Falstart gospodarzy

Legia Warszawa fatalnie rozpoczęła marsz po odzyskanie mistrzostwa Polski, przegrywając u siebie 1:2 z Pogonią Szczecin. Ale nie tylko warszawianie zaliczyli falstart w rozgrywkach na własnym boisku. W pierwszej kolejce nie wygrał żaden z ośmiu gospodarzy meczów, co jest pierwszym takim przypadkiem od sześciu lat.

Po raz ostatni taka wtopa gospodarzy miała miejsce w listopadzie 2012 roku, kiedy to w 11. kolejce goście wygrali siedem z ośmiu spotkań, a w jednym wywalczyli remis. Tym razem atutu własnego boiska nie wykorzystały zespoły aktualnego mistrza Polski Piasta Gliwice i wicemistrza Legii Warszawa, a oprócz nich jeszcze ekipy Zagłębia Lubin, Wisły Kraków, Wisły Płock, ŁKS Łódź, Rakowa Częstochowa oraz Arki Gdynia, która u siebie dała się rozgromić Jagiellonii aż 0:3.

Wysoka wygrana białostocczan zapewniła im pozycję lidera po pierwszej kolejce, ale ten sukces przytłumiły chuligańskie ekscesy dużej grupy fanów tego klubu uczestniczącej w brutalnej napaści na niedzielny marsz równości w Białymstoku. Stworzyło to spory problem dla szefów Jagiellonii, bo z jednej strony wypadało potępić takie obrzydliwe zachowania, ale z drugiej strony władze klubów naszej ekstraklasy wolą unikać jakichkolwiek zwarć z kibolami i dlatego często przyjmują strusią taktykę chowania głowy w piasek.

Od strony czysto sportowej Jagiellonia miała jednak bardzo udaną inaugurację sezonu, czego nie doświadczyła po raz kolejny w ostatnich latach stołeczna Legia.

Pretensje do Mioduskiego

W sobotę ponad 12 tysięcy widzów przeżyło rozczarowanie oglądając porażkę legionistów z Pogonią Szczecin. Gospodarze zaczęli obiecująco, bo po godzinie gry jako pierwsi strzelili gola, lecz nie zdołali dowieść tego wyniku do końca. Dla „Portowców” trafili Adam Buksa i Zvonimir Kożulj i właściciel warszawskiego klubu znów musiał wysłuchać trochę obelżywych przyśpiewek pod swoim adresem, w stylu „Hej Mioduski, co zrobiłeś, naszą Legię sp…łeś”.

Przegrywając z Pogonią zespół Legii wydłużył pauzę od ostatniego zwycięstwa na swoim stadionie do trzech miesięcy. Po raz ostatni legioniści wygrali w lidze 20 kwietnia (1:0 z Cracovią). Po przeprowadzonej latem rewolucji kadrowej zespół miał już od startu walczyć o odzyskanie mistrzostwa Polski. Rzecz jasna porażka z Pogonią jeszcze tych planów nie przekreśla, ale jak słusznie zauważył w jednym z wywiadów stoper Legii Mateusz Wieteska, po tej porażce każdy z kolejnych rywali będzie przyjeżdżał na Łazienkowską bez strachu i jak po swoje.

Po słabych meczach w I rundzie eliminacji Ligi Europy z gibraltarskim College Europa FC, trener Aleksandar Vuković wymienił linię pomocy – zostawił w niej tylko Gruzina Waleriana Gwilię, a Carlitosa, Andre Martinsa i Arvydasa Novikovasa posadził na ławce rezerwowych, zaś poobijanego Dominika Nagy’a nawet nie włączył do kadry meczowej. Szansę pokazania się dostali Brazylijczyk Luquinhas, Mateusz Praszelik i Tomasz Jodłowiec, a na skrzydło z prawej obrony został przesunięty Marko Vesović. Ten eksperyment kadrowy niespecjalnie się udał, bo dla 19-letniego Praszelika i 23-letniego Luquinhasa był to debiut w ekstraklasie i obu świadomość tego trochę plątała nogi. Tym bardziej, że słabo zagrał bardziej od nich doświadczony Jodłowiec. Legioniści mieli spore problemy z utrzymaniem się przy piłce na połowie gości, a na własnej zdarzyły im się trzy proste straty (dwie William Remy, jedna Gwilia), których „Portowcy” nie wykorzystali. Wyciągnęli jednak z tego wnioski i w końcu znaleźli sposób na pokonanie Radosława Majeckiego.

