Koniec humanitaryzmu

Jak Salvini rozprawia się z nielegalną imigracją.

– Patrząc na te dzieci, które wysiadały ze szkolnego autobusu po raz ostatni mogę powiedzieć, co przeżyłem jako ojciec: bezimienną złość, uczucie przygnębienia, przytłaczającą świadomość apokaliptycznej porażki.

Moje dzieci, kiedy wraz z żoną rozmawialiśmy w nocy o tej sprawie, żądały wyjaśnień i patrzyły na nas jak na Marsjan. „Muszę ostrzec Justina, zabierają go, a on jest moim najlepszym przyjacielem, dlaczego?” – krzyczał mój syn. „Nie, uspokój się, Justin jest w Rzymie, rodzice są legalni, nie ma ryzyka”. – tłumaczyłem. „Ale dlaczego zabierają te dzieci? Co one zrobiły?” – krzyczały moje dzieci, a potem nie chciały, żebyśmy cokolwiek więcej mówili, bo były przerażone. – tak komentował likwidację CARA w Castelnuovo di Porto, pod Rzymem włoski tata Maurizio Cassi.

Tak zwane CARA to Ośrodki dla osób ubiegających się o azyl (Centri di Accoglienza per Richiedenti Asilo). Zostały utworzone w 2002 r., pod nazwą Ośrodki Identyfikacyjne (CDI), a na mocy dekretów ustawodawczych z 2004 i 2008 roku zmieniły swoją nazwę na obecną. Przyjęły również charakter otwarty. Przebywający w nich imigranci nielegalni, oczekujący na rozpatrzenie wniosku azylowego, mogli opuszczać je w dzień udając się do pracy, a także oddalać się na krótkie okresy czasu bez zgody Prefekta. Kto uciekał z ośrodka, tracił prawo do pomocy humanitarnej.

Teoretycznie, nielegalni imigranci mieli w nich przebywać do 35 dni, a następnie otrzymywać „pozwolenie na pobyt” na 3 miesiące, odnawialne do czasu rozpatrzenia wniosku azylowego. W praktyce, ze względu na biurokrację i jej przestoje, uzyskanie dokumentów pobytowych przedłużało się i CARA stawał się domem dla nielegalnych.

Na terenie Włoch do tej pory znajdowało się 10 Ośrodków dla osób ubiegających się o azyl, posiadających 4079 miejsc. Od 2008 roku przeszło przez nie 65850 ludzi.

Ustawa o bezpieczeństwie 113/2018 – tzw. „Decreto di sicurezza”, która weszła w życie z końcem ubiegłego roku, z woli wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych Matteo Salviniego, znosi „pozwolenie na pobyt w celach humanitarnych” i w związku z tym likwiduje CARA.

Zwijam interes

Ośrodki dla osób ubiegających się o azyl, zwłaszcza te na południu Włoch były wielokrotnie przedmiotem skandali. Mafia dokonywała tam infiltracji, robiła brudne interesy, szerzyła się prostytucja i współczesne niewolnictwo.

CARA w Castelnuovo di Porto pod Rzymem był jednak przykładem pozytywnej integracji. Wielu z przebywających tu imigrantów znalazło pracę, dzieci chodziły do przedszkola i szkoły, rodziny uczęszczały do kościoła. Ponadto ośrodek dawał pracę 120 mieszkańcom okolicy, zatrudnionym w spółdzielni Auxilium, która zajmowała się jego utrzymaniem.

To właśnie CARA w Castelnuovo di Porto papież Franciszek wybrał, aby w Wielki Piątek w 2016 roku, umyć imigrantom symbolicznie nogi.

Najwięcej wątpliwości wzbudziła metoda jaką Salvini wybrał by zamknąć to CARA. Informacja o likwidacji przyszła praktycznie z dnia na dzień, przeniesieniem imigrantów zajęło się wojsko. Z 535 osób znajdujących się w ośrodku, 305 zostało przeniesionych bez podania konkretnego miejsca do CAS – nowych struktur Ośrodków Pobytu Nadzwyczajnego. Kilku imigrantów uciekło a ci, którzy posiadali już pozwolenie na legalny pobyt, ale nie mięli środków do życia, z dnia na dzień znaleźli się na ulicy.

„Pokazówka” Salviniego wzbudziła wiele krytyki wśród Włochów. W przeddzień likwidacji CARA, która nastąpiła 23 stycznia 2019 r., blisko 500 mieszkańców wraz z burmistrzem i proboszczem odbyło cichy protest w podrzymskim miasteczku. Niektórzy rodzice zareagowali jak Maurizio Cassi, pisząc rozpaczliwe i wstrząsające posty na Facebooku.

Minister Salvini, którego ulubioną formą są transmisje na żywo na Facebooku: odpowiedział, że zwija interes, bo państwo nie będzie płaciło na utrzymanie imigrantów 6 milionów rocznie, skoro te pieniądze może dać Włochom. Italiani first!