Szklana wojna

25 mar 2022

Wojnę Rosja – NATO +, toczoną na terytorium Ukrainy, obserwujemy w mediach. Obywatele Federacji Rosyjskiej w swoich,a obywatele NATO + w swoich.

Na realnym, ukraińskim froncie codziennie są realne wymianz ognia. W medialnych przekazach każda z walczących stron widzi tylko „swój” przekaz. Swój ogień.
Mój promotor i intelektualny mistrz, profesor Jan Baszkiewicz, wielokrotnie przestrzegał swych studentów piszących o historiach idei, przed eksponowaniem racji jednej strony konfliktu i kastrowaniu przekazu drugiej.
Wtedy mamy obraz jakby podczas zawodów szermierczych z telewizyjnej relacji wyciąć jednego z zawodników. I pokazywać tylko tego drugiego. Wykonującego wtedy jakieś dziwne, niezrozumiałe dla nas, chaotyczne ruchy.
Mija miesiąc wojny Rosja- NATO +, którą w Polsce znamy z naszych przekazów medialnych. Z internetu, telewizji, czasem głębszych, bo prasowych, analiz.
Ponieważ w ubiegłym tygodniu byłem na Malcie to miałem okazję oglądać w tamtejszej kablówce niedostępny w Polsce rosyjski Kanał Pierwszy. Taką putinowską TVPiS. Widziałem obraz wojny prezentowany dla obywateli Federacji Rosyjskiej.

Wygrani u nas

Niewątpliwym wielkim już zwycięzcą tej wojny prezentowanej w mediach NATO + jest prezydent Ukrainy Władimir Zełeński. Nie tylko dlatego, że pozostał w bombardowanym Kijowie, a nie uciekł w bezpieczne miejsce jak w 2014 roku Wiktor Janukowicz.
Zełeński jest w swych przekazach autentyczny. W przeciwieństwie do swego poprzednika Perta Poroszenki, który w świetle kamer, ruszał na front w konwoju swych ochroniarzy, kucharzy i manicurzystek. A jego kałacha nosi mu asystent, aby dostojny ex prezydent miał wolne ręce.
Zełeński jawi się w mediach jako sługa, i to całego, zjednoczonego wojną ukraińskiego narodu. Każde jego przemówienie w każdym kolejnym parlamencie państw NATO + to kolejny jego medialny sukces. Bo każde jest świetnie napisane pod tych konkretnych, kolejnych słuchaczy.
I niezależnie co dalej się z prezydentem Zełeńskim realnie stanie, to właśnie przeszedł do historii państwowości ukraińskiej. W przyszłości będzie fundamentem mitu założycielskiego nowej, niepodległej, demokratycznej i pluralistycznej Ukrainy.Akceptowanym w całej Unii Europejskiej. Bo właśnie został prezydentem całej antyrosyjskiej Ukrainy, a nie tylko dawnej „banderowskiej Haliczyny”. Drugim wielkim już zwycięzcą w mediach NATO + jest armia ukraińska. Slawni chłopci zaporożci. Dawid zwyciężający Goliata.
W starciu potencjalnie słabszego z potencjalnie silniejszym zawsze opinia publiczna bierze stronę tego słabszego. I tak właśnie teraz jest, niezależnie od realnego stanu i przyszłego wyniku tej wojny.

