Dają trzech za Milika

We Włoszech trwa w najlepsze saga transferowa z Arkadiuszem Milikiem w roli głównej. Z najnowszych doniesień wynika, że reprezentanta Polski chce jednak pozyskać Juventus Turyn.

Wychodzący w Turynie dziennik „Tuttosport” podał, iż mistrz Włoch zaoferował Napoli w rozliczeniu za transfer polskiego piłkarza trzech swoich graczy, którzy obecnie występują w innych klubach: Romero (obecnie przebywa na wypożyczeniu w Genoi), Rolando Mandragorę (obecnie Udinese, ale Juventus Turyn ma prawo pierwokupu za 26 mln euro) oraz Lucę Pellegriniego (w tym sezonie wypożyczony do Cagliari Calcio).
W medialnych spekulacjach pojawiają się jednak wieści, że chęć pozyskania Milika zgłaszają Atletico Madryt, Tottenham i Chelsea. Właściciel SSC Napoli Aurelio De Laurentiis jest ponoć gotów oddać polskiego napastnika, ale żąda 50 milionów euro. Futbolowi eksperci uważają jednak, że jest to kwota nierealna w obecnych czasach i De Laurentiis powinien być zadowolony, jeśli za transfer Milika dostanie 25 mln euro. Reprezentant Polski ma ważny kontrakt z Napoli do czerwca 2021 roku.

Milik za 50 mln euro

Atletico Madryt nie rezygnuje z pozyskania Arkadiusza Milka. Według doniesień włoskich mediów, trener hiszpańskiego zespołu, Diego Simeone, widzi w Polaku przyszłego lidera linii ataku.

Wedle włoskiego dziennika „Corriere dello Sport” działacze Atletico Madryt przychylają się do opinii argentyńskiego szkoleniowca i negocjują z SSC Napoli ewentualny transfer. Hiszpanie są w tej chwili skłonni zapłacić za reprezentanta Polski nawet 50 milionów euro. A to już jest kwota wyższa od zaproponowanej ponoć klubowi z Neapolu przez Juventus Tury. I tym bardziej atrakcyjna, że mistrz Włoch na razie tylko rozważa pozyskanie Milika, bo chce go Maurizio Sarri, obecny szkoleniowiec „Starej Damy”, a wcześniej SSC Napoli. Diego Simeone widzi natomiast w Miliku lidera formacji ofensywnej, który potrafi dobrze łączyć ciężką pracę na boisku ze skutecznością. Atletico już od jakiegoś czasu rozgląda się za takim napastnikiem.
Kontrakt Milika z Napoli wygasa w czerwcu 2021 roku. Według włoskich mediów rozmowy Polaka o przedłużeniu umowy przerwano. Mimo dwóch kontuzji Milik był czołową postacią zespołu Napoli – strzelił 12 goli w 22 występach.

48 godzin sport

PZN zwolnił kombinatora
Polski Związek Narciarski zwolnił Tomasza Pochwałę z posady trenera kadry kombinatorów norweskich, którą przejął wiosną 2018 roku po niemieckim szkoleniowcu Dannym Winkelmannie. Pd wodzą Pochwały w zakończonym niedawno sezonie Pucharu Świata punkty wywalczył jedynie Szczepan Kupczak, który zajął 37. lokatę w klasyfikacji generalnej. „Bo tylko jego miałem tak naprawdę w kadrze. Paweł Słowiok rok temu zakończył karierę, Paweł Twardzosz miał poważne problemy z nadwagą, a Adam Cieślar kompletnie pogubił się pod względem psychologicznym” – tłumaczył słabe wyniki Pochwała. W klasyfikacji Pucharu Narodów Polska zajęła ostatnie miejsce. PZN rozważa obecnie dwóch kandydatów na następcę Pochwały. Szczegółów nie ujawniono, ale zdradzono, że obaj są zagranicznymi szkoleniowcami.

Nowy trener kadry Austrii
Austriacka federacja narciarska mianowała Andreasa Widhoelzla nowym trenerem kadry skoczków narciarskich, w miejsce Andreasa Feldera, który zrezygnował z tej posady. Nowy selekcjoner austriackiej reprezentacji do tej pory szkolił zawodników z jej zaplecza, a przed laty sam był wybitnym skoczkiem. W 1998 roku zdobył brązowy medal na igrzyskach w Nagano, za w ZIO 2006 roku zdobył dla Austrii złoty medal w rywalizacji drużynowej. Indywidualnie dwukrotnie sięgnął też po tytuł mistrza świata, a w sezonie 1999/2000 wgrał Turniej Czterech Skoczni. Karierę sportową zakończył w 2008 roku w Planicy.

