Jeszcze za mało dostali po kieszeni

17 kwi 2020

Pandemia koronawirusa mocno uderzyła w futbol, ale widocznie jeszcze nie na tyle, żeby zmienić fatalne przyzwyczajenia. Jeszcze nie wznowiono zawieszonych rozgrywek, w klubach zwalniają masowo pracowników, ale zarazem już podejmowane są pierwsze przymiarki do letniego okna transferowego.

Chyba musimy przywyknąć do przygnębiających wiadomości związanych z pandemią koronawirusa. I raczej ich nie ignorować, zwłaszcza gdy jako źródło podawana jest Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). A właśnie z tej organizacji zaczynają przenikać do opinii publicznej opinie, że skutki pandemii świat będzie odczuwał przez półtora roku, co oznacza, że prawdopodobnie przyszłoroczne mistrzostwa Europy w piłce nożnej oraz letnie igrzyska olimpijskie w Tokio będą musiały zostać przeprowadzone bez udziału publiczności. A skoro taką decyzję zakłada się w przypadku imprez planowanych w czerwcu i lipcu 2021 roku, to znaczy, że do tego czasu wszystkie imprezy sportowe także będą musiały obywać się bez kibiców. To nieciekawa perspektywa, zwłaszcza dla najpopularniejszych sportów zespołowych, jak piłka nożna, koszykówka czy siatkówka
W ostatnich dniach pojawiały się w wypowiedziach wielu ekspertów sugestie, że nawet jeśli sportowcy wrócą do rywalizacji latem tego roku, to kibice nie wrócą z nimi na trybuny nie tylko w tym półroczu, lecz także na jesieni. Prognoza, iż zakaz wstępu na stadiony może zostać wydłużony na cały przyszły rok, to opinia z ostatnich dni. Wirusolodzy z WHO twierdzą, że imprezy masowe to „ostatnia rzecz, którą będzie można poluzować, i to wcale nie za pół roku, lecz najwcześniej jesienią 2021 roku”.
Ludzi zarządzających futbolem taka perspektywa na razie najwyraźniej nie przeraża. Wszyscy w tej chwili skupiają się na możliwie jak najszybszym wznowieniu rozgrywek, żeby dostać pieniądze od nadawców telewizyjnych i sponsorów. Hasłem przewodnim jest uniknięcie bankructwa klubów i krajowych federacji.
Nie przeszkadza to jednak animatorom futbolowego biznesu snuć planów transferowych, w których padają zawrotne wręcz kwoty. Jakby nie był to czas zarazy i nadciągającego krachu gospodarczego. Szczytem bezczelności jest zachowanie choćby prezydenta Tottenhamu Hotspur Daniela Levy’ego, który w tych dniach łaskawie wyraził zgodę przejście Harry’ego Kane’a do Manchesteru United już w letnim okienku transferowym. Problem w tym, że szef londyńskiego klubu żąda za swojego najskuteczniejszego napastnika rekordowe 225 milionów euro. Co prawda nie wydaje się możliwe, żeby właściciele „Czerwonych Diabłów” przystali na taką kwotę, lecz gdyby jednak zgłupieli ko0mpletnie i takie gigantyczne pieniądze zapłacili za reprezentanta Anglii, uczyniliby go najdroższym piłkarzem nie tylko na Wyspach Brytyjskich, ale także na świecie. W tej chwili ten tytuł dzierży Brazylijczyk Neymar, za którego Paris Saint-Germain zapłacił Barcelonie 222 mln euro. Kane to bez wątpienia świetny napastnik, chociaż dość podatny na kontuzje. W tym sezonie z powodu urazu stracił kilka tygodni gry, przez co zdołał zaliczyć w barwach „Spurs” tylko 25 występów we wszystkich rozgrywkach, w których strzelił 17 goli i dorzucił dwie asysty. Fachowe portale szacują jego aktualną rynkową wartość na kwotę 150 mln euro, która i tak wydaje się mocno zawyżona.
FIFA nie zamierza blokować tego typu chorych inicjatyw. Wręcz przeciwnie – planuje wprowadzenie trzeciego w roku okna transferowego – jesiennego. Piłkarscy działacze tłumaczą, że będzie ono potrzebne tym piłkarzom, którym kończyły się kontrakty z końcem czerwca tego roku, a zgodzą się zostać w dotychczasowych zespołach żeby dokończyć z nimi przesunięte na lipiec i sierpień rozgrywki.
Tak naprawdę to jednak tylko kolejny ukłon pod adresem piłkarskich agentów, którzy będą chcieli na tym bałaganie podwójnie zarobić, bo najpierw wycisną pieniądze za przedłużenie umów, a kilka tygodni później w majestacie prawa będą mogli swoich podopiecznych oferować innym pracodawcom.
Ruch w interesie będzie więc duży, ale wedle przewidywań ekspertów spadną ceny za piłkarzy oraz oferowane im wynagrodzenia. Latem w ofercie pojawi się wielu znanych graczy, a wyceniając ich wedle aktualnych cen, najdroższa „11” wygląda tak: W. Benitez (Nice) – T. Meunier (PSG), T. Kouassi (PSG), J. Vertonghen (Tottenham), L. Kurzawa (PSG) – Willian (Chelsea), D. Silva (Man City), C. Aranguiz (Bayer Leverkusen), F. Fraser (Bournemouth) – E. Cavani (PSG), D. Mertens (Napoli).

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...