Proletariackie Atletico mistrzem Hiszpanii

Siedem lat kibice Atletico Madryt musieli czekać na kolejny triumf ich ulubieńców w Primera Division. W ostatniej kolejce drużyna trenera Diego Simeone pokonała na wyjeździe Real Valladolid 2:1 i utrzymała prowadzenie w tabeli, zdobywając po raz 11. w historii mistrzostwo Hiszpanii. Drugą lokatę zajął Real Madryt, a trzecią FC Barcelona.

Atletico to klub proletariacki, założony na łęgach nad rzeką Manzanares okalających lokalny browar jako filia baskijskiego Athletic Bilbao (usamodzielnił się dopiero po dwóch dekadach istnienia), od początku istnienia przyciągał na swoje mecze głównie robotników i biedniejszych mieszkańców hiszpańskiej stolicy. W czasie wojny domowej w Hiszpanii popadł w ruinę. Zburzono stadion na którym rozgrywał swoje mecze i niewiele brakowało, a klub przestałby istnieć. Uratowała go fuzja z klubikiem założonym przez kilku generałów z sił powietrznych oraz sympatia, jaką do Atletico zapałał generał Franco. Niestety dla Atletico, w drugiej połowie lat 50. ub. wieku dyktator uznał, że odnoszący sukcesy na arenie międzynarodowej Real znacznie jest znacznie lepszą wizytówką Hiszpanii i przeniósł swoje sympatie na ekipę lokalnego rywala. Stadion Realu, który nosi imię legendarnego prezydenta klubu Santiago Bernabeu, został zbudowany przy eleganckiej alei Castellana, bo „Królewscy” byli klubem bogatych mieszczan, których stać było na drogie bilety.
„El Derbi Madrileno”, czyli rywalizacja dwóch największych klubów w stolicy, mają już stuletnią tradycję. Poza stadionami i ośrodkami treningowymi w Madrycie są dwa miejsca ważne dla futbolu. Fani Realu świętują swoje triumfy pod fontanną bogini Cibeles, kibice Atletico natomiast zbierają się pod pomnikiem Neptuna. 22 maja tylko drugie z tych miejsc wypełniło się tłumem, bo dla kibiców Realu wicemistrzostwo Primera Division to żaden sukces, tylko trudna do zaakceptowania porażka, tym bardziej trudna, że doznana w rywalizacji z lokalnym konkurentem.
Primera Division nie jest najbogatszą i najsilniejszą ligą piłkarską na świecie, ale ma w swoich szeregach dwie futbolowe potęgi – Real Madryt i FC Barcelona, znacznie przewyższające finansowo i sportowo resztę klubów. Wystarczy rzut oka na zestawienie triumfatorów rozgrywek – od utworzenia ligi w 1929 roku Real sięgał po mistrzowski tytuł 34 razy, Barcelona 26 razy, Atletico Madryt 11 razy, Athletic Bilba osiem razy, Valencia CF sześć razy, Real Real Sociedad San Sebastian dwukrotnie, a po jednym triumfie mają Deportivo La Coruna, FC Sevilla i Betis Sewilla.
Ale w ostatniej dekadzie potentatom szyki mieszało jedynie Atletico, do czego w znacznej mierze przyczynił się argentyński trener Diego Simeone, który przejął rządy nad zespołem 23 grudnia 2011 roku. Pod jego wodzą piłkarze Atletico pół roku później wygrali Ligę Europy pokonując w finale Athletic Bilbao 3:0. Simeone mógł świętować podwójnie, bo był trzecim trenerem w historii, który najpierw wygrał Ligę Europy jako piłkarz (w barwach Interu Mediolan), a potem jako szkoleniowiec. To był jednak dopiero początek serii sukcesów odnoszonych przez Atletico. 31 sierpnia 2012 zespół wywalczył Superpuchar Europy pokonując Chelsea Londyn 4:1, w kolejnym sezonie zdobył Puchar Króla, a trofeum to było trym cenniejsze, że zdobyte po finałowym zwycięstwie 2:1 nad Realem Madryt odniesionym w mateczniku lokalnego rywala – na Estadio Santiago Bernabeu. Ale w sezonie 2013/2014 fani „Los Colchoneros” przeżyli ekstazę, gdy ich ulubieńcy przełamali wreszcie duopol Realu i Barcelony zdobywają 10. w historii klubu mistrzostwo Hiszpanii, a w rozgrywkach Ligi Mistrzów dotarł do finału. Tu już jednak bajka się skończyła, bo przeciwnikiem był podrażniony niepowodzeniem na krajowym podwórku Real, który okazał się lepszy po po dogrywce. Dwa lata później, w sezonie 2015/2016 te dwa madryckie kluby ponownie spotkały się w finale Champions League i ponownie zwyciężyli „Królewscy”, tym razem dopiero po rzutach karnych. W 2018 roku Atletico po raz drugi wygrało Ligę Europy, zwyciężając w finale Olympique Marsylia 3:0.
W tym sezonie na finiszu rozgrywek szansę na mistrzostwo miały Atletico, Real i Barcelona, a tym „czwartym do brydża” była FC Sevilla. Pierwsza z wyścigu odpadła ekipa z Sewilli, kroku madryckim zespołom nie dotrzymała też „Duma Katalonii”, więc w ostatniej kolejce w wyścigu po tytuł liczyły się już tylko Atletico (83 pkt) i Real (81 pkt). „Los Colchoneros” mieli trudniejsze zadanie, bo grali na wyjeździe z walczącym o utrzymanie Realem Valladolid, zaś „Królewscy” na swoim stadionie podejmowali Villareal. Real wygrał 2:1, lecz to zwycięstwo nic nie dawało, bo Atletico także wygrało 2:1 i po raz jedenasty sięgnęło po mistrzostwo Hiszpanii.

