Gigantyczne chińskie zbrojenia na morzu, celem inwazja na Tajwan?

Krzysztof Podgórski
Gigantyczne chińskie zbrojenia na morzu, celem inwazja na Tajwan?

W ostatnich latach rząd ChRL wykazuje coraz większą determinację do zdecydowanego zakończenia odrębnego funkcjonowania „zbuntowanej prowincji” – Tajwanu. Republika Chińska Tajwan, to niejako fragment dawnej państwowości chińskiej, z którą Stany Zjednoczone zawarły od 1954 roku szereg sojuszniczych porozumień o pomocy wojskowej. Dziś, de facto Stany Zjednoczone są jedynym gwarantem niepodległości Tajwanu, dostarczając mu broń oraz udzielając wsparcia politycznego i wojskowego.

Oficjalnie mówi się o rozwiązaniach politycznych, ale równie powszechnie dyskutuje się opcję militarną, czego od lat obawia się Tajwan. Przedmiotem dalszych rozważań są wojskowe aspekty i prawdopodobny czas rozstrzygnięć siłowych, czyli potencjalna inwazja Chińskiej Armii Narodowo Wyzwoleńczej na Tajwan.

Warunki desantu
Wojska Chińskiej Republiki Ludowej , aby mogły dostać się na Tajwan, muszą przeprowadzić operację desantową. Dla skutecznej operacji desantowej przeciwko Tajwanowi, oddzielonemu szeroką Cieśniną Tajwańską, muszą zostać bezwzględnie spełnione dwa warunki: dominacja na morzu i w powietrzu.

Komponent lotniczy
Przez wiele dekad, zasadniczo do lat 90-tych XX w , lotnictwo Chińskiej Republiki Ludowej było liczne, acz bardzo zapóźnione technologicznie. Jednak w ostatnich trzech dekadach Chiny dokonały szeregu zakupów w Rosji nowoczesnych samolotów bojowych, w tym zakupu licencji. Szczególnie w latach 90 tych XXw, za bezcen, w upadających rosyjskich przedsiębiorstwach sektora lotniczego i poradzieckich instytutach badawczo konstrukcyjnych, Chińczycy zdobyli/kupili szereg radzieckich, zaawansowanych technologii lotniczych. Drogą szpiegostwa naukowego i przemysłowego, wykradli też szereg informacji z zachodu, w tym wg niektórych źródeł, chińscy szpiedzy zdobyli technologie budowy amerykańskiego myśliwca F-35. W wyniku wszystkich tych działań, chińscy konstruktorzy byli zdolni do zaprojektowania własnych nowoczesnych samolotów, a lotniczy przemysł chiński do dostarczenia ich w znacznej ilości armii.
W roku 2021 Lotnictwo Chin liczyło:
Myśliwce: Chendu-7 (odpowiednik MiG-21) – 528 szt, , Shenjang J-8  (rozwiniecie MiG-21) 192 szt, Chengdu J-10 (myśliwiec przypominający Eurofighter Typhoon ) – 323 szt, Shenyang J-11 (kopia Su-27) – 205 szt, Su-27SK – 43 szt, Su-30MKK – 73 szt, Su-30MK2 – 24 szt, Su-35 – 14 szt, Chengdu J-20 (myśliwiec piątej generacji) – 24 szt. , Shenjang – J-31 do złudzenia przypominający amerykański Lockheed F-22 Raptor- liczba nieznana.
Flotę lotniczą uzupełnia 130 leciwych bombowców Xian-H6 (licencyjne zmodernizowane rosyjskie bombowce strategiczne Tu-16) przenoszące broń jądrową (w tym rakiety manewrujące), 120 samolotów szturmowo bombowych Xian JH-7 i 120 samolotów szturmowych Nanchang Q5 (zmodernizowane MiG-19). Chińczycy posiadają też duże acz nieznane ilości dronów uderzeniowych średniego i dalekiego zasięgu jak Wing Long czy Lijian.
Siły te są wystarczające do ataku na Tajwan, który posiada 187 amerykańskich samolotów wielozadaniowych F-16V, 56 francuskich myśliwców Dasault Mirage-2000E i D oraz 126 swojej produkcji samolotów wielozadaniowych AIDC F-CK-1 Ching-Kuo.

