Płacz i zgrzytanie zębów

12 lip 2019

Jeszcze pisowskim europosłom nie wyschły łzy po fiasku elekcji prof. Zdzisława Krasnodębskiego na wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, a już mają kolejny powód do rozpaczy: Beata Szydło nie została przewodniczącą komisji zatrudnienia i spraw społecznych.

Porażka byłej premier jest więcej niż żenująca, bo wybory przewodniczących komisji w Parlamencie Europejskim są zwyczajowo uzgadniane na zasadzie gentlemen’s agreement, więc samo głosowanie powinno być już tylko proceduralną formalnością. W przypadku Beaty Szydło tak jednak się nie stało. Mimo, że nie miała kontrkandydata, czyli teoretycznie „nie miała z kim przegrać”, nie uzyskała poparcia wystarczającej liczby posłów. Jej kandydaturę, zgłoszoną przez Europejską Partię Konserwatystów i Reformatorów, do której to frakcji należy w PE PiS, poparło zaledwie 21 członków komisji, a przeciw było 27.
Politycy PiS za utrącanie swoich kandydatów (przypomnijmy, że prof. Krasnodębski uzyskał zaledwie 85 głosów, podczas gdy jego rywal – niezrzeszony europeseł Fabio Massimo Castaldo – aż 248, co oznacza pobicie na głowę) obwiniają – jak zwykle – „siły zła”, które zalęgły się, jak wiadomo, nie tylko w Polsce, ale w całej Unii Europejskieij, jakoby biorące odwet za to, że – jak to stwierdził w Polskim Radio minister Michał Dworczyk, „za to, że pierwszy raz premier RP potrafił stworzyć sojusz państw, które skutecznie przeciwstawiły się krajom dotychczas rozdającym karty w UE”, czyli za zablokowanie kandydatury Fransa Timmermansa na szefa Komisji Europejskiej. W odniesieniu do klęski Beaty Szydło interpretacja jest podobna. O odwecie mówił prof. Ryszard Legutko, a Beata mazurek wprost stwierdziła, że „za dzisiejszym głosowaniem stoi środowisko liberalno-lewicowe, które de facto krytykuje nas za nieprzyjmowanie imigrantów, krytykuje nas za to, że demokracja w Polsce zwyciężyła i rządzą ci, którzy rządzą. Nie mogą pogodzić się z tym, że Polska razem z V4 zablokowała Timmermansa”.
Wszystko to pięknie brzmi, niemal równie pięknie, jak niegdysiejsze tłumaczenia, czemuż to Jacek Saryusz-Wolski nie zastąpił Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. I równie wiele mają sensu. A fakt, że kandydaci w wyborach do różnych stanowisk PE przepadają dowodzi tylko jednego – że były to kandydatury niedostatecznie uzgodnione, czyli z góry przegrane.
O ile funkcja wieceprzewodniczącego – jednego z aż czternastu – tak naprawdę nie ma z samej definicji bardzo dużego znaczenia, a raczej – może mieć takie, jakie sprawująca je osoba jest w stanie mu nadać, to przewodniczenie komisji, choć niższe rangą, daje duże możliwości operacyjne, bo pozwala na kierowanie pracami nad projektami rezolucji w zakresie kompetencji komisji. Ma jednak jeden wymóg, którego politycy rządzącej w Polsce partii zdają się nie zauważać. Chodzi mianowicie o to, że pomimo iż Unia Europejska bardzo rozrzutnie, choć spolegliwie w stosunku do swoich państw członkowskich, zapewniając tłumaczenia symultaniczne podczas obrad oraz publikację dokumentów na wszystkie ich języki, przewodniczący komisji jednak musi pracować i spotykać się choćby z członkami swojej komisji także poza salą obrad. Ergo – osoba, która nie włada żadnym innym poza swoim językiem po prostu do jej pełnienia się nadaje. I nie trzeba tu szukać spisku sił zła, liberałów i lewaków. Nawet jeśli wobec PiS rzeczywiście funkcjonowałby „kordon sanitarny”, w myśl którego kandydaci otwarcie antyeuropejscy nie są dopuszczani do funkcji w PE. Wystarczy zdać sobie sprawę, że członkowie komisji po prostu nie chcieli mieć przewodniczącej, z którą nie byliby w stanie się porozumieć.
Żal i zgrzytanie zębów PiS ma się teraz przełożyć na możliwość zablokowania kandydatury Ursuli von der Leyen na szefową KE. Przypomnijmy – kandydatury, którą Polska poparła i uznała za swój wiekopomny sukces. Niezależnie od tego, że poparcie dla pani von der Leyen nie jest pewne, gdyż frakcje w PE nie zachwyciły się tym, że w drodze targów poutrącane zostały wszystkie ich tzw. „wiodące kandydatury”. Ale konstruowanie polityki w europejskich strukturach na zasadzie odwetów – jeśli PiS tak będzie robić – doprowadzi tylko do jednego – do całkowitej marginalizacji jego reprezentacji. Czym akurat chyba nie trzeba się specjalnie martwić. Może pisowscy europarlamentarzyści dojdą do wniosku, że tak dalece im się tam nie podoba, że wezmą przykład z Janusza Korwina-Mikkego i poskładają mandaty, swoje wielkie zwycięstwo wyborcze zamieniając na nadąsanie poobrażanych przedszkolaków?

