Brzęczek zarządza kadrą zdalnie

Jerzy Brzęczek zmaga się z koronawirusem, którego wykryto u niego pod koniec ubiegłego tygodnia, ale nie zaniedbuje obowiązków. W poniedziałek ogłosił ostateczny skład kadry na październikowe mecze z Finlandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną. Do powołanych już wcześniej graczy z klubów zagranicznych dokooptował trzech piłkarzy z ekstraklasy – Artura Jędrzejczyk i Michała Karbownika z Legii oraz Jakuba Modera z Lecha.

Brzęczek w poprzednim tygodniu, we wtorek i środę, był w siedzibie PZPN w Warszawie. W piątek poczuł się źle, bolała go głowa i miał gorączkę. Wykonany test potwierdził podejrzenie, że został zakażony koronawirusem. Rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski, pełniący zarazem obowiązki menedżera reprezentacji, w poniedziałek poinformował, że stan zdrowia selekcjonera uległ poprawie, co jednak nie zmienia faktu, że jego udział w rozpoczynającym się 5 październiku zgrupowaniu kadry stoi po znakiem zapytania. PZPN już zapowiedział przeprowadzenie w środę 30 września i piątek 2 października obowiązkowych testów na obecność Covid-19 u wszystkich członków sztabu szkoleniowego reprezentacji. Jeżeli okaże się, że Brzęczek uzyska w tych testach wyniki negatywne, będzie mógł poprowadzić kadrę od początku zgrupowania. Jeśli wyniki będą pozytywne, obowiązki selekcjonera przejmie jego asystent, Tomasz Mazurkiewicz, którego wspierać ma drugi z asystentów Brzęczka, Radosław Gilewicz. Co prawda żaden z nich nie ma licencji UEFA Pro, ale w tej nadzwyczajnej sytuacji władze PZPN pewnie przymkną na to oko. Ostatecznie i tak najważniejsze decyzje personalne i taktyczne będzie podejmował Brzęczek.
Dla przypomnienia: powołani do kadry piłkarze mają stawić się na zgrupowaniu kadry 5 października, a już dwa dni później, w środę, na stadionie Ergo Arena w Gdańsku rozegrają towarzyski mecz z Finlandią. Cztery dni później, również w Gdańsku, zmierzą się z Włochami w Lidze Narodów, a 14 października we Wrocławiu z zespołem Bośni i Hercegowiny.
Z zawodników do których wysłano powołania, na zgrupowaniu nie stawi się występujący na co dzień w amerykańskiej Major Soccer League Przemysław Frankowski. Na wrześniowe mecze w Lidze Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną ten piłkarz też się nie stawił, ale wtedy zatrzymał go jego klub, Chicago Fire. Tym razem na przeszkodzie stanęła mu kontuzja.
W miejsce Frankowskiego selekcjoner nie powołał innego piłkarza z klubów zagranicznych, a z graczy ekstraklasy zaproszenie na zgrupowanie dostali dwaj piłkarze Legii Warszawa – Artur Jędrzejczyk i Michał Karbownik oraz zawodnik Lecha Poznań Jakub Moder. Tym razem nie ma więc w 27-osobowej kadrze żadnego nowicjusza.
Trochę na kredyt powołanie dostali Kamil Grosicki i Arkadiusz Milik, bo obaj od początku sezonu nie grają w swoich klubowych zespołach. Warto odnotować powrót nieobecnego we wrześniu w kadrze Arkadiusza Recy, który w przerwie letniej został przez Atalantę wypożyczony do beniaminka Serie A FC Crotone i zdążył już zadebiutować w nowej drużynie. W przerwie letniej klubowe barwy zmienili też Kamil Glik (z AS Monaco do Benevento), Paweł Bochniewicz (z Górnika Zabrze do Heerenveen), Damian Kądzior (z Dinama Zagrzeb do Eibar), Karol Linetty (z Sampdorii do Torino) i Kamil Jóźwiak (z Lecha do Derby County).
Kadra Polski:
Bramkarze: Bartłomiej Drągowski (AC Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna FC, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy).
Obrońcy: Jan Bednarek (FC Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Paweł Bochniewicz (sc Heerenveen, Holandia), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Michał Karbownik (Legia Warszawa), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Arkadiusz Reca (FC Crotone, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy).
Pomocnicy: Jacek Góralski (Kajrat Ałmaty, Kazachstan), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Damian Kądzior (SD Eibar, Hiszpania), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Jakub Moder (Lech Poznań), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy).
Napastnicy: Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy).

Jerzego Brzęczka dopadł koronawirus

Polski Związek Piłki Nożnej poinformował, że selekcjoner reprezentacji Jerzy Brzęczek otrzymał pozytywny wynik testu na wirusa SARS-CoV-2 i przebywa na kwarantannie. Jego udział w październikowym zgrupowaniu kadry jest raczej wykluczony, bo chociaż szkoleniowiec przebywa w domu, to z nieoficjalnych doniesień wynika, że nie przechodzi koronawirusa bezobjawowo.

PZPN informując o zakażeniu selekcjonera biało-czerwonych ograniczył się jedynie do krótkiego komunikatu na swojej oficjalnej stronie internetowej: „Polski Związek Piłki Nożnej informuje, że badania na obecność wirusa SARS-CoV-2 przeprowadzone u selekcjonera reprezentacji Polski Jerzego Brzęczka dały wynik pozytywny. W wyniku zaistniałej sytuacji wprowadzona została standardowa procedura izolacji zgodna z obowiązującymi przepisami sanitarnymi”.
Z tego co wiadomo, Brzęczek poddał się badaniu w miniony piątek, w wynik otrzymał dzień później. Z nieoficjalnych informacji wynika, że przebywa na kwarantannie w swoim domu, zmaga się z gorączką, co oznacza, że nie przechodzi zakażenia bezobjawowo. Teraz będzie przechodził testy co dwa dni i dopiero po dwukrotnym uzyskaniu negatywnego wyniku będzie mógł wrócić do pracy. Zgodnie z obecnymi przepisami epidemicznymi jego izolacja musi potrwać co najmniej 10 dni, więc teoretycznie Brzęczek mógłby stawić się na zgrupowaniu kadry w poniedziałek 5 października, o ile rzecz jasna będzie całkowicie zdrowy, a wykonane u niego testy dadzą wyniki negatywne.
Niczego jednak na siłę nie musi robić, bo chociaż nasza reprezentacja pierwszy mecz zagra już 7 października z Finlandią w Gdańsku, będzie to jednak tylko spotkanie towarzyskie. O punkty w Lidze Narodów biało-czerwoni zagrają dopiero w niedzielę 11 października, także w Gdańsku, z Włochami oraz w środę 14 października, we Wrocławiu, z zespołem Bośni i Hercegowiny.
Brzęczek wysłał już powołania na najbliższe mecze do 25 piłkarzy występujących na co dzień w klubach zagranicznych, a w poniedziałek po zakończeniu 5. kolejki PKO Ekstraklasy ma podać ostateczny skład kadry, uzupełniony o zawodników grających jeszcze w polskich klubach.
Jeśli selekcjoner nie będzie mógł pojawić się na zgrupowaniu reprezentacji od początku, prawdopodobnie wedle jego wskazówek poprowadzą je asystenci – Radosław Gilewicz i Tomasz Mazurkiewicz. Szef PZPN Zbigniew Boniek za pośrednictwem Twittera na razie tylko życzył Brzęczkowi szybkiego powrotu do zdrowia i o żadnym ewentualnym zastępstwie nawet się nie zająknął. Co nie zmienia faktu, że powinien chyba o czymś takim pomyśleć, bo jeśli koronawirus przytrzyma selekcjonera w izolacji dłużej niż przewiduje optymistyczny scenariusz, Brzęczek będzie mógł co najwyżej pokierować zespołem zdalnie. A że jest to raczej dość ryzykowne rozwiązanie, przekonał się w ubiegłym tygodniu Piast Gliwice, którego w przegranym 0:3 meczu Ligi Narodów z FC Kopenhaga próbował zdalnie poprowadzić trener Waldemar Fornalik, również zakażony Covid-19.
Warto podkreślić, że w Polsce w ostatnich dniach gwałtownie wzrosła liczba zakażonych – pod koniec ubiegłego tygodnia ministerstwo zdrowia podawało rekordowe od początku pandemii liczby zachorowań, przekraczające półtora tysiąca osób. Znacząco wzrosły też liczby zgonów, np. w piątek na Covid-19
zmarły 32 osoby.