Legię w czwartek 25 lipca czeka kolejny występ w roli gospodarza, tym razem w II rundzie kwalifikacji Ligi Europy z fińskim Kuopio Palloseura. Byłoby dobrze wygrać to spotkania jak najwyżej, bo Finowie, podobnie jak gibraltarski College Europe FC, mają boisko ze sztuczną trawą. Jak pamiętamy, legioniści na wyjeździe z amatorami z Gibraltaru tylko zremisowali 0:0, a Kuopio jest chyba trochę lepszym zespołem. Lepiej nie kusić losu i nie zostawiać rozstrzygnięcia na spotkanie rewanżowe.

Pucharowicze z zadyszką

Lechia zaczęła sezon od zdobycia Superpucharu Polski, ale w pierwszym ligowym spotkaniu, na wyjeździe z beniaminkiem ŁKS Łódź, gdańszczanie wywalczyli jedynie bezbramkowy remis. Trener Piotr Stokowiec do starcia z łodzianami nie posłał na boisko m.in. Sławomira Peszki, Flavio Paixao, Rafała Wolskiego czy Tomasza Makowskiego. Być może oszczędzał tych graczy na czwartkowy mecz II rundy kwalifikacji Ligi Europy z Broendby Kopenhaga. Inna sprawa, że od 43. minuty jego zespół musiał grać w osłabieniu po czerwonej kartce dla pozyskanego latem z Zagłębia Sosnowiec Zarko Udovicicia. Te okoliczności utrudniają właściwą ocenę aktualnej formy zespołu Lechii i jego szans w starciu z duńskim rywalem.

Trzeci z naszych „pucharowiczów”, Piast Gliwice, w pierwszej kolejce u siebie z największym trudem zremisował z Lechem Poznań 1:1. Gliwiczanie są jednak w niezłej formie, która na dodatek z meczu na mecz rośnie, więc o wynik ich konfrontacji z FK Ryga możemy być chyba spokojni.

 

Wyniki 1 kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 1. kolejki:

Arka Gdynia – Jagiellonia Białystok 0:3
Gole: Bartosz Bida (6), Jesus Imaz (18), Taras Romanczuk (80).
Żółte kartki: Marciniak – Arsenić.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 10 101.

ŁKS Łódź – Lechia Gdańsk 0:0
Żółte kartki: Grzesik, Piątek (ŁKS). Czerwona kartka: Udovicić (43., Lechia, za brutalny faul).
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 5452.

Raków Częstochowa – Korona Kielce 0:1
Gol: Adnan Kovacević (49 karny).
Żółte kartki: Szymonowicz – Kovacević.
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 3025.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 0:1
Gol: Dino Stiglec (62).
Żółte kartki: Boguski – Celeban, Chrapek.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 14 613.

Piast Gliwice – Lech Poznań 1:1
Gole: Jorge Felix (6) – Paweł Tomczyk (82).
Żółte kartki: Jorge Felix, Dziczek – Muhar. Czerwona kartka: Huk (77., Piast, za faul).
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 4698.

Zagłębie Lubin – Cracovia 1:1
Gole: Damjan Bohar (5) – Rafael Lopes (23).
Żółte kartki: Gol, Lusiusz (Cracovia).
Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 5013.

Legia Warszawa – Pogoń Szczecin 1:2
Gole: Sandro Kulenović (58) – Adam Buksa (61), Zvonimir Kożulj (83)
Żółte kartki: Luquinhas, Gwilia – Kożulj, Triantafyllopoulos.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 12 000.

Wisła Płock – Górnik Zabrze 1:1
Gole: Dominik Furman (48 karny) – Igor Angulo (75).
Żółte kartki: Żynel, Tomasik, Rzeźniczak – Janża, Angulo, Sekulić, Matras.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 5316.