Najnowsze

Gorsi od Brauna.

Gorsi od Brauna.

Morawianie, przedstawiający się jako technokraci, ostro krytykują rząd Tuska, koncentrując się na migracji i rozwiązaniach demograficznych. Premier Morawiecki podkreśla, że migracja może być wykorzystana, proponując politykę przyjmowania pracowników potrzebnych polskim przedsiębiorcom. Planują stworzyć „konto migranta” do monitorowania obcokrajowców, którzy muszą zasymilować się z polską kulturą. Dodatkowo, Horała sugeruje wypłatę pensji rodzinnej dla matek, jako prostszą alternatywę dla skomplikowanych systemów opieki. Morawianie mają ambicje, aby wprowadzić bardziej autorytarne rządy, krytykując dawną koalicję i obiecując efektywniejsze zarządzanie państwem.

Sprawdź również

Komputery kwantowe i AI. Co zmieni technologiczny przełom?

Komputery kwantowe i AI. Co zmieni technologiczny przełom?

Komputery kwantowe przedstawia się najczęściej jako zagrożenie dla szyfrowania. To jednak tylko jedna strona nadchodzącej zmiany. Jeśli technologia osiągnie odpowiednią skalę, może wpłynąć także na rozwój sztucznej inteligencji, badania naukowe, projektowanie leków,...

Rosyjskie działania hybrydowe w Europie: analizy incydentów

Rosyjskie działania hybrydowe w Europie: analizy incydentów

Rosja nie musi wysyłać czołgów przez granicę, żeby uderzyć w europejskie państwo. Wystarczy podpalony magazyn, uszkodzony tor kolejowy, zakłócony sygnał GPS, cyberatak albo człowiek zwerbowany przez internet za stosunkowo niewielkie pieniądze. To właśnie jest jedna z...

Czwarty element

Czwarty element

Zachodni i europejscy komentatorzy najwięcej pisali o BRICS przy okazji corocznych spotkań przywódców tej organizacji międzynarodowej. Prezentowano oczekiwania wobec niej, przewidywano kierunki jej rozwoju. Często w sensacyjnym tonie, aby zwrócić uwagę masowych...

BRICS 2026: Szansa na jedność czy kolejny kryzys?

BRICS 2026: Szansa na jedność czy kolejny kryzys?

Nowe Delhi staje w tym tygodniu przed największym testem od czasu rozszerzenia BRICS. Gospodarze liczą na historyczne zdjęcie przywódców i wspólny komunikat, ale za kulisami trwa gorączkowa praca nad jednym zdaniem o wojnie w Azji Zachodniej. Różnica stanowisk między...

Wojny a wzrost cen ropy: Kto płaci?

Wojny a wzrost cen ropy: Kto płaci?

Kiedy spoglądamy na architekturę współczesnego kapitału, powtarza się ten sam historyczny schemat: konflikty zbrojne, sztucznie podniecane kryzysy i imperialne groźby stają się najprostszą dźwignią do przepompowywania miliardów dolarów ze kieszeni zwykłych ludzi...

Wietnam między Moskwą a Paryżem: dyplomacja rozwoju w nowej fazie

Wietnam między Moskwą a Paryżem: dyplomacja rozwoju w nowej fazie

Podróż Tô Lâma do Rosji i Francji pokazuje, że Hanoi coraz ściślej łączy politykę zagraniczną z modernizacją gospodarki, pozyskiwaniem technologii i wzmacnianiem strategicznej autonomii. Szczególne znaczenie ma Paryż – zarówno jako jeden z najważniejszych europejskich...