, że tylko Bóg wie, jak zagra w danym meczu, nie mogliśmy mieć we wtorek o 20:45 takiego samego miłego uczucia pewności zwycięstwa biało-czerwonych, jakie nam towarzyszyło przed rozpoczęciem sobotniego spotkania z San Marino.

W tym kluczowym dla rywalizacji o awans do mistrzostw świata meczu 8. kolejki grupy I reprezentacja Polski wygrała z Albańczykami 1:0. Gola dla biało-czerwonych strzelił w 77. minucie wprowadzony po przerwie za Adama Buksę Karol Świderski, a asystę zanotował Mateusz Klich. Nasi piłkarze nie mogli się nawet nacieszyć tym golem, bo albańscy kibice zaczęli ich obrażać i obrzucać różnymi przedmiotami. Sędzia przerwał mecz na blisko kwadrans, ale po wznowieniu gry na boisku wciąż panował niepodzielnie polski zespół i zasłużenie zdobył komplet punktów. Dzięki wygranej biało-czerwoni wyprzedzili w tabeli Albańczyków i przed listopadowymi meczami z Andorą i Węgrami ponownie są na drugim miejscu w tabeli. Mają jednak tylko trzy punkty straty do prowadzących Anglików, którzy niespodziewanie tylko zremisowali na Wembley 1:1.

Albania – Polska 0:1
Gol: Karol Świderski (77).
Albania: 1. Etrit Berisha – 4. Elseid Hysaj, 18. Ardian Ismajli, 15. Marash Kumbulla, 5. Frédéric Veseli, 20. Lorenc Trashi (65, 3. Ermir Lenjani) – 21. Odise Roshi (78, 22. Nedim Bajrami), 19. Ylber Ramadani, 7. Keidi Bare (78, 9. Enis Çokaj), 11. Myrto Uzuni (58, 17. Armando Broja) – 10. Rey Manaj.
Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 3. Paweł Dawidowicz, 15. Kamil Glik, 5. Jan Bednarek (90, 6. Michał Helik) – 7. Kamil Jóźwiak (71, 19. Przemysław Frankowski), 10. Grzegorz Krychowiak, 20. Piotr Zieliński, 16. Jakub Moder (46, 14. Mateusz Klich), 21. Tymoteusz Puchacz (90, 18. Bartosz Bereszyński) – 8. Adam Buksa (71, 11. Karol Świderski), 9. Robert Lewandowski.
Żółte kartki: Ismajli, Hysaj, Ramadani – Buksa, Bednarek, Puchacz.
Sędziował: Clément Turpin (Francja).
Widzów: 22 000.
Mecz przerwany w 78. minucie z powodu obrzucenia boiska przedmiotami przez kibiców.

Tabela grupy I:

  1. Anglia 8 20 24:3
  2. Polska 8 17 25:8
  3. Albania 8 15 11:7
  4. Węgry 8 11 1:12
  5. Andora 8 6 7:19
  6. San Marino 8 0 1:32

48 godzin sport

Szczakiele za sezon 2021 rozdane
Podczas gali żużlowej ekstraligi w Warszawie przyznano prestiżowe wyróżnienia za sezon 2021. Cenione w środowisku „Szczakiele” otrzymali: Bartosz Zmarzlik, Artiom Łaguta, Paweł Przedpełski, Jakub Miśkowiak, Jacek Ziółkowski i Daniel Bewley. Specjalnie honorowano też Spartę Wrocław, drużynowego mistrza Polski, „Złotego Szczakiela” za całokształt osiągnięć przyznano Markowi Cieślakowi.

Druga wygrana polskich szczypiornistek
Reprezentacja Polski piłkarek ręcznych w drugim meczu eliminacji ME 2022 pokonała na wyjeździe zespół Szwajcarii 31:22 i objęła prowadzenie w grupie 1. Wcześniej biało-czerwone wygrały u siebie z ekipą Litwy 36:22 i w rewanżowych meczach będą faworytkami. Przed nimi jeszcze co prawda zaplanowane na marzec przyszłego roku dwie potyczki z najsilniejszym w stawce tych czterech zespołów Rosjankami, ale z grupy do mistrzostwa Europy awansują po dwa zespoły, więc jeśli nasze szczypiornistki w rewanżach także pokonają Litwinki i Szwajcarki, wyniki spotkań z drużyną Rosji będą decydować jedynie o kolejności na dwóch premiowanych awansem czołowych lokatach w grupie.