Grupa mistrzowska
1. Jagiellonia       1   3   3:0
2. Pogoń             1   3   2:1
3. Korona            1   3   1:0
– Śląsk                1   3   1:0
5. Cracovia          1   1   1:1
– Górnik              1   1   1:1
– Lech                 1   1   1:1
– Piast                 1   1   1:1
Grupa spadkowa
– Wisła Płock      1   1   1:1
– Zagłębie           1   1   1:1
11. Lechia            1   1   0:0
– ŁKS Łódź           1   1   0:0
13. Legia              1   0  1:2
14. Raków           1   0   0:1
– Wisła K.            1   0   0:1
16. Arka               1   0   0:3

Piast nie pognębił Lecha

Piątkowe mecze Arki Gdynia z Jagiellonią Białystok (0:3) i beniaminka ŁKS Łódź z Lechią Gdańsk (0:0) zainaugurowały nowy sezon rozgrywek PKO Ekstraklasy. Broniący mistrzowskiego tytułu Piast Gliwice zremisował w sobotę na swoim stadionie z mającym wielkie aspiracje Lechem Poznań 1:1.

Nowy sezon ekstraklasy. Będzie on różnił się od poprzednich nie tylko z racji zmiany sponsora tytularnego, lecz także większą liczbą drużyn spadających do niższej ligi ( zdegradowane zostaną trzy, a nie dwie jak poprzednio) oraz obowiązkiem posiadania w meczowym składzie co najmniej jednego młodzieżowca, posiadającego obywatelstwo polskie lub szkolonego w klubie zrzeszonym w PZPN co najmniej przez trzy lata. Ten narzucony przez PZPN przepis obowiązuje już w rozgrywkach na szczeblu centralnym Pucharu Polski oraz w niższych ligach. Nowym sponsor tytularnym w miejsce Lotto został PKO Bank Polski, który zawarł ze spółką Ekstraklasa SA dwuletnią umowę. Prawa do transmitowania części spotkań wykupiła Telewizja Polska i będzie je pokazywać w kanałach otwartych. W sumie dzięki rozszerzeniu praw medialnych wpływy ekstraklasy mają wzrosnąć o 60 procent, co oznacza, że na klubowe konta trafi co najmniej 225 mln złotych za każdy sezon.

Na razie jednak te rosnące kwoty nie mają większego przełożenia na poprawę poziomu sportowego naszych klubowych drużyn, czego najlepszym dowodem są ostatnie występy polskich zespołów w europejskich pucharach. Piast Gliwice odpadł z kwalifikacji Ligi Mistrzów już I rundzie przegrywając w dwumeczu z białoruskim BATE Borysów 2:3 (1:1 i 1:2), ale mistrz Polski nie wypadł całkowicie za burtę, bo będzie mógł kontynuować rywalizację w Lidze Europy. Takiej szansy nie ma już Cracovia, która wprawdzie nie przegrała meczu ze słowackim DAC Dunajska Streda, lecz na wyjeździe zremisowała 1:1, a u siebie 2:2 i odpadła gorszym bilansem bramek.

Tak więc w II rundzie kwalifikacji Ligi Europy zobaczymy trzy nasze zespoły. Oprócz Piasta w tej fazie zagra też Legia Warszawa (w I rundzie wyeliminowała gibraltarski College Europe FC 0:0 i 3:0) oraz zdobywca Pucharu Polski Lechia Gdańsk.
Utrzymano system 37 kolejek bez podziału punktów po fazie zasadniczej. Po 30 kolejkach (11 kwietnia) drużyny utworzą dwie ośmiozespołowe grupy: mistrzowską i spadkową, a następnie rozegrają jeszcze po siedem meczów. Rozgrywki zakończą się 23 maja.

Broniący tytułu Piast Gliwice sezon w rodzimej lidze rozpoczął od potyczki z Lechem Poznań. Konfrontacja była o tyle ciekawa, że w ostatnim meczu poprzedniego sezonu gliwiczanie także potykali sie z „Kolejorzem” i pokonując go 1:0 przypieczętowali zdobycie pierwszego w historii mistrzostwa Polski. Ciekawe zatem było porównanie aktualnego potencjału obi zespołów. Spotkanie lepiej zaczęli podopieczni trenera Waldemara Fornalika, którzy objęli prowadzenie już w 6. minucie po golu Jorge Felixa. Nie udało im się jednak dowieźć tego korzystnego wyniku do końca, bo w 82. minucie Paweł Tomczyk doprowadził do wyrównania. Oba zespoły nie zachwyciły jednak jakości gry. Pod tym względem trochę lepiej zaprezentowała się Jagiellonia, gromiąc na wyjeździe Arkę Gdynia 3:0.

