Filomena paraliżuje Primera Division

Niż Filomena spowodował w Hiszpanii nienotowane od półwiecza opady śniegu. Biały puch skomplikował też życie piłkarzom hiszpańskich klubów. Niektóre mecze trzeba było przekładać na inny termin, bo był problem z dotarciem na stadiony.

Biały puch skomplikował życie piłkarzom hiszpańskich klubów, i tak już trudne przez pandemię. Niektóre mecze trzeba było przekładać na inny termin, bo zespoły przyjezdne miały problemy z dotarciem na czas. Ekipa Realu Madryt utknęła z tego powodu w na kilka dni w Pampelunie. Piłkarze Getafe mieli pierwotnie zagrać wyjazdowy mecz 18. kolejki Primera Division z Elche w niedzielę, lecz przez śnieg nie mogli się dostać nawet na lotnisko. Władze hiszpańskiej ekstraklasy przesunęły więc termin spotkania o dobę, a w niedzielę wieczorem zorganizowały ekipie z przedmieść Madrytu transport do hotelu w pobliżu lotniska Barajas. Nie była to prosta operacja, o czym świadczyły zamieszczane przez graczy Getafe w mediach społecznościowych nagrania, jak pchają auta przez zwały śniegu. Ostatecznie wszyscy jednak dotarli do celu, a następnego dnia rano polecieć samolotem do Elche i wieczorem rozegrali mecz, który drużyna Getafe wygrała 3:1.
Atak zimy uwięził natomiast w Pampelunie zespół Realu Madryt, który po rozegranym w minioną sobotę ligowym spotkaniu z Osasuną (0:0) nie mógł wrócić do Madrytu. W końcu trener Zinedine Zidane po konsultacji władzami klubu oraz zawodnikami podjął decyzję, że ekipa zostanie w Pampelunie do środy i tu będzie trenować oraz stąd poleci tego dnia do Malagi, gdzie następnego dnia rozegra wyznaczony na 14 stycznia w tym mieście mecz o Superpuchar Hiszpanii z Athletic Bilbao. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, „Królewscy” do Madrytu wrócą więc dopiero w piątek, co oznacza, że w sumie spędzą z dala od swoich domów i rodzin ponad tydzień.
Z powodu obfitych opadów śniegu w Madrycie nie mógł wylądować na lotnisku Barajas nie tylko samolot z ekipą Realu. Taki sam kłopot miała też drużyna Athletic Bilbao, która w sobotę miała rozegrać w ramach 18. kolejki mecz z Atletico. Z powodu burzy śnieżnej jej samolot został jednak zawrócony, a spotkanie na stadionie Wanda Metropolitano przełożono na inny termin.
Madryt od kilku dni jest pokryty grubą warstwą śniegu. Meteorolodzy uważają, że opady przyciągnięte przez niż polarny Filomena są jednymi z największych, jakie odnotowano w tym regionie kraju od początku XXI wieku. W środę na stacji narciarskiej położonej w centralnych Pirenejach termometr wskazał – 34,1 st. C. Władze poinformowały o czterech ofiarach śmiertelnych nagłego ataku zimy. Warunki na kilkuset drogach w kraju praktycznie uniemożliwiają korzystanie z nich. Mimo tych problemów Primera Division na razie nie rozważa zawieszenia rozgrywek
Liderem po 18. kolejce jest Atletico, które w 15 rozegranych dotąd spotkaniach zgromadziło 38 punktów. Dwie kolejne lokaty zajmują z kompletem 18 spotkań zajmują Real Madryt (37 pkt) i FC Barcelona (34 pkt). Na czwartym miejscu jest Villarreal (32 pkt).

Nowa wojna o Milika

W Napoli nie chcą już Arkadiusza Milika, a polski napastnik nie chce dłużej grać w tym klubie. Obie strony z różnych powodów nie przez ostatnie pół roku nie potrafiły jednak porozumieć się w kwestii warunków rozstania.

Sytuacja Milika w SSC Napoli zrobiła się przez to nieciekawa, bo jego kontrakt z tym klubem obowiązuje do końca czerwca 2021 roku, a ponieważ nie chciał go przedłużyć, a także przejść do innego klubu na warunkach postawionych przez właściciela neapolitańskiego klubu Aurelio De Laurentiisa, polski piłkarz został wyrzucony z zespołu. Za karę nie został zgłoszony przez Napoli do rozgrywek w Serie A, Pucharze Włoch i w Lidze Europy. Przez pewien czas nie pozwalano mu nawet trenować z kadrą zespołu. Milik pozostał jednak nieugięty, chociaż doskonale wiedział, że nie grając regularnie w klubie prawdopodobnie straci miejsce w kadrze Polski na turniej Euro 2021. Był jednak gotów poświęcić nawet swoje sportowe ambicje dla przytarcia nosa De Laurentiisowi, który wobec piłkarzy zatrudnianych przez jego klub bywa nieznośnie apodyktyczny.
Dla Milika kolejną szansą na zmianę barw klubowych będzie rozpoczynający się z początkiem roku zimowe okienko transferowe. Chętnych na pozyskanie polskiego napastnika nie brakuje, tyle że nikt nie chce za niego płacić tyle, ile żąda De Laurentiis, a wedle ostatnich doniesień włoskich mediów jest to kwota 18 mln euro. Mocno zainteresowany Milikiem Juventus proponuje za niego co najwyżej 10 mln euro. Ostatnio hiszpański dziennik „Marca” doniósł j, że Atletico Madryt znowu rozważa pozyskanie reprezentanta Polski, w miejsce szykującego się już zimą do odejścia hiszpańskiego snajpera Diego Costy. „Na korzyść Atletico działają dwie rzeczy – że właściciel Napoli z nie chce oddać Milika do Juventusu i że madrycki klub jest gotowy wyłożyć za Polaka żądane 18 mln euro” – przekonuje hiszpański dziennik.
Dla Milika transfer do Atletico byłby korzystny pod każdym względem. Podopieczni Diego Simeone z dorobkiem 32 punktów przewodzą w Primera Division, a Polak miałby miejsce w ataku madryckiego zespołu u boku Luisa Suareza.