Kadrowicze Brzęczka

Jerzy Brzęczek powołał piłkarzy klubów zagranicznych na towarzyski mecz z Finlandią (7 października w Gdańsku) oraz w Lidze Narodów z Włochami (11.10 w Gdańsku) oraz Bośnią i Hercegowiną (14.10 we Wrocławiu).

Selekcjoner biało-czerwonych wysłał powołania do 25 graczy. Kadrę mają uzupełnić jeszcze zawodnicy z klubów naszej ekstraklasy, ale dla nich powołania Brzęczek poda dopiero po zakończeniu piątej kolejki ligowej, czyli 28 września. Z grona kadrowiczów z rodzimej ligi wypadli Kamil Jóźwiak, który na poprzednim zgrupowaniu przed meczami w Lidze Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną był jeszcze graczem Lecha Poznań, zaś teraz przyjedzie już jako zawodnik występującego w angielskiej Championship Derby County, oraz Paweł Bochniewicz, który w tym samym czasie zdążył odejść z Górnika Zabrze do holenderskiego Heerenveen.
A oto pełna lista powołanych kadrowiczów: bramkarze – Bartłomiej Drągowski (AC Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (FC Bologna, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy); obrońcy – Jan Bednarek (FC Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Paweł Bochniewicz (SC Heerenveen, Holandia), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Arkadiusz Reca (Atalanta Bergamo, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy); pomocnicy – Przemysław Frankowski (Chicago Fire, USA), Jacek Góralski (Kajrat Ałmaty, Kazachstan), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Damian Kądzior (SD Eibar, Hiszpania), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy); napastnicy – Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (AS Roma, Włochy), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy).

Liga Narodów: Zainteresowanie kibiców słabnie

Za nami dwie pierwsze kolejki drugiej edycji Ligi Narodów UEFA. W przyszłorocznym finale imprezy zagrają cztery najlepsze z 16 zespołów rywalizujących w czterech grupach Dywizji 1. Szanse na to ma także polska drużyna, która w grupie 1 zajmuje co prawda trzecią lokatę, ale ma tyle samo punktów co druga Holandia i tylko jeden mniej od prowadzącego zespołu Włoch. Druga seria gier odbędzie się w październiku, a trzecia w listopadzie.

Dla przypomnienia – reprezentacja Polski w pierwszej edycji Ligi Narodów trafiła do 12-zespołowej Dywizji 1 i w grupie rywalizowała z drużynami Holandii i Włoch. Biało-czerwoni nie wygrali żadnego spotkani i zajęli ostatnie miejsce, ale utrzymali się w europejskiej elicie dzięki podjętej przez UEFA decyzji o powiększeniu Dywizji 1 z 12 do 16 zespołów. Skorzystały na tym także ekipy Niemiec, Islandii oraz Chorwacji, które również w swoich grupach zajęły ostatnie lokaty. W rozegranym w czerwcu 2019 roku w Portugalii turnieju finałowym wystąpiły reprezentacje gospodarzy, Anglii, Szwajcarii i Holandii. Trofeum zdobyli Portugalczycy wygrywając w decydującym spotkaniu z Holendrami 1:0.
Druga edycja w pierwotnym założeniu miała się odbyć po mistrzostwach Europy i posłużyć selekcjonerom drużyn narodowych jako poligon doświadczalny dla zespołów przed czekającymi ich w 2021 rok eliminacji do mistrzostw świata w Katarze. Pandemia koronawirusa pokrzyżowała te plany, bo Euro 2020 zostało przeniesione na czerwiec 2021 roku, ale paradoksalnie przez to, że w tym roku Liga Narodów to jedyne rozgrywki na szczeblu reprezentacyjnym, zainteresowanie nimi znacznie wzrosło.
UEFA podzieliła 55 zespołów na cztery tzw. dywizji (A, B i C składające się z 16 zespołów oraz D złożoną tylko z siedmiu najsłabszych europejskich drużyn narodowych). O trofeum rywalizują jednak tylko ekipy z Dywizji 1 (w tym Polska), reszta musi zadowolić się walką o awans do wyższej dywizji. Najsłabsze zespoły w Dywizjach A i B zostaną zdegradowane stopień niżej Zwycięzcy grup niższych dywizji w drugiej edycji Ligi Narodów UEFA wywalczą awans. Z kolei zespoły z ostatnich miejsc spadną odpowiednio do dywizji B i C. W grupie C cztery najsłabsze drużyny rozegrają w marcu przyszłego roku baraż o pozostanie na tym poziomie rozgrywek.
Najlepsze zespoły z grup rywalizujących w dywizji A zmierzą się w turnieju finałowym. Miał on zostać rozegrany w czerwcu 2021 roku, ale ponieważ w tym terminie odbędzie się przeniesione Euro 2020, zwycięzcę drugiej edycji Ligi Narodów poznamy we wrześniu lub październiku przyszłego roku. Gospodarza turnieju wybierze Komitet Wykonawczy UEFA.
O zwycięstwo w grupie i prawo gry w finale Ligi Narodów warto powalczyć nie tylko dla splendoru i finansowych premii (za sam udział w rozgrywkach każda federacja otrzymuje 2,25 mln euro, ale triumfator rozgrywek otrzyma dodatkowo sześć milionów euro, drugi zespół 4,5 mln, trzeci 3,5 mln, a czwarta drużyna turnieju finałowego 2,5 mln euro. Dodatkowym bonusem jest dołączenie dwóch reprezentacji do baraży o awans do mundialu w Katarze, w których zagrają zespoły z drugich miejsc w grupach eliminacyjnych MŚ 2022. Warunkiem jest jednak wygranie grupy w Lidze Narodów i jak najwyższe miejsce w rankingach FIFA i UEFA, co czyni sprawę już mocno skomplikowaną. Lepiej nie zdawać się na takie rozwiązania.
W październiku nasza reprezentacja rozegra dwa kolejne mecze z Lidze Narodów – na stadionie Lechii Gdańsk podejmie najpierw zespół Włoch (11 października), a następnie trzy dni później we Wrocławiu zagra ekipą Bośni i Hercegowiny. W listopadzie natomiast biało-czerwonych czeka najpierw starcie z Włochami na Stadio Olimpico w Rzymie (15 listopada), a na zakończenie zmagań w fazie grupowej potyczka na Stadionie Śląskim w Chorzowie z Holandią (18 listopada).
Te zmagania nie cieszą się jednak wielkim zainteresowaniem kibiców. W dobie pandemii koronawirusa fani nie mogą jednak wyrazić niezadowolenia słabszą frekwencją na trybunach, ale o tym, że zmieniło się ich nastawienie do biało-czerwonych świadczą wyniki oglądalności. W dwóch pierwszych występach w Lidze Narodów reprezentacja Polski Słaba dyspozycja reprezentacji przełożyła się również na spadek wskaźników oglądalność jej meczów. Spotkanie z Holandią obejrzały zaledwie cztery miliony widzów, co już było bardzo słabym wynikiem w porównaniu do innych meczów kadry w ostatnich pięciu latach. Żenujący występ biało-czerwonych w Amsterdamie zniechęcił ponad milion widzów, bo o tyle mniej obejrzało poniedziałkową potyczkę ekipy Jerzego Brzęczka z Bośnią i Hercegowiną (3,1 miliona na wszystkich antenach). Te dane dają do myślenia, bo warto pamiętać, że gdy obecny selekcjoner debiutował dwa lata temu jako sternik reprezentacji w meczu z Włochami, przed telewizorami zasiadło prawie pięć miliona widzów. To jednak i tak znacznie odbiegało od widowni jaka oglądała mecze biało-czerwonych w erze Adama Nawałki (średnia oglądalność wynosiła 7,6 miliona widzów).