48 godzin sport

Michał Helik w „11” miesiąca
Już jako piłkarz Cracovii Michał Helik miał opinię świetnego środkowego obrońcy, ale dopiero po przejściu do grającego w angielskiej Championship Barnsley zrobiło się o nim głośno. 26-letni polski piłkarz stał się nie tylko filarem swojej nowej drużyny, ale też jednym z czołowych defensorów w Championship. Dowodzi tego wybór do najlepszej jedenastki tej ligi w lutym przez kilka brytyjskich branżowych portali piłkarskich (m.in. przez WhoScored.com oraz SkySports.com). Wyróżnienie dla Helika to efekt nie tylko solidnej gry w obronie, lecz także dwóch zdobytych przez niego bramek oraz 17 przechwytów piłki, co jest trzecim wynikiem w lidze). A Burnley zajmuje siódme miejsce i liczy się w walce o awans do Premier League. Angielski klub wykupił Helika z Cracovii za 600 tysięcy euro. Obecnie jego transferowa wartość szacowana jest na 1,5 mln funtów.

Zmarł trener kadry Chorwacji
W wieku 64 lat zmarł były selekcjoner piłkarskich reprezentacji Chorwacji i Czarnogóry Zlatko Kranjczar – poinformowały w poniedziałek bałkańskie media. Jako zawodnik Kranjczar grał przez wiele sezonów na pozycji napastnika – z sukcesami w Dinamie Zagrzeb i Rapidzie Wiedeń. W barwach Dinama strzelił 256 goli w 556 spotkaniach. Z kolei dla Rapidu zdobył 130 goli i został uznany trzecim zawodnikiem wśród najlepszych obcokrajowców. Zdobywał tytuły mistrzowskie i zwyciężał w rozgrywkach pucharowych w obydwu krajach. Występował w reprezentacji Jugosławii i Chorwacji. W roli trenera prowadził drużyny narodowe Chorwacji (m.in. w mistrzostwach świata w 2006 roku) i Czarnogóry oraz kluby Chorwacji, Austrii, Słowenii, Słowacji, Iranie i Egipcie..

Dymisja trenera w Serie A
Giovanni Stroppa został zwolniony z posady trenera Crotone – poinformował zajmujący ostatnie miejsce we włoskiej ekstraklasie klub, którego piłkarzem jest reprezentant Polski Arkadiusz Reca. 53-letni szkoleniowiec wprowadził w poprzednim sezonie wprowadził zespół do Serie A, ale w najwyższej klasie rozgrywkowej nie odnosił oczekiwanych wyników. W 24 meczach ligowych Crotone zdobyło jedynie 12 punktów, a ostatnie zwycięstwo zespół odniosło 17 stycznia pokonując Benevento (gra w nim Kamil Glik) 4:1. Od tego czasu nie drużyna pod wodzą Stroppa zaliczyła serię sześciu porażek z rzędu i spadła na ostatnie miejsce w tabeli.

Amica sponsorem Atletico
Grupa Amica, która związana jest także z Lechem Poznań, została nowym sponsorem Atletico Madryt. Kobiecy zespół tego zasłużonego klubu wesprze należąca do grupy firma Fagor. Kontrakt będzie obowiązywać do końca sezonu 2023/2024. Żeńska drużyna Atletico w swoim dorobku ma trzy tytuły mistrzowskie w Hiszpanii, wywalczone w latach 2016-2018, cieszy się też niezwykłą popularnością. Do tego klubu należy światowy rekord frekwencji na meczu w kobiecej piłce nożnej – 60 739 widzów na meczu z piłkarkami FC Barcelona.

Filomena paraliżuje Primera Division

Niż Filomena spowodował w Hiszpanii nienotowane od półwiecza opady śniegu. Biały puch skomplikował też życie piłkarzom hiszpańskich klubów. Niektóre mecze trzeba było przekładać na inny termin, bo był problem z dotarciem na stadiony.