Wyniki 5. kolejki Ligi Mistrzów UEFA

GRUPA A

  1. kolejka
    Bayern Monachium – Atletico Madryt 4:0
    RB Salzburg – Lokomotiw Moskwa 2:2
  2. kolejka (27 października)
    Lokomotiw Moskwa – Bayern Monachium 1:2
    Altetico Madryt – RB Salzburg 3:2
  3. kolejka (3 listopada)
    Lokomotiw Moskwa – Atletico Madryt 1:1
    RB Salzburg – Bayern Monachium 2:6
  4. kolejka (25 listopada)
    Bayern Monachium – RB Salzburg 3:1
    Atletico Madryt – Lokomotiw Moskwa 0:0
  5. kolejka (1 grudnia)
    Atletico Madryt – Bayern Monachium 1:1
    Lokomotiw Moskwa – RB Salzburg 1:3
  6. kolejka (9 grudnia)
    Bayern Monachium – Lokomotiw Moskwa
    RB Salzburg – Atletico Madryt

1 Bayern Monachium 5 13 16:5
2 Atletico Madryt 5 6 5:8
3 RB Salzburg 5 4 10:15
4 Lokomotiw Moskwa 5 3 5:8

GRUPA B

  1. kolejka
    Real Madryt – Szachtar Donieck 2:3
    Inter Mediolan – Borussia M. 2:2
  2. kolejka (27 października)
    Szachtar Donieck – Inter Mediolan 0:0
    Borussia Moenchengladbach – Real Madryt 2:2
  3. kolejka (3 listopada)
    Szachtar Donieck – Borussia M’gladbach 0:6
    Real Madryt – Inter Mediolan 3:2
  4. kolejka (25 listopada)
    Borussia M. – Szachtar Donieck 4:0
    Inter Mediolan – Real Madryt 0:2
  5. kolejka (1 grudnia)
    Borussia M. – Inter Mediolan 2:3
    Szachtar Donieck – Real Madryt 2:0
  6. kolejka (9 grudnia)
    Real Madryt – Borussia M.
    Inter Mediolan – Szachtar Donieck
  1. Borussia M’gladbach 5 8 16:7
  2. Szachtar Donieck 5 7 5:13.
  3. Real Madryt 5 7 9:9
  4. Inter Mediolan 5 5 7:9

GRUPA C

  1. kolejka
    Manchester City – FC Porto 3:1
    Olympiakos Pireus – Olympique Marsylia 1:0
  2. kolejka (27 października)
    FC Porto – Olympiakos Pireus 2:0
    Olympique Marsylia – Manchester City 0:3
  3. kolejka (3 listopada)
    FC Porto – Olympique Marsylia 3:0
    Manchester City – Olympiakos Pireus 3:0
  4. kolejka (25 listopada)
    Olympique Marsylia – FC Porto 0:2
    Olympiakos Pireus – Manchester City 0:1
  5. kolejka (1 grudnia)
    Olympique Marsylia – Olympiakos Pireus 2:1
    FC Porto – Manchester City 0:0
  6. kolejka (9 grudnia)
    Manchester City – Olympique Marsylia
    Olympiakos Pireus – FC Porto
  1. Manchester City 5 13 10:1
  2. FC Porto 5 10 8:3
  3. Olympiakos Pireus 5 3 2:8
  4. Olympique Marsylia 5 3 2:10

GRUPA D

  1. kolejka
    Ajax Amsterdam – FC Liverpool 0:1
    FC Midtjylland – Atalanta Bergamo 0:4
  2. kolejka (27 października)
    Atalanta Bergamo – Ajax Amsterdam 2:2
    FC Liverpool – FC Midtjylland 2:0
  3. kolejka (3 listopada)
    Atalanta Bergamo – FC Liverpool 0:5
    FC Midtjylland – Ajax Amsterdam 1:2
  4. kolejka (25 listopada)
    FC Liverpool – Atalanta Bergamo 0:2
    Ajax Amsterdam – FC Midtjylland 3:1
  5. kolejka (1 grudnia)
    FC Liverpool – Ajax Amsterdam 1:0
    Atalanta Bergamo – FC Midtjylland 1:1
  6. kolejka (9 grudnia)
    Ajax Amsterdam – Atalanta Bergamo
    FC Midtjylland – FC Liverpool
  1. FC Liverpool 5 12 9:2
  2. Ajax Amsterdam 5 7 7:6
  3. Atalanta Bergamo 5 8 9:8
  4. FC Midtjylland 5 1 3:12