Wyniki Ligi Narodów UEFA

DYWIZJA A

Grupa 1

  1. kolejka
    Holandia – Polska 1:0
    Włochy – Bośnia i Hercegowina 1:1
  2. kolejka
    Włochy – Holandia 1:0
    BiH – Polska 1:2

Tabela grupy 1

  1. Włochy 2 4 2:1
  2. Holandia 2 2 1:1
  3. Polska 2 2 2:2
  4. BiH 2 0 2:3

Grupa 2

  1. kolejka
    Islandia – Anglia 0:1
    Dania – Belgia 0:2
  2. kolejka
    Belgia – Islandia 5:1
    Dania – Anglia 0:0

Tabela grupy 2

  1. Belgia 2 6 7:1
  2. Anglia 2 4 1:0
  3. Dania 2 1 0:2
  4. Islandia 2 0 1:6

Grupa 3

  1. kolejka
    Portugalia – Chorwacja 4:1
    Szwecja – Francja 0:1
  2. kolejka
    Francja – Chorwacja 4:2
    Szwecja – Portugalia 0:2

Tabela grupy 3

  1. Portugalia 2 6 6:1
  2. Francja 2 6 5:2
  3. Szwecja 2 0 0:3
  4. Chorwacja 2 0 3:8

Grupa 4

  1. kolejka
    Niemcy – Hiszpania 1:1
    Ukraina – Szwajcaria 2:1
  2. kolejka
    Hiszpania – Ukraina 4:0
    Szwajcaria – Niemcy 1:1

Tabela grupy 4

  1. Hiszpania 2 6 5:1
  2. Ukraina 2 3 2:5
  3. Niemcy 2 2 2:2
  4. Szwajcaria 2 1 2:3

DYWIZJA B

  1. kolejka
    Norwegia – Austria 1:2
    Rumunia – Irlandia Północna 1:1
  2. kolejka
    Austria – Rumunia 2:3
    Irlandia Północna – Norwegia 1:5
  1. Rumunia 2 4 4:3
  2. Austria 2 3 4:4
  3. Norwegia 2 3 6:3
  4. Irlandia Płn 2 1 2:6

Grupa 2

  1. kolejka
    Szkocja – Izrael 1:1
    Słowacja – Czechy 1:3
  2. kolejka
    Czechy – Szkocja 1:2
    Izrael – Słowacja 1:1
  1. Szkocja 2 4 3:2
  2. Czechy 2 3 4:3
  3. Izrael 2 2 2:2
  4. Słowacja 2 1 2:4

Grupa 3

  1. kolejka
    Rosja – Serbia 3:1
    Turcja – Węgry 0:1
  2. kolejka
    Węgry – Rosja 2:3
    Serbia – Turcja 0:0
  1. Rosja 2 6 6:3
  2. Węgry 2 3 3:3
  3. Turcja 2 1 0:1
  4. Serbia 2 1 1:3

Grupa 4

  1. kolejka
    Bułgaria – Irlandia 1:1
    Finlandia – Walia 0:1
  2. kolejka
    Walia – Bułgaria 1:0
    Irlandia – Finlandia 0:1
  1. Walia 2 6 2:0
  2. Finlandia 2 3 1:1
  3. Bułgaria 2 1 1:2
  4. Irlandia 2 1 1:2

DYWIZJA C

Grupa 1

  1. kolejka
    Azerbejdżan – Luksemburg 1:2
    Cypr – Czarnogóra 0:2
  2. kolejka
    Cypr – Azerbejdżan 0:1
    Luksemburg – Czarnogóra 0:1
  1. Czarnogóra 2 6 3:0
  2. Luksemburg 2 3 2:2
  3. Azerbejdżan 2 3 2:2
  4. Cypr 2 0 0:3

Grupa 2

  1. kolejka
    Macedonia Północna – Armenia 2:1
    Estonia – Gruzja 0:1
  2. kolejka
    Gruzja – Macedonia Północna 1:1
    Armenia – Estonia 2:0
  1. Macedonia Płn 2 4 3:2
  2. Gruzja 2 4 2:1
  3. Armenia 2 3 3:2
  4. Estonia 2 0 0:3

Grupa 3

  1. kolejka
    Mołdawia – Kosowo 1:1
    Słowenia – Grecja 0:0
  2. kolejka
    Kosowo – Grecja 1:2
    Słowenia – Mołdawia 1:0
  1. Grecja 2 4 2:1
  2. Słowenia 2 4 1:0
  3. Kosowo 2 1 2:3
  4. Mołdawi 2 1 1:2

Grupa 4

  1. kolejka
    Litwa – Kazachstan 0:2
    Białoruś – Albania 0:2
  2. kolejka
    Kazachstan – Białoruś 1:2
    Albania – Litwa 0:1
  1. Kazachstan 2 3 3:2
  2. Albania 2 3 2:1
  3. Białoruś 2 3 2:3
  4. Litwa 2 3 1:2