Wirus powalił bramkarza
Rustu Recber, znakomity przed laty turecki bramkarz, 124-krotny reprezentant swojego kraju i brązowy medalista mundialu 2002 w Japonii i Korei Południowej, trafił na oddział intensywnej terapii z objawami zakażenia koronawirusem. W Turcji jest już blisko 7500 potwierdzonych przypadków Covid-19. 46-letni obecnie Recber jest legendą tureckiego futbolu. W trakcie piłkarskiej kariery był zawodnikiem Antalyasporu, Fenerbahce, Besiktasu, ma też na koncie epizod w FC Barcelona, w barwach której zaliczył występy w siedmiu spotkaniach.

Zgon legendy Atletico Madryt
Atletico Madryt poinformowało o śmierci swojego wybitnego przed laty piłkarza, Jose Luisa Capona Gonzaleza. Zmarły należał do klubowych legend – zdobył w barwach Atletico mistrzostwo Hiszpanii w sezonach 1972/1973 i 1976/1977 oraz zdobył Copa del Rey w 1976 roku. W sumie występował w tym madryckim klubie przez 10 sezonów. Zmarł w wieku 72 lat.

MSK Żylina przestanie istnieć
Słowacki klub piłkarski MSK Żylina został postawiony w stan likwidacji. W zespole siedmiokrotnego mistrza kraju i uczestnika Ligi Mistrzów występuje aktualnie dwóch Polaków – Jakub Kiwor oraz Dawid Kurminowski. Klub wręczył już wypowiedzenia 15 piłkarzom z najwyższymi kontraktami. Jak donoszą słowackie media, sam proces likwidacji może potrać od sześciu miesięcy, do nawet dwóch lat.

Zieliński zostaje, Milik nie

W zmagających się z koronawirusem Włoszech w mediach sportowych z rzadka tylko przebijają się informacje nie związane z pandemią. Jedną z takich była podana niedawno przez dziennik „Corriere dello Sport” wiadomość, iż SSC Napoli finalizuje trwające od wielu miesięcy negocjacje z dwójką polskich piłkarzy – Piotrem Zielińskim i Arkadiuszem Milikiem.

Obaj reprezentanci Polski są ważnymi graczami SSC Napoli i obu klub należący do znanego projektanta mody Aurelio De Laurentisa chciał zatrzymać na dłużej. Negocjacje były trudne, ale kością niezgody nie były finansowe oczekiwania Zielińskiego i Milika, bo obu oferowane im podwyżki satysfakcjonowały, lecz kwoty jakie klub z Neapolu chciał wpisać do ich nowych kontraktów w tzw. klauzulach odstępnego. Nie chodziło o przysłowiowe drobne, tylko o okrągłe 100 milionów euro za każdego. Przy całym szacunku dla piłkarskich umiejętności i dokonań Zielińskiego i Milika, żaden z nich nie jest wart takich pieniędzy, więc zgoda na taką wysoką kwotę odstępnego oznacza zdanie się na łaskę i niełaskę klubu.
Na coś takiego wedle „Corriere dello Sport” właśnie przystał Zieliński, który w zamian za kontrakt do czerwca 2025 roku gwarantujący mu trzy miliony euro rocznie plus bonusy za oddanie praw marketingowych do wizerunku oraz premie za wyniki, zgodził się na owe 100 milionów w klauzuli odstępnego.