GRUPA E

  1. kolejka
    Chelsea Londyn – FC Sevilla 0:0
    Stade Rennes – FK Krasnodar 1:1
  2. kolejka (28 października)
    FC Sevilla – Stade Rennes 1:0
    FK Krasnodar – Chelsea Londyn 0:4
  3. kolejka (4 listopada)
    FC Sevilla – FK Krasnodar 3:2
    Chelsea Londyn – Stade Rennes 3:0
  4. kolejka (24 listopada)
    FK Krasnodar – FC Sevilla 1:2
    Stade Rennes – Chelsea Londyn 1:2
  5. kolejka (2 grudnia)
    FK Krasnodar – Stade Rennes 1:0
    FC Sevilla – Chelsea Londyn 0:4
  6. kolejka (8 grudnia)
    Chelsea Londyn – FK Krasnodar
    Stade Rennes – FC Sevilla
  1. Chelsea Londyn 5 13 13:1
  2. FC Sevilla 5 10 6:7
  3. FK Krasnodar 5 4 5:10
  4. Stede Rennes 5 1 2:8

GRUPA F

  1. kolejka
    Zenit Petersburg – Club Brugge 1:2
    Lazio Rzym – Borussia Dortmund 3:1
  2. kolejka (28 października)
    Borussia Dortmund – Zenit Petersburg 2:0
    Club Brugge – Lazio Rzym 1:1
  3. kolejka (4 listopada)
    Club Brugge – Borussia Dortmund 0:3
    Zenit Petersburg – Lazio Rzym 1:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Borussia Dortmund – Club Brugge 3:0
    Lazio Rzym – Zenit Petersburg 3:1
  5. kolejka (2 grudnia)
    Borussia Dortmund – Lazio Rzym 1:1
    Club Brugge – Zenit Petersburg 3:0
  6. kolejka (8 grudnia)
    Zenit Petersburg – Borussia Dortmund
    Lazio Rzym – Club Brugge
  1. Borussia Dortmund 5 10 10:4
  2. Lazio Rzym 5 9 9:5
  3. Club Brugge 5 7 6:8
  4. Zenit Petersburg 5 1 3:11

GRUPA G

  1. kolejka
    FC Barcelona – Ferencvaros Budapeszt 5:1
    Dynamo Kijów – Juventus Turyn 0:2
  2. kolejka (28 października)
    Juventus Turyn – FC Barcelona 0:2
    Ferencvaros Budapeszt – Dynamo Kijów 2:2
  3. kolejka (4 listopada)
    Ferencvaros Budapeszt – Juventus Turyn 1:4
    FC Barcelona – Dynamo Kijów 2:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Juventus Turyn – Ferencvaros Budapeszt 1:2
    Dynamo Kijów – FC Barcelona 0:4
  5. kolejka (2 grudnia)
    Juventus Turyn – Dynamo Kijów 3:0
    Ferencvaros Budapeszt – FC Barcelona 0:3
  6. kolejka (8 grudnia)
    FC Barcelona – Juventus Turyn
    Dynamo Kijów – Ferencvaros Budapeszt
  1. FC Barcelona 5 15 16:2
  2. Juventus Turyn 5 12 11:4
  3. Dynamo Kijów 5 1 3:13
  4. Ferencvaros 5 1 5:16

GRUPA H

  1. kolejka
    Paris Saint-Germain – Manchester United 1:2
    RB Lipsk – Istanbul Basaksehir 2:0
  2. kolejka (28 października)
    Istanbul Basaksehir – Paris Saint-Germain 0:2
    Manchester United – RB Lipsk 5:0
  3. kolejka (4 listopada)
    RB Lipsk – Paris Saint-Germain 2:1
    Istanbul Basaksehir – Manchester United 2:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Paris Saint-Germain – RB Lipsk 1:0
    Manchester United – Istanbul Basaksehir 4:1
  5. kolejka (2 grudnia)
    Manchester United – Paris Saint-Germain 1:3
    Istanbul Basaksehir – RB Lipsk 3:4
  6. kolejka (8 grudnia)
    Paris Saint-Germain – Istanbul Basaksehir
    RB Lipsk – Manchester United
  1. Manchester United 5 9 9:6
  2. Paris Saint-Germain 5 9 8:5
  3. RB Lipsk 5 9 8:10
  4. Istanbul Basaksehir 5 3 3:13

Liga Mistrzów: Kluby z Madrytu na łopatkach

Pierwsza kolejka nowej edycji Champions League przyniosła kilka zaskakujących rezultatów. Za taki trzeba uznać porażkę Realu Madryt 2:3 z Szachtarem Donieck, a także pogrom Atletico Madryt przez obrońcę tytułu Bayern Monachium. Robert Lewandowski w tym spotkaniu gola nie strzelił, ale jego koledzy trafili aż cztery razy.