Biały puch skomplikował życie piłkarzom hiszpańskich klubów, i tak już trudne przez pandemię. Niektóre mecze trzeba było przekładać na inny termin, bo zespoły przyjezdne miały problemy z dotarciem na czas. Ekipa Realu Madryt utknęła z tego powodu w na kilka dni w Pampelunie. Piłkarze Getafe mieli pierwotnie zagrać wyjazdowy mecz 18. kolejki Primera Division z Elche w niedzielę, lecz przez śnieg nie mogli się dostać nawet na lotnisko. Władze hiszpańskiej ekstraklasy przesunęły więc termin spotkania o dobę, a w niedzielę wieczorem zorganizowały ekipie z przedmieść Madrytu transport do hotelu w pobliżu lotniska Barajas. Nie była to prosta operacja, o czym świadczyły zamieszczane przez graczy Getafe w mediach społecznościowych nagrania, jak pchają auta przez zwały śniegu. Ostatecznie wszyscy jednak dotarli do celu, a następnego dnia rano polecieć samolotem do Elche i wieczorem rozegrali mecz, który drużyna Getafe wygrała 3:1.
Atak zimy uwięził natomiast w Pampelunie zespół Realu Madryt, który po rozegranym w minioną sobotę ligowym spotkaniu z Osasuną (0:0) nie mógł wrócić do Madrytu. W końcu trener Zinedine Zidane po konsultacji władzami klubu oraz zawodnikami podjął decyzję, że ekipa zostanie w Pampelunie do środy i tu będzie trenować oraz stąd poleci tego dnia do Malagi, gdzie następnego dnia rozegra wyznaczony na 14 stycznia w tym mieście mecz o Superpuchar Hiszpanii z Athletic Bilbao. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, „Królewscy” do Madrytu wrócą więc dopiero w piątek, co oznacza, że w sumie spędzą z dala od swoich domów i rodzin ponad tydzień.
Z powodu obfitych opadów śniegu w Madrycie nie mógł wylądować na lotnisku Barajas nie tylko samolot z ekipą Realu. Taki sam kłopot miała też drużyna Athletic Bilbao, która w sobotę miała rozegrać w ramach 18. kolejki mecz z Atletico. Z powodu burzy śnieżnej jej samolot został jednak zawrócony, a spotkanie na stadionie Wanda Metropolitano przełożono na inny termin.
Madryt od kilku dni jest pokryty grubą warstwą śniegu. Meteorolodzy uważają, że opady przyciągnięte przez niż polarny Filomena są jednymi z największych, jakie odnotowano w tym regionie kraju od początku XXI wieku. W środę na stacji narciarskiej położonej w centralnych Pirenejach termometr wskazał – 34,1 st. C. Władze poinformowały o czterech ofiarach śmiertelnych nagłego ataku zimy. Warunki na kilkuset drogach w kraju praktycznie uniemożliwiają korzystanie z nich. Mimo tych problemów Primera Division na razie nie rozważa zawieszenia rozgrywek
Liderem po 18. kolejce jest Atletico, które w 15 rozegranych dotąd spotkaniach zgromadziło 38 punktów. Dwie kolejne lokaty zajmują z kompletem 18 spotkań zajmują Real Madryt (37 pkt) i FC Barcelona (34 pkt). Na czwartym miejscu jest Villarreal (32 pkt).

Nowa wojna o Milika

W Napoli nie chcą już Arkadiusza Milika, a polski napastnik nie chce dłużej grać w tym klubie. Obie strony z różnych powodów nie przez ostatnie pół roku nie potrafiły jednak porozumieć się w kwestii warunków rozstania.

Sytuacja Milika w SSC Napoli zrobiła się przez to nieciekawa, bo jego kontrakt z tym klubem obowiązuje do końca czerwca 2021 roku, a ponieważ nie chciał go przedłużyć, a także przejść do innego klubu na warunkach postawionych przez właściciela neapolitańskiego klubu Aurelio De Laurentiisa, polski piłkarz został wyrzucony z zespołu. Za karę nie został zgłoszony przez Napoli do rozgrywek w Serie A, Pucharze Włoch i w Lidze Europy. Przez pewien czas nie pozwalano mu nawet trenować z kadrą zespołu. Milik pozostał jednak nieugięty, chociaż doskonale wiedział, że nie grając regularnie w klubie prawdopodobnie straci miejsce w kadrze Polski na turniej Euro 2021. Był jednak gotów poświęcić nawet swoje sportowe ambicje dla przytarcia nosa De Laurentiisowi, który wobec piłkarzy zatrudnianych przez jego klub bywa nieznośnie apodyktyczny.
Dla Milika kolejną szansą na zmianę barw klubowych będzie rozpoczynający się z początkiem roku zimowe okienko transferowe. Chętnych na pozyskanie polskiego napastnika nie brakuje, tyle że nikt nie chce za niego płacić tyle, ile żąda De Laurentiis, a wedle ostatnich doniesień włoskich mediów jest to kwota 18 mln euro. Mocno zainteresowany Milikiem Juventus proponuje za niego co najwyżej 10 mln euro. Ostatnio hiszpański dziennik „Marca” doniósł j, że Atletico Madryt znowu rozważa pozyskanie reprezentanta Polski, w miejsce szykującego się już zimą do odejścia hiszpańskiego snajpera Diego Costy. „Na korzyść Atletico działają dwie rzeczy – że właściciel Napoli z nie chce oddać Milika do Juventusu i że madrycki klub jest gotowy wyłożyć za Polaka żądane 18 mln euro” – przekonuje hiszpański dziennik.
Dla Milika transfer do Atletico byłby korzystny pod każdym względem. Podopieczni Diego Simeone z dorobkiem 32 punktów przewodzą w Primera Division, a Polak miałby miejsce w ataku madryckiego zespołu u boku Luisa Suareza.