Wyniki 1. kolejki:
Piast Gliwice – Lech Poznań 1:1
Gole: Jorge Felix (6) – Paweł Tomczyk (82).
Widzów: 4698.
Arka Gdynia – Jagiellonia Białystok 0:3
Gole: Bartosz Bida (6), Jesus Imaz (18), Taras Romanczuk (80).
Widzów: 10 101.
ŁKS Łódź – Lechia Gdańsk 0:0
Widzów: 5452.
Raków Częstochowa – Korona Kielce 0:1
Gol: Adnan Kovacević (49 karny).
Widzów: 3025.
Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 0:1
Gol: Dino Stiglec (62).
Widzów: 14 613.
Niedzielne mecze Legii Warszawa z Pogonią Szczecin oraz Zagłębia Lubin z Cracovią zakończyły się po zamknięciu wydania. Kończące kolejkę spotkanie Wisły Płock z Górnikiem Zabrze odbędzie się w poniedziałek 22 lipca, początek godz. 18:00.

 

Liga Mistrzów nie dla Piasta

Piast Gliwice nie dokonał przełomu w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Wręcz odwrotnie – przegrywając w I rundzie dwumecz z BATE Borysów gliwiczanie ustanowili nowy rekord. Przed nimi tak wcześnie nie odpadł jeszcze żadem polski zespół startujący w Champions League. I z takim słabym mistrzem w ten weekend rozpoczyna rozgrywki nasza ekstraklasa, od tego sezonu pod szyldem PKO BP.

Już w poprzednim sezonie po reformie Ligi Mistrzów przez UEFA najlepszy polski zespół w drodze do fazy grupowej tych rozgrywek musiał uporać się z czterema, a nie jak było wcześniej trzema rywalami. Piast, który w maju po raz pierwszy wywalczył mistrzostwo naszej ekstraklasy, w losowaniu już w I rundzie trafił na mocnego przeciwnika – doświadczoną w europejskich pucharach ekipę BATE Borysów. Gliwiczanie zaczęli rywalizację z białoruskim zespołem nawet obiecująco, bo przed tygodniem zremisowali z nim na wyjeździe 1:1, a jeszcze na dodatek w rozegranym w miniona środę rewanżu na własnym stadionie pierwsi strzelili gola. Dlatego ich porażka 1:2 oznaczająca pożegnanie z Champions League już na pierwszym etapie kwalifikacji, nie tylko rozczarowuje, ale wręcz zastanawia.

Różnica są aż nadto widoczne

Trener Piast Waldemar Fornalik długo nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Na konferencji po meczu powiedział: „Jestem rozczarowany wynikiem. Na pewno pomogliśmy BATE, zwłaszcza nasz bramkarz popełniając błąd przy rzucie karnym. Ale mieliśmy zarówno na wyjeździe, jak i dzisiaj dość okazji bramkowych, żeby w ostatecznym rozrachunku wyjść z tej konfrontacji zwycięsko. Niestety, nasza skuteczność nie była na odpowiednim poziomie. Przegraliśmy, chociaż w przekroju dwóch spotkań nie byliśmy drużyną słabszą. Pokonała nas drużyna po prostu skuteczniejsza”. Ta ocena chyba najlepiej wyjaśnia różnice, jakie dzielą nasze klubowe zespoły od konkurentów z innych krajów, nawet mniej zamożnych jak Białoruś.

Z drugiej jednak strony, czego tu wymagać od dysponującego skromnym budżetem i takimi samymi możliwościami Piasta, skoro przed rokiem w nowym systemie kwalifikacji nie poradziła sobie także znacznie od niego zasobniejsza Legia Warszawa. Stołeczny zespół co prawda odpadła w drugiej rundzie (w pierwszej pokonał irlandzki Cork City 1:0 i 3:0), lecz dał się wyeliminować słowackiemu Spartakowi Trnawa (0:2, 1:0), drużynie słabszej od BATE Borysów.

Warto przypomnieć, że sezon wcześniej legioniści odpadli w 3. rundzie eliminacji z kazachskim FK Astana, czyli tegoroczna porażka Piast potwierdza jedynie tendencję spadkową polskich klubów w tych rozgrywkach. Dla kibiców ten trend jest o tyle irytując, że przecież jeszcze trzy lata temu Legia zakwalifikowała się do fazy grupowej Ligi Mistrzów po zwycięstwie w ostatniej rundzie kwalifikacji w dwumeczu z irlandzkim Dundalk FC (2:0, 1:1). Wcześniej wyeliminowali bośniacki Zrinjski Mostar (1:1, 2:0), a potem słowacki AS Trencin (1:0, 0:0). W zasadniczej części rywalizacji grali w jednej grupie z Realem Madryt (3:3 w Warszawie przy pustych trybunach), Borussią Dortmund i Sportingiem Lizbona. Z trzeciego miejsca dostali się do 1/16 finału Ligi Europy i było to ostatnie znaczące osiągnięcie polskiego klubu na międzynarodowej arenie.