Mecz z Atletico Madryt był pokazem siły obrońców tytułu. Nowy sezon Ligi Mistrzów Bayern Monachium rozpoczął od rozgromienia Atletico Madryt 4:0, po dwóch golach Kingsleya Comana oraz po jednym Leona Goretzki i Corentina Tolisso. Z przebiegu spotkania można było odnieść wrażenie, że trener madryckiego zespołu, Diego Simeone, postawił przed swoim zawodnikami tylko jeden cel – żeby nie dali strzelić gola Lewandowskiemu. I trzeba przyznać, że akurat z tego zadania obrońcy madryckiego zespołu wywiązali się perfekcyjnie. Przez 83 minuty, czyli do momentu zejścia „Lewego” z boiska (zmienił go Eric Maxim Choupo-Moting) robili wszystko, żeby piłka w ogóle do Polaka nie docierała. Faulowali go, odcinali od podań, wędrowali za nim w każdy zakątek boiska. Ich zaciekłość w przeszkadzaniu rywalowi okazała się jednak skuteczna tylko w jednym aspekcie – kapitan reprezentacji Polski nie zdołał nawet porządnie postraszyć bramkarza Atletico Jana Oblaka, lecz angażowanie dwóch, a często nawet trzech graczy do jego pilnowania okazało się per saldo bardzo kiepskim pomysłem Simeone.
Co nie zmienia faktu, że Lewandowski schodził z boiska niezadowolony, bo z pewnością chciał zacząć nową edycję Ligi Mistrzów kolejnym golem. Tym razem się nie udało i jego licznik trafień w tych rozgrywkach pozostał na liczbie 68. Tyle razy pokonywał bramkarzy w 91 meczach i na liście wszech czasów wyprzedzają go już tylko Hiszpan Raul Gonzalez Blanco (71 bramek) oraz Argentyńczyk Leo Messi (116) i Portugalczyk Cristiano Ronaldo (130). Raul już jest na piłkarskiej emeryturze i swojego wyniku nie poprawi, a Messiego i Ronaldo „Lewy” już raczej nie dogoni, ale chciałby jak najszybciej znaleźć się za ich plecami jako trzeci w zestawieniu. I odskoczyć jak najdalej od Francuza Karima Benzemy, najlepszego obecnie snajpera Realu Madryt, który ma w tej chwili na koncie 65 goli strzelonych w 121 występach.
Benzema także w pierwszej kolejce nowej edycji Champions League nie powiększył swojego dorobku. Mecz z Szachtarem Donieck zaczął nawet na ławce rezerwowych, bo trener Zinedine Zidane uznał, że rywalem, z którym „Królewscy” wcześniej gładko wygrywali, a który na dodatek przyjechał mocno przetrzebiony przez koronawirusa, poradzi sobie rezerwowy skład. Francuz wszedł zaraz po przerwie, gdy Real przegrywał już z mistrzem Ukrainy 0:3 po golach Brazylijczyka Tete, samobójczym Raphaela Varane’a i Izraelczyka Manora Solomona. Benzema szali zwycięstwa nie przechylił, chociaż po zmianie stron gracze „Królewskich” zagrali dużo lepiej i także strzelili trzy gole. Trzeciego jednak arbiter po konsultacji VAR anulował i tak historyczna porażka stała się faktem.
Hiszpańskie media nie zostawiły na francuskim szkoleniowcu suchej nitki (już wcześniej był krytykowany za poniesioną w miniony weekend ligową porażkę z Cadiz) i z miejsca zaczęły wieszczyć „Królewskim” klęskę w czekającym ich już w najbliższą sobotę ligowym El Clasico z Barceloną.
A ekipa „Dumy Katalonii” jako jedyna z czterech hiszpańskich drużyn wygrała w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów, gromiąc u siebie Ferencvaros Budapeszt 5:1 (FC Sevila zremisowała 0:0 Chelsea Londyn). Kanonadę rozpoczął Leo Messi, który wykorzystał rzut karny po faulu na nim i tym sposobem został pierwszym piłkarzem w historii, który strzelił gola w Lidze Mistrzów w 16 sezonach z rzędu. Pierwszego zdobył w edycji 2005/2006. W sumie argentyński gwiazdor „Dumy Katalonii” rozegrał dotąd w Champions League 144 mecze, w których strzelił 116 goli i zaliczył 40 asyst. W tym sezonie, jak w każdym poprzednim, będzie jednym z faworytów do zdobycia tytułu króla strzelców rozgrywek. W poprzedniej edycji musiał uznać wyższość Lewandowskiego, ale w obecnej chętnych do odebrania korony polskiemu napastnikowi Bayernu będzie na pewno więcej.
Po pierwszej serii gier z dwoma trafieniami na czele klasyfikacji są Kingsley Coman, Romelu Lukaku m(Inter Mediolan), Angelino (RB Lipsk) i Alvaro Morata (Juventus), lecz czy ci gracze utrzymają prowadzenie już za tydzień po drugiej kolejce? Wątpliwe, bo „Lewy” w spotkaniu z Lokomotiwem może wróci do gry, po kwarantannie powinien już zagrać Cristiano Ronaldo, a Erling Haaland ma już jednego gola na koncie.

Mocni rywale Bayernu

W miniony czwartek UEFA zatwierdziła wymuszone przez pandemię zmiany w europejskich pucharach. A w piątek dokonano losowania par ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów. Bayern Monachium, jeśli przejdzie Chelsea Londyn, w tej fazie rozgrywek trafi prawdopodobnie na Barcelonę.