Francuski piłkarz za kratkami
Obrońca Manchesteru City Benjamin Mendy nie zostanie zwolniony za kaucją przed rozpoczęciem procesu, w którym jest oskarżony o dokonanie czterech gwałtów i napaści na tle seksualnym. Sąd w poniedziałek po raz trzeci odrzucił wniosek 27-letniego reprezentanta Francji o opuszczenie aresztu. Zarzuca mu się zgwałcenie i wykorzystanie na tle seksualnym trzech kobiet w jego domu w Cheshire w okresie między październikiem 2020 a sierpniem 2021 roku. Mendy, który nie przyznaje się do winy, przebywa w areszcie od siedmiu tygodni, a termin rozprawy wyznaczono na 24 stycznia 2022 roku).

FC Santos zadziwił Brazylię
Władze słynnego brazylijskiego klubu FC Santos nie wpuściły na stadion prezydenta tego kraju Jaira Bolsonaro, który otwarcie głosi, że jest przeciwnikiem szczepień przeciwko Covid-19 i nie okazał certyfikatu. Brazylia wciąż zmaga się z epidemią koronawirusa – do tej pory zachorowało już ponad 21 mln osób, a zmarło ponad 600 tysięcy. To jedne z najbardziej tragicznych statystyk w świecie. FC Santos na swoje mecze wpuszcza tylko zaszczepionych i jak widać nie robi wyjątków nawet dla głowy państwa.

5:1 z Norwegią w Elite League
Reprezentacja Polski do lat 21, której trenerem jest Miłosz Stępiński, pokonała 5:1 zespół Norwegii w wyjazdowym meczu rozgrywek Elite League. Gole dla biało-czerwonych strzelili: Arkadiusz Pyrka (19. minuta), Maciej Mas (27), Mateusz Maćkowiak (38) i Dominik Piła (46 i 66). Liderem w stawce ośmiu zespołów jest ekipa Niemiec, a kolejne lokaty zajmują: Rumunia, Polska, Anglia, Włochy, Norwegia, Portugalia i Czechy.

Kary dla krewkich piłkarzy

Po porażce w konkursie rzutów karnych w 1/8 finału Copa Libertadores piłkarze Boca Juniors zaatakowali arbitra. Po trwającym ponad dwa miesiące dochodzeniu południowomerykańska federacja wyznaczyła surowe kary.

Po dwumeczu pomiędzy zespołami argentyńskiego Boca Juniors i brazylijskiego Atletico Mineiro a 1/8 finału Copa Libertadores atmosfera była gorąco. W pierwszym meczu w Argentynie (14 lipca) padł remis 0:0, w rewanżu rozegranym tydzień później w Brazylii w regulaminowym czasie gry także bramki nie padły, więc urugwajski sędzia Esteban Ostojich zarządził konkurs rzutów karnych. „Jedenastki” skuteczniej strzelali gracze brazylijskiej drużyny i wygrali go 3-1. Po zakończeniu meczu piłkarze Boca Juniors zaczęli oskarżać arbitra o stronniczość i że ich oszukał, bo nie uznał im bramki. W trakcie ich protestów atmosfera robiła się coraz bardziej napięta, aż w pewnym momencie przepychanki i wymiana epitetów przerodziła się w agresję i gracze Boca Juniors zaatakowali sędziego. Gdy w obronie arbitra stanęli ochroniarzy oraz wezwani na pomoc policjanci, do bójki z nimi włączyli się też członkowie sztabu trenerskiego ekipy Boca Juniors. W tunelu na stadionie w Belo Horizonte doszło do karczemnej bijatyki.
Władze południowomerykańskiej federacja piłkarskiej (CONMEBOL) wszczęły dochodzenie, które trwało ponad dwa miesiące, ale w końcu zostało doprowadzone do końca i ogłoszono wyroki. Kierownik drużyny Boca Juniors Raul Alfredo Cascini otrzymał dwuletni zakaz wchodzenia na stadion w meczach pod egidą CONMEBOL oraz grzywnę w wysokości 30 tysięcy dolarów amerykańskich. Piłkarze natomiast zostali zawieszeni – jedni na dwa mecze, a najbardziej krewcy uczestnicy awantury nawet na sześć meczów i oczywiście muszą zapłacić grzywny od 10 do 30 tysięcy dolarów. Jednym z ukaranych piłkarzy jest Marcos Rojo, były zawodnik Manchesteru United.
W finale tegorocznej, 62. już edycji Copa Libertadores, który zostanie rozegrany 27 listopada w Montevideo, zagrają dwa brazylijskie zespoły – Palmeiras i Flamengo.