Chińskie zbrojenia morskie
Po modernizacji lotnictwa, Chińczycy przystąpili do budowy nowoczesnej floty wojennej. Tempo realizacji niezwykle ambitnego program budowy okrętów wojennych w Chinach jest naprawdę imponujące. Lotniskowce, uniwersalne okręty desantowe (UDC), niszczyciele, fregaty, korwety budowane są dosłownie na naszych oczach w stoczniach Dalian i w Szanghaju.
W tym roku miało miejsce zdarzenie, o daleko idących konsekwencjach. W okresie od maja do sierpnia br, po raz pierwszy od 48 lat, Stany Zjednoczone generalnie zostawiły region Azji i Pacyfiku bez wsparcia ze strony swojego lotniskowca. Uderzeniowa grupa lotniskowcowa (UGL) atomowego lotniskowca USS „Reagan” (CVN-70) w maju opuściła Japonię i odpłynęła na Bliski Wschód (w strefę odpowiedzialności 5 Floty). Zmiana, czyli UGL lotniskowca USS „Carl Vinson” (CVN-70), dotarła na obszar odpowiedzialności 7 Floty dopiero w drugiej połowie sierpnia. Jak zauważyło wielu specjalistów, z braku dostępnych lotniskowców powstała dwumiesięczna „luka”.
Aktualnie marynarka wojenna ChRL nie jest jeszcze wystarczająco silna, aby poradzić sobie z amerykańskimi przeciwnikami, posiadające potężne lotniskowce klasy „Nimitz” z napędem atomowym. Dwa będące w służbie chińskie lotniskowce typu 001 i 002, o wyporności 55 tys. ton, są w przybliżeniu równoważne jednemu atomowemu lotniskowcowi klasy „Nimitz”. A i to przewagę ma okręt amerykański. Lotniskowiec Typu 001 „Liaoning”, to wykończony w Chinach, kupiony od Ukrainy dawny okręt radziecki projektu 11435 (typu Admirał Kuzniecow). W grudniu 2019 wszedł do służby lotniskowiec 002 „Szantung” to nic innego, jak minimalnie zmieniona chińska kopia radzieckiego „Admirała Kuzniecowa”,
Niedługo dojdzie do zwodowania kolejnego chińskiego lotniskowca „typu 003”. To dużo już większy kręt o wyporności 80-85 tys. i konstrukcja chińska. Trwa budowa lotniskowca „typu 004” o wyporności ponad 100 tys. ton. Ten ostatni, typ 004, ma być już wyposażony w siłownię atomową. Projektanci zakładają, że będzie porównywalnej w mocy z ich amerykańskimi odpowiednikami. Jednak łącznie, te cztery chińskie lotniskowce nadal będą miały potencjał niższy od amerykańskiego zespołu uderzeniowego składającego się z trzech lotniskowców. Warto zauważyć, że Amerykanów mogą również wesprzeć lotniskowce sojuszników : Brytyjczycy, Francuzi, Indusi i być może Koreańczycy z Korei Południowej (Ci ostatni również planują zbudowanie lotniskowca). Ponadto nie należy zapominać o amerykańskich Uniwersalnych Okrętach Desantowych typu „Wasp”, które dziś de facto zostały przekształcone w minilotniskowce. A także o lotniskowcach pozostawionych przez USA w rezerwie ( do pięciu jednostek do 2027 r.) – które również mogą zostać wprowadzone do służby.
Oczywiście, jeśli tylko trzy amerykańskie lotniskowce pozostaną w gotowości bojowej na zachodnim wybrzeżu w latach 2027-2028, Stany Zjednoczone mogą po prostu nie mieć czasu na rozmieszczenie Uderzeniowej Grupy Lotniskowcowej na Dalekim Wschodzie. W końcu lotniskowiec i bazujące na nim skrzydło lotnicze również potrzebują trochę czasu na rozmieszczenie, a zadania U.S. Navy związane z obecnością w innych częściach globu też nie zostały anulowane. Ponadto czas przepłynięcia lotniskowca z zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych przez Ocean Spokojny, może wynosić do trzech tygodni. W tym przypadku pojawi się niewielka luka w sytuacji operacyjnej w Azjatyckim Teatrze Działań Wojennych. Niejaka chwilowa przerwa, wystarczająca na operację desantową przeciwko Tajwanowi. Poza tym, Stany Zjednoczone znów mogą opuścić wody Dalekiego Wschodu i pozostawić je bez osłony lotniskowca.