Zatrzymanie 26-letniego polskiego pomocnika było dla klubu władz SSC Napoli priorytetem, bo stał się on ważnym ogniwem zespołu „Azzurrich”, a jego obecny kontrakt wygasa z końcem czerwca przyszłego roku. Dlatego zgodzono się na żądaną przez niego niemal stuprocentową podwyżkę wynagrodzenia (do tej pory Zieliński zarabiał rocznie 1,8 mln euro) oraz przedłużenie umowy do połowy 2025 roku. W zamian reprezentant Polski musiał jednak ustąpić w kwestii wysokości odstępnego, co też wedle włoskich mediów w końcu uczynił. Zieliński występuje w zespole SSC Napoli od 2016 roku. W tym sezonie zagrał w 35 meczach we wszystkich rozgrywkach, strzelił dwa gole i zaliczył pięć asyst.
Urodzony 20 maja 1994 w Ząbkowicach Śląskich Zieliński jako 13-latek trafił w 2007 roku do Zagłębia Lubin, skąd cztery lata później trafił do Udinese Calcio. I od tego czasu swoją piłkarską karierę kontynuuje na Półwyspie Apenińskim. Udinese na dwa sezony wypożyczyło go do Empoli, a następnie w 2016 roku oddało na zasadzie transferu definitywnego do Napoli. Z tym klubem mający obecnie na koncie 51 występów w reprezentacji Polski piłkarz związał się pięcioletnim kontraktem, który teraz właśnie zostanie wydłużony do 2025 roku. Branżowe portale szacują aktualną transferową wartość Zielińskiego na 40 mln euro.
Tymczasem drugi z naszych piłkarzy w SSC Napoli, Arkadiusz Milik, twardo odmawia zgody na wpisanie do kontraktu stumilionowej kwoty odstępnego. On jest rówieśnikiem Zielińskiego i także trafił do SSC Napoli latem 2016 roku, tyle że z Ajaksu Amsterdam, gdzie zaliczył dwa udane sezony. Rozegrał w tym czasie w barwach holenderskiego zespołu 75 meczów, strzelił w nich 47 goli i zanotował 21 asyst. Nic dziwnego, że klub z Neapolu zapłacił za jego transfer 32 mln euro. Milika dopadł jednak pech, bo dwukrotnie zerwał więzadła krzyżowe – najpierw 8 października 2016 roku podczas meczu reprezentacji Polski w lewym kolanie, a potem, 23 września 2017 roku, w ligowym spotkaniu ze SPAL 2013, także w prawym kolanie. Wrócił na boisko 3 marca 2018 roku w ligowym spotkaniu z AS Roma.
Mimo tych dwóch ciężkich kontuzji jego transferową wartość branżowe portale wyceniają na 40 mln euro. W Napoli napastnik reprezentacji Polski zarabia obecnie 2,5 mln euro, a Aurelio De Laurentiis jest skłonny podnieść mu w nowej umowie gażę o półtora miliona, czyli do kwoty czterech milionów euro. I jest to ponoć wynagrodzenie w zupełności satysfakcjonujące Milika, ale mimo to nie chce on zgodzić się na zapis o 100 mln euro w klauzuli odstępnego. Zapewne dlatego, że jego agent otrzymuje wiele zapytań z innych klubów, bo już za rok Milik wypełni kontrakt i zostanie wolnym zawodnikiem, co de facto oznacza, że przy podpisaniu kontraktu z nowym klubem on dostanie górę pieniędzy, a Napoli ani grosza.
Tak więc wszystko przemawia za tym, że jeśli Milik nie zgodzi się na stumilionową klauzulę odstępnego, już tego lata zostanie wystawiony na listę transferową. Dla Napoli będzie to ostatni moment, żeby zarobić na polskim napastniku, ale nikt nie zapłaci im więcej niż 30-35 mln euro. Włoskie media donoszą, że reprezentantem Polski zainteresowanie wykazuje Atletico Madryt, którego trener, Diego Simeone, szuka mocnego konkurenta dla Diego Costy, Joao Felixa i Alvaro Moraty. Ale chęć pozyskania Milika zdradziły też dwa włoskie kluby – Juventus Turyn i Ac Milan.

