48 godzin sport

Triumf Jastrzębskiego Węgla
Turniej Giganci Siatkówki jest rozgrywany od 10 lat. Jego gospodarzami były w przeszłości Oleśnica, Szczecin i Wieluń, a tegoroczną edycję w miniony weekend zorganizowano w Kępnie. Wzięły w niej udziała cztery czołowe zespoły PlusLigi – VERVA Warszawa, PGE Skra Bełchatów, Trefl Gdańsk i Jastrzębski Węgiel. W półfinałach PGE Skra Bełchatów pokonała 3:1 z Trefl Gdańsk, zaś Jastrzębski Węgiel wygrał 3:2 z VERVĄ Warszawa. Pokonani w tym meczach, Trefl i VERVA, zagrali o 3. miejsce i w tej potyczce lepsi okazali się siatkarze z Warszawy, którzy zwyciężyli 3:0. W finale natomiast Jastrzębski Węgiel pokonał po tie-breaku PGE Skrę Bełchatów 3:2.

Zmiany w rankingach ATP i WTA
W ostatnim przed wielkoszlemowym US Open notowaniu rankingu ATP Hubert Hurkacz spadł z 29. na 33. miejsce, zaś Kamil Majchrzak awansował ze 108. na 107. pozycję. Na czele światowej listy tenisistów umocnił się Serb Novak Djoković, który w sobotę wygrał w Nowym Jorku turniej Western&Southern Open. W klasyfikacji deblistów Łukasz Kubot zajmuje aktualnie siódmą lokatę. W rankingu WTA pozycję liderki utrzymała Australijka Ashleigh Barty. W Top 100 zestawienia są dwie Polki – Magda Linette zajmuje obecnie 37., a Iga Świątek 53. pozycję (obie zaliczyły spadek o dwa miejsca).

Upamiętnili Kazimierza Deynę
We wtorek na warszawskim Ursynowie w 31. rocznicę tragicznej śmierci legendarnego piłkarza Legii i reprezentacji Polski Kazimierza Deyny odsłonięto mural z jego podobizną. Deyna zginął w wypadku drogowym w USA 1 września 1989 roku. W Legii grał przez 12 lat, rozegrał w jej barwach 304 mecze i strzelił 94 gole. W drużynie narodowej wystąpił w 97 spotkaniach, w których zdobył 41 bramek. Był jej kluczowym graczem w mistrzostwach świata w 1974 i 1978 roku oraz w turniejach olimpijskich w 1972 i 1976 roku.

Omonia zagra z Crveną Zvezdą
W poniedziałek w siedzibie UEFA w Nyonie rozlosowano pary III rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem Omonii Nikozja, która pokonała w poprzedniej fazie Legię Warszawa, będzie mistrz Serbii Crvena Zvezda Belgrad.

Dominacja piłkarek z Lyonu trwa
Piłkarki nożne Olympique Lyon po raz piąty raz z rzędu wygrały Ligę Mistrzyń UEFA. W rozegranym w San Sebastian finale francuska drużyna pokonała VfL Wolfsburg 3:1. W niemieckim zespole do 61. minuty grała reprezentantka Polski Ewa Pajor i zaliczyła asystę przy honorowej bramce. Rezerwową bramkarką ekipy z Wolfsburga była Katarzyna Kiedrzynek, także reprezentantka Polski.

Ciro Immobile nadal w Lazio
Król strzelców włoskiej Seria A” w poprzednim sezonie i zdobywca „Złotego Buta” dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich, dostał w Lazio Rzym nowy kontrakt, obowiązujący do końca czerwca 2025 roku.Będzie zarabiał rocznie cztery miliony euro netto.

Docenili Wojtka w Italii

Włoska ekstraklasa piłkarska podsumował miniony sezon przyznając wyróżnienia dla najlepszych zawodników na poszczególnych pozycjach. Na najlepszego bramkarza wybrano Wojciecha Szczęsnego.

