Brazylia i Argentyna o krok od awansu do MŚ 2022

Eliminacje do przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze w Ameryce Południowej przekroczyły półmetek. Po 11. kolejkach spotkań liderem jest Brazylia, przed Argentyną, Ekwadorem, Urugwajem i Kolumbią. Zespoły, które zajmą cztery czołowe lokaty na końcu zmagań, awansują na mundial bezpośrednia, zaś piąta drużyna zagra w barażu.

Brazylijczycy są liderami eliminacji w strefie CONMEBOL, wygrali dziewięć meczów z rzędu i dopiero w dziesiątym ich zwycięską passę przerwała ekipa Kolumbii, remisując z nimi u siebie 0:0. Canarinhos prowadzą jednak pewnie z dorobkiem 28 punktów i sześcioma przewagi nad drugą w tabeli Argentyną. Dwa najlepsze w tych eliminacjach zespoły jeszcze nie zmierzyły się w bezpośrednim starciu, bo zaplanowany na 5 września w Brazylii mecz został odwołany z powodu interwencji brazylijskich służb epidemicznych. Koronawirus namieszał w kalendarzu rozgrywek eliminacyjnych w Ameryce Południowej. Pierwsza kolejka odbyła się w październiku 2020 roku zgodnie z planem, ale 5. i 6. wyznaczone na marzec tego roku z powodu pandemii koronawirusa zostały przełożone na późniejszy termin i ostatecznie rozegrano je dopiero teraz.
Dla przypomnienia – w strefie CONMEBOL wszystkie drużyny rywalizują w eliminacjach mistrzostw świata systemem ligowym, 10 drużyn gra ze sobą dwukrotnie w systemie kołowym, co w sumie daje 18. kolejek eliminacyjnych. Cztery najwyżej sklasyfikowane drużyny w tabeli po rozegraniu eliminacji uzyskują bezpośredni awans do finałów mistrzostw świata, a piąta drużyna musi o to powalczyć jeszcze w barażach interkontynentalnych.
Po jedenastu rozegranych kolejkach spotkań Brazylijczycy i Argentyńczycy mogą być już praktycznie pewni awansu na mundial w Katarze. Oba zespoły są jak do tej pory niepokonane, tyle że canarinhos z 10 rozegranych meczów wygrali dziewięć i tylko jeden zremisowali, właśnie w minioną niedzielę z Kolumbijczykami, natomiast albicelestes zanotowali trzy remisy, dlatego mają sześć punktów straty do Brazylii, ale dzięki siedmiu zwycięstwom mają sześć punktów przewagi nad trzecim w tabeli Ekwadorem i czwartym Urugwajem. Piątą lokatę z dorobkiem 15 „oczek” zajmuje zespół Kolumbii, który ma trzy punkty przewagi na szóstym w stawce Paragwajem (12 pkt), cztery na siódmym Peru (11 pkt) i pięciu na ósmym Chile (10 pkt). Dwie ostatnie lokaty bez większych szans na włącznie się do rywalizacji o awans do światowego czempionatu okupują zespoły Boliwii (9 pkt) i Wenezueli (7 pkt).
W miniony weekend kapitan zespołu Argentyny Leo Messi strzelił gola w wygranym 3:0 meczu z Urugwajem. Była to jego 80. bramka w narodowych barwach, co uczyniło 34-letniego napastnika pierwszym piłkarzem w Ameryce Południowej, który w spotkaniach międzypaństwowych przekroczył granicę 80 trafień dla swojego zespołu. Messi zadebiutował w barwach albicelestes 17 sierpnia 2005 roku w meczu z Węgrami – miał dokładnie 18 lat i 54 dni. Nie był to jednak udany debiut, bo wszedł na boisko z ławki w 63. minucie i 40 sekund później arbiter Markus Merk pokazał mu czerwoną kartkę za uderzenie łokciem węgierskiego obrońcy Vilmosa Vanczaka. W sumie sześciokrotny zdobywca „Złotej Piłki” w narodowych barwach zaliczył już 155 występów, a do 80 goli dorzucił jeszcze 47 asyst.
Po wygranym 3:0 spotkaniu z Urugwajem Messi nie krył zadowolenia z wygranej. „Zagraliśmy dzisiaj naprawdę wielki mecz, bo Urugwaj dla każdego zespołu jest trudnym rywalem” – podkreślał kapitan albicelestes. Trzybramkowa porażka nie oddaje w pełni obrazu gry, bo Urugwajczycy nie wykorzystali kilku znakomitych okazji do strzelenia goli. Tylko Luis Suarez miał dwie wyborne sytuacje – raz trafił w poprzeczkę, a za drugim razem argentyński bramkarz Emiliano Martinez jakimś cudem obronił jego kapitalne uderzenie z przewrotki.
Argentyna miała kłopoty na początku spotkania, lecz po golu Messiego w 38. minucie zespół prowadzony przez trenera Lionela Scaloniego panował nad sytuacją, a kolejne dwie bramki zdobyte przez Rodrigo de Paula i Lautaro Martineza wprawiły w euforię komplet widzów na trybunach stadionu El Munumental w Buenos Aires. Argentyńczycy po 10 meczach mają 22 punkty na koncie i 10 „oczek” przewagi nad zespołem Paragwaju – pierwszą drużyną, która jest na miejscu nie dającym awansu. A przecież w zaległym starciu z Brazylią albicelestes wcale nie stoją na straconej pozycji, chociaż zagrają na terenie odwiecznego rywala. Potem podejmą przecież canarinhos jeszcze w rewanżu u siebie, ale w sumie nie ma to większego znaczenia, która z tych dwóch południowoamerykańskich potęg piłkarskich zajmie pierwsza lokatę na koniec eliminacji. Argentyńczycy chcą jednak podtrzymać jak najdłużej serię spotkań bez porażki, których mają teraz 24.