Sensacyjne rozstrzygnięcia w Liverpoolu i Walencji

Aż 17 goli strzelili piłkarze w rozegranych we wtorek i środę pierwszych czterech meczach 1/4 finału Ligi Mistrzów. Sensacją jest odpadnięcie już w tej fazie rozgrywek Liverpoolu i Tottenhamu – finalistów poprzedniej edycji Champions League. Wydarzeniem był też awans Atalanty Bergamo kosztem Valencii i cztery gole strzelone hiszpańskiej drużynie przez Słoweńca Josipa Ilcicia.

Broniącą tytułu ekipę „The Reds” wyeliminowało Atletico Madryt. Liverpool w pierwszym meczu przegrał 0:1, ale na swoim boisku zdominował drużynę trenera Diego Simeone kompletnie. Przewaga podopiecznych Juergena Klopa była tak przytłaczająca, że doprawdy trudno pojąć jakim cudem hiszpańskiej drużynie udało się ten mecz wygrać. Gospodarze mieli sytuację pod kontrolą, bo po wielu próbach w końcu objęli prowadzenie 1:0 i doprowadzili do dogrywki, w której szybko, bo w 93 minucie strzelili gola na 2:0. Potem jednak bramkarz Liverpoolu Adrian, zastępujący kontuzjowanego Alissona Beckera, popełnił koszmarny błąd i w 97. minucie Atletico wróciło do gry o awans. Atakujący wściekle gracze Liverpoolu w 105. minucie dogrywki po raz drugi zapomnieli o pilnowaniu dostępu do własnej bramki i Marcos Lorente po raz drugi pokonał Adriana. W tym momencie z ekipy „The Reds” uszło powietrze i rozbity psychicznie zespół obrońców tytułu „dobił” w ostatniej minucie dogrywki Alvaro Morata, strzelając gola na 3:2. Klopp po meczu narzekała na skrajnie defensywny styl gry Atletico i pochwalił swoich zawodników „Jestem bardzo dumny z moich chłopców, ponieważ przez 95 minut grali rewelacyjnie w piłkę. Wszyscy widzieli, że aby nas pokonać, trzeba mieć mnóstwo szczęścia” – podsumował niemiecki szkoleniowiec. Los Liverpoolu podzielił też Tottenham Hotspur, który w pierwszym meczu u siebie przegrał z RB Lipsk 0:1, a w rewanżu dostał od niemieckiej drużyny lanie 0:3. Trener „Spurs” Jose Mourinho przyjął porażkę ze spokojem i nawet zdobył się na kilka komplementów pod adresem rywali.
Mniej szczęścia miał inny z niemieckich zespołów, Borussia Dortmund, której los w ćwierćfinale wyznaczył za przeciwnika Paris Saint-Germain. U siebie dortmundczycy wygrali 2:1 po bramkach 19-letniego Erlinga Haalanda, ale w rewanżu niebywale skuteczny w tym roku norweski napastnik swojego bramkowego konta nie poprawił i zakończył występy w Lidze Mistrzów z 10 golami. A był najgroźniejszym konkurentem Roberta Lewandowskiego, który z 11 trafieniami jest liderem klasyfikacji strzelców tych rozgrywek. Paryską drużynę do zwycięstwa poprowadził Neymar, który po raz pierwszy odkąd jest graczem PSG w wiosennej części sezonu jest zdolny do gry i mógł pomóc drużynie w wymarzonym awansie do półfinału Ligi Mistrzów. Neymar po meczu nawet zakpił lekko z Haalanda parodiując piłkarską „cieszynkę” Norwega. „Lewemu” Brazylijczyk w walce o koronę raczej nie zagrozi, bo ma na koncie tylko trzy gole.
Nie ma na to większych szans także autor największego strzeleckiego wyczynu w rozegranych w tym tygodniu czterech spotkaniach ćwierćfinałowych – grający w Atalancie Bergamo Josip Ilcic, który w spotkaniu rewanżowym z Valencią zdobył cztery bramki. Słoweniec ma jednak teraz na koncie w sumie pięć trafień, a jego zespół, chociaż jest rewelacją rozgrywek (w dwumeczu z Valencią strzelił osiem goli i stracił cztery), może w półfinale w związku z szalejącą w tym kraju epidemią koronawirusa w ogóle nie zagrać.
Wyniki 1/4 finału Ligi Mistrzów:
FC Liverpool – Atletico Madryt 0:1, 2:3; Atalanta Bergamo – Valencia CF 4:1, 4:3; Paris Saint-Germain – Borussia Dortmund 1:2, 2:0; RB Lipsk – Tottenham Hotspur 1:0, 3:0.
W przyszłym tygodniu odbędą się cztery pozostałe spotkania rewanżowe: Bayern Monachium – Chelsea Londyn (3:0), FC Barcelona – SSC Napoli (1:1), Juventus Turyn – Olympique Lyon (0:1) i Manchester City – Real Madryt (2:1).

Sensacyjne rozstrzygnięcia w Liverpoolu i Walencji

Aż 17 goli strzelili piłkarze w rozegranych we wtorek i środę pierwszych czterech meczach 1/4 finału Ligi Mistrzów. Sensacją jest odpadnięcie już w tej fazie rozgrywek Liverpoolu i Tottenhamu – finalistów poprzedniej edycji Champions League. Wydarzeniem był też awans Atalanty Bergamo kosztem Valencii i cztery gole strzelone hiszpańskiej drużynie przez Słoweńca Josipa Ilcicia.