DYWIZJA D
Grupa 1

  1. kolejka
    Łotwa – Andora 0:0
    Wyspy Owcze – Malta 3:2
  2. kolejka
    Andora – Wyspy Owcze 0:1
    Malta – Łotwa 1:1
  1. Wyspy Owcze 2 6 4:2
  2. Łotwa 2 2 1:1
  3. Malta 2 1 3:4
  4. Andora 2 1 0:1

Grupa 2

  1. kolejka
    Gibraltar – San Marino 1:0
  2. kolejka
    San Marino – Liechtenstein 0:2
  1. Liechtenstein 1 3 2:0
  2. Gibraltar 1 3 1:0
  3. San Marino 2 0 0:3

Pierwsze zwycięstwo biało-czerwonych

Dokładnie w drugą rocznicę debiutu w roli selekcjonera reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek poprowadził biało-czerwonych do pierwszego zwycięstwa w Lidze Narodów. Nie był to oszałamiający jakościowo występ naszych piłkarzy, ale na pokonanie ekipy Bośni i Hercegowiny wystarczyło. Gole strzeli Kamil Glik i Kamil Grosicki.

Dwa lata temu, 7 września 2018 roku Brzęczek zadebiutował w roli selekcjonera reprezentacji Polski w meczu pierwszej edycji Ligi Narodów z Włochami. W tamtym spotkaniu biało-czerwoni zremisowali 1:1. Nie był to zły wynik, ale do późniejszych efektów jego trenerskiej pracy było wiele zastrzeżeń. Kibicom nie podobał się przede wszystkim styl gry reprezentacji, zwłaszcza w potyczkach z silnymi rywalami, jak Włochy, Portugalia czy Holandia, z którą biało-czerwoni w miniony piątek w pierwszym meczu drugiej edycji Ligi Narodów przegrali w Amsterdamie 0:1. W ponieważ w drugim spotkaniu grupy 1 Dywizji A Włosi nieoczekiwanie zremisowali z Bośnią i Hercegowiną 1:1, nic zatem dziwnego, że na wynik poniedziałkowej potyczki czekaliśmy z niepokojem.
Brzęczek, do którego doszły wieści, jaka fala krytyki na niego spadła po meczu z Holandią, głównie za mocno odbiegającą od powszechnej ocenę występu naszej drużyny, już w przededniu spotkania w Zenicy zapowiedział zmiany w składzie. Tradycyjnie dokonał wymiany bramkarzy, chociaż do występu Wojciecha Szczęsnego w Amsterdamie nie mógł mieć najmniejszych pretensji. Najwyraźniej po dwóch latach na selekcjonerskim stołku wciąż nie potrafi wybrać zawodnika numer 1 na tej pozycji. Łukasz Fabiański nie ułatwił mu zadania, bo przeciwko ekipie Bośni i Hercegowiny zagrał solidnie i bez błędów, a za bramkę wpuszczoną po strzale z rzutu karnego nie można go przecież winić.
Na lewej flance linii obrony po dłuższej przerwie pojawił się wreszcie grający na tej pozycji na co dzień w Lokomotiwie Moskwa Maciej Rybus i z miejsca pokazał, że lewonożny zawodnik po tej stronie boiska zawsze będzie dla zespołu bardziej przydatny, niż przysposobiony na siłę gracz prawonożny jakim jest choćby Bartosz Bereszyński, który nie zawiódł w spotkaniu z Holandią. To Rybus zagrał ze skrzydła piłkę do Grosickiego, który głową posłał ją do bramki rywali, a potem jeszcze niemal skopiował tę akcję dogrywając do Mateusza Klicha, który zmarnował jednak znakomitą okazję na podwyższenie wyniku na 3:1.
Wspomniany Klich, który z Holandią zagrał w podstawowym składzie, w Zenicy zaczął mecz na ławce rezerwowych, a u boku Grzegorza Krychowiaka w roli drugiego defensywnego pomocnika zastąpił go Jacek Góralski. I była to dobra zmiana, bo występujący obecnie w lidze Kazachstanu były piłkarz Jagiellonii Białystok rozegrał świetny mecz, spychając w cień wyraźnie słabszego tego dnia Krychowiaka, którego w 68. minucie Brzęczek w końcu zdjął z boiska, wpuszczając w jego miejsce Klicha. Wielka szkoda, że nie dał szansy na dłuższy występ Karolowi Linettemu, ale dobre i to, że w końcu przełamał niechęć do tego piłkarza i dał mu zagrać po prawie dwóch latach powątpiewania w jego umiejętności, chociaż Linetty w tym czasie brylował w Serie A i zespole Sampdorii Genua, a tego lata za siedem milionów euro przeszedł do AC Torino.
W środku pomocy po staremu zagrał Piotr Zieliński, ale na lewym skrzydle w podstawowym składzie zaczął mecz Kamil Grosicki, który był wyraźnie poirytowany rolą rezerwowego w Amsterdamie. I pokazał, że w meczach z takimi rywalami, jak Bośnia i Hercegowina potrafi przeważyć szalę na korzyść naszej drużyny. To po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego Glik zdobył wyrównującą bramkę, a potem sam strzelił gola na 2:1, więc dla tych dwóch powodów można by go uznać za ojca zwycięstwa. Niestety, w defensywie „Grosik” jest praktycznie nieprzydatny, w rozegraniu co najwyżej przeciętny, a w skuteczności dryblingu lepsi od niego byli grający na prawej flance Kamil Jóźwiak i tradycyjnie już wyróżniający się w tych elementach gry w naszej reprezentacji Zieliński. Poza tym Grosicki nie wytrzymuje już trudów całego meczu.
W ataku zamiast Krzysztofa Piątka, którego wyprawę do Zenicy mocno oprotestował jego macierzysty klub, Hertha Berlin, zagrał Arkadiusz Milik i wypadł nie tylko lepiej w ataku, ale też więcej dawał drużynie w grze obronnej oraz w rozegraniu. Tak na marginesie – to szkoda trzymać tego piłkarz tylko jako rezerwowego dla Roberta Lewandowskiego. Milik jest graczem uniwersalnym i na pewno da się go wkomponować w zespół też na innej pozycji.
Mimo wygranej trudno jednak być w pełni zadowolonym z występu naszej drużyny. Zwycięstwo cieszy, ale trzeba pamiętać, że trener zespołu Bośni i Hercegowiny Dusan Bajevic wystawił przeciwko biało-czerwonym trochę inny skład, niż ten, który sensacyjnie zremisował w piątek z Włochami. Styl gry naszej reprezentacji wciąż jednak pozostawia wiele do życzenia, ale skoro Brzęczka władze PZPN oceniają głównie przez pryzmat wyników, to nie musi on przejmować się medialna krytyka czy fala szyderstw jaka wylała się na niego w internecie. Jak pamiętamy, prezes Boniek przedłużył mu kontrakt do końca 2021 roku z opcją jej przedłużenia w przypadku awansu do mundialu w Katarze. Zatem chociaż statystyki i oceny nie przemawiają na korzyść Brzęczka, to dopóki osiąga wyznaczone mu przez PZPN cele, dalej będzie robił swoje i po swojemu. A nam nie pozostaje nic innego jak czekanie do kolejnych meczów w Lidze Narodów – 11 października biało-czerwoni zagrają z liderem grupy A1 Włochami, a trzy dni później zmierzą się w rewanżu z Bośniakami.
Wyniki 2. kolejki grupy 1 Dywizj A:
Bośnia i Hercegowina – Polska 1:2

