Epidemie dla dyktatorów

“Epidemie to okazje dla dyktatorów” – napisałam w marcu w „Pozdrowieniach z czerwonej strefy”. Kaczyński na pewno nie omieszka jej wykorzystać.

Wyczuł też znakomity moment. Sytuacja polityczna i geopolityczna na całym świecie jest fatalna. Od jutra Francja i Niemcy wchodzą w kolejny lockdown, łagodniejszy niż ten marcowy, ale który na pewno odbije się na gospodarce i na nastrojach społecznych. Sytuacja epidemiologiczna w wielu krajach Europy jest bardzo zła. W niedzielę 1 listopada, w Mołdawii odbędą się wybory prezydenckie.
Również tam kobieta, była premier Maria Sandu z partii proeuropejskiej będzie się mierzyć z prokremlowskim prezydentem Igorem Dodonem. Niby nic, ale od tego co stanie się w Mołdawii zależy, czy Putin będzie miał mniej lub bardziej zajęte ręce, by załatwić sprawę Białorusi. Ewentualne wkroczenie Rosji na Białoruś, przy całkowitym osłabieniu Europy przez pandemię, postawi Polskę i Litwę na pierwszej linii.
Świat z zapartym tchem oczekuje na historyczne wybory prezydenckie w USA, które odbędą się we wtorek 3 listopada. Nic nie jest jeszcze przesądzone. Jeżeli wygra Donald Trump czeka nas przynajmniej przez kolejnych kilka lat umacnianie białego suprematyzmu w skali globalnegej. Całkowity zakaz aborcji może stać się „moralnym” standardem, prawa kobiet zostaną ograniczone, a społeczność LGBT będzie uznana za wroga publicznego, który zawsze jest niezbędnym elementem w systemach autorytarnych. Wybór Amy Coney Barrett, ulubienicy religijnych konserwatystów, matki siedmiorga dzieci i przeciwniczki aborcji, na członka Sądu Najwyższego w USA, która zastąpiła Ruth Bader Ginsburg – ikonę walki o równość płci, ras, i orientacji seksualnej, jest jasnym sygnałem dla całego świata, jak będzie wyglądała kolejna kadencja prezydencka.
Jeżeli Trump przegra niewielką różnicą głosów – nie wiadomo, czy nie spróbuje podważyć rezultatu wyborów na wszelkie możliwe sposoby. Wielu annalistów politycznych i dziennikarzy zaniepokoił jeden z jego licznych tweetów, skierowany do członków Pround Boys, aby byli w gotowości.
Kolejnym niepokojącym elementem są poczynania Erdogana, który po zamachu na francuskiego nauczyciela Samuela Paty’ego, od kilku dni dyskredytuje Macrona i podburza muzułmanów w wielu krajach świata, twierdząc, iż w Europie są oni traktowani jak Żydzi w okresie drugiej wojny światowej. O dzisiejszym ataku w Nicei, w kościele Notre Dame, w którym w sposób brutalny zamordowano trzy osoby, trudno jeszcze cokolwiek powiedzieć.
Można jednak zaobserwować eskalację terroryzmu islamskiego, która we Francji trwa od września. To niepokojące wzmożenie terroru islamskiego jest doskonałą motywacją do tego, aby hasła, które już dobrze znamy „Europa będzie biała albo bezludna” i „Demokracja to farsa”, wprowadzić w życie. Konflikt fundamentalizmów religijnych cofa nas w tył i projektuje znowu w średniowiecze. Radykalizm, fundamentalizm, kryzys demokracji, recesja gospodarcza i pandemia – to elementy „perfekcyjnej burzy”, którą widać już na horyzoncie.
Druga fala pandemii Covid-19, która (jak pokazały historia), bywa groźniejsza od pierwszej, najprawdopodobniej zmusi kolejne kraje do wprowadzenia mniej lub bardziej zaostrzonych lockdownów. To wzmoże protesty społeczne, które widzimy już na ulicach wielu krajów, jak na przykład we Włoszech: w Neapolu, Turynie i Rzymie, gdzie w pokojowe demonstracje ludzi obawiających się o utratę pracy i sytuację ekonomiczną, miały miejsce infiltracje camorry, faszystów, anarchistów, wandali i zwykłych szaleńców.
Już wkrótce na takich manifestacjach może być trudno oddzielić „dobrych” od „złych”. Pandemia niestety stanie się uzasadnieniem do odbierania wolności obywatelskich. To, co znamy z historii jako stan wojenny, stan wyjątkowy, godzinę policyjną, teraz przyjmie nazwę „stanu zagrożenia epidemiologicznego”.
Nie, to co dzieje się nie przypomina mi radosnej rewolucji obyczajowej z 1968 roku. Jeżeli już, to jej dziwaczne skrzyżowanie z ponurymi latami trzydziestymi XX wieku oraz z okresami krucjat i polowania na czarownice.
Nie chcę sobie nawet wyobrażać tego, co możemy jeszcze zobaczyć i przeżyć do końca 2020 roku. Zresztą nikt z nas nie ma kryształowej kuli, a przewidzenie przeszłości, nawet na podstawie bardzo konkretnych i rzeczowych analiz, po raz pierwszy jest niemożliwe.
Jedno jest pewne – po 2020 roku, świat będzie już inny niż przed nim. Jest on historyczną cezurą.

Poprzedni

Wyprowadzenie wojsk radzieckich z Niemiec Wschodnich

Następny

48 godzin sport

Zostaw komentarz