Dziesiątki tysięcy przeciw skrajnej prawicy. Londyn protestował przeciw Farage’owi i Reform UK

fot. x.com/AntiRacismDay

W miniony weekend, w sobotę 28 marca, przez centrum Londynu przeszły dziesiątki tysięcy osób w marszu przeciw skrajnej prawicy. Demonstracja pod hasłem „March to Stop the Far Right” ruszyła z Park Lane i przeszła przez centrum stolicy do Whitehall. Zorganizował ją Together Alliance, czyli szeroka koalicja związków zawodowych i organizacji społecznych, która otwarcie deklaruje, że chce budować wspólny opór wobec skrajnej prawicy w Wielkiej Brytanii.

Protest był wymierzony przede wszystkim w rosnące wpływy Nigela Farage’a i Reform UK. Na transparentach pojawiały się hasła przeciw rasizmowi, antyimigracyjnej polityce i polityce dzielenia społeczeństwa. W marszu uczestniczyli związkowcy, aktywiści antyrasistowscy, środowiska progresywne, działacze klimatyczni, a także politycy Zielonych i przedstawiciele brytyjskiej lewicy. Reuters odnotował, że demonstranci wprost wskazywali Reform UK jako główny polityczny punkt odniesienia dla sobotniej mobilizacji.

Jak zwykle przy wielkich demonstracjach pojawił się spór o liczby. Policja szacowała frekwencję na około 50 tys. osób, organizatorzy mówili o wielokrotnie większej skali. Niezależnie od tych rozbieżności był to jeden z największych protestów antyskrajnieprawicowych w Wielkiej Brytanii w ostatnim czasie. Metropolitan Police informowała też o 25 zatrzymaniach związanych z sobotnimi demonstracjami, częściowo nakładającymi się z innymi protestami w centrum Londynu.

Znaczenie tego marszu wykracza poza samą frekwencję. Protest odbył się w momencie, gdy Reform UK nie jest już tylko hałaśliwym projektem protestu, ale realną siłą polityczną. W najnowszym sondażu YouGov ugrupowanie Farage’a znalazło się na pierwszym miejscu z poparciem 23 proc., wyprzedzając Labour, Zielonych i konserwatystów. Ich program jest oparty m.in. na deportacjach, zaostrzeniu polityki granicznej i agresywnym nacjonalizmie politycznym. W tym sensie sobotni marsz był nie tylko demonstracją przeciw ulicznej nienawiści, ale także odpowiedzią na próbę przepchnięcia skrajnej prawicy do samego centrum brytyjskiej polityki.

To właśnie dlatego Farage’a nie da się dziś uczciwie opisywać jak zwykłego „prawicowego populisty”, którego trzeba jedynie odnotować w politycznym krajobrazie. Dla organizatorów marszu, jego uczestników i rosnącej części opinii publicznej jest on twarzą projektu opartego na nacjonalizmie, obsesji antyimigracyjnej i polityce wskazywania kozłów ofiarnych. Londyńska demonstracja pokazała, że wobec tej ofensywy istnieje społeczny opór — liczny, widoczny i politycznie świadomy.

Redakcja

Poprzedni

Koniec złudzeń Pax Americana

Następny

Świętują prawo do zabijania. Izrael uchwalił karę śmierci dla Palestyńczyków