UEFA podjęła decyzję, że rewanżowe mecze 1/8 finału obecnej edycji Ligi Mistrzów, które nie mogły odbyć się w terminie z powodu pandemii, zostaną rozegrane na stadionach klubów, które miały być gospodarzami rewanżów. Czwartkowa decyzja UEFA dotyczy czterech meczów: Bayern Monachium – Chelsea (w Londynie było 3:0 dla Bayernu), FC Barcelona – SSC Napoli (w Neapolu padł remis 1:1), Manchester City – Real Madryt (w stolicy Hiszpanii „The Citizens” wygrali 2:1) oraz Juventus Turyn – Olympique Lyon (w Lyonie francuski zespół zwyciężył 1:0).
W Lidze Europy nie udało się przed zawieszeniem rozgrywek rozegrać żadnego spotkania rewanżowego, a w dwóch przypadkach nie udało się nawet zorganizować pierwszego meczu. Chodzi o pary Inter Mediolan – Getafe i FC Sevilla – AS Roma. Tym zespołom UEFA zaproponowała odejście od systemu „mecz i rewanż” i w zamian rozegranie jednego spotkania na neutralnym gruncie, konkretnie w Niemczech. Wszystkie te mecze mają się odbyć na początku sierpnia. Później rozpoczną się turnieje „Final Eight” z udziałem wszystkich ćwierćfinalistów. Uczestnicy Ligi Mistrzów grać będą w Lizbonie, zaś Ligi Europy – w Niemczech.
W miniony piątek w Lyonie dokonano natomiast ramowego losowania 1/4 i 1/2 finału Ligi Mistrzów. Do ćwierćfinałów zdołały się już zakwalifikować zespoły Atalanty Bergamo, Atletico Madryt, Paris-Saint Germain i RB Lipsk.
A tak wygląda zestaw par w tej fazie rywalizacji: Real Madryt lub Manchester City – Olympique Lyon lub Juventus Turyn; RB Lipsk – Atletico Madryt; SSC Napoli lub FC Barcelona – Chelsea Londyn lub Bayern Monachium; Atalanta Bergamo – Paris Saint-Germain.
W półfinale natomiast zagrają cztery najlepsze zespoły z takiego zestawu: Real Madryt/Manchester City/Juventus Turyn/Olympique Lyon – SSC Napoli/FC Barcelona/Chelsea Londyn/Bayern Monachium; RB Lipsk/Atletico Madryt – Atalanta Bergamo/Paris Saint-Germain.
Z polskich piłkarzy w tym momencie w grze o zwycięstwo w Lidze Mistrzów pozostało czterech – Robert Lewandowski (Bayern), Wojciech Szczęsny (Juventus) oraz Piotr Zieliński i Arkadiusz Milik (SSC Napoli). W najlepszej sytuacji jest zdecydowanie Lewandowski, bo Bayern raczej na pewno nie roztrwoni na swoim stadionie trzybramkowej przewagi wywalczonej w marcu z Chelsea na Stamford Bridge. Znacznie trudniejsza przeprawa czeka SSC Napoli w rewanżowym meczu z Barceloną na Camp Nou. Mało kto daje ekipie z Neapolu szanse na wyeliminowanie „Dumy Katalonii”. Problemów z awansem nie powinien mieć natomiast Juventus, który podejmie wyłączoną z gry od marca ekipę Olympique Lyon tuż po zakończeniu zmagań w Serie A, więc oba zespoły będą na zupełnie odmiennych poziomach przygotowania do gry.
Wyniki losowania mocno skwasiły jednak nastroje w Monachium, bo na ścieżce prowadzącej do finału i wymarzonego triumfu w Champions League los przydzielił im naprawdę solidne przeszkody. W ćwierćfinale Bawarczycy prawdopodobnie trafią na Barcelonę prowadzoną do boju przez Leo Messiego, któremu Lewandowski ma szansę odebrać w tym sezonie „Złota Piłkę” i tytuł „Piłkarza Roku”. Argentyńczyk stanie na głowie, żeby mu w tym przeszkodzić. Ale gdyby jednak to Bayern okazał się lepszy, w półfinale przyjdzie mu zmierzyć się albo z grającym obecnie wyśmienicie Manchesterem City, który raczej na pewno nie zmarnuje przewagi wywalczonej z Realem Madryt na Santiago Bernabeu, albo z Juventusem napędzanym ambicją drugiego z gigantów – Cristiano Ronaldo. Nie będą to dla Bayernu przeciwnicy łatwi do pokonania, ale nawet jeśli Robert Lewandowski i spółka przebrną przez te trudne przeszkody, to w finale też lekko mieć nie będą, bo trafią tam prawdopodobnie na słynące z żelaznej defensywy Atletico Madryt, albo nieobliczalną Atalantę Bergamo lub ekipę Neymara i Kyliana Mbappe, czyli Paris Saint-Germain.

Dają trzech za Milika

We Włoszech trwa w najlepsze saga transferowa z Arkadiuszem Milikiem w roli głównej. Z najnowszych doniesień wynika, że reprezentanta Polski chce jednak pozyskać Juventus Turyn.

Wychodzący w Turynie dziennik „Tuttosport” podał, iż mistrz Włoch zaoferował Napoli w rozliczeniu za transfer polskiego piłkarza trzech swoich graczy, którzy obecnie występują w innych klubach: Romero (obecnie przebywa na wypożyczeniu w Genoi), Rolando Mandragorę (obecnie Udinese, ale Juventus Turyn ma prawo pierwokupu za 26 mln euro) oraz Lucę Pellegriniego (w tym sezonie wypożyczony do Cagliari Calcio).
W medialnych spekulacjach pojawiają się jednak wieści, że chęć pozyskania Milika zgłaszają Atletico Madryt, Tottenham i Chelsea. Właściciel SSC Napoli Aurelio De Laurentiis jest ponoć gotów oddać polskiego napastnika, ale żąda 50 milionów euro. Futbolowi eksperci uważają jednak, że jest to kwota nierealna w obecnych czasach i De Laurentiis powinien być zadowolony, jeśli za transfer Milika dostanie 25 mln euro. Reprezentant Polski ma ważny kontrakt z Napoli do czerwca 2021 roku.

