Lotto Ekstraklasy: Spadają głowy trenerów

Dla trenera Legii Ricardo Sa Pinto 27. kolejka ekstraklasy okazała się równie brzemienna w skutkach, jak dla trenera Lecha Adama Nawałki. Obaj po słabych występach swoich drużyn zostali zwolnieni. Ich los wkrótce podzielą następni.

Ricardo Sa Pinto został trenerem Legii 13 sierpnia zeszłego roku. Portugalczyk podpisał trzyletni kontrakt, ale popracował w stołecznym klubie tylko 231 dni. Po niedzielnej klęsce legionistów w wyjazdowym meczu z Wisłą Kraków (0:4) właściciel warszawskiego klubu Dariusz Mioduski, wstrząśnięty najwyższą porażką w lidze od 9 lat, podjął decyzję o odsunięciu Sa Pinto od prowadzenia zespołu. Dymisję kontrowersyjnego portugalskiego szkoleniowca w kręgach legijnych i w części mediów przyjęto z ulgą, ale obiektywnie rzecz oceniając za wyniki trudno tego trenera potępiać w czambuł – z 28 meczów pod jego wodzą Legia wygrała 15, siedem zremisowała, a tylko sześć przegrała.

Co prawda stołeczny zespół odpadł w ćwierćfinale Pucharu Polski z I-ligowym Rakowem Częstochowa, ale w lidze utrzymywał pozycję wicelidera i chociaż po porażce z Wisłą mimo miał pięciopunktową stratę do prowadzącej Lechii Gdańsk, to nie stracił bynajmniej jeszcze szans na obronę mistrzowskiego tytułu. W rundzie wiosennej legioniści zdobyli 12 punktów, tylko dwa mniej od Lechii, ale aż o pięć więcej od Lecha i cztery od Jagiellonii. Trudno powiedzieć, czy mianowany tymczasowym trenerem Aleksandar Vuković zdoła osiągnąć lepsze wyniki niż Ricardo Sa Pinto. Podobną niewiadomą będzie postawa zespołu Lecha po wodzą Dariusza Żurawia.

Miedziowi rycerzami wiosny

Tak na marginesie, w miniony wtorek w cieniu tych dwóch głośnych trenerskich dymisji z pracą w drugoligowym Górniku Łęczna pożegnał się Franciszek Smuda, który w przeszłości był szkoleniowcem zarówno Lecha, jak i Legii, a także, jak jeszcze niedawno Nawałka, selekcjonerem reprezentacji Polski. Ten przykład dowodzi, że w Polsce w każdej klasie rozgrywkowej jest tak samo i nic trenera przed dymisją nie chroni – ani wiek, ani dawne dokonania, ani kontraktowe zapisy. Liczą się tylko wyniki i dopóki zespół zdobywa punkty, dopóty jego szkoleniowiec może spać spokojnie.W rozegranych w tym roku kolejkach ekstraklasy najlepiej wypadł zespół Zagłębia Lubin, który w siedmiu meczach (nie uwzględniamy wtorkowego spotkania 28. kolejki z Górnikiem Zabrze, które podobnie jak trzy inne rozegrane wczoraj – Cracovii z Koroną Kielce, Śląska Wrocław z Miedzią Legnica i Arki Gdynia z Lechią Gdańsk, zakończyły się po zamknięciu wydania) wywalczyło 16 punktów.
Na drugim biegunie znalazła się Arka Gdynia, która z siedmiu spotkań przegrała sześć, a w jednym wyszarpała remis. Nic więc dziwnego, że przed wtorkowymi derbami Trójmiasta z Lechią trener gdyńskiej drużyny Zbigniew Smółka przyznawał szczerze, iż jest to dla niego najważniejszy mecz w tym sezonie.

Holenderski trener Zagłębie Lubin Ben van Dael przejął zespół 28 listopada ub. roku po zwolnionym za słabe wyniki Mariuszu Lewandowskim i chociaż miał być jedynie prowizorką, został na dłużej. W tym roku „Miedziowi” pod jego wodzą wygrali pięć z siedmiu meczów, zdobywając 16 punktów. Pokonali Lecha, Miedź, Lechię, Pogoń i Wisłę Płock, a we wtorkowym spotkaniu z Górnikiem byli murowanymi faworytami.

Znakomicie w rundzie wiosennej spisuje się też Cracovia, który w siedmiu kolejkach zdobyła 15 punktów i dzięki temu trwale usadowiła się w grupie mistrzowskiej. Tylko jedno „oczko” ,mniej wywalczyła Lechia. Podopieczni Piotra Stokowca ograli Pogoń, Wisłę Kraków, Zagłębie Sosnowiec i niepokonane wcześniej w pięciu meczach z rzędu Piasta, więc przed wtorkowymi derbami na stadionie Arki byli pewni zwycięstwa.

Trudne zadanie strażaków

W siedmiu pierwszych wiosennych kolejkach po 12 punktów zdobyły Wisła Kraków, Legia Warszawa i Śląsk Wrocław, 11 zgromadziła Pogoń, 10 Górnik Zabrze, a po dziewięć Korona Kielce i ostatnie w tabeli Zagłębie Sosnowiec. Dopiero 12. w tabeli wiosennej części rozgrywek z dorobkiem ośmiu punktów plasuje się Jagiellonia Białystok, a za nią z siedmioma „oczkami” poznański Lech. To zaważyło, że po bezbramkowym remisie w Kielcach Adam Nawałka został zdymisjonowany. Kiepsko w siedmiu pierwszych kolejkach w tym roku wiodło się też zespołom Miedzi Legnica (sześć punktów) i Wisły Płock (cztery).
Już w środę wyjaśni się, czy zmiany szkoleniowców w Legii i Lechu miały sens.