Gole: Haris Hajradinović (24 karny) – Kamil Glik (45), Kamil Grosicki (67).
BiH: Asmir Begović – Zoran Kvrżić, Ermin Bicakčić, Sinisa Sanicanin, Eldar Civić (82. Deni Milosević) – Armin Hodzić, Amir Hadziahmetović, Muhamed Besić (60. Edin Dzeko), Haris Hajradinović, Amer Gojak (46. Edin Visca) – Elvir Koljić.
Polska: Łukasz Fabiański – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Maciej Rybus – Kamil Jóźwiak, Jacek Góralski, Grzegorz Krychowiak (68. Mateusz Klich), Piotr Zieliński (85. Karol Linetty), Kamil Grosicki (80. Sebastian Szymański) – Arkadiusz Milik.
Żółte kartki: Hadziahmetović – Bednarek, Milik. Sędziował: Cuneyt Cakir (Turcja).
Mecz bez udziału publiczności.
Holandia – Włochy 0:1
Gol: Nicolo Barella (45).
Holandia: Jasper Cillessen – Hans Hateboer (70. Denzel Dumfries), Joel Veltman, Virgil van Dijk, Nathan Ake (81. Luuk de Jong) – Marten de Roon, Donny van de Beek (57. Steven Bergwijn), Frenkie de Jong – Georginio Wijnaldum, Memphis Depay, Quincy Promes.
Włochy: Gianluigi Donnarumma – Danilo D’Ambrosio, Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini, Leonardo Spinazzola – Nicolo Zaniolo (42. Moise Kean), Jorginho, Manuel Locatelli (81. Bryan Cristante), Nicolo Barella, Lorenzo Insigne (90. Federico Chiesa) – Ciro Immobile.
Żółte kartki: Veltman, Wijnaldum, Depay – D’Ambrosio, Cristante, Chiellini. Sędziował: Felix Brych (Niemcy).
Mecz bez udziału publiczności.


Tabela grupy A1:

  1. Włochy 2 4 2:1
  2. Holandia 2 3 1:1
  3. Polska 2 3 2:2
  4. BiH 2 1 2:3

Holendrzy grali w piłkę, Polacy tylko biegali

Przegrany w Amsterdamie 0:1 mecz z Holandią w Lidze Narodów pokazał dobitnie, że w trakcie dziesięciomiesięcznej przerwy spowodowanej pandemią koronawirusa nasza reprezentacja nic na lepsze w swojej grze nie zmieniła. „Polacy ciągle kopali nas po kostkach, zamiast grać w piłkę. To było strasznie irytujące” – surowo ocenił biało-czerwonych najlepszy w holenderskiej drużynie Memphis Depay. Trudno nie przyznać mu racji.