Wyniki 5. kolejki Ligi Mistrzów UEFA

GRUPA A

  1. kolejka
    Bayern Monachium – Atletico Madryt 4:0
    RB Salzburg – Lokomotiw Moskwa 2:2
  2. kolejka (27 października)
    Lokomotiw Moskwa – Bayern Monachium 1:2
    Altetico Madryt – RB Salzburg 3:2
  3. kolejka (3 listopada)
    Lokomotiw Moskwa – Atletico Madryt 1:1
    RB Salzburg – Bayern Monachium 2:6
  4. kolejka (25 listopada)
    Bayern Monachium – RB Salzburg 3:1
    Atletico Madryt – Lokomotiw Moskwa 0:0
  5. kolejka (1 grudnia)
    Atletico Madryt – Bayern Monachium 1:1
    Lokomotiw Moskwa – RB Salzburg 1:3
  6. kolejka (9 grudnia)
    Bayern Monachium – Lokomotiw Moskwa
    RB Salzburg – Atletico Madryt

1 Bayern Monachium 5 13 16:5
2 Atletico Madryt 5 6 5:8
3 RB Salzburg 5 4 10:15
4 Lokomotiw Moskwa 5 3 5:8

GRUPA B

  1. kolejka
    Real Madryt – Szachtar Donieck 2:3
    Inter Mediolan – Borussia M. 2:2
  2. kolejka (27 października)
    Szachtar Donieck – Inter Mediolan 0:0
    Borussia Moenchengladbach – Real Madryt 2:2
  3. kolejka (3 listopada)
    Szachtar Donieck – Borussia M’gladbach 0:6
    Real Madryt – Inter Mediolan 3:2
  4. kolejka (25 listopada)
    Borussia M. – Szachtar Donieck 4:0
    Inter Mediolan – Real Madryt 0:2
  5. kolejka (1 grudnia)
    Borussia M. – Inter Mediolan 2:3
    Szachtar Donieck – Real Madryt 2:0
  6. kolejka (9 grudnia)
    Real Madryt – Borussia M.
    Inter Mediolan – Szachtar Donieck
  1. Borussia M’gladbach 5 8 16:7
  2. Szachtar Donieck 5 7 5:13.
  3. Real Madryt 5 7 9:9
  4. Inter Mediolan 5 5 7:9

GRUPA C

  1. kolejka
    Manchester City – FC Porto 3:1
    Olympiakos Pireus – Olympique Marsylia 1:0
  2. kolejka (27 października)
    FC Porto – Olympiakos Pireus 2:0
    Olympique Marsylia – Manchester City 0:3
  3. kolejka (3 listopada)
    FC Porto – Olympique Marsylia 3:0
    Manchester City – Olympiakos Pireus 3:0
  4. kolejka (25 listopada)
    Olympique Marsylia – FC Porto 0:2
    Olympiakos Pireus – Manchester City 0:1
  5. kolejka (1 grudnia)
    Olympique Marsylia – Olympiakos Pireus 2:1
    FC Porto – Manchester City 0:0
  6. kolejka (9 grudnia)
    Manchester City – Olympique Marsylia
    Olympiakos Pireus – FC Porto
  1. Manchester City 5 13 10:1
  2. FC Porto 5 10 8:3
  3. Olympiakos Pireus 5 3 2:8
  4. Olympique Marsylia 5 3 2:10

GRUPA D

  1. kolejka
    Ajax Amsterdam – FC Liverpool 0:1
    FC Midtjylland – Atalanta Bergamo 0:4
  2. kolejka (27 października)
    Atalanta Bergamo – Ajax Amsterdam 2:2
    FC Liverpool – FC Midtjylland 2:0
  3. kolejka (3 listopada)
    Atalanta Bergamo – FC Liverpool 0:5
    FC Midtjylland – Ajax Amsterdam 1:2
  4. kolejka (25 listopada)
    FC Liverpool – Atalanta Bergamo 0:2
    Ajax Amsterdam – FC Midtjylland 3:1
  5. kolejka (1 grudnia)
    FC Liverpool – Ajax Amsterdam 1:0
    Atalanta Bergamo – FC Midtjylland 1:1
  6. kolejka (9 grudnia)
    Ajax Amsterdam – Atalanta Bergamo
    FC Midtjylland – FC Liverpool
  1. FC Liverpool 5 12 9:2
  2. Ajax Amsterdam 5 7 7:6
  3. Atalanta Bergamo 5 8 9:8
  4. FC Midtjylland 5 1 3:12

GRUPA E

  1. kolejka
    Chelsea Londyn – FC Sevilla 0:0
    Stade Rennes – FK Krasnodar 1:1
  2. kolejka (28 października)
    FC Sevilla – Stade Rennes 1:0
    FK Krasnodar – Chelsea Londyn 0:4
  3. kolejka (4 listopada)
    FC Sevilla – FK Krasnodar 3:2
    Chelsea Londyn – Stade Rennes 3:0
  4. kolejka (24 listopada)
    FK Krasnodar – FC Sevilla 1:2
    Stade Rennes – Chelsea Londyn 1:2
  5. kolejka (2 grudnia)
    FK Krasnodar – Stade Rennes 1:0
    FC Sevilla – Chelsea Londyn 0:4
  6. kolejka (8 grudnia)
    Chelsea Londyn – FK Krasnodar
    Stade Rennes – FC Sevilla
  1. Chelsea Londyn 5 13 13:1
  2. FC Sevilla 5 10 6:7
  3. FK Krasnodar 5 4 5:10
  4. Stede Rennes 5 1 2:8