Dariusz Żuraw został „strażakiem” w poznańskim zespole już po raz drugi w tym sezonie. Wcześniej „gasił pożar” po zwolnieniu Ivana Djurdjevicia i w dwóch meczach wywalczył cztery punkty, a jest to lepszy wynik niż miał Nawałka (1,45 pkt na mecz). Teraz czeka go jednak trudniejsze zadanie, bowiem w trzech ostatnich kolejkach przed podziałem ekstraklasy na dwie grupy „Kolejorz” będzie musiał walczyć o cenne punkty z Pogonią, Lechią i Jagiellonią, a już znalazł się w grupie spadkowej. Legii coś takiego nie grozi, lecz prezes Mioduski nie zmienił Vukoviciowi celu – on też ma walczyć o mistrzostwo.

Zestaw par 28. kolejki
Wtorek 2 kwietnia (wszystkie mecze zakończyły sie po zamknięciu wydania)): Cracovia – Korona Kielce; Śląsk Wrocław – Miedź Legnica; Arka Gdynia – Lechia Gdańsk; Zagłębie Lubin – Górnik Zabrze. Środa 3 kwietnia: Piast Gliwice – Wisła Płock, godz. 18:00; Lech Poznań – Pogoń Szczecin, godz. 18:00; Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok, godz. 20:30; Zagłębie Sosnowiec – Wisła Kraków, godz. 20:30.

 

Lech zwolnił Nawałkę

Lechia Gdańsk w 27. kolejce wygrała u siebie z niepokonanym w lidze od 15 lutego Piastem Gliwice 2:0 i utrzymała prowadzenie w tabeli. Wydarzeniem kolejki była jednak dymisja byłego selekcjonera reprezentacji Adama Nawałki.

Trener Piasta Waldemar Fornalik mimo porażki był podbudowany postawą swojej drużyny. Były selekcjoner stwierdził, że był to jeden z najlepszych występów jego podopiecznych w obecnym sezonie. „Taka jest piłka. Jeśli się nie wykorzystuje dogodnych sytuacji, to albo się remisuje albo przegrywa. Tak było tym razem. Ale na boisku lidera zostawiliśmy dobre wrażenie. Przed nami kolejne mecze. Dobrze, że następny jest już w środę, bo będzie okazja do rehabilitacji” – skomentował porażkę Fornalik. Wygląda jednak na to, że ekipa Piasta po tej porażce wykreśliła z listy celów na ten sezon mistrzowski tytuł i raczej skupi się na pilnowaniu zapewniającej udział w kwalifikacjach Ligi Europy trzeciej lokaty.

Natomiast piłkarzom Lechii pewne zwycięstwo z tak mocnym rywalem dodało wiary, że stać ich na triumf w ekstraklasie. Trener Piotr Stokowiec stonuje jednak nastroje euforii. „Spokojnie, jeszcze się może dużo wydarzyć. Nie patrzymy w tabelę, choć przecież wiedzieliśmy, że zwycięstwo z Piastem powiększy nasza przewagę nad tym zespołem do 10 punktów. Przed nami kolejny mecz, derby Trójmiasta z Arką, który też będziemy chcieli wygrać, nie bacząc specjalnie na jakość gry, bo to kwestia gustu, a z nimi się nie dyskutuje” – powiedział trener Lechii. Kibice gdańskiej drużyny chyba także uważają, że cel uświęca środki, bo na mecz z Piastem stawiło się ich ponad 15 tysięcy, co jest frekwencyjnym rekordem w tym roku na stadionie Lechii.

Ładnym dla oka stylem gry nie przejmował się też zagrożony dymisją trener Lecha Adam Nawałka, który na mecz w Kielcach z Koroną „ustawił autobus” w polu karnym lechitów i całą taktykę podporządkował blokowaniu dostępu do własnej bramki. Cel osiągnął, ale w miernym stylu. Z meczowych statystyk wynika, że kielczanie oddali na bramkę lechitów 13 strzałów, z których cztery były celne, natomiast ekipa „Kolejorza” zrewanżowała się zaledwie dwoma strzałami, na dodatek oba były niecelne.
Po tym meczu szefowie Lecha podjęli decyzję o odsunięciu Nawałki od prowadzenia zespołu. Obowiązki byłego selekcjonera reprezentacji przejął dotychczasowy trener drużyny rezerw Dariusz Żuraw i ma je pełnić do końca sezonu. Nikt w kierownictwie „Kolejorza” nie oczekuje od niego walki o czołowe miejsce. W tej chwili głównym celem lechitów jest zakończenie fazy zasadniczej w grupie mistrzowskiej.

Nawałka przejął drużynę Lecha 25 listopada ub. roku i zdążył ją poprowadzić w ledwie jedenastu meczach, z których pięć wygrał, tyle samo przegrał, a w jednym zanotował remis.