Broniącą tytułu ekipę „The Reds” wyeliminowało Atletico Madryt. Liverpool w pierwszym meczu przegrał 0:1, ale na swoim boisku zdominował drużynę trenera Diego Simeone kompletnie. Przewaga podopiecznych Juergena Klopa była tak przytłaczająca, że doprawdy trudno pojąć jakim cudem hiszpańskiej drużynie udało się ten mecz wygrać. Gospodarze mieli sytuację pod kontrolą, bo po wielu próbach w końcu objęli prowadzenie 1:0 i doprowadzili do dogrywki, w której szybko, bo w 93 minucie strzelili gola na 2:0. Potem jednak bramkarz Liverpoolu Adrian, zastępujący kontuzjowanego Alissona Beckera, popełnił koszmarny błąd i w 97. minucie Atletico wróciło do gry o awans. Atakujący wściekle gracze Liverpoolu w 105. minucie dogrywki po raz drugi zapomnieli o pilnowaniu dostępu do własnej bramki i Marcos Lorente po raz drugi pokonał Adriana. W tym momencie z ekipy „The Reds” uszło powietrze i rozbity psychicznie zespół obrońców tytułu „dobił” w ostatniej minucie dogrywki Alvaro Morata, strzelając gola na 3:2. Klopp po meczu narzekała na skrajnie defensywny styl gry Atletico i pochwalił swoich zawodników „Jestem bardzo dumny z moich chłopców, ponieważ przez 95 minut grali rewelacyjnie w piłkę. Wszyscy widzieli, że aby nas pokonać, trzeba mieć mnóstwo szczęścia” – podsumował niemiecki szkoleniowiec. Los Liverpoolu podzielił też Tottenham Hotspur, który w pierwszym meczu u siebie przegrał z RB Lipsk 0:1, a w rewanżu dostał od niemieckiej drużyny lanie 0:3. Trener „Spurs” Jose Mourinho przyjął porażkę ze spokojem i nawet zdobył się na kilka komplementów pod adresem rywali.
Mniej szczęścia miał inny z niemieckich zespołów, Borussia Dortmund, której los w ćwierćfinale wyznaczył za przeciwnika Paris Saint-Germain. U siebie dortmundczycy wygrali 2:1 po bramkach 19-letniego Erlinga Haalanda, ale w rewanżu niebywale skuteczny w tym roku norweski napastnik swojego bramkowego konta nie poprawił i zakończył występy w Lidze Mistrzów z 10 golami. A był najgroźniejszym konkurentem Roberta Lewandowskiego, który z 11 trafieniami jest liderem klasyfikacji strzelców tych rozgrywek. Paryską drużynę do zwycięstwa poprowadził Neymar, który po raz pierwszy odkąd jest graczem PSG w wiosennej części sezonu jest zdolny do gry i mógł pomóc drużynie w wymarzonym awansie do półfinału Ligi Mistrzów. Neymar po meczu nawet zakpił lekko z Haalanda parodiując piłkarską „cieszynkę” Norwega. „Lewemu” Brazylijczyk w walce o koronę raczej nie zagrozi, bo ma na koncie tylko trzy gole.
Nie ma na to większych szans także autor największego strzeleckiego wyczynu w rozegranych w tym tygodniu czterech spotkaniach ćwierćfinałowych – grający w Atalancie Bergamo Josip Ilcic, który w spotkaniu rewanżowym z Valencią zdobył cztery bramki. Słoweniec ma jednak teraz na koncie w sumie pięć trafień, a jego zespół, chociaż jest rewelacją rozgrywek (w dwumeczu z Valencią strzelił osiem goli i stracił cztery), może w półfinale w związku z szalejącą w tym kraju epidemią koronawirusa w ogóle nie zagrać.
Wyniki 1/4 finału Ligi Mistrzów:
FC Liverpool – Atletico Madryt 0:1, 2:3; Atalanta Bergamo – Valencia CF 4:1, 4:3; Paris Saint-Germain – Borussia Dortmund 1:2, 2:0; RB Lipsk – Tottenham Hotspur 1:0, 3:0.
W przyszłym tygodniu odbędą się cztery pozostałe spotkania rewanżowe: Bayern Monachium – Chelsea Londyn (3:0), FC Barcelona – SSC Napoli (1:1), Juventus Turyn – Olympique Lyon (0:1) i Manchester City – Real Madryt (2:1).

Hat-trick Milika

Zakończyły się rozgrywki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Do 1/8 finału awansowały Paris Saint-Germain, Realu Madryt, Bayernu Monachium, Tottenhamu Hotspur, Manchesteru City, Atalanty Bergamo, Juventusu Turyn, Atletico Madryt, Liverpoolu, Napoli, Barcelony, Borussii Dortmund, RB Lipsk, Olympique Lyon, Valencii i Chelsea Londyn. W grze o zwycięstwo w Lidze Mistrzów pozostał 16 zespołów: po cztery z hiszpańskiej Primera Division i angielskiej Premier League, po trzy z niemieckiej Bundesligi i włoskiej Serie A oraz dwa z francuskiej La Ligi.

Jedynym niepokonanym zespołem w fazie grupowej był Bayern Monachium, który zakończył zmagania w grupie B z kompletem punktów i najlepszym bilansem bramkowym (24:5). To dopiero siódmy zespół w historii tych rozgrywek, który dokonał tej sztuki, a pierwszy z ligi niemieckiej. Wcześniej wszystkie mecze w fazie grupowej wygrały ekipy AC Milan (1992/1993), Paris Saint-Germain (1994/1995), Spartak Moskwa (1995/1996), FC Barcelona (2002/2003) i dwukrotnie Real Madryt (2011/2012 i 2014/2015).

Bawarski zespół zdobył najwięcej bramek w stawce 32 drużyn, a 10 z 24 goli było autorstwa Roberta Lewandowskiego, który w fazie grupowej okazał się najskuteczniejszym graczem. Kapitan reprezentacji Polski w ostatniej kolejce w spotkaniu z Tottenhamem nie wystąpił, przez co stracił okazję do wyrównania osiągnięcia Cristiano Ronaldo. Portugalczyk wciąż jest jedynym piłkarzem, któremu udało się strzelić gola w każdym z sześciu spotkań grupowych. „Lewy” w tym sezonie trafiał w pięciu wcześniejszych meczach.