GRUPA F

  1. kolejka
    Zenit Petersburg – Club Brugge 1:2
    Lazio Rzym – Borussia Dortmund 3:1
  2. kolejka (28 października)
    Borussia Dortmund – Zenit Petersburg 2:0
    Club Brugge – Lazio Rzym 1:1
  3. kolejka (4 listopada)
    Club Brugge – Borussia Dortmund 0:3
    Zenit Petersburg – Lazio Rzym 1:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Borussia Dortmund – Club Brugge 3:0
    Lazio Rzym – Zenit Petersburg 3:1
  5. kolejka (2 grudnia)
    Borussia Dortmund – Lazio Rzym 1:1
    Club Brugge – Zenit Petersburg 3:0
  6. kolejka (8 grudnia)
    Zenit Petersburg – Borussia Dortmund
    Lazio Rzym – Club Brugge
  1. Borussia Dortmund 5 10 10:4
  2. Lazio Rzym 5 9 9:5
  3. Club Brugge 5 7 6:8
  4. Zenit Petersburg 5 1 3:11

GRUPA G

  1. kolejka
    FC Barcelona – Ferencvaros Budapeszt 5:1
    Dynamo Kijów – Juventus Turyn 0:2
  2. kolejka (28 października)
    Juventus Turyn – FC Barcelona 0:2
    Ferencvaros Budapeszt – Dynamo Kijów 2:2
  3. kolejka (4 listopada)
    Ferencvaros Budapeszt – Juventus Turyn 1:4
    FC Barcelona – Dynamo Kijów 2:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Juventus Turyn – Ferencvaros Budapeszt 1:2
    Dynamo Kijów – FC Barcelona 0:4
  5. kolejka (2 grudnia)
    Juventus Turyn – Dynamo Kijów 3:0
    Ferencvaros Budapeszt – FC Barcelona 0:3
  6. kolejka (8 grudnia)
    FC Barcelona – Juventus Turyn
    Dynamo Kijów – Ferencvaros Budapeszt
  1. FC Barcelona 5 15 16:2
  2. Juventus Turyn 5 12 11:4
  3. Dynamo Kijów 5 1 3:13
  4. Ferencvaros 5 1 5:16

GRUPA H

  1. kolejka
    Paris Saint-Germain – Manchester United 1:2
    RB Lipsk – Istanbul Basaksehir 2:0
  2. kolejka (28 października)
    Istanbul Basaksehir – Paris Saint-Germain 0:2
    Manchester United – RB Lipsk 5:0
  3. kolejka (4 listopada)
    RB Lipsk – Paris Saint-Germain 2:1
    Istanbul Basaksehir – Manchester United 2:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Paris Saint-Germain – RB Lipsk 1:0
    Manchester United – Istanbul Basaksehir 4:1
  5. kolejka (2 grudnia)
    Manchester United – Paris Saint-Germain 1:3
    Istanbul Basaksehir – RB Lipsk 3:4
  6. kolejka (8 grudnia)
    Paris Saint-Germain – Istanbul Basaksehir
    RB Lipsk – Manchester United
  1. Manchester United 5 9 9:6
  2. Paris Saint-Germain 5 9 8:5
  3. RB Lipsk 5 9 8:10
  4. Istanbul Basaksehir 5 3 3:13

Liga Mistrzów: Kluby z Madrytu na łopatkach

Pierwsza kolejka nowej edycji Champions League przyniosła kilka zaskakujących rezultatów. Za taki trzeba uznać porażkę Realu Madryt 2:3 z Szachtarem Donieck, a także pogrom Atletico Madryt przez obrońcę tytułu Bayern Monachium. Robert Lewandowski w tym spotkaniu gola nie strzelił, ale jego koledzy trafili aż cztery razy.