Eliminacje MŚ 2022: Biało-czerwoni nadal na trzecim miejscu

Wygrana 5:0 z San Marino nie poprawiła sytuacji biało-czerwonych w grupie I. Nasza reprezentacja pozostała na trzecim miejscu, za Anglią i Albanią, bo te zespoły także wygrały swoje mecze w 7. kolejce – Anglicy pokonali 5:0 Andorę, a Albańczycy w Budapeszcie Węgrów 1:0.

Tak więc we wtorek w Tiranie ekipa Paulo Sousy zagra „o wszystko” , bo ewentualna porażka przekreśli jej szanse na zajęcie drugiej lokaty w grupie premiowanej grą w barażach. Już po wrześniowych meczach polski zespół spadł na trzecie miejsce w grupie. Biało-czerwoni po remisie z Anglią (1:1) zostali wyprzedzeni przez zespół Albanii, który po zwycięstwie 5:0 z San Marino awansował na pozycję wicelidera z jednym punktem przewagi nad Polakami. Nadzieję na zamianę miejsc mieliśmy przed 7. kolejką, bo wiadomo było, że nasza drużyna wygra z San Marino, natomiast zwycięstwo Albańczyków w Budapeszcie nad także walczącymi o premiowane udziałem w barażach drugie miejsce Węgrami wydawało się mało prawdopodobne.
Reprezentacja Polski nie zawiodła oczekiwań co do wyniku, gorzej było z jakością gry, ale zważywszy na fakt, że trener Paulo Sousa posłał do walki z najsłabszym zespołem w grupie mocno eksperymentalny skład, którego pewnie już nigdy na boisku w takim zestawieniu nie zobaczymy. I to nie tylko dlatego, że w bramce przez 57. minut po raz ostatni w karierze stał Łukasz Fabiański. Pożegnalny występ 36-letniego bramkarza był bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem tego niezbyt ciekawego piłkarskiego widowiska. Wypada jednak zauważyć, że Wojciech Szczęsny nie znalazł się nawet w kadrze meczowej, a roli zmiennika „Fabiana” nie chciał się podjąć nawet Łukasz Skorupski i w tej sytuacji szansę debiutu w reprezentacji dostał powołany w ostatniej chwili w miejsce kontuzjowanego Bartłomieja Drągowskiego rezerwowy golkiper AS Monaco Radosław Majecki. Na boisku nie pojawili się też Kamil Glik, Grzegorz Krychowiak, Jan Bednarek, Paweł Dawidowicz, Piotr Zieliński, Tymoteusz Puchacz i Kamil Jóźwiak. Robert Lewandowski wyszedł w podstawowym składzie i przebywał na boisku przez 66 minut. Schodził jednak z boiska niezadowolony, bo sam gola nie strzelił, a jeszcze kilka razy oberwał mocno po nogach od brutalnie grających rywali. Jeśli jego obecność na boisku miała być premią od PZPN dla 56 tysięcy widzów przybyłych na Stadion Narodowy, to z pewnością była. Ale jeśli był to koleżeński gest „Lewego” wobec Fabiańskiego, to chyba okazany przez niego szacunek dla schodzącego z reprezentacyjnej areny bramkarza, nie należącego przecież do najbliższego kręgu jego boiskowych towarzyszy, nie zostało należycie docenione. Na trybunach zbyt manifestacyjnie swoje lepsze relacje z „Fabianem” manifestowali obecni osobiście na meczu Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, a z nimi jak wiadomo Lewandowskiemu nigdy nie było, nie jest w tej chwili i chyba już nigdy nie będzie po drodze.
Lewandowski miał prawo być zły także z innego powodu, bo tylko on z czwórki napastników nie zdobył bramki. Gole strzelili Karol Świderski, Adam Buksa i Krzysztof Piątek, co być może ludzi z różnych powodów niechętnie usposobionych do „Lewego” mogło nawet ucieszyć, ale można chyba w ciemno założyć, że już we wtorek w kluczowym dla układu tabeli w grupie I starciu z Albańczykami wszystko wróci do normy i znowu przyjdzie nam się przekonać, ile dla polskiej reprezentacji wciąż znaczy Robert Lewandowski. Jeśli zagra na swoim najwyższym poziomie, a reszta naszych graczy dołoży do tego tyle zaangażowania i woli walki, ile włożyła w meczu z Anglią, to nasz zespół wygra w Tiranie bez większego problemu i wróci na drugie miejsce w grupie.
Lecz jeśli Albańczycy zwyciężą, uzyskają nad naszym zespołem już cztery punkty przewagi, a ponieważ w listopadzie Albania zagra z Andorą, odrobienie takiej straty graniczyłoby z cudem. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku remisu, bo co prawda biało-czerwoni pozostaliby na trzecim miejscu, ale terminarz dwóch ostatnich serii gier daje im spore nadzieje na odrobienie jednego punktu straty do Albanii, bo przecież trudno zakładać, że Anglicy u siebie z Albańczykami przegrają. A biało-czerwoni w dwóch listopadowych spotkaniach najpierw zmierzą się na wyjeździe z Andorą, a na koniec w Warszawie na Narodowym z Węgrami, którzy w najbliższy wtorek zmierzą się z Anglią na Wembley i raczej tam punktów nie zdobędą, a mają już cztery „oczka” straty do Polski i pięć do Albanii. Wszystko wskazuje, że dla Madziarów potyczka w Warszawie z Polską będzie spotkaniem „o pietruszkę”, więc gdyby wynik tego meczu miał przesądzić o tym, czy drugą lokatę w grupie zajmą Polacy czy Albańczycy, można liczyć, że gryźć trawy w starciu z biało-czerwonymi na Narodowym pewnie by nie gryźli.
Ale rzecz jasna takie kalkulacje bywają często zawodne i najlepiej by było, gdyby nasz zespół odniósł w Tiranie zwycięstwo i dzięki temu wrócił na 2. miejsce w tabeli grupy I, chociaż jak się okazuje także trzecia lokata daje naszej drużynie szanse na zakwalifikowanie się do przyszłorocznych baraży. Wszystko dzięki wynikom w Lidze Narodów. Do trzech turniejów barażowych (rozgrywanych w formie półfinałów i finału) awansuje w sumie 12 zespołów – dziesięciu wiceliderów wszystkich grup eliminacyjnych, a także dwie najwyżej notowane ekipy z Ligi Narodów, które nie wywalczą awansu z kwalifikacji. A w zbiorczej tabeli Ligi Narodów biało-czerwoni są w tej chwili na 10. miejscu, a przed nimi w zestawieniu są sami potentaci – Włochy, Holandia, Belgia, Dania, Anglia, Francja, Portugalia, Hiszpania i Niemcy. Wątpliwe by z tych dziewięciu zespołów dwa nie wygrały w swoich grupach
eliminacyjnych.