Bramkarz reprezentacji Polski zaliczył bardzo udany sezon. W naszpikowanym gwiazdami Juventusie, który po raz dziewiąty z rzędu zdobył mistrzowski tytuł, Szczęsny niejednokrotnie był kluczową postacią zespołu. Wielu ekspertów uznało, że jego wkład w sukces ekipy „Starej Damy” był niezaprzeczalny, co poświadczają statystyki. Polak w minionym sezonie zagrał w 29 meczach włoskiej ekstraklasy, z których 11 zakończył z zerowym kontem. Ponadto obronił aż 74 procent strzałów oddanych na jego bramkę. W obu przypadkach nie miał sobie równych w Serie A. Tytuł najlepszego bramkarz sezonu otrzymał więc jak najbardziej zasłużenie. W jego karierze to drugie tego typu wyróżnienie – wcześniej jako zawodnik Arsenalu Londyn w sezonie 2013/2014 zdobył „Złotą Rękawicę”, nagrodę przyznawaną najlepszemu bramkarzowi sezonu w Premier League.
Najlepszym napastnikiem został zdobywca tytułu króla strzelców Ciro Immobile z Lazio Rzym, zdobywca 36 bramek. Włoski napastnik wyrównał rekord Serie A należący do Gonzalo Higuaina, a w pokonanym polu zostawił gwiazdora Juventusu Cristiano Ronaldo, który z dorobkiem 31 goli musiał zadowolić się drugą lokatą w klasyfikacji strzelców. Portugalczyk zresztą w ogóle nie został wyróżniony, bo tytuł MVP, czyli dla najbardziej wartościowego gracza sezonu przyznano jego koledze z ataku „Starej Damy”, Argentyńczykowi polskiego pochodzenia Paulo Dybali. Na najlepszego obrońcę został wybrany Stefan de Vrij z Interu Mediolan, a na najlepszego pomocnika Argentyńczyka Alejandro Gomeza z Atalanty Bergamo.
Dodatkowo wyróżniono najlepszego młodzieżowca, którym został urodzony w Szwecji Macedończyk Dejan Kulusevski z AC Parmy, który od nowego sezonu będzie klubowym kolegą Szczęsnego, bo Juventus który wykupił go w styczniu za 35 milionów euro, a następnie na pół roku wypożyczył do Parmy.

Koniec wyścigu po Złotego Buta

Coro Immobile zdobył Złotego Buta. 30-letni napastnik Lazio Rzym w miniona środę został liderem tej klasyfikacji strzelając 35. gola w sezonie, a w sobotę w ostatniej kolejce Serie A w meczu z SSC Napoli (1:3) zdobył honorową bramkę dla swojego zespołu i powiększył swój dorobek do 36 trafień.