Milik za 50 mln euro

Atletico Madryt nie rezygnuje z pozyskania Arkadiusza Milka. Według doniesień włoskich mediów, trener hiszpańskiego zespołu, Diego Simeone, widzi w Polaku przyszłego lidera linii ataku.

Wedle włoskiego dziennika „Corriere dello Sport” działacze Atletico Madryt przychylają się do opinii argentyńskiego szkoleniowca i negocjują z SSC Napoli ewentualny transfer. Hiszpanie są w tej chwili skłonni zapłacić za reprezentanta Polski nawet 50 milionów euro. A to już jest kwota wyższa od zaproponowanej ponoć klubowi z Neapolu przez Juventus Tury. I tym bardziej atrakcyjna, że mistrz Włoch na razie tylko rozważa pozyskanie Milika, bo chce go Maurizio Sarri, obecny szkoleniowiec „Starej Damy”, a wcześniej SSC Napoli. Diego Simeone widzi natomiast w Miliku lidera formacji ofensywnej, który potrafi dobrze łączyć ciężką pracę na boisku ze skutecznością. Atletico już od jakiegoś czasu rozgląda się za takim napastnikiem.
Kontrakt Milika z Napoli wygasa w czerwcu 2021 roku. Według włoskich mediów rozmowy Polaka o przedłużeniu umowy przerwano. Mimo dwóch kontuzji Milik był czołową postacią zespołu Napoli – strzelił 12 goli w 22 występach.

48 godzin sport

PZN zwolnił kombinatora
Polski Związek Narciarski zwolnił Tomasza Pochwałę z posady trenera kadry kombinatorów norweskich, którą przejął wiosną 2018 roku po niemieckim szkoleniowcu Dannym Winkelmannie. Pd wodzą Pochwały w zakończonym niedawno sezonie Pucharu Świata punkty wywalczył jedynie Szczepan Kupczak, który zajął 37. lokatę w klasyfikacji generalnej. „Bo tylko jego miałem tak naprawdę w kadrze. Paweł Słowiok rok temu zakończył karierę, Paweł Twardzosz miał poważne problemy z nadwagą, a Adam Cieślar kompletnie pogubił się pod względem psychologicznym” – tłumaczył słabe wyniki Pochwała. W klasyfikacji Pucharu Narodów Polska zajęła ostatnie miejsce. PZN rozważa obecnie dwóch kandydatów na następcę Pochwały. Szczegółów nie ujawniono, ale zdradzono, że obaj są zagranicznymi szkoleniowcami.

Nowy trener kadry Austrii
Austriacka federacja narciarska mianowała Andreasa Widhoelzla nowym trenerem kadry skoczków narciarskich, w miejsce Andreasa Feldera, który zrezygnował z tej posady. Nowy selekcjoner austriackiej reprezentacji do tej pory szkolił zawodników z jej zaplecza, a przed laty sam był wybitnym skoczkiem. W 1998 roku zdobył brązowy medal na igrzyskach w Nagano, za w ZIO 2006 roku zdobył dla Austrii złoty medal w rywalizacji drużynowej. Indywidualnie dwukrotnie sięgnął też po tytuł mistrza świata, a w sezonie 1999/2000 wgrał Turniej Czterech Skoczni. Karierę sportową zakończył w 2008 roku w Planicy.

Wirus powalił bramkarza
Rustu Recber, znakomity przed laty turecki bramkarz, 124-krotny reprezentant swojego kraju i brązowy medalista mundialu 2002 w Japonii i Korei Południowej, trafił na oddział intensywnej terapii z objawami zakażenia koronawirusem. W Turcji jest już blisko 7500 potwierdzonych przypadków Covid-19. 46-letni obecnie Recber jest legendą tureckiego futbolu. W trakcie piłkarskiej kariery był zawodnikiem Antalyasporu, Fenerbahce, Besiktasu, ma też na koncie epizod w FC Barcelona, w barwach której zaliczył występy w siedmiu spotkaniach.

Zgon legendy Atletico Madryt
Atletico Madryt poinformowało o śmierci swojego wybitnego przed laty piłkarza, Jose Luisa Capona Gonzaleza. Zmarły należał do klubowych legend – zdobył w barwach Atletico mistrzostwo Hiszpanii w sezonach 1972/1973 i 1976/1977 oraz zdobył Copa del Rey w 1976 roku. W sumie występował w tym madryckim klubie przez 10 sezonów. Zmarł w wieku 72 lat.

MSK Żylina przestanie istnieć
Słowacki klub piłkarski MSK Żylina został postawiony w stan likwidacji. W zespole siedmiokrotnego mistrza kraju i uczestnika Ligi Mistrzów występuje aktualnie dwóch Polaków – Jakub Kiwor oraz Dawid Kurminowski. Klub wręczył już wypowiedzenia 15 piłkarzom z najwyższymi kontraktami. Jak donoszą słowackie media, sam proces likwidacji może potrać od sześciu miesięcy, do nawet dwóch lat.