Mecz z Atletico Madryt był pokazem siły obrońców tytułu. Nowy sezon Ligi Mistrzów Bayern Monachium rozpoczął od rozgromienia Atletico Madryt 4:0, po dwóch golach Kingsleya Comana oraz po jednym Leona Goretzki i Corentina Tolisso. Z przebiegu spotkania można było odnieść wrażenie, że trener madryckiego zespołu, Diego Simeone, postawił przed swoim zawodnikami tylko jeden cel – żeby nie dali strzelić gola Lewandowskiemu. I trzeba przyznać, że akurat z tego zadania obrońcy madryckiego zespołu wywiązali się perfekcyjnie. Przez 83 minuty, czyli do momentu zejścia „Lewego” z boiska (zmienił go Eric Maxim Choupo-Moting) robili wszystko, żeby piłka w ogóle do Polaka nie docierała. Faulowali go, odcinali od podań, wędrowali za nim w każdy zakątek boiska. Ich zaciekłość w przeszkadzaniu rywalowi okazała się jednak skuteczna tylko w jednym aspekcie – kapitan reprezentacji Polski nie zdołał nawet porządnie postraszyć bramkarza Atletico Jana Oblaka, lecz angażowanie dwóch, a często nawet trzech graczy do jego pilnowania okazało się per saldo bardzo kiepskim pomysłem Simeone.
Co nie zmienia faktu, że Lewandowski schodził z boiska niezadowolony, bo z pewnością chciał zacząć nową edycję Ligi Mistrzów kolejnym golem. Tym razem się nie udało i jego licznik trafień w tych rozgrywkach pozostał na liczbie 68. Tyle razy pokonywał bramkarzy w 91 meczach i na liście wszech czasów wyprzedzają go już tylko Hiszpan Raul Gonzalez Blanco (71 bramek) oraz Argentyńczyk Leo Messi (116) i Portugalczyk Cristiano Ronaldo (130). Raul już jest na piłkarskiej emeryturze i swojego wyniku nie poprawi, a Messiego i Ronaldo „Lewy” już raczej nie dogoni, ale chciałby jak najszybciej znaleźć się za ich plecami jako trzeci w zestawieniu. I odskoczyć jak najdalej od Francuza Karima Benzemy, najlepszego obecnie snajpera Realu Madryt, który ma w tej chwili na koncie 65 goli strzelonych w 121 występach.
Benzema także w pierwszej kolejce nowej edycji Champions League nie powiększył swojego dorobku. Mecz z Szachtarem Donieck zaczął nawet na ławce rezerwowych, bo trener Zinedine Zidane uznał, że rywalem, z którym „Królewscy” wcześniej gładko wygrywali, a który na dodatek przyjechał mocno przetrzebiony przez koronawirusa, poradzi sobie rezerwowy skład. Francuz wszedł zaraz po przerwie, gdy Real przegrywał już z mistrzem Ukrainy 0:3 po golach Brazylijczyka Tete, samobójczym Raphaela Varane’a i Izraelczyka Manora Solomona. Benzema szali zwycięstwa nie przechylił, chociaż po zmianie stron gracze „Królewskich” zagrali dużo lepiej i także strzelili trzy gole. Trzeciego jednak arbiter po konsultacji VAR anulował i tak historyczna porażka stała się faktem.
Hiszpańskie media nie zostawiły na francuskim szkoleniowcu suchej nitki (już wcześniej był krytykowany za poniesioną w miniony weekend ligową porażkę z Cadiz) i z miejsca zaczęły wieszczyć „Królewskim” klęskę w czekającym ich już w najbliższą sobotę ligowym El Clasico z Barceloną.
A ekipa „Dumy Katalonii” jako jedyna z czterech hiszpańskich drużyn wygrała w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów, gromiąc u siebie Ferencvaros Budapeszt 5:1 (FC Sevila zremisowała 0:0 Chelsea Londyn). Kanonadę rozpoczął Leo Messi, który wykorzystał rzut karny po faulu na nim i tym sposobem został pierwszym piłkarzem w historii, który strzelił gola w Lidze Mistrzów w 16 sezonach z rzędu. Pierwszego zdobył w edycji 2005/2006. W sumie argentyński gwiazdor „Dumy Katalonii” rozegrał dotąd w Champions League 144 mecze, w których strzelił 116 goli i zaliczył 40 asyst. W tym sezonie, jak w każdym poprzednim, będzie jednym z faworytów do zdobycia tytułu króla strzelców rozgrywek. W poprzedniej edycji musiał uznać wyższość Lewandowskiego, ale w obecnej chętnych do odebrania korony polskiemu napastnikowi Bayernu będzie na pewno więcej.
Po pierwszej serii gier z dwoma trafieniami na czele klasyfikacji są Kingsley Coman, Romelu Lukaku m(Inter Mediolan), Angelino (RB Lipsk) i Alvaro Morata (Juventus), lecz czy ci gracze utrzymają prowadzenie już za tydzień po drugiej kolejce? Wątpliwe, bo „Lewy” w spotkaniu z Lokomotiwem może wróci do gry, po kwarantannie powinien już zagrać Cristiano Ronaldo, a Erling Haaland ma już jednego gola na koncie.

Mocni rywale Bayernu

W miniony czwartek UEFA zatwierdziła wymuszone przez pandemię zmiany w europejskich pucharach. A w piątek dokonano losowania par ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów. Bayern Monachium, jeśli przejdzie Chelsea Londyn, w tej fazie rozgrywek trafi prawdopodobnie na Barcelonę.

UEFA podjęła decyzję, że rewanżowe mecze 1/8 finału obecnej edycji Ligi Mistrzów, które nie mogły odbyć się w terminie z powodu pandemii, zostaną rozegrane na stadionach klubów, które miały być gospodarzami rewanżów. Czwartkowa decyzja UEFA dotyczy czterech meczów: Bayern Monachium – Chelsea (w Londynie było 3:0 dla Bayernu), FC Barcelona – SSC Napoli (w Neapolu padł remis 1:1), Manchester City – Real Madryt (w stolicy Hiszpanii „The Citizens” wygrali 2:1) oraz Juventus Turyn – Olympique Lyon (w Lyonie francuski zespół zwyciężył 1:0).
W Lidze Europy nie udało się przed zawieszeniem rozgrywek rozegrać żadnego spotkania rewanżowego, a w dwóch przypadkach nie udało się nawet zorganizować pierwszego meczu. Chodzi o pary Inter Mediolan – Getafe i FC Sevilla – AS Roma. Tym zespołom UEFA zaproponowała odejście od systemu „mecz i rewanż” i w zamian rozegranie jednego spotkania na neutralnym gruncie, konkretnie w Niemczech. Wszystkie te mecze mają się odbyć na początku sierpnia. Później rozpoczną się turnieje „Final Eight” z udziałem wszystkich ćwierćfinalistów. Uczestnicy Ligi Mistrzów grać będą w Lizbonie, zaś Ligi Europy – w Niemczech.
W miniony piątek w Lyonie dokonano natomiast ramowego losowania 1/4 i 1/2 finału Ligi Mistrzów. Do ćwierćfinałów zdołały się już zakwalifikować zespoły Atalanty Bergamo, Atletico Madryt, Paris-Saint Germain i RB Lipsk.
A tak wygląda zestaw par w tej fazie rywalizacji: Real Madryt lub Manchester City – Olympique Lyon lub Juventus Turyn; RB Lipsk – Atletico Madryt; SSC Napoli lub FC Barcelona – Chelsea Londyn lub Bayern Monachium; Atalanta Bergamo – Paris Saint-Germain.
W półfinale natomiast zagrają cztery najlepsze zespoły z takiego zestawu: Real Madryt/Manchester City/Juventus Turyn/Olympique Lyon – SSC Napoli/FC Barcelona/Chelsea Londyn/Bayern Monachium; RB Lipsk/Atletico Madryt – Atalanta Bergamo/Paris Saint-Germain.
Z polskich piłkarzy w tym momencie w grze o zwycięstwo w Lidze Mistrzów pozostało czterech – Robert Lewandowski (Bayern), Wojciech Szczęsny (Juventus) oraz Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik (SSC Napoli). W najlepszej sytuacji jest zdecydowanie Lewandowski, bo Bayern raczej na pewno nie roztrwoni na swoim stadionie trzybramkowej przewagi wywalczonej w marcu z Chelsea na Stamford Bridge. Znacznie trudniejsza przeprawa czeka SSC Napoli w rewanżowym meczu z Barceloną na Camp Nou. Mało kto daje ekipie z Neapolu szanse na wyeliminowanie „Dumy Katalonii”. Problemów z awansem nie powinien mieć natomiast Juventus, który podejmie wyłączoną z gry od marca ekipę Olympique Lyon tuż po zakończeniu zmagań w Serie A, więc oba zespoły będą na zupełnie odmiennych poziomach przygotowania do gry.
Wyniki losowania mocno skwasiły jednak nastroje w Monachium, bo na ścieżce prowadzącej do finału i wymarzonego triumfu w Champions League los przydzielił im naprawdę solidne przeszkody. W ćwierćfinale Bawarczycy prawdopodobnie trafią na Barcelonę prowadzoną do boju przez Leo Messiego, któremu Lewandowski ma szansę odebrać w tym sezonie „Złota Piłkę” i tytuł „Piłkarza Roku”. Argentyńczyk stanie na głowie, żeby mu w tym przeszkodzić. Ale gdyby jednak to Bayern okazał się lepszy, w półfinale przyjdzie mu zmierzyć się albo z grającym obecnie wyśmienicie Manchesterem City, który raczej na pewno nie zmarnuje przewagi wywalczonej z Realem Madryt na Santiago Bernabeu, albo z Juventusem napędzanym ambicją drugiego z gigantów – Cristiano Ronaldo. Nie będą to dla Bayernu przeciwnicy łatwi do pokonania, ale nawet jeśli Robert Lewandowski i spółka przebrną przez te trudne przeszkody, to w finale też lekko mieć nie będą, bo trafią tam prawdopodobnie na słynące z żelaznej defensywy Atletico Madryt, albo nieobliczalną Atalantę Bergamo lub ekipę Neymara i Kyliana Mbappe, czyli Paris Saint-Germain.

Dają trzech za Milika

We Włoszech trwa w najlepsze saga transferowa z Arkadiuszem Milikiem w roli głównej. Z najnowszych doniesień wynika, że reprezentanta Polski chce jednak pozyskać Juventus Turyn.

Wychodzący w Turynie dziennik „Tuttosport” podał, iż mistrz Włoch zaoferował Napoli w rozliczeniu za transfer polskiego piłkarza trzech swoich graczy, którzy obecnie występują w innych klubach: Romero (obecnie przebywa na wypożyczeniu w Genoi), Rolando Mandragorę (obecnie Udinese, ale Juventus Turyn ma prawo pierwokupu za 26 mln euro) oraz Lucę Pellegriniego (w tym sezonie wypożyczony do Cagliari Calcio).
W medialnych spekulacjach pojawiają się jednak wieści, że chęć pozyskania Milika zgłaszają Atletico Madryt, Tottenham i Chelsea. Właściciel SSC Napoli Aurelio De Laurentiis jest ponoć gotów oddać polskiego napastnika, ale żąda 50 milionów euro. Futbolowi eksperci uważają jednak, że jest to kwota nierealna w obecnych czasach i De Laurentiis powinien być zadowolony, jeśli za transfer Milika dostanie 25 mln euro. Reprezentant Polski ma ważny kontrakt z Napoli do czerwca 2021 roku.