Włoski piłkarz wywalczył dwa strzeleckie trofea za jednym zamachem – został królem strzelców Serie A, wyprzedzając drugiego w klasyfikacji Cristiano Ronaldo z Juventusu Turyn o pięć goli oraz zdobył „Złotego Buta” – nagrodę dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich. Druga lokatę w tej klasyfikacji zajął Robert Lewandowski, który w minionym sezonie Bundesligi zdobył dla Bayernu Monachium 34 bramki w 31 występach. Tak na marginesie, Immobile aż 14 goli strzelił z rzutów karnych, a jego najgroźniejszy rywal w Serie A, Cristiano Ronaldo, dwanaście. Dla porównania – Lewandowski, który wedle statystyk meczowych jest obecnie najskuteczniejszym wykonawcą „jedenastek” w XXI wieku, w minionym sezonie tylko pięć goli strzelił z rzutów karnych.
Lazio przegrało w Neapolu z SSC Napoli 1:3, ale ta porażka nie miała większego znaczenia, bo rzymianie już wcześniej zapewnili sobie start w Lidze Mistrzów, podobnie jak mistrz Italii Juventus, drugi w tabeli Inter Mediolan oraz trzecia Atalanta Bergamo. W zwycięskim w sobotę zespole SSC Napoli z dwójki Polaków zagrał tylko Piotr Zieliński, bo Arkadiusz Milik już tego lata chce zmienić pracodawcę, przez co popadł w niełaskę u szefów klubu. Włoskie media donoszą, że polski napastnik doszedł już do porozumienia z Juventusem, ale klub z Neapolu żąda zbyt dużej kwoty odstępnego. Milik znalazł się w trudnym położeniu, bo jeśli zostanie w Neapolu do końca kontraktu, czyli do czerwca 2021 roku, cały sezon spędzi zapewne w głębokich rezerwach. SSC Napoli zakwalifikowało się ostatecznie do Ligi Europy, podobnie jak AC Milan i AS Roma.
Co ciekawe, Cristiano Ronaldo w ostatniej, 38. kolejce Serie A nie zagrał i porażkę 1:3 Juventusu z Romą oglądał z trybun, bo trener bianconerich Maurizio Sarri postanowił dać wolne swojemu najlepszemu zawodnikowi. Portugalczyk nie był z tego powodu zadowolony, bo zdobywając 31 bramek wyrównał osiągnięcie Felice Boreliego z sezonu 1933/1934, a chciał je pobić. Trener Sarri postawił jednak weto ambicjom gwiazdora, bo Juventus już w piątek 7 sierpnia czeka rewanżowa potyczka w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Olympique Lyon. Dla przypomnienia – pierwszy mecz ekipa „Starej Damy” przegrała 0:1, więc z francuskim zespołem czeka ją trudna przeprawa. Jeśli wyjdzie zwycięsko z tej potyczki, już od 12 sierpnia przyjdzie jej rywalizować w turnieju Final Eight Ligi Mistrzów w Lizbonie, a w ćwierćfinale Juventus trafi na rywala z najwyższej półki, bo zwycięzcę meczu Real Madryt – Manchester City.
Co się zaś tyczy Lewandowskiego, to miał on dosyć czasu żeby oswoić się z myślą, że w tym sezonie jednak nie zdobędzie „Złotego Buta”. Unikał wypowiedzi w tej sprawie, podobnie jak w kwestii rezygnacji przez redakcję „France Football” przyznania w tym roku nagrody „Złotej Piłki” dla najlepszego gracza sezonu. Widać uznał, że najlepszym argumentem jakiego może użyć w tej sytuacji, są kolejne gole i triumf z Bayernem w Lidze Mistrzów.
I do osiągnięcia tego celu mistrzowie Niemiec właśnie się szykują. Po krótkie wakacyjnej przerwie zespół w minionym tygodniu wrócił do treningów, a w sobotę rozegrał mecz sparingowy z Olympique Marsylia, wybrany przez Bayern 1:0 po goli Serge’a Gnabry’ego. Wydarzeniem tego spotkania był pierwszy od października 2019 roku występ wracającego na boisko po wyleczeniu kontuzji środkowego obrońcy bawarskiej drużyny Niklasa Suele.
Bayern w sobotę 8 sierpnia zmierzy się w rewanżowym meczu 1/8 finału Champions League z Chelsea Londyn. W pierwszym spotkaniu, rozegranym jeszcze przed wybuchem pandemii koronawirusa, mistrzowie Niemiec wygrali w Londynie 3:0 i w rewanżu na swoim stadionie są rzecz jasna murowanymi faworytami. „Lewy” wyszedł w podstawowym składzie i grał do 72. minuty. Zastąpił go 19-letni Holender Joshua Zirkzee, ale trener Hansi Flick po przerwie wymienił całą jedenastkę, dając pograć wszystkim zawodnikom podstawowej kadry zespołu.
Warto zauważyć, że niemieckie media są chyba już trochę znudzone wychwalaniem Lewandowskiego, bo z wyraźną przyjemnością odnotowały, że polski piłkarz niczym się w meczu z Olympique Marsylia nie wyróżnił, a zważywszy na fakt, że nie wykorzystał kilku dogodnych okazji do strzelenia gola, nie zasłużył tym samym na wysoką ocenę.

Ciro Immobile zdjął Lewemu Złotego Buta

Napastnik Lazio Rzym Ciro Immobile nie zmarnował szansy na zdobycie „Złotego Buta”, nagrody dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich. Włoski piłkarz w rozegranym w minioną środę meczu z Brescią (2:0) w przedostatniej kolejce Serie A strzelił 35. gola w obecnym sezonie i został samodzielnym liderem tej prestiżowej klasyfikacji.

