Euro 2020: Hiszpania i Szwecja na drodze Polaków

Losowanie grup mistrzostw Europy w Bukareszcie nie było dla naszej reprezentacji szczęśliwe. Jakoś dramatycznie złe też nie było, bo biało-czerwoni nie trafili do „grupy śmierci, jak Niemcy, Francuzi i Portugalczycy, ale Hiszpania i Szwecja, z którymi zagrają w grupie E, to nie będą z pewnością łatwi rywale. A bezpośredni awans do 1/8 finału uzyskają tylko dwie drużyny.

Reprezentacja Polski w fazie grupowej przyszłorocznych mistrzostw Europy w grupie E grać będzie na stadionach w Bilbao i Dublinie z Hiszpanią, Szwecją oraz zwycięzcą barażu B. O wolne miejsce w „polskiej grupie” powalczą cztery zespoły – Bośnia i Hercegowina z Irlandią Północną oraz Słowacja z Irlandią, więc całkiem prawdopodobny jest scenariusz, że tym czwartym rywalem biało-czerwonych będzie któraś z reprezentacji Irlandii. W takiej sytuacji Polacy i Szwedzi musieliby rywalizować z gospodarzami meczów w grupie E. Czy tak się stanie przekonamy się jednak dopiero po koniec marca przyszłego roku. W półfinałach tzw. ścieżki barażowej B Bośnia i Hercegowina zagra u siebie z Irlandią Północną, natomiast Słowacja podejmie Irlandię. Gospodarzem meczu finałowego będzie jednak zwycięzca meczu Bośnia i Hercegowina – Irlandia Północna. Spotkania półfinałowe we wszystkich barażach odbędą się 26 marca, zaś mecze finałowe 31 marca 2020 roku.

Zagrają w Dublinie i Bilbao

W wyniku dokonanego w Bukareszcie losowania podział na grupy Euro 2020 prezentuje się obecnie następująco: grupa A (Rzym, Baku) – Turcja, Włochy, Walia, Szwajcaria; grupa B (Petersburg, Kopenhaga) – Dania, Finlandia, Belgia, Rosja; grupa C (Amsterdam, Bukareszt) – Holandia, Ukraina, Austria, zwycięzca barażu D (tu może dojść jeszcze do zmiany, bo jeżeli ścieżkę barażową A wygra Rumunia, wówczas trafi do grupie C, a zwycięzca baraży D do grupy F); grupa D (Londyn, Glasgow) – Anglia, Chorwacja, zwycięzca barażu C, Czechy; grupa E (Bilbao, Dublin): Hiszpania, Szwecja, Polska, zwycięzca barażu B; grupa F (Monachium, Budapeszt) – zwycięzca barażu A (ten sam wariant zmian jak w grupie D), Portugalia, Francja, Niemcy.
Mecz otwarcia mistrzostw, w którym Turcja zagra z Włochami, zostanie rozegrany 12 czerwca o godz. 21:00 na Stadio Olimpico w Rzymie. Spotkanie finałowe odbędzie się 12 lipca o godz. 21:00 na stadionie Wembley w Londynie.

Nasza reprezentacja swoje grupowe mecze rozegra w takiej kolejności: 15 czerwca w Dublinie zmierzy się ze zwycięzcą barażu, 20 czerwca w Bilbao z Hiszpanią, a 24 czerwca ponownie w Dublinie ze Szwecją. Terminarz pozostałych spotkań w grupie E wygląda zaś tak: Hiszpania – Szwecja, 15 czerwca, Bilbao; Szwecja – zwycięzca ścieżki B, 19 czerwca, Dublin; Hiszpania – zwycięzca ścieżki B, 24 czerwca, Bilbao.

Mieszane odczucia po losowaniu

W Hiszpanii wyniki losowania przyjęto z nieskrywanym zadowoleniem. W tym kraju powszechnie uważa się, że dla ich drużyny rywale w grupie nie są groźni i zespół prowadzony ponownie przez Luisa Enrique bez większego problemu awansuje do następnej fazy europejskiego czempionatu.

W Szwecji nastroje nie były już takie euforyczne, ale też w tamtejszych mediach nikt nie przekreślał szans ekipie „Trzech Koron” na wyjście z grupy. Przypominano, że z reprezentacją Hiszpanii ich zespół rywalizował w eliminacjach w grupie F i wprawdzie na wyjeździe uległ jej aż 0:3, to już jednak w październikowym rewanżu u siebie wywalczył remis 1:1, który rywale mogli uznać za szczęśliwy dla siebie, bo w przekroju całego spotkania byli wyraźnie gorsi.

A w Polsce? Trener naszej kadry Jerzy Brzęczek zaraz po losowaniu stwierdził: „„Bardzo ciekawa grupa i niewygodni przeciwnicy. Hiszpanie i Szwedzi, patrząc na statystyki i historię, nie są drużynami, z którymi było nam łatwo. Ale na mistrzostwach Europy nie ma koncertu życzeń”.

Ostrożnie dobierał też słowa w ocenie szans kapitan polskiej reprezentacji Robert Lewandowski: „To są mistrzostwa Europy. Patrząc na to, jak wyglądało to ostatnio, o wynikach zdecyduje aktualna forma, w jakiej zespoły przystąpią do turnieju. Do rozpoczęcia imprezy jest jeszcze ponad pół roku, a to w futbolu dużo i wiele może się przez ten czas zmienić, choćby w składach drużyn”.

Bilety drogie jak diabli

Z dwóch aren przydzielonych dla grupy E polskim piłkarzom lepiej znana jest Aviva Stadium w Dublinie. Biało-czerwoni graliśmy na nim z Irlandczykami w 2013 (0:2) i 2015 roku (1:1). Pierwszy mecz był towarzyski, drugi w eliminacjach Euro 2016. Stadion w Dublinie to jeden z najnowszych obiektów wśród 12 aren Euro 2020. Został oddany do użytku w 2010 roku, a rok później rozegrano na nim finał Ligi Europy.

Otwarta sprzedaż biletów na Euro 2020 rozpocznie się 4 grudnia od godziny 14:00. Na oba mecze na Aviva Stadium dla polskich kibiców przeznaczono po 20 tysięcy biletów.

Ceny wejściówek na mecze Euro 2020 są zróżnicowane i zależne od miejsca rozgrywania meczu, a także fazy turnieju. Na każde spotkanie obowiązują 3 kategorie cenowe. Na mecze grupowe i 1/16 finału wejściówki, w zależności od stadionu, kosztują 30 (w Baku, Bukareszcie i Budapeszcie) albo 50 euro w trzeciej kategorii, 75 albo 125 euro w drugiej kategorii i 125 albo 185 euro w pierwszej kategorii. Tańsze bilety obowiązują jedynie na mecze w Baku, Bukareszcie i Budapeszcie. Droższe bilety obowiązują na mecz otwarcia w Rzymie i ćwierćfinały w Rzymie, Monachium i Petersburgu – w zależności od kategorii, 75, 145 lub 225 euro. Za bilety na ćwierćfinałowe spotkanie w Baku trzeba będzie zapłacić 30, 75 lub 125 euro. Za obejrzenie półfinałowych meczów, które odbędą się w na stadionie Wembley w Londynie, trzeba będzie już zapłacić 195, 345 lub 595 euro. Z kolei na finał, również na Wembley, bilety wyceniono na 295, 595 lub 945 euro. Nie są to ceny dla zwykłych ludzi.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *