Globalna klimatyczna niesprawiedliwość

Rejony o umiarkowanym klimacie, gdzie położone są bogate kraje, odczują zmiany klimatyczne mniej niż kraje biedne, leżące bliżej równika.

 

W piśmie naukowym „Geophysical Research Letters” opublikowano rezultaty badania, z którego wynika, że jeżeli średnia temperatura na ziemi wzrośnie o 1,5°C – 2°C (jest to poziom uznany za krytyczny w tzw. Paryskim Porozumieniu Klimatycznym, opuszczonym niedawno przez USA), to na szerokościach geograficznych bliższych równikowi lokalna temperatura wzrośnie ogólnie bardziej niż na szerokościach bliższych biegunom naszej planety. W klimacie umiarkowanym położone są jednocześnie najzamożniejsze kraje świata, np. Kanada, Wielka Brytania, kraje skandynawskie, Japonia), podczas gdy najbiedniejsze sytuują się blisko równika, są to np. kraje Afryki Subsaharyjskiej.

Zdaniem jednego z autorów badania, Andrew Kinga z Uniwersytetu w Melbourne, jest to „wymowny przykład dramatycznych nierówności towarzyszących globalnemu ociepleniu”. Naukowiec podkreśla, że kraje bogate, które emitują najwięcej gazów cieplarnianych, a więc są w największym stopniu odpowiedzialne za globalny wzrost temperatury, ucierpią najmniej, jeżeli klimat ziemski ociepli się do granicznych 2°C, zaś najdotkliwsze konsekwencje poniosą biedni ludzie z krajów o słabo rozwiniętych i niskoemisyjnych gospodarkach.

Autorzy doszli do tych wniosków porównując zmianę średniej rocznej temperatury powodowanej globalnym ociepleniem ze zmiennością temperatur w danym rejonie w ciągu roku. Okazało się, że w krajach o umiarkowanym klimacie, gdzie temperatura w ciągu roku waha się bardziej, wzrost jej średniego poziomu w długim okresie będzie mniejszy.

Kraje położone blisko równika w dalszym ciągu biedę w dużej mierze z powodu kolonialnej grabieży, jakiej na nich dopuściły się europejskie mocarstwa. Od czasu formalnej dekolonizacji wiele ze społeczeństw Globalnego Południa nadal pozostaje w sytuacji gospodarczej zależności od polityki wielkich korporacji wywodzących się z krajów bogatej Północy, a najczęściej polega ona na bezlitosnej eksploatacji zasobów, a tym samym utrwala tylko dotychczasowe ubóstwo. Teraz dodatkowo biedne rejony okołorównikowe będą musiały borykać się z problemami klimatycznymi wywołanymi przez kraje Północy – i to w większym stopniu same kraje Północy.

Współautor badania Luke Harrington z Uniwersytetu w Oksfordzie podkreśla: „Musimy inwestować w ograniczenie najgorszych skutków zmian klimatycznych, jakie poniosą kraje rozwijające się. Jeżeli pomożemy im sprostać tym wyzwaniom, pomożemy im jednocześnie zachować w przyszłości ich stabilność gospodarczą, a w konsekwencji – naszą własną”.