26 czerwca 2022

loader

Zniszczenie, morderstwa i prawica

Policia Federal / Facebook

Od ponad tygodnia brazylijska policja prowadzi dochodzenie kryminalne i przesłuchała co najmniej czterech świadków, którzy prawdopodobnie jako jedni z ostatnich widzieli brytyjskiego dziennikarza i towarzyszącego mu eksperta ds. ludności tubylczej, którzy zaginęli w odległych rejonach amazońskiej dżungli. Badacze z Human RIghts Watch przedstawili szokujący raport, z którego wynika, że w ciągu ostatniej dekady zginęło ponad 300 osób walczących o ochronę lasów tropikalnych w Brazylii. Tylko 14 z tych przypadków znalazło swój finał w sądzie.

Guilherme Torres, szef wydziału wewnętrznego policji stanu Amazonas, powiedział w wywiadzie dla agencji Reutersa, że policja wszczęła śledztwo i przesłuchała czterech świadków. Jednocześnie czynione są wysiłki, by odnaleźć brytyjskiego dziennikarza Doma Phillipsa oraz jego brazylijskiego towarzysza byłego wysokiego urzędnika federalnej agencji ds. ludności tubylczej Bruna Pereirę.

Torres oświadczył, że policja próbuje odnaleźć miejscowego rybaka, który miał wysłać do brytyjskiego dziennikarza list z pogróżkami. Najpierw odbyły się przesłuchania dwóch rybaków, a potem nastąpiły konfrontacje z dwoma kolejnymi. Według szefa policji dwaj pierwsi świadkowie nie dostarczyli żadnych przydatnych informacji, a zeznania kolejnych nie są mu jeszcze znane.

„Pracujemy nad hipotezą, że mogło dojść do przestępstwa, ale jest też inna, że to zaginięcie” – powiedział Torres i dodał „Teraz naszym priorytetem jest odnalezienie ich żywych, zwłaszcza w pierwszych godzinach. Równolegle wszczęto postępowanie karne, aby sprawdzić, czy popełniono przestępstwo”.

Brazylijska marynarka wojenna i wojsko wysłały w ten rejon w łodziach i helikopterach ekipy poszukiwawcze, korzystając ze wsparcia policji federalnej i stanowej.

Pereira i Phillips, którzy pisali dla brytyjskiego „Guardiana”, „Washington Post” i innych mediów, zaginęli podczas podróży reporterskiej w dolinie rzeki Javari.

Unia Rdzennych Ludów Doliny Javari (UNIVAJA), która jako pierwsza poinformowała o zaginięciu dwóch mężczyzn, zarzuciła brazylijskim służbom, że wysłanie ekip poszukiwawczych trwało zbyt długo. Marynarka wojenna wysłała w górę rzeki łódź z żołnierzami, ale dotarli oni na miejsce dopiero po zmroku. Wojsko skierowało dziesiątki żołnierzy, aby z bronią w ręku patrolowali ulice pobliskich wiosek.

Rozległy region, który graniczy z Peru i jest domem dla największej na świecie społeczności ludzi, którzy nie utrzymują kontaktu z resztą świata, jest zagrożony przez nielegalnych górników, drwali, myśliwych i gangi uprawiające kokę, surowiec służący do produkcji kokainy.

Torres przyznał, że nie można wykluczyć, że zaginięcie Pereiry i jego towarzysza mogło mieć związek z działającymi w tym regionie gangami, które mogły zastawić na nich zasadzkę. Przedstawiciele UNIVAJA powiedzieli, że Pereira i Phillips uczestniczyli w patrolu tubylców, któremu grozili uzbrojeni mężczyźni. Zaginieni mężczyźni zarejestrowali konfrontację telefonem komórkowym.

Zniknięcie obu mężczyzn, którzy mieli wieloletnie doświadczenie w pracy w niedostępnej dla ludzi Amazonii, wywołało zaniepokojenie na całym świecie ze strony organizacji praw człowieka, ekologów, polityków i obrońców wolności prasy.