Zieliński zostaje, Milik nie

W zmagających się z koronawirusem Włoszech w mediach sportowych z rzadka tylko przebijają się informacje nie związane z pandemią. Jedną z takich była podana niedawno przez dziennik „Corriere dello Sport” wiadomość, iż SSC Napoli finalizuje trwające od wielu miesięcy negocjacje z dwójką polskich piłkarzy – Piotrem Zielińskim i Arkadiuszem Milikiem.

Obaj reprezentanci Polski są ważnymi graczami SSC Napoli i obu klub należący do znanego projektanta mody Aurelio De Laurentisa chciał zatrzymać na dłużej. Negocjacje były trudne, ale kością niezgody nie były finansowe oczekiwania Zielińskiego i Milika, bo obu oferowane im podwyżki satysfakcjonowały, lecz kwoty jakie klub z Neapolu chciał wpisać do ich nowych kontraktów w tzw. klauzulach odstępnego. Nie chodziło o przysłowiowe drobne, tylko o okrągłe 100 milionów euro za każdego. Przy całym szacunku dla piłkarskich umiejętności i dokonań Zielińskiego i Milika, żaden z nich nie jest wart takich pieniędzy, więc zgoda na taką wysoką kwotę odstępnego oznacza zdanie się na łaskę i niełaskę klubu.
Na coś takiego wedle „Corriere dello Sport” właśnie przystał Zieliński, który w zamian za kontrakt do czerwca 2025 roku gwarantujący mu trzy miliony euro rocznie plus bonusy za oddanie praw marketingowych do wizerunku oraz premie za wyniki, zgodził się na owe 100 milionów w klauzuli odstępnego.
Zatrzymanie 26-letniego polskiego pomocnika było dla klubu władz SSC Napoli priorytetem, bo stał się on ważnym ogniwem zespołu „Azzurrich”, a jego obecny kontrakt wygasa z końcem czerwca przyszłego roku. Dlatego zgodzono się na żądaną przez niego niemal stuprocentową podwyżkę wynagrodzenia (do tej pory Zieliński zarabiał rocznie 1,8 mln euro) oraz przedłużenie umowy do połowy 2025 roku. W zamian reprezentant Polski musiał jednak ustąpić w kwestii wysokości odstępnego, co też wedle włoskich mediów w końcu uczynił. Zieliński występuje w zespole SSC Napoli od 2016 roku. W tym sezonie zagrał w 35 meczach we wszystkich rozgrywkach, strzelił dwa gole i zaliczył pięć asyst.
Urodzony 20 maja 1994 w Ząbkowicach Śląskich Zieliński jako 13-latek trafił w 2007 roku do Zagłębia Lubin, skąd cztery lata później trafił do Udinese Calcio. I od tego czasu swoją piłkarską karierę kontynuuje na Półwyspie Apenińskim. Udinese na dwa sezony wypożyczyło go do Empoli, a następnie w 2016 roku oddało na zasadzie transferu definitywnego do Napoli. Z tym klubem mający obecnie na koncie 51 występów w reprezentacji Polski piłkarz związał się pięcioletnim kontraktem, który teraz właśnie zostanie wydłużony do 2025 roku. Branżowe portale szacują aktualną transferową wartość Zielińskiego na 40 mln euro.
Tymczasem drugi z naszych piłkarzy w SSC Napoli, Arkadiusz Milik, twardo odmawia zgody na wpisanie do kontraktu stumilionowej kwoty odstępnego. On jest rówieśnikiem Zielińskiego i także trafił do SSC Napoli latem 2016 roku, tyle że z Ajaksu Amsterdam, gdzie zaliczył dwa udane sezony. Rozegrał w tym czasie w barwach holenderskiego zespołu 75 meczów, strzelił w nich 47 goli i zanotował 21 asyst. Nic dziwnego, że klub z Neapolu zapłacił za jego transfer 32 mln euro. Milika dopadł jednak pech, bo dwukrotnie zerwał więzadła krzyżowe – najpierw 8 października 2016 roku podczas meczu reprezentacji Polski w lewym kolanie, a potem, 23 września 2017 roku, w ligowym spotkaniu ze SPAL 2013, także w prawym kolanie. Wrócił na boisko 3 marca 2018 roku w ligowym spotkaniu z AS Roma.
Mimo tych dwóch ciężkich kontuzji jego transferową wartość branżowe portale wyceniają na 40 mln euro. W Napoli napastnik reprezentacji Polski zarabia obecnie 2,5 mln euro, a Aurelio De Laurentiis jest skłonny podnieść mu w nowej umowie gażę o półtora miliona, czyli do kwoty czterech milionów euro. I jest to ponoć wynagrodzenie w zupełności satysfakcjonujące Milika, ale mimo to nie chce on zgodzić się na zapis o 100 mln euro w klauzuli odstępnego. Zapewne dlatego, że jego agent otrzymuje wiele zapytań z innych klubów, bo już za rok Milik wypełni kontrakt i zostanie wolnym zawodnikiem, co de facto oznacza, że przy podpisaniu kontraktu z nowym klubem on dostanie górę pieniędzy, a Napoli ani grosza.
Tak więc wszystko przemawia za tym, że jeśli Milik nie zgodzi się na stumilionową klauzulę odstępnego, już tego lata zostanie wystawiony na listę transferową. Dla Napoli będzie to ostatni moment, żeby zarobić na polskim napastniku, ale nikt nie zapłaci im więcej niż 30-35 mln euro. Włoskie media donoszą, że reprezentantem Polski zainteresowanie wykazuje Atletico Madryt, którego trener, Diego Simeone, szuka mocnego konkurenta dla Diego Costy, Joao Felixa i Alvaro Moraty. Ale chęć pozyskania Milika zdradziły też dwa włoskie kluby – Juventus Turyn i Ac Milan.

