Powrót Giuseppe Conte

W styczniu tego roku pisałem, że mamy do czynienia z końcem epoki Giuseppe Conte w roli premiera Włoch, kiedy prezydent Włoch Sergio Mattarella przyjął jego dymisję z funkcji premiera.

Wtedy drugi rząd Conte utracił stabilność po tym, gdy na tle sporu o kształt wyjścia z kryzysu wyszła z niego mała formacja byłego premiera Matteo Renziego – Italia Viva. Powodem polemik był głównie rozdział środków z unijnego Funduszu Odbudowy. Osłabiony rząd otrzymał mimo wszystko wotum zaufania w obu izbach parlamentu. Sęk w tym, że w rzeczywistości poparcie w Senacie opierało się na dożywotnich senatorach, na których obecności nie zawsze można liczyć. Dowiodło to zdaniem ekspertów, że Rada Ministrów może istnieć, ale nie może rządzić, bo prawie zawsze będzie im brakować pewności, co do poparcia w obu izbach.
W związku z trudnością utrzymania równowagi w koalicji Giuseppe Conte złożył na ręce Prezydenta swoją rezygnację i po niedługim czasie stery przejął Mario Draghi, były prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi. Conte miał świadomość, że w nowej konfiguracji mógłby zostać zmarginalizowany, więc wybrał chyba najlepsze wyjście, czyli odejście na własnych warunkach i spokojny powrót do zawodu prawnika i wykładowcy. I tak zakończył się drugi rząd Conte, który w sumie trwał 537 dni.
Jednak wszyscy obserwatorzy włoskiej sceny politycznej mieli świadomość, że to nie jest ostatnie słowo wykładowcy z Uniwersytetu we Florencji i że prędzej czy później wykorzysta swój kapitał polityczny w jakiś sposób. Tym bardziej, że już były Premier, dotychczas związany z Ruchem Pięciu Gwiazd, ale niebędącym formalnie członkiem partii, był jednym z najbardziej cenionych postaci na włoskiej scenie politycznej. Według sondażu Ipsos w styczniu br. cieszył się poparciem ok. 56 proc. społeczeństwa, co można uznać za rzadkość we włoskiej politycznej rzeczywistości. Głównie wynikało, to z faktu, że przez cały okres sprawowania funkcji pełnił rolę mediatora między partiami koalicyjnymi gasząc kolejne konflikty, które wybuchały między Ruchem 5 Gwiazd, a Ligą a później w drugim rządzie Partią Demokratyczną.
Niedługo Conte pozostał poza polityką, ponieważ niedługo po przejęciu rządu we Włoszech przez tak zwany „gabinet jedności narodowej” sondaże Ruchu ledwo przypominały te sprzed wyborów w 2018 roku, w związku z czym jego założyciel, Beppe Grillo zlecił Contemu misję przygotowania gruntownego planu reform ugrupowania. Pomysł o tyle dobry, że były premier miał na tyle dobre poparcie społeczne, że mógł nawet utworzyć własne ugrupowanie, do którego szybko mogłoby przejść kilka kluczowych postaci ze środowiska Ruchu 5 Gwiazd. Kiedy odchodził z urzędu włoski dziennik „Il Sole 24 Ore” zlecił badanie, z którego wynikało, że ugrupowanie założonego przez byłego premiera Włoch mogłaby liczyć nawet na wynik 16-18 proc. przy przedterminowych wyborach. Gra była, więc warta świeczki.
Włoskie media spodziewały się, że Conte zostanie ogłoszony przewodniczącym Ruchu Pięciu Gwiazd i zastąpi w tej roli p.o. przewodniczącego Vito Crimiego, bądź partia zdecyduje się na powołanie komitetu kierującego ugrupowaniem i to właśnie na jego czele miał stanąć. W międzyczasie prawnik z Apulii wstąpił formalnie do partii i napisał jej nowy statut, który wszedł w życie po głosowaniu przez zarejestrowanych członków partii online. W lipcu zarząd ugrupowania zdecydował o wyborach nowego przewodniczącego, które odbyły się na początku sierpnia. Oczywiście również drogą internetową, jak zawsze w przypadku Ruchu 5 Gwiazd. Ruch nie miał stałego lidera politycznego, odkąd z funkcji tej w styczniu 2020 roku ustąpił obecny szef włoskiej dyplomacji Luigi Di Maio.
Po głosowaniu zakończonym w nocy z 6 na 7 sierpnia poinformowano, że spośród 67 tysięcy jego uczestników byłego szefa rządu poparło prawie 93 procent. Wybór profesora prawa na lidera ruchu, uważanego dotąd za antysystemowy i populistyczny, interpretuje się, jako ważny przełom i nadanie mu nowego wizerunku oraz wzmocnienie po miesiącach wewnętrznego kryzysu.
Należy też mieć w pamięci, że w międzyczasie doszło zmian u największego koalicjanta Ruch, czyli Partii Demokratycznej, kiedy z fotela przewodniczącego zrezygnował Nicola Zingaretti, a na jego miejsce został wybrany bardziej pragmatyczny były premier Włoch Enrico Letta. Nie jest tajemnicą, że obaj panowie doskonale się rozumieją i wiedzą, że tylko dobra współpraca między ich ugrupowaniami może podnieść szanse na dobry wynik w wyborach parlamentarnych, które mają podobno odbyć już nawet w 2022 roku, czyli rok przed zakończeniem kadencji. Wynika to głównie z prognoz, które dają obecnemu Premierowi Mario Draghiemu spore szanse na objęcie, po Sergio Mattarelli, fotelu Prezydenta Republiki Włoch, które kadencja kończy się właśnie w przyszłym roku.
W sumie, można uznać za fakt, że wraz z oficjalnym objęciem funkcji w Ruchu 5 Gwiazd Conte utraci swoją ugruntowaną już pozycję „bezpartyjnego mediatora” między politykami Ruchu a współtworzącą z nimi rząd w latach 2019-2021 Partią Demokratyczną. Zdaniem agencji wypracuje on jednak stabilny sojusz z Demokratami, który ułatwi centrolewicy stworzenie przeciwwagi dla prawicowej koalicji Braci Włoch z Ligą i jej liderem Matteo Salvinim na czele.
Giuseppe Conte, jako Przewodniczący Ruchu, oświadczył po głosowaniu: „Mamy mocny, solidny program na przyszłość, do 2050 roku” i zapowiedział, że we wrześniu ruszy w objazd po Włoszech. Pozostaje pytanie czy uda mu się przerobić antyestablishmentowy charakter ugrupowania założonego przez byłego komika Beppe Grillo w poważny element politycznej układanki i jednocześnie podnieść jego sondaże? To się okaże, bo wyborcy mogą na to zwyczajnie źle zareagować, ale jednak persona samego Conte może im to jakoś zrekompensować. Pamiętajmy też, że do tej pory postać przewodniczącego Ruchu 5 Gwiazd nigdy nie była jego mocną stroną. Może teraz to się odmieni.