Lewandowski zakończył ligowy sezon z dorobkiem 34 trafień, które zapewniły mu tytuł króla strzelców Bundesligi oraz zapewniły prowadzenie w klasyfikacji „Złotego Buta”. Kapitan reprezentacji Polski nie mógł być jednak pewien zwycięstwa, bo Bundesliga zakończyła rozgrywki 26 czerwca, natomiast wciąż toczyła się rywalizacja w ligach hiszpańskiej, angielskiej i włoskiej, a w nich grali jego najgroźniejsi konkurenci – Leo Messi w Barcelonie, Jamie Vardy w Leicester City oraz Ciro Immobile z Lazio Rzym i Cristiano Ronaldo w Juventusie. W najlepszej sytuacji byli Immobile i Ronaldo, bo Serie A najpóźniej wznowiła rozgrywki i miała też najwięcej spotkań do rozegrania. A ponieważ portugalski gwiazdor Juve dyktował niesamowite tempo w snajperskim wyścigu z napastnikiem Lazio, już jakiś czas temu stało się jasne, że któryś z nich na pewno przegoni Lewandowskiego. W 36. kolejce Immobile zaliczył hat-tricka w spotkaniu z Hellas Weroną i powiększył swoje bramkowe konto do 34. trafień, zaś w minioną środę w 37. kolejce strzelając gola w spotkaniu z Brescią wyszedł z 35 golami na pozycję samodzielnego lider klasyfikacji „Złotego Buta”.
Jedynym graczem, który mógł odebrać Immobile wymarzone przez każdego napastnika trofeum, był Cristiano Ronaldo, ale w minioną środę w przegranym przez Juventus 0:2 meczu z Cagliari Portugalczyk nie powiększył swojego dorobku i pozostał przy 31 trafieniach. Na dogonienie napastnika Lazio Portugalczyk ma więc szanse już tylko matematyczne, bo nawet on w ostatniej, 38. kolejce raczej nie strzeli pięciu goli drużynie AS Roma. A tyle potrzebuje żeby przeskoczyć w klasyfikacji Immobile, oczywiście przy założeniu, że Włoch w ostatniej kolejce w spotkaniu z SSC Napoli już nie zdobędzie żadnej bramki. Immobile ma jednak potężną motywację, bo jest blisko co najmniej wyrównania strzeleckiego rekordu w Serie A ustanowionego w sezonie 2015/2016 przez grającego wówczas w SSC Napoli Argentyńczyka Gonzalo Higuaina, który został królem strzelców z dorobkiem 36 goli, czym poprawił obowiązujące od 1950 roku rekord legendarnego szwedzkiego napastnika AC Milan Gunnara Nordahla (35 goli).
Cristiano Ronaldo raczej nie przegoni również Lewandowskiego, bo traci do niego trzy gole, zatem musiałby w meczu z Romą zaliczyć co najmniej hat-tricka, a to wydaje się mało prawdopodobne, bo już mecz z Cagliari pokazał, że z piłkarzy Juventusu po przyklepaniu mistrzowskiego tytułu w 35. kolejce „zeszło powietrze”. A bez ich wsparcia nawet CR7 w pojedynkę nie przebije się co najmniej trzykrotnie przez defensywę rzymskiej drużyny, chociaż w przypadku tego genialnego napastnika nie można takiego wyczynu wykluczyć. Zwłaszcza, że on też ma mocną motywację do zdobycia kolejnych bramek, bo już teraz z dorobkiem 31 trafień dorównał trzem królom strzelców. Z tyloma golami na koncie triumfowali w przeszłości w tej klasyfikacji Luca Toni (Fiorentina, sezon 2005/2006), Felice Borel (Juventus, sezon 1934/1935) i Giuseppe Meazza (Inter Mediolan, sezon 1929/1930).
Wracając natomiast do klasyfikacji „Złotego Buta”, czołówka zestawienia wygląda obecnie tak: 1. Ciro Immobile (Lazio Rzym) – 35 goli, 70 punktów; 2. Robert Lewandowski (Bayern Monachium) – 34 gole, 68 punktów, 3. Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn) – 31 goli, 62 punkty; 4. Tomo Werner (RB Lipsk) – 28 goli, 56 punktów; 5. Erling Haaland (RB Salzburg/Borussia Dortmund) – 29 goli, 50 punktów oraz Leo Messi (FC Barcelona) – 25 goli, 50 punktów. Dla przypomnienia – Haaland w rundzie jesiennej grał w RB Salzburg, dla którego strzelił 16 goli, ale liga austriacka ma współczynnik trudności „1,5”, podczas gdy bramki zdobywane w pięciu najwyżej sklasyfikowanych w europejskim rankingu lig krajowych (angielskiej, niemieckie, hiszpańskiej, włoskiej i francuskiej) są liczone podwójnie (mają współczynnik „2,0”).