Osiem zespołów, które uplasowały sie w grupach na trzecich pozycjach, wiosną przeniosą się do Ligi Europy. On ten puchar powalczą: Ajax Amsterdam, Benfica Lizbona, Inter Mediolan, RB Salzburg, Bayer Leverkusen, Olympiacos Pireus, Szachtar Donieck i Club Brugge.

Z polskich piłkarzy występujących w klubach walczących w tym sezonie w Lidze Mistrzów, w szóstej kolejce na boisku nie pojawili się tylko wspomniany już Lewandowski oraz Wojciech Szczęsny, którego w bramce Juventusu zastąpił Gianluigi Buffon. Łukasz Piszczek zaczął spotkanie Borussii Dortmund ze Slavią Praga (2:1) jako rezerwowy i wszedł do gry w 82. minucie, zatem nie zdążył się niczym wyróżnić. Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus rozegrali cały mecz w przegranej przez ich Lokomotiw Moskwa 0:2 wyjazdowej potyczce z Atletico Madryt, ale obaj nasi piłkarze, podobnie jak reszta ich zespołu, byli tylko tłem dla świetnie grających rywali.

Zdecydowanie najlepiej z naszych piłkarzy wypadli Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński, którzy walnie przyczynili się do wysokiego zwycięstwa SSC Napoli w meczu z belgijskim KRC Genk (4:0). W rolę bohatera fanów zespołu z Neapolu tym razem wcielił się Milik, który do przerwy ustrzelił hat-tricka. Pierwszego gola belgijskiej drużynie strzelił już w trzeciej minucie po fatalnym błędzie bramkarza Maartena Vandevoordta. Drugie trafienie zaliczył finalizując znakomite podanie Di Lorenzo, a siedem minut przed końcem pierwszej odsłony spotkania Milik trzecią bramkę zdobył z rzutu karnego. Wielka szkoda, że trener Napoli Carlo Ancelotti, który po zwycięskim meczu został zdymisjonowany (w środę jego miejsce zajął Gennaro Gattuso), nie pozwolił naszemu piłkarzowi egzekwować drugiej „jedenastki”, którą w drugiej połowie w 75. minucie na gola zamienił Dries Mertens. Tak więc zamiast pierwszym w karierze „czteropakiem” w Lidze Mistrzów, Milik musiał zadowolić się hat-trickiem, też zresztą pierwszym. Polak został w 78. minucie przez Ancelottiego zmieniony, a gdy schodził z boiska fani Napoli urządzili mu owację na stojąco.

Milik wrócił do gry po prawie miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Hat-tricka w spotkaniu z KRC Genk skompletował w 38. minut i były to najszybciej zdobyte trzy bramki w Lidze Mistrzów od 2013 roku, kiedy to Zlatan Ibrahimović zaliczył trzy trafienia w 36 minut w meczu Paris Saint-Germain z Anderlechtem. Dla 25-letniego reprezentanta Polski były to pierwsze gole w tej edycji Ligi Mistrzów, ale w barwach SSC Napoli dorównał już skutecznością wielkiemu Diego Maradonie. Argentyńczyk to legenda klubu z Neapolu, ale on i Milik legitymują się identyczną średnią bramek na mecz – 0,44. Ale to wszystko, co ich na razie łączy.

Maradona był graczem Napoli w latach 1984-1991. Rozegrał 259 meczów, w których strzelił 115 goli. Dwa razy wywalczył z zespołem mistrzem Włoch (1987, 1990), zdobył Puchar Italii (19870 i Superpuchar (1990), a w 1989 roku osiągnął z Napoli największy sukces zdobywając Puchar UEFA (1989). Dokonania naszego piłkarza w barwach Napoli są nieporównanie skromniejsze. Gra w tym zespole od połowy 2016 roku. Rozegrał w tym czasie 96 meczów i strzelił w nich 42 gole, w tym 32 w Serie A. Milik jest najskuteczniejszym polskim piłkarzem w historii włoskiej ekstraklasy.

 

Znów bez polskich drużyn

UEFA dokonała losowania fazy grupowej europejskich pucharów. Finał Ligi Mistrzów zostanie rozegrany 30 maja w Stambule, natomiast finał Ligi Europy odbędzie się 27 maja w Gdańsku. W kwalifikacjach wzięły udział cztery polskie zespoły (Piast, Cracovia, Lechia i Legia), ale wszystkie odpadły.

Już trzeci sezon z rzędu nie ma polskiej drużyny w fazie grupowej europejskich pucharów. W obecnej edycji oprócz Polski swoich zespołów nie zobaczą też kibice w Albanii, Andorze, Armenii, Białorusi, Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze, Estonii, Finlandii, Gibraltarze, Gruzji, Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii, Izraela, Kosowa, Liechtensteinu, Litwy, Łotwy, Macedonii Północnej, Malty, Mołdawii, San Marino, Walii i Wysp Owczych. Polska ekstraklasa w rankingu UEFA znajduje się obecnie na 25. miejscu w rankingu UEFA.