I u nich

W rosyjskiej telewizyjnej „Jedynce” wygrywa Rosja, bo toczy fundamentalny, ideowy bój z odwiecznym swym wrogiem. Ze zdemoralizowanym Imperium „Zachód”.
Z uzbrojoną i wyćwiczoną przez NATO armią ukraińską bombardującą stale rosyjską ludność cywilną w Donbasie. Zaświadczali o tym liderzy zbuntowanej republiki. Pokazano nawet zbrodniczą, ukraińską rakietę wystrzeloną ku cywilnym obiektom.
Ale pokazywano ją tylko przez jeden dzień. Bo pomimo grozy i autentycznie wyglądającego, też pokazywanego obrazu zniszczonego domu cywilnego w Doniecku, owa rakieta wyglądała już nieco cyrkowo. Pachniała teatralną pokazuchą. Co pewnie rosyjscy propagandziści też wychwycili.
Armia rosyjska w rosyjskich mediach codziennie wygrywa, ale trudno zobaczyć w rosyjskim „Wiadomościach” te zwycięskie relacje z frontu. Gierojów jadących w nowoczesnych tankach, ich militarne sukcesy.
Widzimy za to zdjęcia już zdobytego, totalnie rozwalonego ukraińskiego sprzętu pancernego. Zalegającego okolice Donbasu i Ługańska.
Nie pokazywali też w rosyjskiej telewizji ukraińskich jeńców. Nie widziałem ukraińskich cywilów witających radośnie swych rosyjskich wyzwolicieli.
Przez cały tydzień pokazano tylko kilka dalekich ujęć zabiedzonych, szarych ludzi stojących w kolejce po równie szaro i biednie opakowaną „pomoc humanitarną” serwowaną im przez rosyjskich antynazistów.
W rosyjskiej Jedynce na okrągło przez wiele godzin serwowano za to dwa programy. Debatę o aktualnych wydarzeniach zatytułowaną „Wielka Gra”, nawiązującą tytułem do XIX rywalizacji Rosji i Wielkiej Brytanii w Azji Środkowej. Oraz dokumentalny, historyczny wielogodzinny cykl zatytułowany „Rusofobia”.
W „Wielkiej Grze” codziennie debatowali przysłowiowi „czterej znawcy od nawozów i od świata”, czyli profesorowie z „MGiMO”, wojskowi w stanie spoczynku, publicyści. Wszyscy oni przekonywali mnie, że oto mamy teraz fundamentalne starcie dwóch cywilizacji. Historycznej, prawdziwej chrześcijańskiej Rosji i łacińskiego, zdegenerowanego,liberalnego Zachodu. Reprezentowanego przez Stany Zjednoczone Ameryki i ich europejskich satelitów z NATO.
W „Rusofobii” codziennie dowiadywałem się też o organicznej nienawiści łacinników z „Imperium „Zachód” do zdrowej, prawosławnej Rosji.
Ciągle przypominano mi o barbarzyńskim zdobyciu, złupieniu i zdewastowaniu Konstantynopola przez zachodnich łacinników w czasie wypraw krzyżowych. O barbarzyńskich najazdach zachodnich Polaków, Napoleona i Hitlera na Moskwę. O barbarzyńskiej organicznej pogardzie ludzi Zachodu dla cywilizacji i kultury rosyjskiej.
Codziennie też w „Wielkiej Grze” byłem informowany o cynicznych, możliwych zdradach państw mieniących się przyjaciółmi Rosji i prezydenta Putina. Nakazywano mi zdwojoną czujność wobec Turcji i jej prezydenta. Bo choć nie jest on w pełni człowiekiem Imperium „Zachodu”, to jednak potencjalnym zdrajcą. Jak niejeden już Turek w przeszłości.
Po dniu „tureckim”, kiedy przygotowywano mnie na tureckie zło, nastąpił dzień zwątpienia w twardy jak skała sojusz rosyjsko – chiński.
Okazało się bowiem, że Pekin też zaczyna prowadzić swą niejasną grę. Też może zdradzić, nie pierwszy raz zresztą w historii.
Eksperci „Wielkiej Gry” codziennie postulowali wolę rozmów o rozejmie i pokoju. Problem tkwił w jedynie tym, że nie dostrzegali po stronie ukraińskiej partnera do takich rozmów.
Prezydent Zełeński jako znany nazista i ukraiński krętacz nie mieścił się w gronie „ludzi honoru” wedle standardów prezentowanych przez tych rosyjskich ekspertów. Jednemu z nich nawet wypsnęło się, że tenże nazista i krętach to przecież z pochodzenia „żydek”. Zapachniało starymi, niezawodnymi „Protokołami Mędrców Syjonu”.
Czy można wysyłać gołąbka pokoju żydowskiemu naziście?
Zatem wielkiej rosyjskiej cywilizacji pozostaje jedynie walczyć. Bez względu na straty i ofiary. Nawet samotnie, jak to przecież nieraz już w historii Rosji bywało.
Ale wynik śmiertelnego boju jest już przesądzony.
Czas wielkiego „Waterloo zgniłego Zachodu” właśnie nadchodzi!
Tak to prezydent Putin już wygrał swą wpjne w rosyjskiej TVPiS.
Pomimo tamtego przekazu wierzę,że Rosjanie swój rozum mają.
I swoje wiedzą.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prawo do strajku tylko na papierze

Prawo do strajku tylko na papierze

1 maja w Warszawie odbyła się demonstracja „Dość zakazu strajków! Czas na silne związki zawodowe!”. Protest rozpoczął się w południe pod Sejmem. Uczestnicy domagali się zmian w przepisach o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i przywrócenia pracownikom realnego prawa do...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...