Biało-czerwoni przegrali z Holendrami w pierwszym meczu drugiej edycji Ligi Narodów tylko 0:1, ale ten wynik nie odzwierciedla w najmniejszym stopniu przewagi ekipy „Oranje” w tym spotkaniu. Dość powiedzieć, że rywale oddali na bramkę strzeżoną przez Wojciecha Szczęsnego aż 16 strzałów, na co nasi piłkarze odpowiedzieli tylko dwoma. Poza tym holenderski zespół ponad 70 procent czasu gry był w posiadaniu piłki. Dlaczego taką przytłaczająca dominację przekuł zaledwie na jedną bramkę, która zdobył Steven Bergwijn? Tak siebie i kolegów tłumaczył najlepszy gracz na boisku, gwiazdor tegorocznego półfinalisty Ligi Mistrzów Olympique Lyon Memphis Depay. „Pod koniec meczu łapały mnie już skurcze ze zmęczenia, ale w sumie jestem zadowolony, że wróciły rozgrywki reprezentacyjne. Szkoda tylko, że nasi rywale ciągle kopali nas po kostkach, przydeptywali, popychali, zamiast grać w piłkę. To było strasznie irytujące i nie rozumiem, dlaczego sędzia na to pozwolił. Na pewno wygraliśmy z nimi zasłużenie, mieliśmy dużą przewagę, ale po wielu miesiącach przerwy nie wszystko jeszcze w naszej grze funkcjonowało jak należy. Sądzę, że w kolejnych spotkaniach znacznie poprawimy jakość i wtedy wróci też skuteczność” – powiedział po meczu Depay.
W ubiegłym roku ostatni mecz zespół Jerzego Brzęczka rozegrał 19 listopada wygrywając w Warszawie na Stadionie Narodowym ze Słowenią 3:2 po golach Sebastiana Szymańskiego, Roberta Lewandowskiego i Jacka Góralskiego. W bramce także stał Szczęsny, w obronie zagrali Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Kamil Glik i Arkadiusz Reca, w pomocy Grzegorz Krychowiak, wspomniany Szymański, Piotr Zieliński i Kamil Grosicki, a ataku Lewandowski. Po 10 miesiącach przymusowej przerwy selekcjoner biało-czerwonych posłał przeciwko ekipie Holandii prawie taki sam skład. Z graczy, którzy wystąpili w spotkaniu ze Słowenią zabrakło jedynie odpoczywającego po zwycięstwie w Lidze Mistrzów „Lewego” (lukę po nim nieudolnie próbowali załatać najpierw Krzysztof Piątek, a potem Arkadiusz Milik) oraz kontuzjowanego Recy (na lewej obronie zastąpił go Bartosz Bereszyński), Góralski był rezerwowym (zamiast niego zagrał Mateusz Klich), a Kamil Jóźwiak, który 10 miesięcy temu wszedł na kilka ostatnich minut, w Amsterdamie wyszedł w podstawowym składzie i grał do 71. minuty, kiedy to zmienił go Grosicki.
Na poziomie reprezentacyjnym wymiana kilku graczy to nic szczególnego i dobrze ułożonych zespołach raczej nie wpływa znacząco na jakość gry. Dowodzi tego znakomity występ reprezentacji Holandii. Znakomity rzecz jasna na tle reprezentantów Polski, którzy rzeczywiście, jak zauważył Depay, zamiast grać w piłkę całą swoją energię pożytkowali na przeszkadzaniu rywalom. Ten mało wyszukany plan jednak po godzinie runął, a wszyscy nasi zawodnicy, poza Szczęsnym rzecz jasna, od ciągłego ganiania za krążącą między holenderskimi graczami piłką łapali już powietrze „rękawami”. Po stracie gola nie oddali ani jednego groźnego strzału na bramkę rywali. Nic dziwnego, że kpiono z nich po meczu na wszelkie sposoby, ale chyba najtrafniejsze było stwierdzenie, że Holendrzy urządzili im na stadionie Ajaksu Amsterdam trening biegowy.
Wnioski po porażce w Amsterdamie są niewesołe. Biało-czerwoni we wrześniu 2020 roku nie grają choćby odrobinę lepiej niż grali w listopadzie 2019 roku czy we wrześniu 2018, w meczu z Włochami w pierwszej edycji Ligi Narodów, który był debiutem Brzęczka w roli selekcjonera. A skoro przez dwa lata nic w tej materii nie drgnęło do przodu, to oznacza, że nasz zespół narodowy pod wodzą tego trenera przestał nie tylko się rozwijać, ale wręcz zaczął cofać się w rozwoju. Wiceprezes PZPN Marek Koźmiński przekonywał, że występu naszej drużyny nie należy uznawać za blamaż. Niepotrzebnie. Nikt rozsądny nie uznaje porażki 0:1 z Holandią za blamaż. Blamażem była natomiast demonstrowana przez cały mecz przez naszych piłkarzy irytująca nieumiejętność zespołowej gry w piłkę nożną, chociaż przecież ten sport na tym właśnie polega. Wsadzić gdzieś nogę, zrobić wślizg, nawet trochę pobiegać za rywalami – jak najbardziej. Ale kopnąć trzy podania bez przyjęcia, minąć nimi przeciwnika, wypracować okazję nie czekając na jego błąd, to już okazywało się za trudne. I nad tym powinni się w PZPN wszyscy zastanowić – dlaczego ci zawodowi gracze, którzy na co dzień zarabiają w swoich klubach miliony za sprawne i zespołowe kopanie piłki, nie potrafią tego samego robić w biało-czerwonych barwach. Efekt? Na 11 meczów rozegranych za selekcjonerskiej kadencji Brzęczka z przeciwnikami występującymi obecnie w Dywizji A i B Ligi Narodów, wygraliśmy tylko trzy, w tym dwa razy z Izraelem, który jest beniaminkiem Dywizji B (w pierwszej edycji grał piętro niżej).
W poniedziałek ekipę Brzęczka, która w Lidze Narodów nie wygrała jeszcze ani jednego meczu, czeka wcale nie łatwiejsza próba od tej w Amsterdamie, bo chociaż zespół Bośni i Hercegowiny awansował z Dywizji B do A, to w swoim pierwszym występie w europejskiej elicie zremisował na wyjeździe z Włochami 1:1, więc pewnie na swoim boisku przeciwko naszej drużynie zagra jeśli nie lepiej, to na pewno nie gorzej.
„Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie stworzymy sobie za dużo sytuacji. Patrząc na naszą organizację gry, mieliśmy za mało do tego możliwości. Ale patrząc na przeciwnika, na czas w jakim przyszło nam grać, jestem zadowolony z gry i z naszego poruszania się na boisku” – skomentował występ swoich podopiecznych Brzęczek.
Po takiej ocenie trudno nie rzucać w niego kamieniami, bo przecież jedna składna akcja w pierwszej połowie zakończona strzałem Krzysztofa Piątka i cała druga połowa bez jednego, choćby niecelnego uderzenia na bramkę rywali, to chyba nie daje powodu do skromnej nawet pochwały. A selekcjoner mówi, że ogólnie jest zadowolony z gry. I takie też farmazony prawi nam już od dwóch lat. Warto pamiętać, że w turnieju Euro 2021 biało-czerwoni w grupie zagrają z Hiszpanią i Szwecją, czyli zespołami klasy Holandii. Nawet z takimi rywalami nasz zespół powinien grać jak równy z równym, bo składa się z piłkarzy przecież nie gorszych. Cała nadzieja w tym, że sprawy w swoje ręce wezmą w końcu piłkarze, co w przeszłości zdarzało się nie raz i czasem przynosiło wspaniałe rezultaty.

Wyniki grupy 1 Dywizji A:
Holandia – Polska 1:0
Gol: Steven Bergwijn (61).
Holandia: Jasper Cillessen – Hans Hateboer, Joel Veltman, Virgil van Dijk, Nathan Ake – Marten de Roon, Georginio Wijnaldum, Frenkie de Jong – Steven Bergwijn (74. Donny van de Beek), Memphis Depay, Quincy Promes (90. Luuk de Jong).
Polska: Wojciech Szczęsny – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński – Sebastian Szymański, Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich, Piotr Zieliński (77. Jakub Moder), Kamil Jóźwiak (71. Kamil Grosicki) – Krzysztof Piątek (63. Arkadiusz Milik).
Żółte kartki: de Roon, Depay, F.de Jong – Piątek, Klich, Jóźwiak, Glik, Bednarek.
Sędziował: Georgi Kabakow (Bułgaria).
Mecz bez udziału publiczności.

Włochy – Bosnia i Hercegowina 1:1
Gole: Stefano Sensi (67) – Edin Dzeko (57).
Włochy: Gianluigi Donnarumma – Alessandro Florenzi, Leonardo Bonucci, Francesco Acerbi, Cristiano Biraghi – Federico Chiesa (71. Nicolo Zaniolo), Stefano Sensi, Nicolo Barella, Lorenzo Pellegrini (86. Moise Kean), Lorenzo Insigne – 9. Andrea Belotti (73. Ciro Immobile).
Bośnia i Hercegowina: Ibrahim Sehić – Branimir Cipetić, Toni Sunjić, Sinisa Sanicanin, Sead Kolasinac (84. Eldar Civić) – Edin Visca (86. Deni Milosević), Gojko Cimirot, Amir Hadziahmetović, Amer Gojak, Armin Hodzić (77. Muhamed Besić) – 11. Edin Dzeko. Żółte kartki: Belotti, Zaniolo, Bonucci – Cimirot. Sędziował: Anastassios Sidiropoulos (Grecja).
Mecz bez udziału publiczności.

Tabela grupy 1 Dywizji A:

  1. Holandia 1 3 1:0
  2. BiH 1 1 1:1
  3. Włochy 1 1 1:1
  4. Polska 1 0 0:1

Kadra się skurczyła

Z 27 powołanych przez trenera Jerzego Brzęczka graczy odpadło już trzech: występujący w MLS Adam Buksa i Przemysław Frankowski, których kluby nie puściły na zgrupowanie kadry oraz kontuzjowany Damian Kądzior. Ponadto z urazem przyjechał do Warszawy Grzegorz Krychowiak i jego występ stoi pod znakiem zapytania.