Ronaldo goni Lewego

Prowadzącemu w klasyfikacji „Złotego Buta” Robertowi Lewandowskiemu mogą zagrozić już tylko dwa gracze z włoskiej Serie A – Ciro Immobile z Lazio Rzym i Cristiano Ronaldo z Juventusu Turyn.

W minioną sobotę Juventus w meczu 32. kolejki Serie A zremisował na własnym stadionie z Atalantą Bergamo 2:2. Zajmująca w tabeli trzecie miejsce drużyna gości dwukrotnie wychodziła na prowadzenie po golach Kolumbijczyka Duvana Zapaty i Ukraińca Rusłana Malinowskiego, jednak za każdym razem do remisu doprowadzał Cristiano Ronaldo, pewnie wykorzystując rzuty karne. Dla portugalskiego gwiazdora Juventusu były to 27. i 28. ligowe trafienia w obecnych rozgrywkach. Tym samym 35-letni Cristiano Ronaldo zmniejszył stratę do prowadzącego w klasyfikacji strzelców Serie A napastnika Lazio Rzym Ciro Immobile już tylko do jednego gola. Włoski piłkarz w trzech ostatnich kolejkach (w jednej pauzował za żółte kartki) nie powiększył swojego bramkowego dorobku i stanął na 29 trafieniach, odwrotnie niż Portugalczyk, który od wznowienia rozgrywek włoskiej ekstraklasy zdobył siedem bramek, a w ostatnich 18 meczach Serie A pokonywał bramkarzy rywali aż 23 razy. Wygląda więc na to, że prowadzący w klasyfikacji strzelców niemal od początku rozgrywek Immobile może na samym finiszu stracić tytuł na rzecz Cristiano Ronaldo.
Rywalizację tych dwóch graczy z pewnością z uwagą śledzi lider klasyfikacji „Złotego Buta” (nagroda dla najlepszego strzelca lig europejskich) Robert Lewandowski, który prowadzi z dorobkiem 34 goli i 68 punktów, bo tylko oni mają jeszcze realne szanse na pozbawienie go tej prestiżowej nagrody. Drugi w zestawieniu Immobile ma na koncie 28 goli i 58 punktów), a trzeci Cristiano Ronaldo 28 goli i 54 punkty. Najgroźniejszym rywalem „Lewego” będzie pewnie znajdujący się w znakomitej formie Portugalczyk, który „Zlotego Buta” po raz ostatni zdobył w sezonie 2014/15 jako zawodnik Realu Madryt. Juventus ma jeszcze do rozegrania mecze z Sassuolo, Lazio, Udinese, Sampdorią, Cagliari i Romą.

Złoty But dla Immobile?

W rozegranej w miniony weekend 28. kolejce Serie A Juventus rozgromił Lecce 4:0 i utrzymał czteropunktową przewagę nad drugim w tabeli Lazio Rzym. Rzymski zespół wygrał 2:1 z Fiorentiną, a jedną z bramek zdobył Ciro Immobile.