W emocjonalnym wywiadzie telewizyjnym żona Phillipsa Alessandra Sampaio wezwała władze do zintensyfikowania akcji poszukiwawczej, „ponieważ wciąż jeszcze mamy nadzieję na ich odnalezienie” i dodała: „nawet jeśli nie odnajdę miłości mojego życia żywej, trzeba ich odnaleźć, proszę”.

Rodzina Pereiry wydała oświadczenie, w którym wzywa do wzmożenia wysiłków poszukiwawczych, dodając, że „mamy też wielką nadzieję, że doszło do wypadku łodzi i że oczekują oni na pomoc”.

Prawicowy prezydent Brazylii Jair Bolsonaro, który na konferencjach prasowych musiał stawić czoła trudnym pytaniom ze strony Phillipsa na temat polityki, która osłabiła egzekwowanie prawa w zakresie ochrony środowiska, we wtorkowym wywiadzie telewizyjnym oświadczył, że obaj mężczyźni ” wybrali się na przygodę, której się nie zaleca”. „To mógł być wypadek, to mogła być egzekucja, wszystko mogło się zdarzyć” – dodał.

Aktywistka, ekolog i polityk Sonia Guajajara, uznana przez magazyn TIME za jedną ze 100 najbardziej wpływowych osób na świecie, powiedziała w Nowym Jorku, że przemoc wobec plemion Amazonii wymknęła się spod kontroli. Poinformowała o tym Johna Kerry’ego, wysłannika prezydenta USA Joe Bidena ds. zmian klimatycznych, który, jak podkreśliła, był wstrząśnięty i obiecał zbadać sprawę zaginięcia dwóch mężczyzn.

Patrole ludności tubylczej, która skarży się na coraz słabsze egzekwowanie prawa w zakresie ochrony środowiska, odkąd Bolsonaro objął urząd, żądając zmniejszenia ograniczeń na ziemiach należących do plemion, regularnie ścierają się z nielegalnymi górnikami i myśliwymi w dolinie Javari.

Niefortunna pomyłka

W tym tygodniu ambasador Wielkiej Brytanii w Brazylii Fred Arruda przeprosił rodzinę Doma Phillipsa za podanie mediom nieprawdziwej informacji o odnalezieniu ciała reportera.

Wydawany w Rio de Janeiro dziennik „O Dia” przypomniał, że przekazana przez dyplomatów fałszywa informacja pojawiła się niebawem w brytyjskim dzienniku „The Guardian”, z którym współpracował Phillips. Powołujące się na źródła w brazylijskich organach ścigania media twierdzą, że nieprawdą jest też wcześniejsza informacja ambasady o rzekomym odnalezieniu zwłok miejscowego przewodnika i przyjaciela dziennikarza, Brazylijczyka Bruno Pereiry.

Dom Phillips pisał książkę o Amazonii i jej obrońcach. Pereira współpracował z UNIVAJA i innymi grupami tubylczymi od czasu, gdy został usunięty ze stanowiska w federalnej agencji za rządów Bolsonaro. 

Wylesienie

Puszczy Amazońskiej grozi niemal całkowite wylesienie. Nowe badanie przeprowadzone przez ekspertów z chińskiego Instytutu Fizyki Atmosferycznej pokazało, że postępujące ubytki w amazońskich lasach prowadzą do nieodwracalnych zmian w miejscowym obiegu wody. Możliwy skutek to Amazonia praktycznie bez drzew. Wylesianie powoduje bowiem silny spadek ilości wody wędrującej z ziemi do atmosfery. Od niższych warstw aż do środkowej troposfery staje się ona coraz bardziej sucha. Dzieje się tak pomimo spowodowanego ociepleniem oceanu wzrostu napływu wilgoci z tropikalnych rejonów Atlantyku. „To wynik tego, że wylesianie powoduje napędzane ciepłem prądy wznoszące. Gorące i suche powietrze unosi się w górę, co zmniejsza opadanie wilgoci pochodzącej z tropikalnego Atlantyku” –  wyjaśnia dr XU Xiyan, autorka badania opisanego na łamach periodyku „Environmental Research”.