Na wrześniowe mecze Ligi Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną trener Brzęczek nie mógł powołać kontuzjowanego Arkadiusza Recy, a po zwycięskim finale Bayernu Monachium w Lidze Mistrzów nie miał odwagi domagać się przyjazdu na zgrupowanie Roberta Lewandowskiego, który szczerze przyznał, że teraz bardziej potrzebuje odpoczynku. Rolę kapitana reprezentacji przejął pod jego nieobecność Kamil Glik, gorzej będzie w zastąpieniem „Lewego” na boisku, ale to stwarza też okazję do wykazania się dla Arkadiusza Milika, któremu w SSC Napoli ostatnio pali się grunt pod nogami oraz zwłaszcza dla wciąż rozczarowującego w Herthcie Berlin Krzysztofa Piątka.
W poniedziałek okazało się też, że występujący w MLS Adam Buksa (New England Revolution) oraz Przemysław Frankowski (Chicago Fire) także nie przyjadą do Warszawy, bo nie zgodziły się na to ich kluby. PZPN wyjaśnił sytuacje w oficjalnym komunikacie:
„Z uwagi na epidemię koronawirusa w tym tygodniu FIFA wprowadziła tymczasowe przepisy, które dały klubom piłkarskim na całym świecie możliwość odmowy wysłania swoich zawodników na zgrupowania reprezentacji. W opublikowanym przez FIFA 24 sierpnia okólniku stwierdzono, że klub ma prawo odmówić wysłania zawodnika na zgrupowanie reprezentacji w sytuacji, w której po powrocie zawodnik musiałby przejść obowiązkową, co najmniej pięciodniową kwarantannę. W regulaminie amerykańskiej ligi MLS postanowiono, że zawodnicy powracający z Europy muszą poddać się dziesięciodniowej kwarantannie. Chicago Fire oraz New England Revolution wykorzystały zatem zmienione przez FIFA przepisy i nie zgodziły się na przyjazd reprezentantów Polski na zgrupowanie” – podano w oficjalnym komunikacie opublikowanym na oficjalnej stronie internetowej Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Ale to nie jedyny kłopot kadrowy selekcjonera podczas tego zgrupowania kadry, bo w poniedziałek okazało się, że skrzydłowy pomocnik Damian Kądzior, który właśnie jest w trakcie zmiany barw klubowych i przechodzi z Dinama Zagrzeb do hiszpańskiego Eibar, przyjechał na zgrupowanie z kontuzją kolana. Po dokładnych badaniach piłkarz został odesłany do domu.
Z urazem mięśniowym przyjechał też do Warszawy Grzegorz Krychowiak, który z tego powodu nie zagrał w hicie rosyjskiej ekstraklasy, czyli meczu aktualnego wicemistrza kraju Lokomotiwu Moskwa z mistrzowską ekipą Zenita Petersburg. W jego przypadku nic jednak nie jest jeszcze przesądzone i jego występy, choć pod dużym znakiem zapytania, są jednak możliwe.
Dla Brzęczka każdy kadrowy ubytek to problem, bo on nie może odpuścić rywalizacji w Lidze Narodów. „Wyniki w tych rozgrywkach będą miały wpływ na losowanie grup eliminacyjnych do mistrzostw świata w Katarze, więc podchodzimy do nich z właściwą powagą i koncentracją” – zapewniał podczas prasowej wideokonferencji. Zaraz jednak dodał: „Spotykamy się po 10 miesiącach przerwy i niektóre rzeczy trzeba będzie sobie przypomnieć, a czasu mamy na to bardzo mało. Z drugiej strony, powołaliśmy debiutantów i będziemy chcieli się im przyjrzeć, a niewykluczone, że jeden czy nawet dwóch dostanie szansę pierwszego występu w drużynie narodowej”
Biało-czerwoni na inaugurację drugiej edycji Ligi Narodów zagrają 4 września w Amsterdamie z Holandią. Brzęczek wysoko ocenił najbliższego przeciwnika biało-czerwonych. „Reprezentacja Holandii to obecnie ścisła światowa czołówka i jeden z głównych faworytów do medalu przyszłorocznych mistrzostw Europy, więc także w Lidze Narodów będzie chciał odegrać znaczącą rolę. Holendrzy znów mają generację świetnych piłkarzy, którzy grają w najlepszych europejskich klubach. Mamy świadomość tego, jak trudny to przeciwnik. Nie będzie to dla nas łatwe spotkanie, ale cieszymy się, że w Lidze Narodów zagramy z europejską czołówką. To pomoże nam rozwijać reprezentację” – przekonuje selekcjoner biało-czerwonych.
Gwoli przypomnienia: nasza reprezentacja w pierwszej edycji Ligi Narodów spadła z Dywizji A, jednak dzięki reformie rozgrywek została do niej przywrócona, podobnie jak zespoły Niemiec, Chorwacji oraz Islandii.
Dywizje A, B i C składają się z czterech grup, a najniższa D – tylko z dwóch. Zwycięzcy grup najwyższej dywizji awansują do turnieju finałowego (Final Four), zaplanowanego na 2-6 czerwca 2021. Polska stara się o rolę jego gospodarza.

Zgrupowanie kadry w całkowitej izolacji

Powołani przez trenera Jerzego Brzęczka piłkarze mają w poniedziałek do godziny 13:00 zebrać się w Warszawie na pierwszym w tym roku zgrupowaniu kadry Polski. We wtorek wszyscy przejdą obowiązkowe testy na obecność koronawirusa i przez cały okres pobytu będą maksymalnie odizolowani od otoczenia.

Swój udział w nowej edycji rozgrywek Ligi Narodów biało-czerwoni rozpoczną od dwóch meczów wyjazdowych – 4 września w Amsterdamie z mierzą się z zespołem Holandii, a trzy dni później w Zenicy zagrają z reprezentacja Bośni i Hercegowiny. Oba mecze rozpoczną się o godz. 20:45. Polski zespół w LN 2020 trafił do grupy 1 Dywizji A, w której jest jeszcze reprezentacja Włoch.
Zgrupowanie przez spotkaniami z Holandią oraz Bośnią i Hercegowina będzie nietypowe. Z uwagi na obostrzenia sanitarne związane z pandemią koronawirusa nikt z ekipy nie będzie mógł się kontaktować z osobami z zewnątrz, nawet konferencje prasowe z udziałem selekcjonera i piłkarzy odbywać się będą w formie wideokonferencji.
UEFA przekazała wszystkim zrzeszonym w niej federacjom piłkarskim liczący kilkadziesiąt stron protokół medyczny, regulujący zasady m.in. organizacji zgrupowań, przejazdów na mecze i zachowania na stadionach. Wedle nich piłkarze powinni nosić maseczki podczas przebywania w przestrzeni publicznej, np. w hotelowych korytarzach, kadra będzie przemieszczać się dwoma autokarami, a zachowanie odpowiednich odległości ma być respektowane także podczas wspólnych posiłków.
Powołani przez Jerzego Brzęczka kadrowicze mają się stawić na zgrupowaniu w poniedziałek do godz. 13:00, ale prawdopodobnie kilku z nich dotrze nieco później. Choćby Jacek Góralski, którego czeka daleka podróż z Kazachstanu czy występujący w MLS Przemysław Frankowski i Adam Buksa.

