Lewica tańczy, faszyzm zwycięża

5 lis 2018

Zwycięstwo Bolsonaro w brazylijskich wyborach jest rzeczą straszną, szkoda tylko, że ludzie lewicy robią wiele, żeby ten dramat tylko pogłębić i rozciągnąć na resztę świata.

 

Triumf przemocowego pajaca głoszącego, że „Pinochet zabił za mało ludzi”, a jak zostanie prezydentem, to „da policji carte blanche na zabijanie”, jest poważnym sygnałem, że świat zmierza w złym kierunku, a skala wyzwania jest ogromna. Tym bardziej martwi fakt, że reakcja szeroko pojętej lewicy sprowadza się jak zawsze do rytualnych okrzyków, frazesów i diagnoz pochodzących chyba z dzienniczka Adama Michnika.

Pierwsza sprawa: do znudzenia powtarzane analogie z latami 30. XX wieku. Tylko faszyzm i faszyzm, jakby to słowo miało wszystko wyjaśnić. Tymczasem nie wyjaśnia nic – dowód? Wraz z nieustannym straszeniem, wielkimi mobilizacjami antyfaszystowskimi i niekończącą się mantrą nawiązań do lat 30. zjawisko, które chcemy powstrzymać, ciągle narasta. Trump, Bolsonaro, Salvini, Orban i wszelkie tego rodzaju indywidua śmieją nam się w twarz. O polskiej wersji autorytaryzmu nie wspominam, to pikusie z zupełnie innej ligi niż bydlaki wymienione powyżej. Niekończący się ostrzał prowadzony z najcięższych wydawałoby się dział – rykami: „faszyzm!” – okazuje się serią z kapiszonów, przynoszącą efekty tyleż żałosne, co niebezpieczne, bo demoralizujące.

Ale dalej lewico, proszę bardzo. Urządzaj w nieskończoność tańczące protesty pod ambasadami. Z Gruzją wyszło? Nie? Dobrze, to teraz z Brazylią. Hej, tańczymy! Jest opór, jest lewicowo. Nawet oko.press transmitowało – najlepszy „lewicowy” portal. Super, pokonamy faszyzm! Ej, ale czemu faszyzm nie znika? No nie! Dalej tańczymy, jeszcze trochę! To jest nasza rewolucja. Zło zniknie.

Nie jest to faszyzm w sensie ścisłym, chociaż autorytarny spektakl medialny zdecydowanie ośmiela prawdziwych faszystów. Trump i Bolsonaro z jednej strony, Liga we Włoszech, AfD w Niemczech z drugiej to zjawiska mające inne korzenie. PiS to jeszcze coś innego, orbanizm – jeszcze inna sprawa. Tak, formacje te przenika podobny duch, podobne klisze wypełniające przekaz medialny, ale nie ma tu miejsca na żaden heglizm – polityką nie rządzi żaden duch, żadne abstrakcyjnie pojęte wartości, tylko konkretne siły społeczne. Analogia z latami 30., owszem, zachodzi, tylko nie polega na tym, co się wszystkim z tymi czasami kojarzy. Dlatego straszenie Hitlerem nie działa. Ówczesną Europą trzęsły inne procesy społeczno-polityczne. Głównym straszakiem był komunizm. Instytucje, które wówczas dopiero się kształtowały, dzisiaj idą w rozsypkę. Kryzys kapitalizmu inaczej odciskał się w świadomości społeczeństw. Wyobraźnię lewicy zajmowały wtedy głównie wielkie ruchy mas ludzkich – nie prawa mniejszości ani swobody osobiste, jak dziś. A właśnie trzeba w tym kontekście mówić o lewicy, bo podobieństwo w zbyt dużym stopniu dotyczy jej samej.

Lewica zawiodła wtedy ludzi, sama pchając ich w ramiona Hitlera. Po Wielkiej Wojnie europejscy socjaliści – wówczas już siła głęboko zinstytucjonalizowana – woleli trzymać się swoich stołków w parlamentach, lekceważąc, a nawet tłamsząc rewolucyjny zryw mas robotniczych i żołnierskich, co najjaskrawiej wystąpiło w Republice Weimarskiej. Sami skazali się na klęskę w konfrontacji z faszyzmem. Komintern z kolei, sparaliżowany doktryną „trzeciego okresu”, lekceważył Hitlera, woląc za wszelką cenę dokopać socjaldemokratom, nie myśląc też już nawet o rewolucji. O dzisiejszej lewicy trudno nawet powiedzieć, że zdradza ludzi. Stanowi integralną część neoliberalnej kliki, oczekiwanie od niej klasowej polityki to zaklinanie rzeczywistości. A w krajach, gdzie ledwo istnieje, zajmuje się przekształcaniem polityki w lifestyle (choćby przez wspomniane tańce pod ambasadami) i/lub papugowaniem zachodniej lewicy, która właśnie się kończy, bo nikt jej już nie wierzy. Tak się oddaje ludzi na pastwę akwizytorów mokrych snów o krwawej zemście na reszcie świata.

Przykro mi, polska lewico. Nie uwierzę, że jesteście gotowi walczyć z faszyzmem – ani nawet z „faszyzmem” – jeżeli nie będziecie chcieli się zmieniać i uczyć się na błędach, jeżeli nie dacie cienia świadectwa, że chcecie służyć ludziom. Rytualne pokrzykiwania we własnym gronie, spijanie sobie z dzióbków i duszenie się we własnym sosie, życie własnymi fantazjami i rozliczanie z nich ludzi, rodzi faszyzm. Słyszycie? Jeżeli nie przestaniecie żyć dla samych siebie, dla poczucia własnej moralnej wyższości i czystości, będę zmuszony uznać was za współtwórców XXI-wiecznego faszyzmu.