Wyniki grupy I el. MŚ 2022

  1. kolejka: Węgry – Polska 3:3, Andora – Albania 0:1, Anglia – San Marino 5:0;
  2. kolejka: Polska – Andora 3:0, Albania – Anglia 0:2, San Marino – Węgry 0:3;
  3. kolejka: Anglia – Polska 2:1, Andora – Węgry 1:4, San Marino – Albania 0:2;
  4. kolejka: Polska – Albania 4:1, Węgry – Anglia 0:4, Andora – San Marino 2:0;
  5. kolejka: San Marino – Polska 1:7, Anglia – Andora 4:0, Albania – Węgry 1:0;
  6. kolejka: Polska – Anglia 1:1, Węgry – Andora 2:1; Albania – San Marino 5:0;
  7. kolejka: Polska – San Marino 5:0, Andora –Polska – San Marino 5:0
    Gole: Karol Świderski (10), Cristian Brolli (20 samobójcza), Tomasz Kędziora (50), Adam Buksa (84), Krzysztof Piątek (90).
    Polska: Łukasz Fabiański (57. Radosław Majecki) – Robert Gumny, Michał Helik, Tomasz Kędziora – Przemysław Frankowski (65. Bartosz Bereszyński), Mateusz Klich (46. Krzysztof Piątek), Karol Linetty, Kacper Kozłowski, Przemysław Płacheta – Karol Świderski (72. Adam Buksa), Robert Lewandowski (66. Jakub Moder).
    Widzów: 56 128.
    Anglia 0:5, Węgry – Albania 0:1.

Tabela grupy I

  1. Anglia 7 19 23:2
  2. Albania 7 15 11:6
  3. Polska 7 14 24:8
  4. Węgry 7 10 12:11
  5. Andora 7 3 4:19
  6. San Marino 7 0 1:29
    Następne mecze (12 października):
  7. kolejka: Albania – Polska, Anglia – Węgry, San Marino – Andora.