Hipotetyczne warunki desantu na Tajwan
Na ile skuteczna może być operacja desantowa (nawet bez uwzględnienia czynnika możliwego użycia broni jądrowej)? Chiny będą miały najwyżej dwa miesiące na aktywną operację przeciwko Tajwanowi. Co więcej, ta ostatnia jest niejako sama w sobie wyspą twierdzą, silnie ufortyfikowaną w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Siły zbrojne Tajwanu (oficjalnie nazywane „Republiką Chińską”) liczą dziś około 170 tysięcy personelu wojskowego. Na rozkaz prezydenta już w pierwszym tygodniu, według najbardziej ostrożnych szacunków, zmobilizowanych może być około 450 tys. rezerwistów pierwszej fali mobilizacyjnej.
Tak więc tydzień po rozpoczęciu mobilizacji 23,5-milionowy kraj wystawi liczącą 620 000 żołnierzy armię. Miesiąc później liczba Tajwańczyków postawionych pod broń – może przekroczyć milion osób. Nie wliczając w to udziału wojsk Stanów Zjednoczonych, które wg specjalistów, są w stanie przerzucić na Tajwan 250 tys. żołnierzy w pierwszym miesiącu wojny i kolejne 200 tys. w ciągu kolejnych dwóch miesięcy. Obliczenia te nie obejmują potencjalnej pomocy innych możliwych sojuszników USA w regionie: Koreańczyków, Japończyków, Filipińczyków, Australijczyków i innych. Amerykanie potrzebują około dwóch miesięcy (w najgorszym wypadku) na przybycie dużych sił morskich w tym lotniskowców, bez których dostarczenie znacznych amerykańskich posiłków na Tajwan byłoby obarczone pewnymi trudnościami, w tym zagrożeniem zatopienia okrętów transportujących żołnierzy USA.
W tym okresie chińskie siły desantowe i tak będą musiały zmierzyć się z zadaniem pokonania milionowego zgrupowania wojsk tajwańskich na wyspie.
Wydaje się, że na coś takiego mogą liczyć wojskowi dowódcy z Pekinu (że Stany Zjednoczone nie będą miały czasu udzielić wsparcia Tajwanowi). Jednak szturm na wyspę-fortecę z milionowym garnizonem jest bez wątpienia ogromnym wyzwaniem.
Patrząc na mapę, siły broniące Tajwanu powinny zajmować obronę w promieniu około 1000 kilometrów. Ale biorąc pod uwagę zagrożenie wyspy tylko od strony cieśniny – około 600 kilometrów. Oznacza to, że wg norm wojskowych, wymagane będzie do tego zadania nie więcej niż 30 dywizji przeliczeniowych I rzutu, nie licząc dywizji rezerwowych (300 tysięcy ludzi)). Siły, które będzie miał do dyspozycji Tajwan, starczy na to z nawiązką. Poza tym współczynnik wsparcia powietrznego będzie dostępny od początku. W tym od sojuszników amerykańskich w regionie.
Jeśli dojdzie do realizacji tego scenariusza, to będzie to największa operacja desantowa w historii. Operacja przewyższająca rozmiarami nawet słynną operację „Overlord” (lądowanie wojsk anglo-amerykańskich w Normandii 6 czerwca 1944 r.). Tak więc, aby stłumić opór na Tajwanie, Chińczycy będą potrzebowali co najmniej dwumilionowego zgrupowania z normatywem dostaw rzędu 150-200 tysięcy ton zaopatrzenia dziennie. Tylko, aby po prostu zdobyć przyczółek, będą potrzebowali Chińczycy co najmniej pół miliona żołnierzy i 50 tysięcy ton zaopatrzenia dziennie. Ponadto żołnierze, którzy wylądowali na wyspie, będą musieli szturmować 6,7-milionową aglomerację Taipei Jilong na północy kraju. Należy zauważyć, że dziś potencjał do takiej operacji desantowej w Chinach jest wątpliwy. W rzeczywistości ChRL dzisiaj, przy pomocy posiadanych Uniwersalnych Okrętów Desantowych w pierwszej fali, jest w stanie przerzucić na Tajwan siły w granicach zredukowanego korpusu zmechanizowanego (380 czołgów), nie licząc kolejnych „fal”. Co jednak wydarzy się w latach 2027-2028 (kiedy pojawi się „okno” i kiedy chińska flota zostanie uzupełniona nowymi okrętami?
Przecież Stany Zjednoczone mogą nie angażować się w walkę z przyczyn wewnętrznych. W końcu sytuacja w Ameryce staje się dziś coraz bardziej niestabilna i trudna do przewidzenia

