Świętsi od papieża

10 wrz 2018

PO zawiesiła swojego senatora za to, że udzielił wywiadu portalowi Sputnik. W dodatku w pochlebnych słowach wypowiadał się w nim o przywódcy Rosji, śmiał się z polskiej obsesji szukania kremlowskich agentów i dokonał obiektywnych konstatacji ekonomicznych.

 

Przeczytałam wywiad Macieja Grubskiego z Agnieszką Piwar na portalu Sputnik Polska. Absolutnie nie jest mi politycznie po drodze z rozmówczynią senatora, ale nie w tym rzecz. Za wywiad ten Grubski został zawieszony oraz odsądzony od czci i wiary przez kierownictwo partii. Więcej, został nawet oskarżony o szkodzenie polskim interesom. W zasadzie każdy kulturoznawca, filolog czy współpracownik zagranicznej firmy mógłby być oskarżony o wspieranie obcej agentury. Dokładnie to w istocie pokazuje w swoim wywiadzie senator PO, żartując, że jako przewodniczący Polsko-Irańskiej Grupy Parlamentarnej, agentem zostałby z automatu już dawno, gdyby wszyscy byli wyczuleni na „wątki irańskie” tak samo jak na „rosyjskie” w debacie publicznej, działalności fundacji czy biznesie.

Jak dla mnie Grubski oberwał za niewinność. Tym bardziej, że w tekście postawił ważne pytania: po pierwsze o trwałość sojuszy z USA, które za wszelką cenę podtrzymujemy, po drugie o sens wtrącania się Polski w politykę wewnętrzną Ukrainy, po trzecie zaś o realne koszty sprowadzania gazu i ropy od Amerykanów i Saudów.

Ponadto powiedział Grubski wprost – tak samo jak ojciec urzędującego premiera – że dobre stosunki polsko-rosyjskie jak najbardziej leżą w naszym interesie. Szczerze mówiąc, doszukiwanie się w tym agenturalnych inspiracji czy próby realizacji obcych interesów uważam za ogromną nadinterpretację.

„Owszem, w historii bywało różnie: trudno, łatwo, przyjaźnie, wrogo. Na przykład w czasach PRL gospodarcze relacje z Rosją (a właściwie z ZSRR) nie do końca były wtedy dla Polski korzystne, ale były” – mówi senator. Cóż w tym sensacyjnego?

„Wymyśliliśmy sobie wtedy, że wspierając Ukrainę będziemy mieli bufor bezpieczeństwa w stosunku do Rosji” – to fragment o Majdanie. Jest to fragment, w którym Grubski przyznaje, że jego samego ta koncepcja jeszcze 4 lata temu w pełni przekonywała, ale rzeczywistość zmusiła go do weryfikacji tych tez.

„Dzisiaj zastanowiłbym się nad moim udziałem w ruchu rewolucyjnym na Ukrainie, ponieważ i tak tymi działaniami nie spowodowaliśmy pozytywnych zmian w tym kraju” – owszem, to mogło się nie spodobać kierownictwu, bo de facto podważa jego nieomylność, do której podważenia nie wszyscy jak widać dojrzeli.

Przez zawieszenie Grubskiego i nadanie całej sprawie atmosfery skandalu Platforma pokazała, że niczym się de facto nie różni od ogarniętego teoriami spiskowymi Antoniego Macierewicza, po drugie – że jest całkowicie niezdolna do podjęcia dyskusji we własnym gronie. O ileż ciekawiej byłoby, gdyby Grubskiego do debaty o Rosji zaprosił któryś z partyjnych kolegów i podjął rozmowę na argumenty. A tak, pozostaje wrażenie, że po pierwsze istnieje krąg zakazanych mediów, do których nie wolno chadzać i zestaw poglądów, których nie wypada mówić głośno. Mimo że w zasadzie Grubski oprócz postawienia kilku niewygodnych pytań nie powiedział nic rewolucyjnego.

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również