Liga Mistrzów 2019/2020

Grupa A: Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Real Madryt, Club Brugge, Galatasaray Stambuł. Grupa B: Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Tottenham Hotspur, Olympiakos Pireus, Crvena Zvezda Belgrad. Grupa C: Manchester City, Szachtar Donieck, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior), Atalanta Bergamo. Grupa D: Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Atletico Madryt, Bayer Leverkusen (Adrian Stanilewicz), Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus). Grupa E: FC Liverpool, SSC Napoli (Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik), FC Salzburg, KRC Genk (Jakub Piotrowski). Grupa F: FC Barcelona, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), Inter Mediolan, Slavia Praga. Grupa G: Zenit Petersburg, Benfica Lizbona, Olympique Lyon, RB Lipsk. Grupa H: Chelsea Londyn, Ajax Amsterdam, Valencia CF, OSC Lille.

Liga Europy 2019/2020

Grupa A: FC Sevilla, APOEL Nikozja, Karabach Agdam, Football 1991 Dudelange. Grupa B: Dynamo Kijów (Tomasz Kędziora), FC Kopenhaga, Malmoe FF, FC Lugano. Grupa C: FC Basel, FK Krasnodar, Getafe, Trabzonspor. Grupa D: Sporting Lizbona, PSV Eindhoven, Rosenborg Trondheim, LASK Linz. Grupa E: Lazio Rzym, Celtic Glasgow, Stade Rennes, CFR Cluj. Grupa F: Arsenal Londyn, Eintracht Frankfurt, Standard Liege, Vitoria Guimaraes. Grupa G: FC Porto, Young Boys Berno, Feyenoord Rotterdam, Glasgow Rangers. Grupa H: CSKA Moskwa, Łudogorec Razgrad (Jacek Góralski, Jakub Świerczok), Espanyol Barcelona, Ferencvaros Budapeszt. Grupa I: VfL Wolfsburg, KAA Gent, Saint-Etienne, FK Ołeksandria. Grupa J: AS Roma, Borussia M’gladbach, Basaksehir Stambuł, Wolfsberger AC. Grupa K: Besiktas Stambuł, SC Braga, Wolverhampton, Slovan Bratysława. Grupa L: Manchester United, FK Astana, Partizan Belgrad, AZ Alkmaar.

 

Liga Mistrzów w komplecie

W minionym tygodniu zakończyły się kwalifikacje do Ligii Mistrzów i stawka 32 zespołów została skompletowana. Wśród ekip z 16 krajów znów zabrakło mistrza Polski, bo Piast Gliwice odpadł już w pierwszej rundzie. Szanse na udział w fazie grupowej ma natomiast dziesięciu polskich piłkarzy.

W ostatnich potyczkach kwalifikacji Ligi Mistrzów wygrali faworyci. Półfinalista poprzedniej edycji tych rozgrywek, Ajax Amsterdam, wyeliminował cypryjski APOEL Nikozja (0:0, 2:0), belgijski Club Brugge okazał się lepszy od austriackiego LASK Linz (1:0, 2:1), Slavia Praga wygrała z rumuńskim CFR Cluj (1:0, 1:0), chorwackie Dinamo Zagrzeb z norweskim Rosenborgiem Trondheim (2:0, 1:1), grecki Olympiakos Pireus z rosyjskim FK Krasnodar (4:0, 2:1), a serbska Crvena Zvezda Belgrad szwajcarski Young Boys Berno (2:2, 1:1) – te sześć zespołów uzupełniły stawkę 32 drużyn, które będą w tym sezonie rywalizować w fazie grupowej Ligi Mistrzów UEFA.

32 zespoły z 16 krajów

Obrońca trofeum Liverpool FC, triumfator Ligi Europy Chelsea FC, a także sześciu mistrzów najsilniejszych lig według rankingu UEFA, FC Barcelona, Manchester City, Bayern Monachium, Juventus Turyn, Paris Saint-Germain i Zenit Petersburg, miały przywilej rozstawienia w losowaniu, które odbyło się w miniony czwartek w Monako (zakończyła się po zamknięciu wydania). Po czterech przedstawicieli w fazie grupowej mają Anglia, Hiszpania, Niemcy i Włochy. W Champions League wystąpią ponadto trzy zespoły z Francji, dwa z Rosji i Belgii oraz po jednym z Portugalii, Ukrainy, Turcji, Austrii, Serbii, Chorwacji, Grecji, Czech i Holandii. W sumie w tegorocznej edycji zagrają zespoły z 16 krajów: Anglii (Chelsea, Liverpool, Manchester City, Tottenham), Hiszpanii (Atletico, Real Madryt, FC Barcelona, Valencia), Niemiec (Bayer Leverkusen, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, RB Lipsk), Włoch (Atalanta, Inter, Juventus, SSC Napoli), Francji (Lille, Olympique Lyon, Paris Saint-Germain), Rosji (Lokomotiw Moskwa, Zenit Petersburg), Belgii (KRC Genk, Club Brugge), Portugalii (Benfica), Ukrainy (Szachtar), Turcji (Galatasaray), Austrii (Red Bull Salzburg), Serbii (Crvena Zvezda), Chorwacji (Dinamo Zagrzeb), Grecji (Olympiakos), Czech (Slavia Praga) i Holandii (Ajax Amsterdam).