A przecież, gdybyście zamiast tracić czas na odprawianie waszych rytuałów, zamiast udawać, że startujecie w wyborach, w których i tak nie mogliście nic ugrać, bo nie mieścicie się w formule – gdybyście zamiast tego kilka lat temu zaczęli chodzić od domu do domu, od jednego zakładu pracy do drugiego, pytając ludzi, jak im pomóc w życiu zatrutym kapitalizmem, żadnego „faszyzmu” w ogóle by nie było. Musicie się zmienić. Na razie wasze oburzenie na Bolsonaro jest śmieszne.

Najnowsze

Zasłużony publicysta narodowo-katolickiej prawicy Wojciech Cejrowski zauważył, że „podczas uroczystości z okazji 46. rocznicy Porozumień Sierpniowych prezydent przemawiał pod hasłem:„Co jeszcze w nas zostało z Solidarności”.

Zasłużony publicysta narodowo-katolickiej prawicy Wojciech Cejrowski zauważył, że „podczas uroczystości z okazji 46. rocznicy Porozumień Sierpniowych prezydent przemawiał pod hasłem:„Co jeszcze w nas zostało z Solidarności”.

W artykule opisano, jak Związek Zawodowy „Solidarność” stracił swoją istotę i znaczenie w polskim społeczeństwie. Przypomniano o zamierzonych postulatach z Porozumień Sierpniowych, których obecna klasa polityczna nie respektuje. Wspomniano również o konfliktach wśród byłych działaczy „Solidarności” oraz o utracie robotniczego charakteru związku w obliczu współczesnych problemów społecznych.

Czwarty element

Czwarty element

Komentatorzy zachodni i europejscy często analizowali rolę BRICS podczas corocznych spotkań tej organizacji, najpierw oceniając jej potencjalną konkurencję dla tradycyjnych instytucji jak NATO czy Bank Światowy, a następnie bagatelizując jej znaczenie z uwagi na brak formalnych struktur. Obecnie zauważają nową jakość w międzynarodowej współpracy, gdyż BRICS łączy różne ustroje i polityki. Podczas wrześniowego szczytu w Delhi, istotnym tematem będzie sztuczna inteligencja jako nowa siła wytwórcza. Chiny, lider w tej dziedzinie, mają kluczowy wpływ na przyszłość globalnych technologii i gospodarki.

Sprawdź również

Komputery kwantowe i AI. Co zmieni technologiczny przełom?

Komputery kwantowe i AI. Co zmieni technologiczny przełom?

Komputery kwantowe przedstawia się najczęściej jako zagrożenie dla szyfrowania. To jednak tylko jedna strona nadchodzącej zmiany. Jeśli technologia osiągnie odpowiednią skalę, może wpłynąć także na rozwój sztucznej inteligencji, badania naukowe, projektowanie leków,...

Rosyjskie działania hybrydowe w Europie: analizy incydentów

Rosyjskie działania hybrydowe w Europie: analizy incydentów

Rosja nie musi wysyłać czołgów przez granicę, żeby uderzyć w europejskie państwo. Wystarczy podpalony magazyn, uszkodzony tor kolejowy, zakłócony sygnał GPS, cyberatak albo człowiek zwerbowany przez internet za stosunkowo niewielkie pieniądze. To właśnie jest jedna z...

Czwarty element

Czwarty element

Zachodni i europejscy komentatorzy najwięcej pisali o BRICS przy okazji corocznych spotkań przywódców tej organizacji międzynarodowej. Prezentowano oczekiwania wobec niej, przewidywano kierunki jej rozwoju. Często w sensacyjnym tonie, aby zwrócić uwagę masowych...

BRICS 2026: Szansa na jedność czy kolejny kryzys?

BRICS 2026: Szansa na jedność czy kolejny kryzys?

Nowe Delhi staje w tym tygodniu przed największym testem od czasu rozszerzenia BRICS. Gospodarze liczą na historyczne zdjęcie przywódców i wspólny komunikat, ale za kulisami trwa gorączkowa praca nad jednym zdaniem o wojnie w Azji Zachodniej. Różnica stanowisk między...

Wojny a wzrost cen ropy: Kto płaci?

Wojny a wzrost cen ropy: Kto płaci?

Kiedy spoglądamy na architekturę współczesnego kapitału, powtarza się ten sam historyczny schemat: konflikty zbrojne, sztucznie podniecane kryzysy i imperialne groźby stają się najprostszą dźwignią do przepompowywania miliardów dolarów ze kieszeni zwykłych ludzi...

Wietnam między Moskwą a Paryżem: dyplomacja rozwoju w nowej fazie

Wietnam między Moskwą a Paryżem: dyplomacja rozwoju w nowej fazie

Podróż Tô Lâma do Rosji i Francji pokazuje, że Hanoi coraz ściślej łączy politykę zagraniczną z modernizacją gospodarki, pozyskiwaniem technologii i wzmacnianiem strategicznej autonomii. Szczególne znaczenie ma Paryż – zarówno jako jeden z najważniejszych europejskich...