Kary dla krewkich piłkarzy

Po porażce w konkursie rzutów karnych w 1/8 finału Copa Libertadores piłkarze Boca Juniors zaatakowali arbitra. Po trwającym ponad dwa miesiące dochodzeniu południowomerykańska federacja wyznaczyła surowe kary.

Po dwumeczu pomiędzy zespołami argentyńskiego Boca Juniors i brazylijskiego Atletico Mineiro a 1/8 finału Copa Libertadores atmosfera była gorąco. W pierwszym meczu w Argentynie (14 lipca) padł remis 0:0, w rewanżu rozegranym tydzień później w Brazylii w regulaminowym czasie gry także bramki nie padły, więc urugwajski sędzia Esteban Ostojich zarządził konkurs rzutów karnych. „Jedenastki” skuteczniej strzelali gracze brazylijskiej drużyny i wygrali go 3-1. Po zakończeniu meczu piłkarze Boca Juniors zaczęli oskarżać arbitra o stronniczość i że ich oszukał, bo nie uznał im bramki. W trakcie ich protestów atmosfera robiła się coraz bardziej napięta, aż w pewnym momencie przepychanki i wymiana epitetów przerodziła się w agresję i gracze Boca Juniors zaatakowali sędziego. Gdy w obronie arbitra stanęli ochroniarzy oraz wezwani na pomoc policjanci, do bójki z nimi włączyli się też członkowie sztabu trenerskiego ekipy Boca Juniors. W tunelu na stadionie w Belo Horizonte doszło do karczemnej bijatyki.
Władze południowomerykańskiej federacja piłkarskiej (CONMEBOL) wszczęły dochodzenie, które trwało ponad dwa miesiące, ale w końcu zostało doprowadzone do końca i ogłoszono wyroki. Kierownik drużyny Boca Juniors Raul Alfredo Cascini otrzymał dwuletni zakaz wchodzenia na stadion w meczach pod egidą CONMEBOL oraz grzywnę w wysokości 30 tysięcy dolarów amerykańskich. Piłkarze natomiast zostali zawieszeni – jedni na dwa mecze, a najbardziej krewcy uczestnicy awantury nawet na sześć meczów i oczywiście muszą zapłacić grzywny od 10 do 30 tysięcy dolarów. Jednym z ukaranych piłkarzy jest Marcos Rojo, były zawodnik Manchesteru United.
W finale tegorocznej, 62. już edycji Copa Libertadores, który zostanie rozegrany 27 listopada w Montevideo, zagrają dwa brazylijskie zespoły – Palmeiras i Flamengo.