Dzieląc kluby na tzw. koszyki, UEFA musiała podczas czwartkowego losowania respektować zasadę, żeby w fazie grupowej nie trafiły do jednej grupy zespoły z tego samego kraju.

Skromna reprezentacja Polaków
Podział na koszyki wyglądał następująco: 1. koszyk: FC Liverpool (zwycięzca Ligi Mistrzów), Chelsea Londyn (zwycięzca Ligi Europy), FC Barcelona, Manchester City, Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Zenit Petersburg; 2. koszyk: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Szachtar Donieck, Tottenham Hotspur, Ajax Amsterdam, Benfica Lizbona; 3. koszyk: Olympique Lyon, Bayer Leverkusen, RB Salzburg, Olympiakos Pireus, Club Brugge, CF Valencia, Inter Mediolan, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior); 4. koszyk: Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus), KRC Genk (Jakub Piotrowski), Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Slavia Praga, Crvena Zvezda Belgrad, Atalanta Bergamo, OSC Lille.

Którzy z polskich piłkarzy znajdujący się w kadrach zespołów zakwalifikowanych do Ligi Mistrzów może liczyć na sukces? Największe szanse mają na to Lewandowski z Bayernem, Szczęsny z Juventusem i Piszczek z Borussia Dortmund, a także, chociaż w mniejszym stopniu, jeszcze Krychowiak i Rybus z Lokomotiwem i Milik (jeśli zostanie) z Zielińskim w Napoli.
Faza grupowa rozpocznie się 17-18 września, a ostatnia, szósta kolejka zostanie rozegrana 10-11 grudnia. Spotkania 1/8 finału odbędą się 18-26 lutego oraz 10-18 marca 2020 roku. Ćwierćfinały zaplanowano na 7-8 kwietnia i 14-15 kwietnia, półfinały zaś na 28-29 kwietnia i 5-6 maja. Finał odbędzie się 30 maja W Stambule na stadionie Galatasaray.

 

 

Fortuna za nastolatka

Letnia karuzela transferowa w piłce nożnej wchodzi na najwyższe obroty. Atletico Madryt wykupiło właśnie z Benfiki Lizbona 19-letniego portugalskiego napastnika Joao Felixa za 126 mln euro.

Felix uważany jest za wschodzącą gwiazdę portugalskiej reprezentacji i następcę wielkiego Cristiano Ronaldo. Po transferze będzie czwarty na liście najdroższych piłkarzy w historii futbolu. A transakcja wydaje się przesądzona, skoro już pochwaliła się nią Benfica. Co prawda zostało jeszcze ustalenie indywidualnych warunków kontraktu piłkarza z Atletico, ale to nie powinno być istotną przeszkodą. Gigantyczna kwota transferu oznacza, że więcej niż za Joao Felixa zapłacono dotąd za Neymara (wykupiony przez Paris Saint-Germain z FC Barcelona za 222 mln euro), Kyliana Mbappe (za 180 mln euro przez PSG z AS Monaco) i Philippe Coutinho (za 145 mln euro przez Barcelonę z Liverpoolu). Portugalczyk może jednak wkrótce stracić tak prestiżową lokatę, bo Juventus Turyn właśnie finalizuje transfer 19-letniego holenderskiego stopera Ajaksu Amsterdam Matthijsa de Ligta i oferuje za niego aż 149 milionów euro.

Na razie jednak więcej mówi się o transferze Portugalczyka, dla którego poprzedni sezon był dopiero pierwszym w dorosłej piłce. Efektownie grający młody napastnik strzelił 20 goli w 43 meczach rozegranych we wszystkich rozgrywkach. Został zapamiętany zwłaszcza z kapitalnego spotkania w ćwierćfinale Ligi Europy z Eintrachtem Frankfurt (4:2), w którym zdobył hat-tricka i zaliczył asystę. Madrycki klub jest zdeterminowany w staraniach o pozyskanie tego gracza, potrzebuje bowiem pilnie załatać lukę po odejściu z zespołu Francuza Antoine’a Griezmanna.