Nowe starcie turecko-niemieckie

8 mar 2017

Władca Turcji, prezydent Recep T. Erdogan ogłosił, że aresztowany korespondent niemieckiego dziennika „Die Welt”, Deniz Yucel to „niemiecki agent” i dał do zrozumienia, że to też terrorysta. W każdym razie oskarżył go o przynależność do Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), a to terroryści. Yucel ma podwójne obywatelstwo.

Słowa Erdogana to kolejna kulminacja kryzysu turecko-niemieckiego. Tym razem dyktatora Turcji rozsierdziły decyzje władz krajów związkowych w Niemczech, które nie dopuściły do udziału dwóch ministrów tureckich w wiecach obywateli tureckich .
W Niemczech mieszka ok. 1,4 mln Turków uprawnionych do udziału w referendum 16 kwietnia, kiedy będą zatwierdzać nową konstytucję. Daje ona władzę wykonawczą prezydentowi (Erdogan jest teoretycznie honorową głową państwa) i pozwala mu rządzić dyktatorsko do 2029 r.
Wynik referendum jest przesądzony w klimacie masowych aresztowań i zastraszania podejrzanych o brak entuzjazmu dla Erdogana, przy jednoczesnym rozpętaniu histerii nacjonalistycznej. Właśnie ruszył proces polityczny 330 osób oskarżonych o nieudany zamach stanu z lipca ubr. Wiece ministrów w Niemczech miały być imprezą eksportową, pokazaniem, jak Turcy kochają Erdogana.
Nie tylko Niemcom. Wiece miały też odbyć się w Holandii, gdzie jest 240 tys. mających prawo głosu Turków, ale tu nie dopuszczono do agitacji szefa dyplomacji, Mevluta Cavusoglu. W przeciwieństwie do władz niemieckich, które coś kręciły o „względach bezpieczeństwa”, premier Holandii, Mark Rutte nazwał rzecz po imieniu: „holenderska przestrzeń publiczna nie jest miejscem na kampanię polityczną z innych krajów”, a MSZ w Hadze oświadczyło, że obecność ministra jest „niepożądana”. Ale oddajmy pewną sprawiedliwość szefowi dyplomacji niemieckiej, Sigmarowi Gabrielowi, który w czasie wizyty w Kijowie powiedział, że goście z Turcji nie powinni przyjeżdżać do Niemiec tylko po to, by prowadzić kampanię wyborczą.
W Niemczech mieli występować tureccy ministrowie sprawiedliwości, Bekir Bozdag i gospodarki, Nihatem Zeybekci. Po ich oddaleniu, tureckie MSZ wezwało na rozmowę ambasadora Niemiec. A z polecenia Gabriela do niemieckiego MSZ wezwano ambasadora Turcji. Ale tu chodziło o aresztowanie dziennikarza „Die Welt”. Gabriel uznał, że jest to pogwałcenie prawa i ograniczeniem wolności prasy. Zaś ustępujący 18 marca prezydent Niemiec, Joachim Gauck powiedział na pożegnalnym spotkaniu z dziennikarzami zagranicznymi w Berlinie, że „nie może zrozumieć, czemu służy ten atak na wolność prasy” (aresztowanie Yucela).

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również