Brazylijczycy biją równo

Równolegle z ostatnią kolejką Ligi Narodów w Europie, rozegrano też czwartą serię spotkań eliminacyjnych do mistrzostw świata w 2022 roku w Ameryce Południowej. Pozycję lidera utrzymała Brazylia.

Reprezentacja Brazyli jest jak na razie niepokonana i prowadzi po czterech kolejkach z kompletem 12 punktów. W czwartej kolejce canarinhos, znów bez kontuzjowanego Neymara, pokonali na wyjeździe Urugwaj 2:0, po golach Arthura w 33. i Richarlison w 45. minucie. Urugwajczycy kończyli mecz w osłabieniu, bo w 71. minucie czerwoną kartkę zobaczył ich gwiazdor Edinson Cavani. Dla ekipy „Urusów” była to dopiero druga porażka w ostatnich 32 meczach rozegranych na swoim narodowym stadionie w Montevideo. Obu doznali w starciach z Brazylijczykami. Wyjazdowe zwycięstwo zanotowała też zajmująca drugą lokatę w tabeli strefy CONMEBOL reprezentacja Argentyny, która w Limie wygrała z zespołem Peru także 2:0. Ale największym wydarzeniem czwartej kolejki było wysokie zwycięstwo drużyny Ekwadoru nad Kolumbią 6:1. Gospodarze po pierwszej połowie prowadzili już 4:0. Jak szybko odkryli futbolowi statystycy, Kolumbijczycy po raz ostatni stracili sześć goli w eliminacjach mistrzostw świata w 1977 roku. Trener zespołu Carlos Queiroz podczas konferencji prasowej całą odpowiedzialność za klęskę wziął na siebie.
Niewiele mniejszą niespodziankę sprawiła też ekipa Wenezueli, która po trzech przegranych meczach z rzędu, na dodatek bez jednego strzelonego gola, nieoczekiwanie pokonała Chile 2:1. Bramki dla zwycięzców zdobyli Luis Mago w 8. i Salomon Rondon w 81. minucie, a dla pokonanych Arturo Vidal w 15. minucie. Pierwszy punkt w tych eliminacjach wywalczyli w końcu Boliwijczycy, którzy zremisowali na wyjeździe z Paragwajem 2:1. Wciąż jednak są na ostatnim miejscu w tabeli. Dla przypomnienia: w eliminacjach w strefie CONMEBOL (Ameryka Południowa) bierze udział 10 reprezentacji, które rywalizują w systemie ligowym. Awans na MŚ w 2022 roku w Katarze uzyskają cztery najlepsze drużyny, a piąta zagra w barażu interkontynentalnym.

Losowanie grup Copa America

W miniony piątek w Rio de Janeiro dokonano losowania grup Copa America 2019. W imprezie zagrają wszystkie reprezentacja z Ameryki Południowej oraz zaproszone zespoły Japonii i Kataru.

Turniej Copa America 2019, którego gospodarzem będzie Brazylia, rozpocznie się 14 czerwca. Dziesięć zespołów ze strefy CONMEBOL oraz Japonia i Katar stanie do rywalizacji o tytuł mistrza Ameryki Południowej. Rozstawieni w grupie A Brazylijczycy (3. miejsce w rankingu FIFA) uniknęli mocnych rywali. Z drugiego koszyka trafili na Peru, Wenezuelę oraz najsłabszą obecnie na kontynencie ekipę Boliwii (60. miejsce w rankingu FIFA).

Los nie był przychylny natomiast dla aktualnych wicemistrzów świata Argentyńczyków. Ekipa albicelestes trafiła na drużynę Kolumbii, brązowych medalistów Copa America 2016, a ponadto na Paragwaj i debiutujący w turnieju Katar, gospodarz mundialu w 2022 roku. Trzecią grupę uznaje się za najbardziej wyrównaną. Z pierwszego koszyka trafił do niej Urugwaj, ale niewiele słabszy jest broniący tytułu z 2016 roku zespół Chile. W opinii ekspertów szyki tym ekipom może pomieszać zaproszony zespół Japonii. Czwartą ekipą w stawce jest drużyna Ekwadoru.