Wysuszanie atmosfery szczególnie przybiera na sile w południowo-wschodniej części Amazonii, gdzie ubytki lasu są szczególnie znaczące. „Wzrost ilości wody napływającej z Oceanu Atlantyckiego nie może zrekompensować silnego wysuszania atmosfery, co wskazuje na zmiany w hydrologicznym systemie Amazonii” – dodaje dr JIA Gensuo.

Nie koniec problemów

Problemy Amazonii nie kończą się niestety na samym wylesianiu. Wiele populacji ryb żyjących w Amazonce jest zagrożonych z powodu zbyt intensywnych połowów. W ciągu niecałych trzech dekad odsetek gatunków pozostających w równowadze spadł o jedną trzecią – wynika z międzynarodowych badań.

Międzynarodowy zespół kierowany przez specjalistów z Cornell University przeanalizował dane z kilku dekad, pochodzące z amazońskich portów rybackich na terenie Brazylii i Peru.

„Obserwujemy spadek liczebności dużych ryb” – donosi prof. Sebastian Heilpern, jeden z autorów pracy opublikowanej w piśmie „Proceedings of the Royal Society Biological Sciences”. Odsetek gatunków, które były zdolne się odnawiać, spadł z 90 proc. w 1990 roku do niecałych 66 proc. w roku 2017.

„Duże ryby są bardziej wrażliwe, ponieważ wolniej się rozwijają. W miarę, jak ich ubywa, zastępowane są też przez gatunki drobniejsze. To schemat zgodny z przełowieniem” – wyjaśnia badacz. Zastępowanie jednych gatunków innymi pozwala na utrzymanie stałego poziomu połowów. Naukowcy ostrzegają jednak, że w końcu cały ten przyrodniczy system – a zarazem dostęp do gatunków poławianych przez człowieka – ulegnie załamaniu.

„Ciągłe zmniejszanie się bioróżnorodności redukuje pulę gatunków rekompensujących straty, co jeszcze bardziej obniża odporność łowisk” – podkreśla ekspert.

Jak tłumaczą naukowcy, Amazonia to jeden z najbardziej produktywnych i zróżnicowanych ekosystemów słodkowodnych świata. Mieszkańcy tego regionu znajdują się więc w czołówce, jeśli chodzi o konsumpcję ryb. Przeciętnie jedna osoba zjada ich 50 kg rocznie.

Według autorów publikacji do ratowania amazońskich ryb potrzebne jest wprowadzenie odpowiednich regulacji i zarządzanie połowami. „Dodatkowo rozszerzenie obszarów chronionych może pomóc w utrzymaniu habitatów krytycznych dla przetrwania wielu gatunków” – twierdzi prof. Heilper.

Śmierć aktywistów

O przemocy używanej w Amazonii jako metody powstrzymywania ekologów wiadomo od dawna. Ale dopiero raport Human Rights Watch (HRW) pokazuje skalę problemu. Badacze ustalili, że w ciągu ostatnich 10 lat pozbawiono życia ponad 300 osób, które otwarcie sprzeciwiały się wycinaniu drzew przez prywatne firmy oraz ekspansywnej działalności koncernów wydobywczych. Są wśród nich aktywiści, członkowie organizacji pozarządowych, ale też liderzy lokalnych społeczności, dziennikarze i zwykli mieszkańcy, którzy nie chcieli oddać ziemi korporacjom.

Badacze z HRW ustalili, że z ponad 300 ofiar, tylko 14 przypadków znalazło swój finał w sądzie.

wgk/pap

Redakcja

Poprzedni

40 zł wstydu

Następny

Lewacy do władzy!