Milik za 50 mln euro

Atletico Madryt nie rezygnuje z pozyskania Arkadiusza Milka. Według doniesień włoskich mediów, trener hiszpańskiego zespołu, Diego Simeone, widzi w Polaku przyszłego lidera linii ataku.

Wedle włoskiego dziennika „Corriere dello Sport” działacze Atletico Madryt przychylają się do opinii argentyńskiego szkoleniowca i negocjują z SSC Napoli ewentualny transfer. Hiszpanie są w tej chwili skłonni zapłacić za reprezentanta Polski nawet 50 milionów euro. A to już jest kwota wyższa od zaproponowanej ponoć klubowi z Neapolu przez Juventus Tury. I tym bardziej atrakcyjna, że mistrz Włoch na razie tylko rozważa pozyskanie Milika, bo chce go Maurizio Sarri, obecny szkoleniowiec „Starej Damy”, a wcześniej SSC Napoli. Diego Simeone widzi natomiast w Miliku lidera formacji ofensywnej, który potrafi dobrze łączyć ciężką pracę na boisku ze skutecznością. Atletico już od jakiegoś czasu rozgląda się za takim napastnikiem.
Kontrakt Milika z Napoli wygasa w czerwcu 2021 roku. Według włoskich mediów rozmowy Polaka o przedłużeniu umowy przerwano. Mimo dwóch kontuzji Milik był czołową postacią zespołu Napoli – strzelił 12 goli w 22 występach.

48 godzin sport

PZN zwolnił kombinatora
Polski Związek Narciarski zwolnił Tomasza Pochwałę z posady trenera kadry kombinatorów norweskich, którą przejął wiosną 2018 roku po niemieckim szkoleniowcu Dannym Winkelmannie. Pd wodzą Pochwały w zakończonym niedawno sezonie Pucharu Świata punkty wywalczył jedynie Szczepan Kupczak, który zajął 37. lokatę w klasyfikacji generalnej. „Bo tylko jego miałem tak naprawdę w kadrze. Paweł Słowiok rok temu zakończył karierę, Paweł Twardzosz miał poważne problemy z nadwagą, a Adam Cieślar kompletnie pogubił się pod względem psychologicznym” – tłumaczył słabe wyniki Pochwała. W klasyfikacji Pucharu Narodów Polska zajęła ostatnie miejsce. PZN rozważa obecnie dwóch kandydatów na następcę Pochwały. Szczegółów nie ujawniono, ale zdradzono, że obaj są zagranicznymi szkoleniowcami.

Nowy trener kadry Austrii
Austriacka federacja narciarska mianowała Andreasa Widhoelzla nowym trenerem kadry skoczków narciarskich, w miejsce Andreasa Feldera, który zrezygnował z tej posady. Nowy selekcjoner austriackiej reprezentacji do tej pory szkolił zawodników z jej zaplecza, a przed laty sam był wybitnym skoczkiem. W 1998 roku zdobył brązowy medal na igrzyskach w Nagano, za w ZIO 2006 roku zdobył dla Austrii złoty medal w rywalizacji drużynowej. Indywidualnie dwukrotnie sięgnął też po tytuł mistrza świata, a w sezonie 1999/2000 wgrał Turniej Czterech Skoczni. Karierę sportową zakończył w 2008 roku w Planicy.

Wirus powalił bramkarza
Rustu Recber, znakomity przed laty turecki bramkarz, 124-krotny reprezentant swojego kraju i brązowy medalista mundialu 2002 w Japonii i Korei Południowej, trafił na oddział intensywnej terapii z objawami zakażenia koronawirusem. W Turcji jest już blisko 7500 potwierdzonych przypadków Covid-19. 46-letni obecnie Recber jest legendą tureckiego futbolu. W trakcie piłkarskiej kariery był zawodnikiem Antalyasporu, Fenerbahce, Besiktasu, ma też na koncie epizod w FC Barcelona, w barwach której zaliczył występy w siedmiu spotkaniach.

Zgon legendy Atletico Madryt
Atletico Madryt poinformowało o śmierci swojego wybitnego przed laty piłkarza, Jose Luisa Capona Gonzaleza. Zmarły należał do klubowych legend – zdobył w barwach Atletico mistrzostwo Hiszpanii w sezonach 1972/1973 i 1976/1977 oraz zdobył Copa del Rey w 1976 roku. W sumie występował w tym madryckim klubie przez 10 sezonów. Zmarł w wieku 72 lat.

MSK Żylina przestanie istnieć
Słowacki klub piłkarski MSK Żylina został postawiony w stan likwidacji. W zespole siedmiokrotnego mistrza kraju i uczestnika Ligi Mistrzów występuje aktualnie dwóch Polaków – Jakub Kiwor oraz Dawid Kurminowski. Klub wręczył już wypowiedzenia 15 piłkarzom z najwyższymi kontraktami. Jak donoszą słowackie media, sam proces likwidacji może potrać od sześciu miesięcy, do nawet dwóch lat.