Sensacyjne rozstrzygnięcia w Liverpoolu i Walencji

Aż 17 goli strzelili piłkarze w rozegranych we wtorek i środę pierwszych czterech meczach 1/4 finału Ligi Mistrzów. Sensacją jest odpadnięcie już w tej fazie rozgrywek Liverpoolu i Tottenhamu – finalistów poprzedniej edycji Champions League. Wydarzeniem był też awans Atalanty Bergamo kosztem Valencii i cztery gole strzelone hiszpańskiej drużynie przez Słoweńca Josipa Ilcicia.

Broniącą tytułu ekipę „The Reds” wyeliminowało Atletico Madryt. Liverpool w pierwszym meczu przegrał 0:1, ale na swoim boisku zdominował drużynę trenera Diego Simeone kompletnie. Przewaga podopiecznych Juergena Klopa była tak przytłaczająca, że doprawdy trudno pojąć jakim cudem hiszpańskiej drużynie udało się ten mecz wygrać. Gospodarze mieli sytuację pod kontrolą, bo po wielu próbach w końcu objęli prowadzenie 1:0 i doprowadzili do dogrywki, w której szybko, bo w 93 minucie strzelili gola na 2:0. Potem jednak bramkarz Liverpoolu Adrian, zastępujący kontuzjowanego Alissona Beckera, popełnił koszmarny błąd i w 97. minucie Atletico wróciło do gry o awans. Atakujący wściekle gracze Liverpoolu w 105. minucie dogrywki po raz drugi zapomnieli o pilnowaniu dostępu do własnej bramki i Marcos Lorente po raz drugi pokonał Adriana. W tym momencie z ekipy „The Reds” uszło powietrze i rozbity psychicznie zespół obrońców tytułu „dobił” w ostatniej minucie dogrywki Alvaro Morata, strzelając gola na 3:2. Klopp po meczu narzekała na skrajnie defensywny styl gry Atletico i pochwalił swoich zawodników „Jestem bardzo dumny z moich chłopców, ponieważ przez 95 minut grali rewelacyjnie w piłkę. Wszyscy widzieli, że aby nas pokonać, trzeba mieć mnóstwo szczęścia” – podsumował niemiecki szkoleniowiec. Los Liverpoolu podzielił też Tottenham Hotspur, który w pierwszym meczu u siebie przegrał z RB Lipsk 0:1, a w rewanżu dostał od niemieckiej drużyny lanie 0:3. Trener „Spurs” Jose Mourinho przyjął porażkę ze spokojem i nawet zdobył się na kilka komplementów pod adresem rywali.
Mniej szczęścia miał inny z niemieckich zespołów, Borussia Dortmund, której los w ćwierćfinale wyznaczył za przeciwnika Paris Saint-Germain. U siebie dortmundczycy wygrali 2:1 po bramkach 19-letniego Erlinga Haalanda, ale w rewanżu niebywale skuteczny w tym roku norweski napastnik swojego bramkowego konta nie poprawił i zakończył występy w Lidze Mistrzów z 10 golami. A był najgroźniejszym konkurentem Roberta Lewandowskiego, który z 11 trafieniami jest liderem klasyfikacji strzelców tych rozgrywek. Paryską drużynę do zwycięstwa poprowadził Neymar, który po raz pierwszy odkąd jest graczem PSG w wiosennej części sezonu jest zdolny do gry i mógł pomóc drużynie w wymarzonym awansie do półfinału Ligi Mistrzów. Neymar po meczu nawet zakpił lekko z Haalanda parodiując piłkarską „cieszynkę” Norwega. „Lewemu” Brazylijczyk w walce o koronę raczej nie zagrozi, bo ma na koncie tylko trzy gole.
Nie ma na to większych szans także autor największego strzeleckiego wyczynu w rozegranych w tym tygodniu czterech spotkaniach ćwierćfinałowych – grający w Atalancie Bergamo Josip Ilcic, który w spotkaniu rewanżowym z Valencią zdobył cztery bramki. Słoweniec ma jednak teraz na koncie w sumie pięć trafień, a jego zespół, chociaż jest rewelacją rozgrywek (w dwumeczu z Valencią strzelił osiem goli i stracił cztery), może w półfinale w związku z szalejącą w tym kraju epidemią koronawirusa w ogóle nie zagrać.
Wyniki 1/4 finału Ligi Mistrzów:
FC Liverpool – Atletico Madryt 0:1, 2:3; Atalanta Bergamo – Valencia CF 4:1, 4:3; Paris Saint-Germain – Borussia Dortmund 1:2, 2:0; RB Lipsk – Tottenham Hotspur 1:0, 3:0.
W przyszłym tygodniu odbędą się cztery pozostałe spotkania rewanżowe: Bayern Monachium – Chelsea Londyn (3:0), FC Barcelona – SSC Napoli (1:1), Juventus Turyn – Olympique Lyon (0:1) i Manchester City – Real Madryt (2:1).