W opinii ekspertów Juventus jest murowanym faworytem do zdobycia mistrzostwa kraju, już dziewiątego z rzędu, a 35. w historii (dwa tytuły zostały mu odebrane za udział w aferze korupcyjnej). Jedną z bramek dla ekipy „Starej Damy” zdobył z rzutu karnego Cristiano Ronaldo i było to jego 23. ligowe trafienie w obecnych rozgrywkach. Portugalczyk w klasyfikacji strzelców Serie A jest jednak drugi, a na czele znajduje się napastnik Lazio Ciro Immpobile, który ma w tej chwili na koncie 28 goli. W dwóch rozegranych po restarcie kolejkach Serie A obaj snajperzy zdobyli po dwie bramki, obaj jednak trafiali wyłącznie z rzutów karnych. Ale nie ulega wątpliwości, że prowadzący obecnie w klasyfikacji „Złotego Buta” Robert Lewandowski (34 gole, 68 punktów) raczej nie zdobędzie w tym sezonie tego cennego trofeum. Pewniakiem w tym wyścigu wydaje się właśnie Immobile, którego zapewne będzie do końca ścigał Cristiano Ronaldo. Włoska ekstraklasa liczy 20 zespołów, ma więc do rozegrania w sumie 38 kolejek, a to oznacza, że obaj jej najskuteczniejsi snajperzy będą mieli jeszcze 10 meczów na poprawienie swojego strzeleckiego dorobku. I na dodatek grają w dwóch najlepszych zespołach, które strzelają najwięcej goli. Immobile ma do Lewandowskiego tylko sześć goli straty i jeśli nie przydarzy mu się jakaś kontuzja czy długa dyskwalifikacja, to jest więcej niż pewne, iż utrzymując dotychczasową regularność w 10 występach trafi tyle razy, żeby wyprzedzić kapitana reprezentacji Polski. Cristiano Ronaldo traci do „Lewego” 13 bramek, ale także on przy odrobinie snajperskiego szczęścia jest w stanie odrobić straty.
Lewandowski będzie mógł tylko bezradnie obserwować poczynania konkurentów do „Złotego Buta”. Argentyński gwiazdor FC Barcelona na razie zatrzymał się na 21 trafieniach, ale on będzie miał jeszcze tylko sześć okazji do poprawienia tego dorobku, bo tyle kolejek pozostało do zakończenia rozgrywek Primera Division.

Złoty But dla Immobile?

W rozegranej w miniony weekend 28. kolejce Serie A Juventus rozgromił Lecce 4:0 i utrzymał czteropunktową przewagę nad drugim w tabeli Lazio Rzym. Rzymski zespół wygrał 2:1 z Fiorentiną, a jedną z bramek zdobył Ciro Immobile.

W opinii ekspertów Juventus jest murowanym faworytem do zdobycia mistrzostwa kraju, już dziewiątego z rzędu, a 35. w historii (dwa tytuły zostały mu odebrane za udział w aferze korupcyjnej). Jedną z bramek dla ekipy „Starej Damy” zdobył z rzutu karnego Cristiano Ronaldo i było to jego 23. ligowe trafienie w obecnych rozgrywkach. Portugalczyk w klasyfikacji strzelców Serie A jest jednak drugi, a na czele znajduje się napastnik Lazio Ciro Immpobile, który ma w tej chwili na koncie 28 goli. W dwóch rozegranych po restarcie kolejkach Serie A obaj snajperzy zdobyli po dwie bramki, obaj jednak trafiali wyłącznie z rzutów karnych. Ale nie ulega wątpliwości, że prowadzący obecnie w klasyfikacji „Złotego Buta” Robert Lewandowski (34 gole, 68 punktów) raczej nie zdobędzie w tym sezonie tego cennego trofeum. Pewniakiem w tym wyścigu wydaje się właśnie Immobile, którego zapewne będzie do końca ścigał Cristiano Ronaldo. Włoska ekstraklasa liczy 20 zespołów, ma więc do rozegrania w sumie 38 kolejek, a to oznacza, że obaj jej najskuteczniejsi snajperzy będą mieli jeszcze 10 meczów na poprawienie swojego strzeleckiego dorobku. I na dodatek grają w dwóch najlepszych zespołach, które strzelają najwięcej goli. Immobile ma do Lewandowskiego tylko sześć goli straty i jeśli nie przydarzy mu się jakaś kontuzja czy długa dyskwalifikacja, to jest więcej niż pewne, iż utrzymując dotychczasową regularność w 10 występach trafi tyle razy, żeby wyprzedzić kapitana reprezentacji Polski. Cristiano Ronaldo traci do „Lewego” 13 bramek, ale także on przy odrobinie snajperskiego szczęścia jest w stanie odrobić straty.
Lewandowski będzie mógł tylko bezradnie obserwować poczynania konkurentów do „Złotego Buta”. Argentyński gwiazdor FC Barcelona na razie zatrzymał się na 21 trafieniach, ale on będzie miał jeszcze tylko sześć okazji do poprawienia tego dorobku, bo tyle kolejek pozostało do zakończenia rozgrywek Primera Division.