Piast nie kończy jeszcze swojej przygody z europejskimi pucharami, ale będzie ją kontynuował już w Lidze Europy. W II rundzie tych rozgrywek podopieczni trenera Waldemara Fornalika zmierzą się z łotewskim FK Ryga. Na tym pewno będzie im towarzyszyć Lechia Gdańsk, która jako zdobywca krajowego pucharu rozpocznie zmagania w Lidze Europy od drugiej rundy, a być może także Legia i Cracovia (ich czwartkowe spotkania rewanżowe z gibraltarskim College Europe FC i słowackim DAC Dunajska Streda zakończyły się po zamknięciu wydania).

Pieniądze leżą na murawie

Porażka Piasta z BATE ma dla gliwickiego klubu nie tylko wymiar sportowy, lecz także, a może nawet przede wszystkim – finansowy. Fatalny błąd słowackiego bramkarza Frantiska Placha był bardzo kosztowny. Do momentu sprokurowania przez niego karnego mistrzowie Polski prowadzili 1:0 i byli już jedną nogą w II rundzie eliminacji, za co UEFA płaci 380 tys. euro. Tyle pieniędzy Piast na pewno stracił, a być może jeszcze więcej, bo przecież mógł w II rundzie pokonać Rosenborg Trondheim. Premia za awans do III rundy wynosi 480 tys. euro, a tylko za dojście do IV rundy budżet gliwickiego klubu wzbogaciłby się o 5,5 mln euro. Awans do fazy grupowej to już jest jak odkrycie kopalni złota – za taki wyczyn UEFA wypłaca 15,5 mln euro. Dla Piasta taki dopływ gotówki byłby równoznaczny niemal z trzyletnim budżetem. Ale gliwiczanom przyjdzie obejść się smakiem i cieszyć się z tego, że za występ w I rundzie dostaną 280 tys. euro.

Budżety skrojone na miarę

Uwzględnianie w budżetach na nowy sezon premii za udział w europejskich pucharach to powszechny grzech włodarzy naszych klubów. Celowała w tym szczególnie Legia, która w ten sposób rozdmuchała swój budżet ponad granicę 200 mln złotych. Przed startem obecnego sezonu legioniści ustalili go na poziomie 119 mln złotych, co i tak pewnie jest kwotą trochę zawyżoną, ale daje stołecznej drużynie prestiżową przewagę nad konkurentami – drugi w tym zestawieniu Lech Poznań deklaruje budżet o 30 mln złotych mniejszy.

Pieniądze jednak jak wiadomo w futbol nie grają, czego najlepszym dowodem jest wspomniany już wcześniej Piast Gliwice, który przecież w poprzednim sezonie okazał się lepszy od obu naszych ligowych krezusów. Do obrony mistrzowskiego tytułu gliwiczanie startują z finansowym zabezpieczeniem ustalonym na poziomie 26 mln złotych, czyli czterokrotnie mniejszym od deklarowanego przez Legię i trzykrotnie mniejszym od Lecha, z którym w sobotę zmierzą się w 1. ligowej kolejce nowego sezonu.

Zestaw par 1. kolejki PKO Ekstraklasy:
Piątek, 19 lipca: Arka Gdynia – Jagiellonia Białystok, godz. 18:00; ŁKS Łódź – Lechia Gdańsk, godz. 20:30.
Sobota, 20 lipca: Raków Częstochowa – Korona Kielce, godz. 15:00; Wisła Kraków – Śląsk Wrocław, godz. 17:30; Piast Gliwice – Lech Poznań, godz. 20:00.
Niedziela, 21 lipca: Zagłębie Lubin – Cracovia, godz. 15:00; Legia Warszawa – Pogoń Szczecin, godz. 17:30.
Poniedziałek, 22 lipca: Wisła Płock – Górnik Zabrze, godz. 18:00.