Tegoroczny Copa America będzie już 46. edycją turnieju. Zostanie rozegrany na sześciu stadionach w pięciu miastach (Salvador, Sao Paulo, Belo Horizonte, Porto Alegre, Rio de Janeiro). Finał odbędzie się 7 lipca na słynnej Maracanie. Wyniki losowania: grupa A – Brazylia, Boliwia, Wenezuela, Peru; grupa B – Argentyna, Kolumbia, Paragwaj, Katar; grupa C – Urugwaj, Ekwador, Japonia, Chile. Awans do 1/4 finału wywalczą po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy oraz dwa zespoły z najlepszym bilansem z trzecich miejsc.

 

Skandal w finale Copa Libertadores

Do ogromnego skandalu doszło przed rewanżowym meczem Copa Libertadores między dwoma zespołami z Buenos Aires – River Plate i Boca Juniors.

 

Spotkanie miało być wielkim piłkarskim świętem w Argentynie, ale nie tylko, bo mecz transmitowano do wielu krajów na kilku kontynentach. W pierwszym spotkaniu padł remis 2:2, więc całe Buenos Aires żyło rewanżem. Zainteresowanie kibiców było ogromne. Ostatni przed meczem trening piłkarzy Boca Juniors obejrzało ponad 50 tysięcy fanów zespołu.

Niestety, wszystko popsuła grupa bandziorów podszywających się pod klubowe barwy River Plate, która zaatakowała na ulicach miasta zmierzający na stadion autokar z piłkarzami Boca. Pojazd obrzucono kamieniami i butelkami, wybijając w nim niemal wszystkie szyby. Rozbite raniło wielu piłkarzy, wśród nich byli m.in. Carlos Tevez, Pablo Perez, Gonzalo Lamardo, Nahitan Nandes, Dario Benedetto, Mauro Zarate, Ramon Abila i Agustin Almendra. Do wnętrza pojazdu wrzucono też pojemniki z gazem pieprzowym. Kilku zawodników trzeba było odesłać do szpitala, bo mieli drobne rany lub kłopoty z podrażnionymi gazem oczami.

Działacze południowoamerykańskiej konfederacja piłki nożnej (CONMEBOL) uznali jednak, że nic wielkiego się nie wydarzyło i nakazali rozegranie meczu. Naciskał na to również przewodniczący FIFA Gianni Infantino. Piłkarze Boca Juniors odmówili jednak wyjścia na boisko i nie złamały ich nawet groźby walkowera. Gracze River Plate na znak solidarności też odmówili jakiejkolwiek współpracy. Spotkanie zostało przesunięte na 19:15 lokalnego czasu (23:15 w Polsce), ostatecznie jednak w sobotę mecz na Estadio Monumental nie został rozegrany i przeniesiono go na dzień następny. Miał się rozpocząć późnym wieczorem polskiego czasu.

 

Z życia FIFA: Zmarł kluczowy świadek

W miniony piątek w Sao Paulo zmarł wieku 74 lat Jose Hawilla, kluczowy świadek w aferze korupcyjnej w FIFA. To jego zeznania umożliwiły śledczym aresztowanie wysokich rangą działaczy światowej federacji.

Brazylijczyk był kluczowym świadkiem w aferze korupcyjnej na szczytach władzy FIFA, która ujrzała światło dzienne w 2015 roku. To właśnie jego zeznania umożliwiły aresztowanie ponad 40 osób zamieszanych w proceder, włącznie z najwyższymi rangą działaczami FIFA i południowoamerykańskiej konfederacji CONMEBOL. Sam Hawilla został aresztowany przez FBI 9 maja 2013 roku pod zarzutem korumpowania działaczy piłkarskich w celu uzyskania korzystnego dla swojej firmy Traffic Group rozstrzygnięcia przetargów na prawa telewizyjne. Przyznał się do winy i zdecydował się współpracować z organami ścigania w zamian za złagodzenie kary. Zmarł w piątek rano w jednym ze szpitali w Sao Paolo. Chorował na nowotwór gardła.