Pierwsza zbiórka kadry

Trener Jerzy Brzęczek podał w poniedziałek ostateczny skład reprezentacji Polski na wrześniowe mecze w Lidze Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną. W kadrze złożonej z 27 piłkarzy zabrakło Roberta Lewandowskiego, który po triumfie Bayernu Monachium w Lidze Mistrzów dostał urlop do 7 września.

W pierwszej wersji składu kadry na mecze z Holandią oraz Bośnia i Hecegowiną Lewandowski był w grupie powołanych przez selekcjonera biało-czerwonych 23 graczy z klubów zagranicznych. Na upartego mógłby stawić się na zgrupowanie, ale trener Bayernu Hansi Flick po niedzielnym finale Ligi Mistrzów dał swoim piłkarzom dwa tygodnie wolnego (do 7 września), a Bundesliga nowy sezon rozpocznie już 18 września. „Lewy” wprawdzie pod względem fizycznym wciąż prezentuje się nienagannie, ma już jednak 32 lata i musi coraz rozważniej szafować siłami. A finisz Ligi Mistrzów w Lizbonie, licząc z rewanżowym spotkaniem 1/8 finału z Chelsea Londyn, to były jednak cztery ciężkie mecze rozegrane w krótkim czasie. Zasłużył więc na porządny odpoczynek. Poza tym to nie pierwszy raz, gdy kadra musi sobie w mniej ważnych potyczkach radzić bez niego i ciekawie będzie zobaczyć, jak poradzi sobie tym razem.
Nieobecność Arkadiusza Recy to dla kadry pod względem sportowym strata znacznie mniejszego kalibru, stwarzająca na dodatek szansę do boiskowego debiutu dla grającego w Legii Warszawa na tej samej pozycji lewego obrońcy 19-letniego Michała Karbownika. A skoro o debiutantach w kadrze mowa, wśród powołanych do tego ekskluzywnego towarzystwa po raz pierwszy oprócz Karbownika znaleźli się także 24-letni obrońca Górnika Zabrze Paweł Bochniewicz oraz 21-letni pomocnik Lecha Poznań Jakub Moder. Zaproszony na zgrupowanie w miejsce Lewandowskiego Adam Buksa też nie ma jeszcze zaliczonego debiutu na boisku, ale do kadry był już wcześniej powołany, w listopadzie 2018 roku, ale Brzęczek nie dał mu zagrać ani w meczu towarzyskim z Czechami, ani w spotkaniu Ligi Narodów z Portugalią. Być może zdecyduje się na to teraz, bo Buksa za oceanem radzi sobie w rozgrywkach MLS całkiem dobrze.
Polska rozegra dwa mecze w ramach Ligi Narodów – 4 września z Holandią i 7 września z Bośnią i Hercegowiną (oba na wyjeździe). W październiku rozegra trzy spotkania (z Finlandią, Włochami i Bośnią, wszystkie w Polsce), natomiast w listopadzie zagra z Ukrainą, Włochami i Holandią.

Kadra Polski

Bramkarze:
Bartłomiej Drągowski (Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus, Włochy).
Obrońcy:
Jan Bednarek (Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Paweł Bochniewicz (Górnik Zabrze), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Michał Karbownik (Legia Warszawa), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy).
Pomocnicy:
Przemysław Frankowski (Chicago Fire, USA), Jacek Góralski (Kajrat Ałmaty, Kazachstan), Kamil Grosicki (West Bromwich, Anglia), Kamil Jóźwiak (Lech Poznań), Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb, Chorwacja), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (Sampdoria Genua, Włochy), Jakub Moder (Lech Poznań), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy).
Napastnicy:
Adam Buksa (New England Revolution, USA), Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy).

Ronald Koeman rzucił kadrę Holandii dla Barcelony

Krótko trwało bezkrólewie w ekipie „Dumy Katalonii” po dymisji trenera Quique Setiena. Już w poniedziałek pojawiły się pogłoski, że jego następcą zostanie były piłkarz Barcelony Ronald Koeman (był zawodnikiem tego klubu w latach 1989-1995), a w środę władze katalońskiego klubu oficjalnie podały, że zawarły z 57-letnim holenderskim szkoleniowcem kontrakt do 30 czerwca 2022 roku.

To z pewnością dobra wiadomość dla selekcjonera reprezentacji Polski Jerzego Brzęczka, bo Ronald Koeman dla pracy z zespołem FC Barcelona porzucił z dnia na dzień posadę trenera reprezentacji Holandii, z którą biało-czerwoni już 4 września zmierzą się w pierwszym meczu Ligi Narodów. Ponoć szefowie Barcelony tak bardzo chcieli powierzyć zespół Koemanowi, że zdecydowali się na wykupienie jego kontraktu z holenderską federacją, za co wedle niektórych hiszpański mediów zapłacili około pięciu milionów euro. Ale z kolei dziennik „Mundo Deportivo” podał, że kontrakt Koemana z federacją Holandii zawierał klauzulę wcześniejszego rozwiązania umowy, jeśli dostanie on ofertę… poprowadzenia zespołu Barcelony. Jak było naprawdę, pewnie nigdy się nie dowiemy.
Gwoli przypomnienia – Koeman przejął drużynę w stanie głębokiego kryzysu wywołanego przez klęskę 2:8 w ćwierćfinałowym meczu Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. Poza tym Barcelona w tym sezonie przegrała z Realem Madryt walkę o mistrzostwo Primera Division i odpadła też z Pucharu Króla. Za brak sukcesów utratą posady zapłacił nie tylko trener Setien, ale także dyrektor sportowy Eric Abidal, którego zastąpił Roman Planes. To wszystko zapowiada kadrową rewolucję w zespole Barcelony, ale jakie przyniesie ona skutki, na razie niesposób przewidzieć. W ostatniej dekadzie działacze katalońskiego klubu wydali na transfery nowych zawodników prawie miliard euro, ale siła Barcelony nadal zależy wyłącznie od aktualnej dyspozycji Leo Messiego. Nowy trener ma to zmienić, ale czy potrafi?
Koeman był piłkarzem Barcelony w latach 1989-1995. Zanim trafił do Barcelony, z powodzeniem występował w holenderskiej lidze w zespołach Groningen, Ajaksu Amsterdam, PSV Eindhoven i Feyenoordu Rotterdam. Z drużyną PSV triumfował w Pucharze Mistrzów (poprzednik Ligi Mistrzów). Z reprezentacją Holandii wywalczył w 1988 roku mistrzostwo Europy.
Jako trener także notował sukcesy. Z Alaksem i PSV zdobył mistrzostwo Holandii, prowadził też zespoły Benfiki Lizbona, Valencii, AZ Alkmaar, FC Southampton i Evertonu. Od ponad dwóch lat pracował jako selekcjoner holenderskiej reprezentacji, z którą wywalczył awans do turnieju Euro 2020, który ostatecznie z powodu pandemii odbędzie się w przyszłym roku. Drużyna pomarańczowych nie zagra jednak o europejski czempionat pod wodzą Koemana, a nawet nie powalczy z nim tej jesieni w meczach Ligi Narodów. Magia Camp Nou była silniejsza.