Same Chiny najwyraźniej liczą na wcześniejsze terminy operacji desantowej: lata 2024-2025. Wiąże się to z szeregiem dodatkowych czynników. Na Tajwanie w 2024 r. odbędą się wybory prezydenckie. Pekin zakłada, że wygra w nich prochiński kandydat. W tym przypadku wydaje się, że najwyższe kierownictwo wojskowo-polityczne ChRL może się pokusić na przeprowadzenie czegoś w rodzaju mało krwawej operacji wojskowej, analogicznej do działań Federacji Rosyjskiej w 2014 roku na Ukrainie, która zakończyła się aneksją Krymu
Ponadto do 2025 roku planowane jest wejście do służby głównej masy okrętów budowanych w ramach chińskiego programu budowy okrętów wojennych. Łącznie ze zwiększeniem liczby niszczycieli – głównych okrętów nosicieli systemów rakietowych do poziomu 62 jednostek. Należy zauważyć, że bezpośrednia konfrontacja wojskowa jest jednak niepożądana dla ChRL. W ocenie wielu analityków, jest to prawdopodobne pod warunkiem, że amerykańska flota zostanie zneutralizowana, albo zneutralizowani zostaną jej sojusznicy w regionie.
Według dostępnych danych prozachodnia koalicja pod wodzą USA , może dziś rozmieścić na Dalekim Wschodzie do 80 niszczycieli, nie licząc innych okrętów (w tym lotniskowców). Sama Japonia ma 34 niszczyciele (i jeszcze cztery lotniskowce). Korea Południowa ma 12 niszczycieli. Za kilka lat liczba ta może wzrosnąć jeszcze bardziej. Tym samym główna część (około dwóch trzecich) niszczycieli pierwszej linii, które będą służyć w Azjatyckim Teatrze Działań Wojennych , nie będzie jednostkami amerykańskimi. Swoje okręty mogą wysyłać Japonia, Korea Południowa, Australia, Wielka Brytania, Francja, a nawet Indie – nie licząc mniejszych flot innych krajów. Sytuacja taka jest skrajnie niepożądana dla ChRL i jej dowódców marynarki wojennej. W takiej sytuacji zmierzą się ze zjednoczoną armadą różnych państw, składającą się z około trzystu okrętów, z kilkoma setkami samolotów i śmigłowców oraz 10-15 tys. rakiet i 100-150 tys. marynarzy i marines na pokładach.
Jeśli jednak Stany Zjednoczone nie zdążą interweniować lub nie będą miały czasu na interwencję, pojawi się szansa dla marynarki wojennej ChRL.
Z punktu widzenia bilansu flot w budowie jest to możliwe w latach 2027-2028. Z punktu widzenia układów politycznych, a także zakończenia chińskiego programu stoczniowego, Pekin liczy na jego szybsze zakończenie, jest to w mojej ocenie możliwe już w latach 2024-2025. Reasumując powyższe, Chiny mogą chcieć zaryzykować. Tym bardziej, że po mało honorowej ewakuacji wojsk amerykańskich z Afganistanu, przy pogłębiającym się kryzysie wewnętrznym USA, mało prawdopodobnym jest to, aby Amerykanie zdecydowali się na krwawe odbijanie Tajwanu z rąk wojsk Pekinu, jeśli te wyspę już zdobędą.

Poprzedni

Fejk niusy

Następny

Chiny – Tajwan – Ameryka