Złoty But dla Lewego?

Robert Lewandowski 29 ligowymi golami jest obecnie liderem klasyfikacji „Złotego Buta”. Z najgroźniejszych konkurentów do tytułu może go na razie ścigać tylko napastnik RB Lipsk Timo Werner, który ma 25 trafień.

Dorobek 29 goli daje Lewandowskiemu w klasyfikacji „Złotego Buta” 58 punktów. Gwoli przypomnienia – ranking powstaje w oparciu o liczbę goli strzelonych przez piłkarzy tylko w rozgrywkach ligowych. Bramki są mnożone przez współczynnik ich trudności. Najwyższy (razy dwa) ma pięć najwyżej sklasyfikowanych w rankingu UEFA krajowych lig. Obecnie są to hiszpańska, angielska, niemiecka, francuska i włoska. Przed zawieszeniem rozgrywek samodzielnym liderem klasyfikacji „Złotego Buta” był włoski napastnik Lazio Rzym Ciro Immobile, który miał na koncie 27 bramek i 54 punkty. Serie A jednak od marca nie gra, a wznowić rozgrywki ma dopiero w drugiej połowie czerwca. Wcześniej, bo już 11 czerwca, do restartu ligowych zmagań ma dojść w Hiszpanii, co oznacza, że do wyścigu o „Złotego Buta” będzie mógł się włączyć sześciokrotny zdobywca tego prestiżowego trofeum Leo Messi, który w tej chwili zajmuje szóstą lokatę (19 goli, 38 pkt).
Na razie jednak z graczy czołówki klasyfikacji swoje strzeleckie konta powiększają tylko piłkarze niemieckiej Bundesligi, których w czołowej szóstce jest trzech – oprócz Lewandowskiego (29 goli, 58 pkt) jeszcze trzeci w zestawieniu Timo Werner z RB Lipsk (25 goli, 50 pkt) i czwarty w stawce Erling Haaland z Borussii Dortmund (26 goli, 44 pkt). Mniejszy dorobek punktowy norweskiego nastolatka to efekt tego, że w rundzie jesiennej 16 goli strzelił w austriackiej lidze, która ma współczynnik trudności 1,5. Haaland pauzuje z powodu kontuzji, więc najgroźniejszym konkurentem „Lewego” jest teraz Werner, który w poniedziałkowym meczu z FC Koeln (4:2) zdobył 25. bramkę w tym sezonie. Ale wraz z restartem rozgrywek w Primera Division i Serie A do gry o „Złotego Buta” wrócą nie tylko Messi i Immobile, ale z pewnością także Cristiano Ronaldo (21 goli, 42 pkt).

Czekają na Lewego?

Jak na razie najgroźniejsi konkurenci Roberta Lewandowskiego w klasyfikacji „Złotego Buta” nie wykorzystują okazji, że Polak nie gra z powodu kontuzji. Albo, jak Ciro Immobile, nie mogą grać, albo pudłują na potęgę.

Miniony weekend znów okazał się kiepski dla napastników z czołówki graczy walczących o „Złotego Buta”, nagrody dla najlepszego w sezonie strzelca lig europejskich. Skorzystał z tego broniący trofeum Leo Messi, który zaliczył jedno trafienie wykorzystując rzut karny w ligowym meczu z Realem Sociedad (1:0). Argentyński gwiazdor Barcelony ma obecnie na koncie 19 goli i 36 pkt, a w klasyfikacji „ZB” zajmuje szóstą lokatę.
Lider tego zestawienia, Włoch Ciro Immobile (27 goli, 54 punkty), nie mógł poprawić swojego dorobku, bo jego Lazio Rzym w ten weekend nie grało. I nie zagra aż do kwietnia, a być może nawet w ogóle, bo rozgrywki w Serie A z powodu epidemii koronawirusa zostały do tego czasu zawieszone. W podobnej sytuacji jest też trzeci w zestawieniu as Juventusu Turyn Cristiano Ronaldo. On co prawda zagrał w miniony weekend przy pustych trybunach w zaległym hicie kolejki z Interem Mediolan, lecz bramki nie zdobył i nadal ma na koncie 21 trafień i 42 punkty, tyle samo co dwaj gracze Bundesligi, z którymi dzieli trzecią lokatę – Niemiec Timo Werner z RB Lipsk i Norwego Erling Haaland z Borussii Dortmund, których w dwóch ostatnich ligowych kolejkach dopadła strzelecka niemoc. Napastnik RB Lipsk w tym roku w ośmiu meczach zaliczył tylko trzy trafienia, a odkąd „Lewy” leczy kontuzję, nie trafił nawet w światło bramki. Zaciął się też niesamowicie skuteczny w lutym norweski nastolatek z Borussii. W miniony weekend Haaland nie powiększył swojego dorobku w spotkaniu z Borussią M’gladbach (2:1) i był to jego drugi z rzędu występ bez gola. Czyżby czekał na powrót Lewandowskiego? Przypomnijmy, że Polak w tym sezonie strzelił dla Bayernu w Bundeslidze 25 goli, co daje mu 50 pkt w punktacji „Złotego Buta” (gole w pięciu czołowych w rankingu UEFA ligach liczone są podwójnie).

Skandal w Bundeslidze

Zespół Bayernu Monachium świetnie poradził sobie bez kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego i w 24. kolejce rozgromił na wyjeździe Hoffenheim 6:0. Spotkanie zakończyło się jednak skandalem.

Bawarczycy rozpoczęli mecz z Hoffenheim z impetem i po kwadransie prowadzili już 3:0, a na przerwę schodzili z prowadzeniem 4:0. Gole strzelili Serge Gnabry, Joschua Kimmich, grający w miejsce Lewandowskiego 18-letni Holender Joshua Zirkzee i Brazylijczyk Philippe Coutinho, który podwyższył na 5:0 po przerwie. Wynik ustalił Leon Goretzka w 62. minucie i właściwie niedługo potem mecz przestał być już zwykłym meczem. Doprowadzili do tego kibice Bayernu Monachium, którzy wywiesili banery z obraźliwymi hasłami pod adresem prezesa Hoffenheim Dietmara Hoppa.
Arbiter natychmiast przerwał spotkanie, a pod sektor zajmowany przez grupę fanów monachijskiej drużyny pobiegł trener Bayernu Hansi Flick. Perswazja poskutkowała jednak tylko na chwilę, bo kibole ponownie wywiesili schowane uprzednio banery. Tym razem arbiter zareagował ostrzej – przerwał mecz i odesłał piłkarzy obu drużyn do szatni. Po kwadransie wulgarne hasła zniknęły i zawodnicy wrócili na boisko, lecz nie wznowili już gry na serio. Przez prawie 10 minut jakie pozostały do zakończenia regulaminowego czasu gry gracze obu zespołów kopali piłkę już tylko rekreacyjnie. Większa część kibiców nagrodziła ich za to oklaskami.
Bayern z pewnością zostanie za te ekscesy swoich kibiców surowo ukarany, lecz przynajmniej uniknie walkowera. A każdy punkt jest na wagę złota, bo najgroźniejsi konkurenci do tytułu, RB Lipsk, Borussia Dortmund i Borussia M’gladbach, nie rezygnują z przerwania wieloletniej hegemonii Bayernu.
Lewandowski, co ujawnił na Twitterze, kanonadę kolegów oglądał w domu przez telewizorem. Ale chyba bardziej ucieszyło go to, że Norwego Erling Haaland w tej kolejce nie strzelił kolejnego gola dla Borussii Dortmund, a Ciro Immobile w spotkaniu Lazio z Bologną także nie powiększył konta bramkowego.